Twórca Mafii uważa po latach, że na początku gry powinno być mniej jazdy autem

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 28 sierpnia 2016

Daniel Vávra może być z siebie dumny - choć w ciągu całej swojej kariery dewelopera udało mu się stworzyć od początku do końca zaledwie jeden produkt, jest nim uwielbiana przez wielu fanów elektronicznej rozrywki Mafia. Nawet po wielu latach brutalna opowieść o wzlocie i upadku przypadkowego gangstera potrafi zrobić na graczach duże wrażenie, a szokujący finał doprowadzić do łez. Dzieło studia Illusion Softworks broni się również w kwestii mechaniki rozgrywki, mimo że Czesi nie mieli wcześniej żadnego doświadczenia w tworzeniu gier tego typu. Z czego zatem jest niezadowolony pomysłodawca i reżyser gry?


Odpowiedzi na to pytanie Vávra udzielił dopiero kilka lat temu, kiedy fani świętowali okrągłą, dziesiątą rocznicę premiery Mafii. Czech wyznał, że fabuła gry mogła być skonstruowana lepiej, a samo miasto Lost Heaven wyglądać nieco inaczej, najbardziej jednak drażni go sam początek przygody Thomasa Angelo, podczas której główny bohater spędza zbyt wiele czasu za kółkiem. Jego słowa dały jasno do zrozumienia, że gdyby miał on możliwość dokonania jakichkolwiek poprawek w dziele swojego życia, w pierwszej kolejności ograniczyłby ilość etapów, gdzie Tommy jeździ samochodem.

Czy słusznie? Odpowiedź na to pytanie może sprawiać kłopot. Mafia już na starcie rzuca użytkownika na głęboką wodę, bo w otwierającym zmagania prologu bohater musi zgubić prześladowców, a nie znając modelu jazdy i właściwości delikatnych aut, graczowi ciężko jest zostawić w tyle ścigających go bandziorów. Po tym zadaniu następuje z kolei zbyt długi - zdaniem wielu - epizod w taksówce, gdzie Tommy rozwozi mieszkańców Lost Heaven do wskazanych przez nich punktów. Wydaje się, że autorzy celowo wydłużyli całą sekwencję, żeby finał rozdziału zrobił na odbiorcach odpowiednie wrażenie, z drugiej strony jednak walka z czasem, którego wcale nie ma tak dużo, jak mogłoby się wydawać, zmusza graczy do agresywnej jazdy po kompletnie nieznanym mieście. W tym fragmencie irytuje też konieczność zachowania czystego konta - jeśli popełnimy większe wykroczenie, misja automatycznie kończy się porażką, a każde poważniejsze uszkodzenie wozu znacznie go spowalnia, co zmniejsza szansę na pomyślne wykonanie zadania. Trzeba jednak pamiętać, że początkowe etapy to wyśmienity tutorial. Gracz uczy się zasad panujących na drogach i przyzwyczaja się do specyficznych wehikułów, mocno różniących się od samochodów, którymi sterowaliśmy np. w serii Grand Theft Auto. Nie zmienia to faktu, że gdyby Vávra mógł wyciąć z Mafii cokolwiek, to zapewne pod nóż poszedłby właśnie ten epizod.

Taksówka, którą jeździmy na początku gry.

Deweloper znajduje również po latach cechy Mafii, z których jest naprawdę zadowolony. Daniel Vávra najbardziej docenia wszystkie epizody wolne od przemocy, np. randkę z Sarah, przygotowania do skoku na bank czy załadunek ciężarówek w jednej z późniejszych misji. Jego zdaniem, Czechom udało się dostarczyć graczom doświadczeń, których wówczas nie spotykało się w innych produkcjach tego typu i wspomniane wyżej fragmenty są tego dowodem. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry