Agencja detektywistyczna Pinkertona idzie na wojnę z twórcami gry Red Dead Redemption 2

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 15 stycznia 2019

Słynna agencja detektywistyczna Pinkerton, która z powodzeniem działa na amerykańskim rynku od blisko 170 lat, zażądała od firmy Take-Two Interactive zadośćuczynienia z tytułu nielegalnego wykorzystania jej znaków towarowych w grze Red Dead Redemption 2. Pismo w tej sprawie zostało wystosowane do wydawcy 13 grudnia 2018 roku, ale dopiero teraz - dzięki serwisowi The Blast - informacje na ten temat zostały przekazane opinii publicznej. Twórcy popularnego hitu zdołali już złożyć kontrpozew do sądu federalnego. Ich zdaniem o żadnej gratyfikacji finansowej nie ma mowy, bo chroni ich pierwsza poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Na dodatek nazwa agencji była wielokrotnie wykorzystywana w dziełach fikcyjnych, np. w serialu Deadwood i grze BioShock Infinite.


Zacznijmy od faktów. W grze Red Dead Redemption 2 faktycznie pojawiają się agenci Pinkertona, konkretnie w dziesięciu z ponad stu misji głównego wątku fabularnego. Nazwa organizacji wielokrotnie pada w dialogach, bo to przed nią ucieka gang Dutcha Van der Linde, a jej przedstawiciele noszą charakterystyczne odznaki (wzorowane na tych prawdziwych), które odróżniają ich od zwykłych stróżów prawa. Co ciekawe, w RDR 2 agenci utrzymują, że współpracują z władzami nad złapaniem Arthura Morgana i jego kolegów. W rzeczywistości nie byłoby to możliwe, bo w 1893 roku amerykański kongres uchwalił ustawę zabraniającą zatrudniania prywatnych agencji detektywistycznych do działań terenowych. Wydarzenie to miało miejsce sześć lat przed rozpoczęciem akcji gry.

Agenci Pinkertona faktycznie noszą w grze odnazki wzorowane na tych prawdziwych.

Wydawca twierdzi, że odniesienie do agencji detektywistycznej Pinkertona i jej agentów jest tylko jednym ze sposobów, w jaki Red Dead Redemption 2 wiernie oddaje historyczny obraz Stanów Zjednoczonych u schyłku XIX wieku. Mało tego, gra nie narusza żadnych praw posiadanych przez firmę Pinkerton Consulting & Investigations, bo wolność w tworzeniu takich odniesień gwarantuje deweloperom amerykańska konstytucja, a konkretnie przyjęta w 1791 roku przez rząd pierwsza poprawka. Autorom ewidentnie zależy na tym, żeby spór w tej sprawie został rozstrzygnięty przez sąd federalny, co zablokuje Pinkertonom żądanie gratyfikacji finansowej. Bo tak naprawdę w tym wszystkim o pieniądze się rozchodzi. Agencja dała do zrozumienia, że chętnie przytuliłaby jakąś kwotę z olbrzymich zysków wydawcy, a jeśli obie strony się nie dogadają, dopiero wtedy złoży formalny wniosek o nielegalne wykorzystanie chronionego przez prawo znaku towarowego. Sprytnie.

Jak się ta sprawa skończy, nie wiadomo, ale będziemy bacznie się jej przyglądać. Pinkertoni twierdzą, że gra przede wszystkim szkodzi wizerunkowi ich firmy, bo ścigający gang agenci są w niej antagonistami. Akurat w tej kwestii trudno nie przyznać im racji.


0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry