Grę Kingdom Come: Deliverance ukończyło niewiele osób - powodem błędy?

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 16 października 2018

Wydana w lutym bieżącego roku gra Kingdom Come: Deliverance wywołała mieszane uczucia wśród miłośników erpegów. Deweloperów z Czech mocno chwalono za dużą dozę realizmu w odwzorowaniu średniowiecznej rzeczywistości oraz niebanalne questy, ale świetne wrażenie burzyła potworna liczba błędów. O debiutanckim dziele studia Warhorse można bowiem powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że na starcie był to tytuł dopracowany. O ile jednak graficzne glitche dało się jakoś przeboleć, tak popsutych zadań głównych i pobocznych niekoniecznie. Spora grupa fanów odbiła się od szalonej przygody Henryka w Bohemii, zniechęcona tak rażącymi niedopatrzeniami i jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, część nie wróciła do tej gry nigdy.


Naszym zdaniem to właśnie tymi niedoróbkami należy tłumaczyć fakt, że osiem miesięcy po premierze KCD ma bardzo niski współczynnik ukończenia gry. Na tę chwilę wynosi on 13,1% w przypadku PC (wersja Steam) i zaledwie 10,6% na PlayStation 4. Warto zauważyć, że posiadacze konsol byli przez długi czas podwójnie pokrzywdzeni, bo o ile na blaszakach Czesi w miarę szybko wprowadzali kolejne patche, tak proces certyfikacji każdej łatki na PS4 i Xboksie One trwał dobre kilka tygodni.

O cierpliwości graczy sporo mówi też szybka analiza osiągnięć i trofeów. Pierwsze zadanie w Kingdom Come: Deliverance wykonało 90,8% posiadaczy PlayStation 4 i 89,9% pecetowców, co sugeruje, że około 10% fanów elektronicznej rozrywki w ogóle nie odpaliło produktu, który kupiło. Ciekawie wygląda też analiza momentów, w którym pozostali użytkownicy odbijali się od gry. Do drużyny pana Radzika w Ratajach (po zakończeniu prologu) przyłączyło się 72,1% osób na PS4 i 72,7% na PC, a obowiązkową likwidację Śmierdziela zaliczyło już tylko 35% konsolowców i 42,4% pecetowców. Nie jest to nawet połowa głównego wątku fabularnego.


Wszystko wskazuje na to, że wyniki te nie ulegną już większej zmianie. Kingdom Come: Deliverance na wiele sposobów zachwyca, ale nie da się ukryć, że do wielkiego finału dotrze kiedyś jedynie garstka najbardziej wytrwałych graczy. W porównaniu do innych tegorocznych hitów, co poświadcza zamieszczona wyżej grafika, produkt studia Warhorse wypada naprawdę blado.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry