Lootboksy w grach mają już dziesięć lat - zaczęło się w Chinach

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 21 listopada 2017

Choć w mijającym roku gracze mieli sporo powodów do narzekań, to jednak prawdziwej alergii dostali dopiero na dźwięk słów "loot box". Deweloperzy ochoczo wykorzystywali tę koncepcję w swoich najnowszych produkcjach, dzięki czemu opcja zdobywania losowych przedmiotów stała się prawdziwą zmorą większości tytułów z górnej półki. Felerne skrzynki trafiły m.in. do gier Horizon: Zero Dawn, Mass Effect: AndromedaAssassin's Creed: Origins, Destiny 2, Star Wars: Battlefront II, Call of Duty: WWIINeed for Speed: Payback i Śródziemie: Cień wojny. O ile nie wpływały one na samą rozgrywkę, nie stanowiło to dla nikogo problemu. Niechęć graczy wzbudziły jednak agresywne próby powiązania lootboksów z systemem rozwoju postaci, a więc możliwość przyspieszenia progresu w zamian za kupno wypasionych gratów. Oczywiście za prawdziwe pieniądze, bo kilku wydawców stwierdziło, że jest to doskonały sposób na zarobek.

ZT Online

Mogłoby się wydawać, że lootboksy to pomysł zupełnie nowy, prawda jest jednak taka, że pierwszą udaną próbę wprowadzenia skrzynek z losowymi przedmiotami mieliśmy już dziesięć lat temu. Kurs wytyczyła chińska firma Zhengtu Network, która już w 2007 roku dołączyła je do gry ZT Online. Lootboksy miały być tu przede wszystkim źródłem dochodu dla wydawcy, bo sam tytuł oferowano w formule free-to-play. Chińczycy założyli, że użytkownicy chętniej zapłacą mniej pieniędzy za garść losowych gratów, niż pełną cenę za rozbudowany produkt. Jak nietrudno się domyślić, operacja zakończyła się sukcesem, a w ślad za Zhengtu Network szybko poszli inni deweloperzy z tamtego regionu. Skrzynki lądowały jednak przede wszystkim w darmowych grach na urządzenia mobilne.

Zachód poznał lootboksy w Team Fortress 2, kiedy firma Valve zdecydowała się we wrześniu 2010 roku porzucić dotychczasowy model dystrybucji gry. Przyświecający deweloperom cel był identyczny - skrzynki z losowymi przedmiotami miały rekompensować im utratę zysków po przejściu w formułę free-to-play. Mniej więcej w tym samym czasie podobny pomysł zastosował koncern Electronic Arts, który wprowadził lootboksy do darmowego trybu FIFA Ultimate Mode w grze FIFA 10.

O lootboksach nie zapomniano też w grze Mass Effect: Andromeda

Firma Electronic Arts była też pionierem w temacie wprowadzenia skrzynek do produktów kupowanych w pełnej cenie. Lootboksy zadebiutowały bowiem w grze Mass Effect 3, a konkretnie w trybie multiplayer, który stanowił dodatek do podstawowej kampanii. Od tego momentu deweloperzy coraz śmielej atakowali użytkowników za pomocą losowych przedmiotów, a prawdziwe apogeum nastąpiło właśnie teraz, kiedy praktycznie każdy duży tytuł wydany jesienią bieżącego roku oferował jakąś opcję lootboksów.

Rwetes, jaki podnieśli ostatnio fani elektronicznej rozrywki zmusi zapewne wydawców do zmiany nastawienia. Po gigantycznej aferze wokół gry Star Wars: Battlefront II wydaje się mało prawdopodobne, żeby któryś z gigantów branży zaryzykował taką samą wtopę wizerunkową. Musimy jednak pamiętać, że firmy chcą zarabiać jak największe pieniądze, a to oznacza, że nikt z łatwego zarobku nie zrezygnuje. Lootboksy nie wyparują całkowicie, co najwyżej powrócą w nieco mniej nachalnej formie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry