Wiedźmin Geralt marnie kończy swój żywot w grze Graveyard Keeper

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 18 września 2018

Życie wędrownego łowcy potworów do łatwych nie należy, o czym mogliśmy przekonać się w produkowanych przez studio CD Projekt Red grach z serii Wiedźmin. Nie dość, że ta nietypowa profesja wiąże się ze sporym ryzykiem zawodowym, to na dodatek świetnie wyszkolony wojownik może stracić głowę w wyniku rozmaitych gierek politycznych. Już Andrzej Sapkowski pisał w swoich książkach, że żaden wiedźmin nie umarł śmiercią naturalną i dobitny tego przykład znajdujemy w grze Graveyard Keeper, zaprojektowanej przez studio Lazy Bear Games. Tam mocno przypominający Geralta jegomość kończy żywot w zaskakujący szybki sposób. Być może zawiodły go jego przytępione zmysły, wszak kilka poprzednich dni spędził on w zamtuzie.


W Graveyard Keeper - uroczym klonie gry Stardew Valley, który podejmuje temat zarządzania cmentarzem - mamy do wykonania sporo misji fabularnych. Część z nich związana jest z postacią Snake'a, tajemniczego kultysty rezydującego w piwnicy naszego domu. Mężczyzna zleca głównemu bohaterowi różnorakie zadania, a gdy nadejdzie odpowiedni moment, zapyta również o pomoc w rozwiązaniu problemu łowcy czarownic. Snake zachęci nas do pozbycia się jegomościa i upozorowania zabójstwa w taki sposób, żeby przypominał on wypadek.

Geralt przed...

Snake oznajmi, że opóźnił przyjazd łowcy do wsi poprzez umieszczenie go w miejscowym zamtuzie, co pozwala bohaterowi zorganizować przedmiot niezbędny do przeprowadzenia zasadzki - długiej dechy. Kiedy udamy się na wskazane przez zleceniodawcę miejsce, musimy cierpliwie poczekać na białowłosego delikwenta. Samo zabójstwo nie jest przesadnie skomplikowane. Pod ogromny głaz wkładamy wspomnianą deskę, a gdy przybysz znajdzie się poniżej, po prostu zrzucamy kamień na jego głowę. Efekt jest piorunujący, bo w pułapce zgnieciony zostaje nie tylko mężczyzna, ale również jego koń. W domyśle Płotka.

No dobra, ale skąd w ogóle wiadomo, że tym przybyszem jest Geralt? W grze nie pada jego imię, ale sugeruje to przede wszystkim wygląd łowcy, dość podobny do wizerunku wiedźmina z gier produkowanych przez studio CD Projekt Red. Kluczowe są też wskazówki w dialogach. To właśnie z nich dowiadujemy się, że mężczyzna zabawił kilka dni w zamtuzie, a od tych przybytków Riv nigdy przecież nie stronił. Snake zauważa ponadto, że nikt normalny nie wytrzymałby tylu dni w domu uciech, a główny bohater gry Graveyard Keeper zastanawia się głośno, czy wytypowany do odstrzału cel na pewno jest człowiekiem. Z książek Sapkowskiego i gier warszawskiego studia doskonale wiemy, że główny zainteresowany nigdy się tak nie tytułuje, uważając się za odmieńca i mutanta.

Geralt po...

Ostatnią wskazówką jest nagroda, którą otrzymujemy po zabiciu łowcy. Kiedy bohater usunie zrzucony z góry głaz, to otrzyma medalion pozwalający otworzyć przejście na najniższe piętra podziemi. Choć w grze nie ma ani jednej sugestii, że przedmiot przypomina swoim kształtem głowę wilka, chyba nikt nie będzie mieć wątpliwości, że o tę właśnie błyskotkę chodzi.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry