W Diablo III miał pojawić się morderczy tryb Devil's Hand, w którym walczylibyśmy z ponad pięćdziesięcioma bossami

Wrzucił Ciekawostek - środa, 18 kwietnia 2018

Kiedy 15 maja 2012 roku gracze na całym świecie próbowali odpalić długo wyczekiwane Diablo III, jedyne co można było o grze powiedzieć to... "Error 37". Potem okazało się, że słynną rąbankę trapią inne problemy, więc Blizzard usilnie walczył o odzyskanie wśród graczy opinii studia dostarczającego rozrywkę najwyższej jakości. Rozwiązaniem bolączek trapiących trzecią odsłonę cyklu miał być patch wchodzący w skład rozszerzenia Reaper of Souls, który oprócz trybu przygodowego miał oferować jeszcze jedną formę rozgrywki. Z tego pomysłu deweloperzy musieli się jednak wycofać.


Konkretne informacje na temat planowanego trybu można znaleźć m.in. w książce Jasona Schreiera pod tytułem Blood, Sweat and Pixels. System, który ostatecznie nie trafił do Diablo III, nosił nazwę Devil's Hand (pol. Ręka Diabła) i jego założeniem było umieszczenie na mapie 52 bardzo silnych przeciwników, z których miały wypadać różne kolekcjonerskie przedmioty. Oczywiście ostatecznym celem było zdobycie ich wszystkich, ale studio nie miało wystarczająco dużo czasu na uporanie się z oboma proponowanymi rozwiązaniami. Jak mówił Josh Mosqueira, główny reżyser Diablo III, który objął tę funkcję już po premierze:

"Zorientowaliśmy się, że mamy trochę więcej czasu, ale nie jesteśmy w stanie dobrze zrobić obu tych rzeczy [Trybu Przygody oraz Devil’s Hand – przyp. red.]. I to właśnie Tryb Przygody był najważniejszy, ponieważ naprawdę zmieniał on sposób, w jaki ludzie grają w naszą grę. Musieliśmy więc odłożyć Devil’s Hand na bok".

Już przed premierą uważni "szperacze" byli w stanie znaleźć kilka informacji na temat Devil's Hand, dzięki tzw. data miningowi, czyli przeszukiwaniu plików gry w celu wydobycia zawartych w nich informacji. Do całej sprawy odniósł się Wyatt Cheng, jeden z głównych projektantów dodatku Reaper of Souls, tłumacząc w trakcie imprezy z okazji premiery rozszerzenia, że inspiracją dla twórców były po prostu karty i to w tym kontekście należy rozumieć słowo "hand". Podróżujący po świecie Nefalemowie mieli więc otrzymywać wypadające z bossów karty, które następnie miały gwarantować legendarny przedmiot.

Ostatecznie Blizzard miał więc do dyspozycji trzy ważne elementy rozgrywki - crafting wymagający zbierania przedmiotów, Tryb Przygody z jego nagrodami w każdym akcie oraz Devil's Hand i konieczność zbierania wypadających kart - wszystkie te warianty były u podstaw do siebie zbyt podobne. To właśnie ten powód, połączony z brakiem czasu na całkowite przebudowanie istniejącego prototypu, spowodował, że Devil's Hand nigdy do Diablo III nie trafiło. Poza szczątkowymi informacjami, takimi jak obecność nowego NPC-a o imieniu Thenia, która miała być zleceniodawcą tej misji, wiadomo  niewiele, choć wszyscy zainteresowani informacjami wydobytymi z plików gry mogą udać się tutaj i zapoznać się chociażby z częścią dialogów, które na tym etapie już w produkcji istniały. Myślicie, że Blizzard postąpił słusznie rezygnując z Devil's Hand? Pamiętacie w ogóle, że powstało cokolwiek po Diablo II: Lord of Destruction?

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry