Figurka z edycji kolekcjonerskiej gry Śródziemie: Cień wojny budzi kontrowersje

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 8 października 2017

Gra Śródziemie: Cień wojny, która zadebiutuje już w najbliższy wtorek, doczekała się aż trzech wersji kolekcjonerskiej. Dwie z nich - zwane "srebrną" i "złotą" - oferują kilka dodatków DLC i w zasadzie, poza ceną, różnią się jedynie zawartością. Prawdziwą gratką miała być dopiero edycja trzecia - "mithrilowa" - oferująca nie tylko wszystkie rozszerzenia, ale także rozmaite gadżety, od bardzo ładnego pudełka począwszy, poprzez litografie, naklejki i mapę, na sporych rozmiarów figurce skończywszy. Właśnie ta ostatnia wzbudziła dziś kontrowersje, bo z powodu wprowadzającej w błąd reklamy niektórzy fani poczuli się najzwyczajniej w świecie oszukani przez wydawcę.


Żeby dokładnie zrozumieć o co chodzi, należy cofnąć się do 27 lutego 2017 roku, kiedy wspomniane edycje kolekcjonerskie zostały zapowiedziane. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, firma Warner Bros. Interactive Entertainment pokusiła się o przygotowanie wizualizacji pakietu, zachęcającego graczy do jego zakupu. Trzeba uczciwie przyznać, że zestaw prezentował się na zdjęciu naprawdę efektownie, co poniekąd tłumaczyło jego bardzo wysoką cenę (w Stanach Zjednoczonych kosztowała 299,99 dolarów, w Polsce 1299,90 złotych). Szczególne wrażenie robiła przede wszystkim duża, trzydziestocentymetrowa figurka, która przedstawiała scenę walki Taliona na grzbiecie Draka Carnana z jednym z Balrogów, Tar-Gorothem. Fotografia sugerowała, że przedmiot zostanie wykonany z brązu, co niewątpliwie podnosiło jego wartość.

Zdjęcie figurki wykonane przez jednego z fanów.

Część fanów Śródziemia zdecydowała się edycję mithrilową kupić. Kiedy ta wreszcie zaczęła do nich docierać drogą pocztową, to szybko okazało się, że figurka wykonana jest z tworzywa sztucznego i jedynie pomalowana na brązowo. Różnica w wyglądzie jest na pierwszy rzut oka spora, bo przedmiot nie tylko nie błyszczy tak, jak na zdjęciu, ale też nie jest tak dopracowany w szczegółach, jak sugerowała to reklama wisząca w sieci od wielu miesięcy. Kilku rozczarowanych fanów nie kryje oburzenia na Reddicie, a wkrótce liczba malkontentów zapewne się powiększy, bo przesyłki nie dotarły jeszcze do wszystkich adresatów. Nie powinniśmy się temu dziwić. Kolekcjonerka była naprawdę droga, a zmiana surowca na tworzywo sztuczne z pewnością zmniejszyła koszt przygotowania samej figurki i tak wysoka cena za cały zestaw przestaje być zrozumiała.


Pierwsza wersja reklamy kontra wersja finalna.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w pierwotnej koncepcji figurka faktycznie miała być wykonana z brązu. Sugeruje to nie tylko wspomniane zdjęcie, ale także podpis, jaki widniał pod nią. Jeden z fanów odkrył, że w materiałach reklamowych początkowo znajdowała się informacja o wykorzystanym do produkcji przedmiotu surowcu. Później wycięto kluczowe słowo "bronze" z ilustracji i w takiej formie zdjęcie kolekcjonerki funkcjonuje dziś w zachodnich sklepach. Niestety, nie wiemy czy polska wersja reklamy również zawierała informacje o użytym stopie, ale nawet jeśli tak było, to trudno winić rodzimego dystrybutora. Cenega dostała przecież informacje bezpośrednio od swojego partnera z USA, sama tej figurki nie przygotowywała.

Jesteśmy niezmierni ciekawi czy negatywne komentarze fanów spotkają się z odpowiedzią wydawcy, ale raczej nie przewidujemy, że firma będzie próbowała zrekompensować im przeżyte rozczarowanie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry