Autorzy serii Hitman wyznali po latach, że Kontrakty były zapychaczem stworzonym w ekspresowym tempie

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 23 listopada 2017

Choć romans studia Io-Interactive z firmą Eidos Interactive sprawił, że deweloperzy nie musieli szukać funduszy na produkcję nowych gier z serii Hitman, nie oznaczało to, że był to układ dla nich idealny. Owszem, brytyjski wydawca wykładał niezbędne pieniądze na rozwój tej marki, ale w zamian żądał od Duńczyków dostarczania kolejnych odsłon cyklu w założonym wcześniej terminie, czyli co dwa lata. O ile w przypadku sequela (Hitman 2: Silent Assassin) udało się ten warunek bez problemu spełnić, tak prace nad trzecią częścią wyraźnie się przeciągnęły. W rezultacie pracownicy Io-Interactive zdecydowali się na dość ryzykowne posunięcie. Zamiast pełnoprawnej kontynuacji przygód Agenta 47, przygotowali dla wydawcy swoistą kompilację najlepszych scenariuszy, która oprócz zupełnie nowych misji, zawierała też epizody wyjęte wprost z gry Hitman: Codename 47. To właśnie ten produkt znamy dziś pod nazwą Hitman: Kontrakty.


Kontrakty trafiły do sprzedaży w kwietniu 2004 roku i podzieliły miłośników serii. Fanom spodobała się mroczna atmosfera skradanki i podział kampanii na różnorodne scenariusze, ale nie wszystkim przypadł do gustu fakt, że aż połowa dostępnych misji była kalką zadań, które Agent 47 wykonywał wcześniej w pierwszym Hitmanie. Autorzy ewidentnie poszli tutaj na łatwiznę, ale dopiero osiem lat później zdradzili, dlaczego tak się stało.

Duńczycy w 2002 roku chcieli zakończyć przygodę z Hitmanem na trzeciej odsłonie, bo uważali, że po "trójce" gracze na dobre znudzą się łysym zabójcą. Chcąc godnie pożegnać się z Agentem 47, deweloperzy włożyli mnóstwo wysiłku w zwieńczenie trylogii. Niestety, po ośmiu miesiącach prac stało się dla wszystkich jasne, że gotowego produktu nie uda się dowieźć na wymagany przez wydawcę termin. Studio Io-Interactive podjęło więc starania, które pozwoliłoby im na dokończenie gry w bardziej komfortowej atmosferze.


Projekt pełnoprawnego sequela został odłożony na półkę (to właśnie on przerodził się w wydaną w 2006 roku Krwawą forsę), a deweloperzy zabrali się za tworzenie gry Hitman: Kontrakty. Prace nad nią postępowały w tak ekspresowym tempie, że produkt był gotowy po niespełna ośmiu miesiącach. Nie obyło się jednak bez wyrzeczeń. Niemożność przygotowania zadowalającej liczby nowych etapów w tak krótkim czasie, zmusił deweloperów do wykorzystania misji z "jedynki". W sumie do Kontraktów trafiło ich sześć: Deadly Cargo, Traditions of the Trade, Slaying a Dragon, The Wang Fou Incident, The Seafood Massacre i The Lee Hong Assassination.

Dlaczego akurat wzięto misje z "jedynki"? Jacob Andersen z Io-Interactive wytłumaczył to w prosty sposób. Kiedy duńska firma zdała sobie sprawę, że nie zdąży przygotować trzeciej odsłony serii na czas, przeprowadzono badanie dotyczące znajomości gry Hitman: Codename 47 wśród fanów. Wykazało one, że tylko 10% entuzjastów "dwójki" miała jakąkolwiek styczność z pamiętnym pierwowzorem. Odświeżenie jego najlepszych fragmentów wydawało się więc w tym przypadku genialnym pomysłem. Resztę już znacie...

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry