W pierwotnej wersji scenariusza pierwszego Wiedźmina za atakiem na Kaer Morhen miał stać Rience

Wrzucił Ciekawostek - środa, 21 czerwca 2017

Kojarzycie Rience'a z wiedźmińskiej sagi Andrzeja Sapkowskiego, który obiecał odnaleźć i dostarczyć Ciri do rąk Vilgefortza? Jeśli czytaliście wspomniany pięcioksiąg, to z pewnością pamiętacie, że ów czarodziej ostatecznie ciężko okupił spotkanie z przybraną córką Geralta w Wieży Jaskółki. Popielatowłosa dziewczyna najpierw odcięła mu łyżwami osiem palców, a następnie posłała go do lodowatej wody, gdzie mężczyzna prawdopodobnie skonał. Polski pisarz więcej do wątku Rience'a już nie wracał, co potem próbowało wykorzystać studio CD Projekt Red w trakcie prac nad pierwszym Wiedźminem.

Kaer Morhen w grze Wiedźmin 3: Dziki Gon

W przygotowanym przez Jacka Komudę zarysie fabuły "jedynki" Rience nie tylko powracał w pełni sił, ale także grał pierwsze skrzypce w ataku na Kaer Morhen, którego świadkiem byliśmy na początku "właściwego" Wiedźmina. Ofensywa przeprowadzona u boku rycerzy Zakonu Płonącej Róży i wynajętych zbirów okazała się dużym sukcesem czarodzieja, gdyż wykradł on magiczne receptury wędrownych zabójców potworów. Co ciekawe, pierwotny scenariusz zakładał, że podczas walki Vesemir zostaje zatruty jadem priskirnika - dawno wytępionego, ale szalenie niebezpiecznego potwora. Główny bohater gry, którym w tamtym czasie nie był jeszcze Geralt, wyrusza więc do Wyzimy, aby odnaleźć odtrutkę. Wszystkie opisane te wydarzenia mieliśmy oglądać w prologu, który sprawnie wprowadzał nas w dalsze niuanse rozbudowanej historii.

Wiedźmin podążył tropem Rience'a, ale do pierwszej poważnej konfrontacji pomiędzy nimi doszło dopiero w akcie drugim. Wówczas to bohater trafił do zamku Kamień, w którym to stacjonujący Zakon Płonącej Róży przetrzymywał Jaskra - serdecznego przyjaciela Geralta z Rivii. Czarodziej stanął do walki z naszym podopiecznym, ale po przegranej został zamieniony w nefrytową figurkę. Do finałowej batalii z Rience'em miało dojść dopiero w klasztorze w Rinde, który wiedźmin atakował u boku swoich kolegów po fachu w trzecim i ostatnim akcie. Fabuła zakładała, że zabójcom potworów udaje się wreszcie zlikwidować wspólnego wroga, a także odzyskać zrabowane w prologu dokumenty. Scenariusz nic jednak nie mówi o sposobie, w jaki główny sprawca całego zamieszania miał zginąć.

Trójwymiarowy model Rience'a

Jacek Komuda przygotował zarys fabuły Wiedźmina na początku produkcji gry w 2002 roku, rzekomo na wyraźne życzenie Marcina Iwińskiego z firmy CD Projekt Red. Dziś wiemy, że scenariusz polskiego pisarza nie znalazł ostatecznie uznania w oczach deweloperów, choć gołym okiem widać, że niektóre jego pomysły do pierwszego Wiedźmina jednak trafiły. Mogło się tak stać, bo według Artura Ganszyńca (jednego z głównych projektantów tej gry) część lokacji powstała jeszcze do scenariusza Komudy. Co ważne, Rience był na tyle ważną postacią w pierwotnej wersji opowieści, że autorzy już na starcie przygotowali jej trójwymiarowy model. W tamtych czasach erpeg był napędzany silnikiem użytym w strzelaninie Mortyr 2093 - 1944, dlatego zamieszczony wyżej obrazek pochodzi właśnie z tej wersji gry. Warto zauważyć, że deweloperzy nie zapomnieli o obrażeniach, jakie Rience doznał w książkach Sapkowskiego. W grze miał on nosić specjalne rękawice, które zastępowały mu odcięte przez Cirillę palce.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry