W grze Dying Light: The Following możemy zwiedzić słynną elektrownię, zasilającą miasto Harran energią elektryczną

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 27 lutego 2016

Zaczęło się od kilku postów na Twitterze. Jeden z użytkowników tego serwisu opublikował we wrześniu 2015 roku swoje spostrzeżenia dotyczące sieci elektroenergetycznej miasta Harran, które odwiedzamy w Dying Light. Człowiek posługujący się pseudonimem "c0mpl3x1ty" wytknął pracownikom Techlandu poważne błędy popełnione podczas projektowania instalacji prądotwórczych, koncentrujących się przede wszystkim na stacjach transformatorowych, które w rzeczywistości rozdzielają energię elektryczną, a nie ją produkują, jak to ma miejsce w grze. Ów jegomość przyczepił się nawet do linii napowietrznych, sugerując, że kable przypięto do słupów w niewłaściwy sposób i zrugał deweloperów za brak elektrowni z prawdziwego zdarzenia, dzięki której prąd w Harran mógłby w ogóle płynąć.


Zarzuty specjalisty nie uszły uwadze Techlandu i już kilka dni później firma opublikowała żartobliwy film, który zdradził, w jaki sposób Harran pozyskuje energię elektryczną. Deweloperzy zademonstrowali w nim tajemnicze pomieszczenie, gdzie kilka żywych trupów biega w olbrzymich kołowrotkach, próbując dosięgnąć wiszące przed nimi płaty mięsa. Oczywiście, cały proces odbywał się pod czujnym okiem dobrze uzbrojonych strażników, którzy pilnowali, aby zombiaki nie wydostały się z urządzeń generujących prąd. Kapitalna odpowiedź wrocławian w zupełności wystarczyła za ripostę na zarzuty poirytowanego fana, ale twórcy Dying Light zdecydowali się postawić kropkę nad "i" w dodatku The Following.



Kiedy Techland udostępnił w sieci powyższy film, fani gry próbowali odnaleźć zaprezentowane pomieszczenie, podążając śladem obecnych w Harran przewodów energetycznych. Eksperyment się nie udał, bo nie dość, że taka "elektrownia" nie została wcześniej przygotowana przez autorów, to na dodatek nigdy nie znajdowała się w samym mieście, o czym przekonaliśmy się we wspomnianym rozszerzeniu. Dopiero w The Following deweloperzy stworzyli lokację z prawdziwego zdarzenia i pozwolili fanom dostać się do niej dzięki "Przyciskowi", za pomocą którego Kyle Crane może przenosić się do losowo wybieranych miejscówek. Warto od razu nadmienić, że plan umożliwiający stworzenie tego niezwykłego gadżetu schowany jest w jednej z brązowych skrzyń na północnym-wschodzie krainy, a tę otworzymy wyłącznie z pomocą odpowiedniego dekodera. Ten ostatni można zdobyć po wykonaniu serii zadań pobocznych dla pary szalonych naukowców, Tolgi i Fatina.


Z "Przyciskiem" w dłoni, możemy już podjąć próby rzeczonej teleportacji. Szanse na wylądowanie w sekretnej lokacji są stosunkowo niewielkie, ale po kilku(nastu) próbach każdy cierpliwy użytkownik The Following w końcu trafi do tego pomieszczenia. Niestety, na miejscu okaże się, że o generowaniu prądu nie ma już mowy, gdyż wszyscy lokatorzy obszernego magazynu - nie wyłączając strażników - zostali zabici...


0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry