2 Days to Vegas, czyli GTA Killer - obłędnie wyglądająca gra zaginęła w akcji

Wrzucił Ciekawostek - środa, 30 marca 2016

W lutym bieżącego roku minęło dokładnie dziesięć lat od momentu, w którym po raz pierwszy usłyszeliśmy o tej grze. 2 Days to Vegas zwróciło na siebie uwagę przede wszystkim obłędną grafiką, znacznie przewyższającą dokonania konkurencji w tej dziedzinie. Choć mało kto dawał wiarę, że oprawa wizualna tej produkcji w rzeczywistości prezentuje się tak dobrze, jak na wrzuconych do sieci obrazkach, projekt nieznanego nikomu studia Steel Monkeys przykuł uwagę sporej rzeszy ludzi. Efektowne ilustracje z łatwością wykreowały mit o rychłym nadejściu nowego króla sandboksów, który zdetronizuje serię Grand Theft Auto. Niestety, czas nieubłaganie mijał, a deweloperzy nie potrafili dokładnie określić, kiedy domniemany "GTA Killer" ujrzy światło dzienne. Dziś o 2 Days to Vegas pamiętają już jedynie nieliczni fani, dlatego nadszedł dobry moment by przypomnieć wszystkim ten tytuł.


Choć prezentowane przez twórców gry obrazki sugerowały, że 2 Days to Vegas będzie tytułem podobnym do trójwymiarowych odsłon GTA, wszystko dzieło studia Steel Monkeys miało mieć więcej wspólnego z pierwszą Mafią - przynajmniej na papierze. Gracz miał wcielić się w postać kryminalisty Vinny'ego, który po trzyletniej odsiadce dowiedział się o kłopotach swojego młodszego brata, przebywającego w tytułowej stolicy hazardu. Chcąc pomóc krewniakowi, nasz śmiałek postanowił wyruszyć w szaloną podróż z Nowego Jorku do Las Vegas, odwiedzając po drodze kilka innych amerykańskich metropolii. Wycieczka miała obfitować w szalone pościgi samochodowe, strzelaniny i nieoczekiwane zwroty akcji, a deweloperzy całą historię planowali przedstawić w zaledwie 48 godzin. Tutaj też krył się czynnik, który odróżniłby 2 Days to Vegas od Grand Theft Auto, a zbliżyłby produkt do wspomnianej już Mafii. Autorzy chcieli uwzględnić liniowy przebieg kampanii, co zapewne sprowadziłoby się do wykonania kilkunastu misji według ustalonego z góry scenariusza. O swobodzie charakterystycznej dla sandboków nie było w zapowiedziach ani słowa.


Gra miała wylądować na trzech różnych platformach sprzętowych (PC, Xbox 360 i PlayStation 3), ale szybko stało się jasne, że z 2 Days to Vegas ewidentnie jest coś nie tak. Studio Steel Monkeys nie kwapiło się do udzielania nowych informacji, a atmosferę oczekiwania podgrzewały sporadycznie publikowane materiały graficzne, które mimo upływających lat wciąż prezentowały świetną, fotorealistyczną oprawę wizualną. Konkurencja nie zostawała jednak w tyle i przewaga, jaką "GTA Killer" wypracował na starcie projektu, zaczęła systematycznie topnieć. W kwietniu 2008 roku branża elektronicznej rozrywki żyła już premierą przygód Niko Bellica i nawet zapewnienie złożone przez autorów kilkanaście miesięcy później, że tytuł wciąż znajduje się w produkcji, nie zrobiło na nikim wrażenia.


Studio Steel Monkeys, które ma dziś siedzibę na Białorusi, skoncentrowało się na tworzeniu prostych gier mobilnych, co zresztą z powodzeniem robi do dziś. Co prawda nigdy oficjalnie nie ogłoszono, że prace nad 2 Days to Vegas zostały wstrzymane, ale trudno w to nie wierzyć, skoro nawet na stronie internetowej dewelopera wciąż widnieją platformy charakterystyczne dla siódmej, a nie ósmej generacji konsol. Wygląda na to, że dzieło naszych wschodnich sąsiadów zmarło śmiercią naturalną i smutne jest, że nikt nie raczył urządzić mu pogrzebu z prawdziwego zdarzenia. Na osłodę pozostały nam jedynie szokujące niegdyś obrazki, które nawet dziś prezentują się całkiem nieźle i dwa fragmenty rozgrywki, opublikowane w sieci dopiero w 2012 roku.



0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry