• ZGADNIJCIE, CO ATREUS ZNALAZŁ NA POCZĄTKU GOD OF WAR

    Twórcy gry God of War umieścili na początku God of War, który może nam powiedzieć co nieco na temat tożsamości chłopca, zanim zrobi to sama gra.

  • NIE PRZEGAP UKRYTEGO ZAKOŃCZENIA W GOD OF WAR

    Twórcy gry God of War przygotowali miażdżącą scenę zwiastującą sequel, którą da się odpalić po ukończeniu właściwej kampanii i powrocie do domu Kratosa.

  • Z KINGDOM COME WYCIĘTO BARDZO FAJNE QUESTY

    Co najmniej 18 zadań wycięli twórcy gry Kingdom Come: Deliverance przed premierą - część z nich prezentowała się naprawdę znakomicie.

  • O SETTINGI Z DLC DO FAR CRY 5 UBISOFT PYTAŁ 4 LATA TEMU

    Ankiety jakie Ubisoft wysyła do graczy najwyraźniej się przydają, bo na bazie wyników jednej z nich francuski koncern przygotował dodatki DLC do Far Cry 5.

  • KINGDOM COME POZWALA CZYTAĆ W KIBELKU

    I jest to prawdopodobnie pierwsza gra w historii, która to umożliwia. Na dodatek, ma to sens z punktu widzenia rozgrywki.

  • POLSKA WERSJA NOCY KRUKA POWSTAWAŁA PÓŁTORA ROKU

    W 2004 roku CD Projekt mocno wystawił cierpliwość fanów na próbę, zaliczając kolejne wtopy z przetłumaczeniem mocno wyczekiwanego dodatku do gry Gothic 2.

Nintendo to najstarsza firma produkująca gry i konsole - ma ponad 100 lat!

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 23 września 2018

Tę nazwę musi kojarzyć każdy z Was. Nintendo to nie tylko jedna z najbardziej znanych korporacji, która jest przedstawicielem naszej ukochanej branży, ale też najstarsza. Firmę założył Fusajiro Yamauchi w japońskim mieście Kyoto, a stało się to 23 września 1889 roku - dokładnie 129 lat temu! Z oczywistych względów kompania nie zajmowała się od początku swojego istnienia grami video, choć jej działalność była jak najbardziej związana z rozrywką.


Yamauchi wystartował z produkcją ozdobnych kart do gry, znanych w Kraju Kwitnącej Wiśni pod nazwą Hanafuda. Interes szedł tak dobrze, że Nintendo nie zmieniło swojego profilu przez kilkadziesiąt kolejnych lat! Przełom nastąpił dopiero w 1956 roku, kiedy wnuk założyciela firmy udał się do Stanów Zjednoczonych w celach biznesowych. To właśnie podczas pobytu na amerykańskiej ziemi, Hiroshi Yamauchi zdał sobie sprawę, że dotychczasowa działalność nie zagwarantuje kontrolowanej przez niego kompani pewnej przyszłości. Młody wówczas przedsiębiorca wyczuł pismo nosem, bo sprzedaż kart faktycznie załamała się już osiem lat później. Podjęte przez niego próby wejścia w inne sektory rynku, takie jak przewóz osób, czy sprzedaż ryżu błyskawicznego, nie były jednak trafione.

Pierwsze logo firmy, którym Nintendo posługiwało się w latach 1889-1950.

W 1974 roku Nintendo zwróciło uwagę na potencjał tkwiący w grach video i rozpoczęło dystrybucję zaprojektowanego w Stanach Zjednoczonych urządzenia Magnavox Oddysey - pierwszej konsoli w historii. Trzy lata później firma produkowała już własny sprzęt tego typu i podejmowała coraz odważniejsze decyzje. Jedną z nich było zatrudnienie Shigeru Miyamoto, wówczas jeszcze studenta, który kilkanaście lat później dał swojemu pracodawcy prawdziwą ikonę elektronicznej rozrywki, wąsatego hydraulika o imieniu Mario oraz Linka - głównego bohatera serii The Legend of Zelda.

Dziś Nintendo ma bardzo solidną pozycję na rynku gier, nie tylko zresztą w Japonii. Koncern od lat inwestuje zarówno w oprogramowanie rozrywkowe, jak i w pozwalający je uruchomić sprzęt. Choć nie wszystkie eksperymenty na tym ostatnim polu okazały się udane, takie urządzenia jak Famicom (NES), Game Boy, Wii czy DS złotymi zgłoskami zapisały się w historii. Na koniec warto dodać, że obchodząca dziś imponującą rocznicę korporacja nadal produkuje karty Hanafuda, choć nie jest to oczywiście głównym motorem napędowym jej działalności.

Ktoś zbadał, ile zapłacilibyśmy za walutę ze Skyrima w kantorze

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 22 września 2018

Miłośnicy serii The Elder Scrolls nie mają łatwego życia. Od premiery piątej odsłony tego cyklu upłynie w listopadzie siedem długich lat, a raczej nic nie wskazuje na to, że oficjalnie zapowiedziana podczas tegorocznych targów E3 "szóstka" zadebiutuje w ciągu kilkunastu najbliższych miesięcy. Jak w takim układzie zabić ten czas? Opcje są różne. Można zainstalować nowe mody, hurtowo pojawiające się w sieci. Można też zająć się zupełnie innymi kwestiami, tak jak np. bohater niniejszego artykułu, który postanowił sprawdzić, ile warty jest wirtualny septim ze Skyrima. W dolarach. Naprawdę.


Poważne traktowanie ekonomii obowiązującej w grze komputerowej jest generalnie sprawą kuriozalną, z czego oczywiście zdawał sobie sprawę autor tej hipotezy, ale nie powstrzymało go to od rozgryzienia przybliżonego kursu septimów, czyli obowiązującej w TES V waluty. Zdaniem użytkownika DGregster, 1 septim to mniej więcej 2,4 dolara, czyli około 8,73 zł (patrząc na aktualny kurs). Do tego wniosku doszedł on porównując koszty najmu nieruchomości dostępnych zarówno w Oblivionie jak i Skyrimie, zakładając jednocześnie, że cena domostwa to tak naprawdę koszt jego rocznego wynajmu. Autor założył, że Bethesda specjalnie nie uwzględniła systemu zapłaty za przedłużenie wynajmu i umownie przyjęła, że jest to zakup "na zawsze". Hipoteza o takiej idei przyświecającej twórcom wynika z kwot, jakie należy uiścić za daną nieruchomość, a które przedstawiamy poniżej, zgodnie z zaproponowanymi wyliczeniami:

  • Biała Grań - 5000 septimów, czyli 12 000 dolarów. Czynsz 1000$ za miesiąc.
  • Pęknina - 8000 septimów, czyli 19 200 dolarów. Czynsz 1600$ za miesiąc.
  • Samotnia - 25 000 septimów, czyli 60 000 dolarów. Czynsz 5000$ za miesiąc.

Cena najmu każdej z tych posiadłości jest według autora zbieżna z realnymi kosztami, jakie trzeba ponieść za wynajem nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Takie dopasowanie można by po prostu uznać za wygodne nagięcie zasad, ale DGregster zestawia to jeszcze z cenami posiłków i napitków: słodka bułka wyceniana jest na 2 septimy, czyli 4,8$, a stek z łososia to już wydatek rzędu 4 septimów (9,60$). Jeszcze droższa jest potrawka z dziczyzny, kosztująca 8 septimów (19,20$). Autor hipotezy sugeruje, że podobne ceny płacimy w rzeczywistości.


Dodajmy do tego jeszcze używki. Skooma będzie nas kosztować 25 septimów za porcję (60$), miód pitny i jemu podobne trunki to 5 septimów (12$). Wino z Alto kosztuje 12 septimów  (28,80$), a więc kwota równa jest całkiem porządnym napojom gronowym, ale za dobrej jakości mózgotrzep Czarnych Róż (Black-Briar Reserve) będziemy musieli zapłacić 100 septimów, czyli 240$. Sporo.

Oczywiście całe to zestawienie to piękna hipoteza, która niekoniecznie ma rację bytu. Pod długaśnymi wyliczeniami autora jeden z komentujących zauważa, że ekonomia w Skyrimie zupełnie nie ma sensu, bo w całości kręci się ona wokół gracza - tylko tutaj jesteśmy w stanie sprzedać napój magiczny o jednocześnie trujących i leczących właściwościach, a ktoś chętnie go od nas nabędzie za sporą kasę, "bo tak". Nawet jeśli wszystko to można o kość Draugra rozbić, to i tak podziwiamy za wysiłek włożony w powyższe teoretyzowanie.

5% tegorocznych rozwodów w Wielkiej Brytanii zawdzięczamy grze Fortnite

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 21 września 2018

Co kilka lat na rynku gier pojawia się nowy fenomen, który zmienia układ sił w branży elektronicznej rozrywki. Kiedy Blizzard podbił serca graczy kultowym dziś World of WarCraft, każdy chciał mieć swoje wysokobudżetowe MMO. Po sukcesie DayZ zombie survivale pojawiały się na Steamie jak grzyby po deszczu, a odkąd PlayerUnknown’s Battlegrounds rozpoczęło modę na battle royale, wśród których dziś króluje Fornite, wiadomym było, że wiele się będzie w tym temacie działo. No i doczekaliśmy się zaskakującej informacji - szalenie popularne dzieło studia Epic Games zostało podane jako powód rozpadu związku w ponad 200 sprawach rozwodowych.


Nie jest to może tak zabawne jak statystyki publikowane przez popularny serwis pornograficzny, bo jednak kwestie rozwodowe to nie powód do śmiechu, ale już uznawanie uroczej gry w dość bajkowej oprawie jako jednego z głównych powodów upadku małżeństw potrafi wywołać uśmiech na twarzy. Epic Games najprawdopodobniej dzierży więc pałeczkę dewelopera odpowiedzialnego za najwięcej rozwodów wynikających z gier wideo w tym roku. W samej Wielkiej Brytanii jest to ponad 200 spraw i to tylko w 2018 roku, więc ta liczba siłą rzeczy musi być zdecydowanie większa. Bardzo nas ciekawi ile podobnych pozwów pojawiło się choćby w Stanach Zjednoczonych, gdzie populacja fanów Fortnite'a jest znacznie większa. Warto dodać, że wspomniana informacja pochodzi z internetowego serwisu Divorce Online, który podał przy okazji, że te 200 przypadków stanowi około 5% wszystkich rozwodów na terenie Zjednoczonego Królestwa w tym roku. Sporo.

Smutna jest w sumie świadomość, że powodem rozpadu małżeństwa może być jakiś dziesięciolatek na drugim końcu świata, który zastrzelił gracza akurat w momencie, kiedy małżonka ścierała kurze z telewizora i częściowo zasłoniła ekran na kilka sekund... i to już dawno po dobranocce! Jak widać, od obrażania czyichś matek można z łatwością przejść do rozwalenia czyjegoś związku - i to zupełnie przypadkowo. Panowie i panie, strzeżcie się!


Są dwa ukryte zakończenia w Shadow of the Tomb Raider, ale tylko nieliczni zobaczą jedno z nich

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 20 września 2018

Jeden z fanów serii Tomb Raider opublikował kilka dni temu interesujący post na Reddicie, w którym przekonywał, że obejrzał zupełnie inny film po napisach końcowych gry Shadow of the Tomb Raider, niż pozostali użytkownicy tej produkcji. Człowiek ten ze szczegółami opisał różnice pomiędzy obiema scenkami (niektóre były dość znaczące), choć sam nie przedstawił jakiegokolwiek dowodu w postaci obrazka lub materiału video. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, społeczność z dystansem podeszła do tych rewelacji i wspomniany wątek zaczął tonąć w odmętach internetu. Nieoczekiwanie odżył jednak w środę, bo okazało się, że taki dowód istnieje. Prezentujemy go poniżej.


W ostatniej scenie widzimy Larę Croft siedzącą za biurkiem w swojej rodzinnej posiadłości. Krótki monolog poszukiwaczki przygód okraszony jest przejazdem kamery, pozwalającego zobaczyć kilka zdobytych w najnowszej trylogii skarbów oraz używane przez bohaterkę narzędzia, np. czekan. Kolejnym smaczkiem jest króciutki występ Winstona, czyli starego kamerdynera, który pamięta jeszcze czasy Tomb Raidera II. Niedawno poświęciliśmy temu panu krótki artykuł, więc wszystkich zainteresowanych zachęcamy do jego lektury.

To jest scena, którą widzi większość użytkowników gry.

Jak się okazało, gra zawiera jeszcze jedną scenkę po napisach końcowych, którą mogą zobaczyć jedynie wybrani użytkownicy. Również rozgrywa się ona w posiadłości Croftów, ale zawiera istotne różnice. Biuro Lary ma inaczej pokolorowane meble, na stole obok kobiety leżą dwa pistolety (znak firmowy archeolożki z debiutanckiej odsłony serii), a w pewnym momencie kamera pokazuje również list, który nadała Jacqueline Natla – główny przeciwnik Croftówny w "jedynce" z 1996 roku. Sekwencja z Winstonem jest odrobinę wydłużona. Cała scena wydaje się być wręcz skrojona pod najstarszych fanów serii Tomb Raider, bo wspomniane wyżej detale nie są tak ciekawe dla tych ludzi, którzy przygodę z Larą rozpoczęli dopiero w 2013 roku.


Po małej internetowej burzy do sprawy odniosła się w końcu firma Eidos Montreal. Deweloperzy wyznali, że to rzekomo ukryte zakończenie nie jest właściwe, więc zostało zastąpione przez nich nowym przerywnikiem. Film wrzucono w formie aktualizacji do pełnej wersji gry, dlatego właśnie widzi je większość ludzi, którzy dobrnęli do wielkiego finału kampanii. Stare i usunięte zakończenie mogą dziś jedynie zobaczyć posiadacze wersji pudełkowych, którzy nie zainstalowali żadnych łatek. Dla Waszej wygody prezentujemy je powyżej. Jest ono w angielskiej wersji językowej, ale tekst Lary Croft nie zmienia się i słowa pozostają te same. W tle gra natomiast zupełnie inna muzyka.

Wiedźmin Geralt marnie kończy swój żywot w grze Graveyard Keeper

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 18 września 2018

Życie wędrownego łowcy potworów do łatwych nie należy, o czym mogliśmy przekonać się w produkowanych przez studio CD Projekt Red grach z serii Wiedźmin. Nie dość, że ta nietypowa profesja wiąże się ze sporym ryzykiem zawodowym, to na dodatek świetnie wyszkolony wojownik może stracić głowę w wyniku rozmaitych gierek politycznych. Już Andrzej Sapkowski pisał w swoich książkach, że żaden wiedźmin nie umarł śmiercią naturalną i dobitny tego przykład znajdujemy w grze Graveyard Keeper, zaprojektowanej przez studio Lazy Bear Games. Tam mocno przypominający Geralta jegomość kończy żywot w zaskakujący szybki sposób. Być może zawiodły go jego przytępione zmysły, wszak kilka poprzednich dni spędził on w zamtuzie.


W Graveyard Keeper - uroczym klonie gry Stardew Valley, który podejmuje temat zarządzania cmentarzem - mamy do wykonania sporo misji fabularnych. Część z nich związana jest z postacią Snake'a, tajemniczego kultysty rezydującego w piwnicy naszego domu. Mężczyzna zleca głównemu bohaterowi różnorakie zadania, a gdy nadejdzie odpowiedni moment, zapyta również o pomoc w rozwiązaniu problemu łowcy czarownic. Snake zachęci nas do pozbycia się jegomościa i upozorowania zabójstwa w taki sposób, żeby przypominał on wypadek.

Geralt przed...

Snake oznajmi, że opóźnił przyjazd łowcy do wsi poprzez umieszczenie go w miejscowym zamtuzie, co pozwala bohaterowi zorganizować przedmiot niezbędny do przeprowadzenia zasadzki - długiej dechy. Kiedy udamy się na wskazane przez zleceniodawcę miejsce, musimy cierpliwie poczekać na białowłosego delikwenta. Samo zabójstwo nie jest przesadnie skomplikowane. Pod ogromny głaz wkładamy wspomnianą deskę, a gdy przybysz znajdzie się poniżej, po prostu zrzucamy kamień na jego głowę. Efekt jest piorunujący, bo w pułapce zgnieciony zostaje nie tylko mężczyzna, ale również jego koń. W domyśle Płotka.

No dobra, ale skąd w ogóle wiadomo, że tym przybyszem jest Geralt? W grze nie pada jego imię, ale sugeruje to przede wszystkim wygląd łowcy, dość podobny do wizerunku wiedźmina z gier produkowanych przez studio CD Projekt Red. Kluczowe są też wskazówki w dialogach. To właśnie z nich dowiadujemy się, że mężczyzna zabawił kilka dni w zamtuzie, a od tych przybytków Riv nigdy przecież nie stronił. Snake zauważa ponadto, że nikt normalny nie wytrzymałby tylu dni w domu uciech, a główny bohater gry Graveyard Keeper zastanawia się głośno, czy wytypowany do odstrzału cel na pewno jest człowiekiem. Z książek Sapkowskiego i gier warszawskiego studia doskonale wiemy, że główny zainteresowany nigdy się tak nie tytułuje, uważając się za odmieńca i mutanta.

Geralt po...

Ostatnią wskazówką jest nagroda, którą otrzymujemy po zabiciu łowcy. Kiedy bohater usunie zrzucony z góry głaz, to otrzyma medalion pozwalający otworzyć przejście na najniższe piętra podziemi. Choć w grze nie ma ani jednej sugestii, że przedmiot przypomina swoim kształtem głowę wilka, chyba nikt nie będzie mieć wątpliwości, że o tę właśnie błyskotkę chodzi.

Reżyser gry Assassin's Creed III zdradził, co zmieniłby w nadchodzącym remasterze

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 18 września 2018

W ubiegłym tygodniu firma Ubisoft przedstawiła plany wsparcia gry Assassin's Creed: Odyssey po jej premierze i przy okazji wyszło na jaw, że oprócz dodatków do najnowszej odsłony tej serii, Francuzi zaoferują posiadaczom przepustki sezonowej również odświeżoną wersję Assassin's Creed III. Wiadomość o zaplanowanym na marzec remasterze została ciepło przyjęta przez fanów, a głos w sprawie zabrał nawet Alex Hutchinson - dyrektor kreatywny w zespole odpowiedzialnym za powstanie "trójki". Wykorzystując swoje twitterowe konto, ów deweloper wskazał dwanaście poprawek, które wprowadziłby do swojego dzieła, gdyby miał okazje popracować nad jego ulepszoną edycją.


Z całym wątkiem można zapoznać się w tym miejscu, ale dla Waszej wygody opracowaliśmy polskie tłumaczenie. Na starcie jednak chcemy zaznaczyć, że część podanych przez Hutchinsona punktów niekoniecznie jest zmianami wartymi wprowadzenia, ale raczej podkreśleniem pewnych aspektów, które on sam uznał za istotne, a które mogły nie zostać właściwie przedstawione czy też docenione przez graczy. Wszystko jasne? Zatem zaczynajmy:

  • Należałoby wyłączyć obrażenia od ognia w ostatniej misji głównego wątku fabularnego, by ludzie nie ginęli w niej tak często i by całość nie pozostawiała przez to złego wrażenia. Sekwencja była zbyt trudna bez konkretnego powodu.
  • Przydałoby się wymusić kończenie zadań ze Świątyni we współczesności kiedy tylko stają się dostępne, zamiast pozwalać im się grupować aż do finału opowieści. Hutchinson uznał, że danie graczom możliwości wyboru jest słusznym wyjściem, ale potrafiło to zrujnować tempo narracji pod sam koniec.
  • Nie zaszkodziłoby zaplanować ścieżkę misji w taki sposób, by na wcześniejszym etapie wymusić więcej aktywności pobocznych dla zakładanej przez gracza wioski, bo znaleźć w nich można bardziej uroczą, zabawną i przede wszystkim ludzką wersję Connora, która nie jest tak oczywista, gdy przechodzi się tylko wątek główny.
  • Więcej zadań morskich sprawdziłoby się w podstawowym ciągu fabularnym. Raz jeszcze gra padła ofiarą decyzji Alexa, by pozwolić graczom bawić się zawartością w odpowiednim dla nich czasie, gdyż w ten sposób można było ominąć sporą część zabawy.
  • Dyrektorowi kreatywnemu bardzo zależałoby na tym, by każdy właściciel kopii gry w jakiś sposób został zmuszony do zobaczenia pełnej animacji, w której farmer rozprawia się ze świnią - od rozczłonkowania, przez skórowanie i wszystkie inne smaczne elementy przygotowania mięska. Uznaje ją po prostu za kawał dobrej roboty.
  • Warto byłoby podkreślić, że Assassin's Creed III to gra z największą liczbą animacji skrytobójczych, szczególnie, że KAŻDY oręż ma swoją własną animację, nawet broń, którą można było tymczasowo podnieść.
  • Hutchinson zauważa, że w roli Connora obsadzono mało znanego aktora jakim jest Noah Watts (potomek Indian z plemienia Wron zamieszkującego teren Montany - przyp. red.), na długo zanim internet nawet zaczął się zastanawiać nad szacunkiem dla innych kultur. Assassin's Creed III jest grą z segmentu AAA i ma postacie mówiące historycznie poprawnym językiem (wraz z napisami), a same te nagrania trwają w sumie około godziny.


  • Należy oddać twórcom to, że pozwolili oni graczom na rysowanie zbereźnych rzeczy na śniegu w grze na długo przed tym, zanim stało się to modne.
  • Wypada po latach przyznać, że zmiana koloru przepaski Connora z szkarłatu kojarzonego z Ezio i Altaïrem na niebieski była w porządku i nie warto było poświęcać siedmiu dwugodzinnych spotkań na omawianie tej decyzji.
  • Hutchinson oczekuje przyznania mu, że jedyną bronią w uniwersum Assassin's Creed, która zbliżyła się do ukrytego ostrza swoją "zajebistością" był właśnie tomahawk wykorzystywany przez Ratonhnhaké:tona.
  • Wprowadzenie historii Haythama należało rozbić na mniejsze fragmenty i rozłożyć je na przestrzeni całej gry, by wcześniej móc wprowadzić samego Connora. Hutchinson przyznaje, że szok, jaki przeżywali gracze dowiadując się, że kto inny jest grywalną postacią był świetny, ale początek był przez to zbyt wolny.
  • Dyrektor kreatywny żałuje również, że szukając muzyki do swojej gry, ekipa odpowiedzialna za Assassin's Creed III nie trafiła na zespół A Tribe Called Red, które perfekcyjnie wpasowałby się w klimat.

Alex Hutchinson nie jest już pracownikiem Ubisoftu, więc powyższa lista nie będzie mieć żadnego przełożenia na to, co w remasterze faktycznie się znajdzie. Warto dodać, że deweloper odpowiedzialny był nie tylko za powstanie gry Assassin's Creed z numerkiem "3", ale również za dobrze przyjętą czwartą odsłonę serii Far Cry. Przed rozpoczęciem pracy u francuskiego giganta, był jednym z czołowych projektantów w Electronic Arts, pracując nad takimi grami jak Spore czy The Sims 2.

W grze Shadow of the Tomb Raider pojawia się dobry znajomy Lary Croft

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 17 września 2018

Uwaga, bardzo ważna informacja! Niniejszy tekst koncentruje się na epilogu gry, więc siłą rzeczy są w nim spojlery. Na szczęście, nie zdradzają one żadnych informacji dotyczących głównego wątku fabularnego gry Shadow of the Tomb Raider, a jedynie tożsamość postaci, o której mowa w tytule.

Pojawia się na ekranie dosłownie przez kilka sekund, nawet nie widać go w całości, ale i tak potrafi wywołać uśmiech na twarzy fanów pamiętających pierwsze odsłony serii Tomb Raider. Lokaj Winston zaliczył króciutki występ w grze Shadow of the Tomb Raider, która jest zwieńczeniem trzyodcinkowej opowieści o początkach Lary Croft w roli nieustraszonej archeolożki. Co znamienne, służący pojawia się wyłącznie w przerywniku filmowym, dzięki czemu nikt nie będzie mieć okazji do zamknięcia go w chłodni.


Winston to stary, garbiący się kamerdyner, który zadebiutował w drugiej grze z serii Tomb Raider z 1997 roku i pojawił się również w jej kontynuacji. Lokaj zawsze był obecny w rezydencji Croftów, a jego jedynym zadaniem było podążanie za Larą z tacką, na której stał dzbanek z zaparzoną herbatą oraz filiżanka. Z racji tego, że mężczyzna zawsze szukał w posiadłości głównej bohaterki i cierpliwie zmierzał w jej kierunku, po pewnym czasie stawał się on do pewnego stopnia irytujący. Aby pozbyć się natręta, niektórzy fani zaczęli zamykać go w niewielkiej chłodni - jedynym pomieszczeniu w willi, gdzie można było sterować drzwiami. Informacja o skutecznym sposobie na uziemienie kamerdynera zaczęła rozprzestrzeniać się w internecie i wkrótce przerodziła się w mema, którego świadomy jest dziś każdy starszy fan Tomb Raidera.

Winston w grze Tomb Raider III

Lokaj pojawił się jeszcze w grze Tomb Raider Chronicles, ale jedynie w przerywnikach filmowych. Prawdziwy comeback zaliczył dopiero w Tomb Raider: Legend - pierwszej odsłonie serii stworzonej przez studio Crystal Dynamics. Kamerdyner przeszedł jednak dużą metamorfozę - dostał nazwisko (Smith) i bardziej znaczącą rolę w fabule. W przeciwieństwie do oryginalnego Winstona, ten nowy nie podążał ślepo za Larą - wręcz przeciwnie, nie ruszał się praktycznie w ogóle.


Kiedy w 2013 roku ukazał się reboot Tomb Raidera, służący nie został nawet w nim wspomniany. Deweloperzy przypomnieli sobie o Winstonie w dodatku Więzy krwi do Rise of the Tomb Raider, gdzie poświęcono mu kilka zbieranych przez Larę Croft dokumentów (w jednym z tekstów jest nawet urocza wzmianka o przygodzie w chłodni). W najnowszej grze lokaj pojawia się dopiero w epilogu i ewidentnie widać, że autorzy nawiązali w ten sposób do pierwszego Winstona. Kamerdyner również niesie tacę z herbatą i filiżankami, a trzęsące się ręce sugerują, że jest on bardzo stary. Jeśli nie boisz się spojlerów, możesz tę sytuację obejrzeć na zamieszczonym wyżej filmie.

Ubisoft przestraszył się tematu sodomii w grze Assassin's Creed II

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 17 września 2018

Jedną z ważniejszych postaci występujących w grze Assassin's Creed II jest Leonardo da Vinci. Słynny włoski malarz jest w tej produkcji sojusznikiem Ezia Auditore i przede wszystkim pełni rolę dostawcy użytecznych gadżetów. To właśnie on odpowiada za ulepszenie ukrytego ostrza, on również zaprojektował i zbudował maszynę latającą, z pomocą której asasyn dostał się do silnie strzeżonego Pałacu Dożów w Wenecji. Deweloperzy umiejętnie wykorzystali historyczne informacje, że da Vinci żył w okresie renesansu i przez długi czas pracował we Florencji, rodzinnym mieście głównego bohatera gry. Nie zmienia to jednak faktu, że autorzy mocno nagięli jeden fakt z życia mężczyzny, a inną dość istotną kwestię kompletnie pominęli, bo zgody na nią nie wyraziły szychy z Ubisoftu. Tą drugą jest domniemany zarzut o sodomii artysty.


W 1480 roku Leonardo da Vinci udaje się do Wenecji na zaproszenie jednego ze szlachciców, a w trakcie podróży jego wóz zostaje zaatakowany przez żołnierzy Rodriga Borgii. Przed niechybną śmiercią wynalazcę ratuje Ezio Audtiore, który również zmierza do tego miasta, by kontynuować walkę z ludźmi odpowiedzialnymi za śmierć jego rodziny. W rzeczywistości da Vinci odwiedził Wenecję dopiero kilkanaście lat później, a od 1481 do 1499 roku, kiedy asasyn spokojnie mordował templariuszy, bohater tego artykułu przebywał w Mediolanie. Deweloperzy zmanipulowali tutaj doskonale znane fakty na swoją korzyść, ale nie to jest tak naprawdę najciekawsze.

Patrice Désilets (pomysłodawca serii Assassin's Creed i reżyser trzech pierwszych odsłon cyklu) wyznał jakiś czas temu, że chciał uwzględnić w "dwójce" mniej znany fakt z życia artysty. 9 kwietnia 1476 roku, wraz z trzema innymi mieszkańcami Florencji, da Vinci został oskarżony o seksualne wykorzystywanie Jacopo Saltarelliego. Wiadomość została wrzucona do publicznej skrzynki (tzw. tamburo), ale władze nie wszczęły postępowania przeciwko podejrzanym, bo donos okazał się anonimowy. Sodomia była bardzo poważnym przestępstwem w renesansowych Włoszech, karanym zresztą śmiercią, dlatego podpis zatroskanego obywatela był po prostu wymagany.

Désilets utrzymywał, że kwestia zarzutu o homeseksualne stosunki da Vinciego była przez jego zespół brana pod uwagę, ale ze strony swoich szefów deweloper napotkał stanowczy opór. Ubisoft nie wyobrażał sobie, że słowo "sodomia" mogłoby pojawić się w Assassin's Creed II, dlatego ostatecznie pomysł został storpedowany, zanim ekipa wzięła się za jego realizację. Co ciekawe, nie przeszkodziło to autorom przemycić nawiązania do zoofilii, o której traktuje jedna z misji kurierskich w "dwójce". Nauczeni doświadczeniem, twórcy obeszli zakaz stosowania niewygodnych słów poprzez użycie odwołania do Księgi Kapłańskiej, gdzie mowa jest o seksualnym wykorzystaniu zwierząt.

Czy gra Spider-Man wyjątkowo traktuje muzułmanów? Wyznawcy islamu zostali wprowadzeni w błąd, że tak jest w istocie

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 15 września 2018

Zaczęło się od posta na Reddicie. Na kanale zrzeszającym wyznawców islamu jeden z użytkowników udostępnił wczoraj krótki film z gry Spider-Man, na którym widać, jak ubrana w hidżab mieszkanka Nowego Jorku wyraźnie unika fizycznego kontaktu z superbohaterem. Materiał ten został bardzo przychylnie odebrany przez społeczność muzułmanów i jak to zwykle bywa, zaczął robić furorę w internecie. Ludzie chwalili wydany niedawno produkt, jego deweloperów ze studia Insomniac Games i generalnie wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jeden drobny szczegół. Cała akcja to dzieło totalnego przypadku.


W Spider-Manie czas spędzamy głównie na podniebnych akrobacjach, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zejść na poziom nowojorskiej ulicy. Wirtualny Manhattan wręcz kipi od bohaterów niezależnych, którzy komentują bliską obecność superbohatera. W kierunku każdego mieszkańca można wykonać jakiś drobny, losowy gest (np. pomachać mu), a z częścią osób da się też wejść w specjalną interakcję. Gra odpala wówczas kilka przygotowanych na tę okazję animacji. Ludzie przybijają Pająkowi piątki, podają ręce, robią sobie z nim selfie itd. Pośród nich jest również jedna animacja szczególna i dotyczy wyłącznie kobiet. Bardzo rzadko zdarza się, że przedstawicielka płci pięknej odsuwa się od Spider-Mana i daje mu do zrozumienia, że o uściśnięciu dłoni i przytuleniu się nie ma po prostu mowy.


Problem polega na tym, że autor filmiku uchwycił taką sytuację z kobietą ubraną w hidżab i to wystarczyło mu to do wyciągnięcia następującego wniosku: rzeczona animacja dotyczy jedynie muzułmanek, identyfikowanych w grze wyłącznie przez noszone na głowach hadżiby. Niestety, z prawdą nie ma to absolutnie nic wspólnego. Wspomniana animacja może się odpalić również w przypadku innych mieszkanek Nowego Jorku, co sprawdziliśmy sami, marnując kilkadziesiąt minut życia na bieganie po ulicach i zaczepianie przechodniów. Autora filmu można w pewien sposób usprawiedliwić, bo opisana sytuacja zachodzi bardzo rzadko, ale na inną kobietę odpędzającą się od Spider-Mana da się w końcu natrafić. Raczej później, niż prędzej. Co ciekawe, udało nam się też zauważyć, że ubrane w hidżab muzułmanki bez problemu przybijają superbohaterowi piątki i obejmują go podczas wykonywania selfie, co oznaczałoby, że gra w żaden sposób nie rozróżnia z kim Pająk ma w ogóle do czynienia, a animacje odpalają się w losowy sposób.

Dlaczego w ogóle muzułmanie tak ucieszyli się ze wspomnianego filmu? To bardzo proste. Wyznawcy islamu mają określony zestaw zasad dotyczący interakcji z innymi ludźmi, a jedną z nich jest unikanie kontaktu fizycznego z obcymi, czyli takimi osobami, z którymi w żaden sposób nie są spokrewnieni. Animację błędnie uznano więc za przejaw takiego gestu...




Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry