Konami miało absurdalne wymagania dotyczące recenzji gry PES 2016

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 26 września 2015

Nie jest żadną tajemnicą, że duże serwisy znacznie wcześniej otrzymują pełne wersje nadchodzących hitów, dzięki czemu mogą w spokoju przygotować ich recenzje i opublikować je w ściśle określonym przez producenta terminie, na ogół pokrywającym się z premierą danego tytułu na rynku. Korzystając z takiej opcji, media podpisują z wydawcą specjalną umowę poufności (NDA, czyli Non-Disclosure Agreement), która gwarantuje, że informacje uzyskane podczas testów gry nie zostaną udostępnione wcześniej. Opisana praktyka jest czymś zupełnie normalnym w branży elektronicznej rozrywki i choć może ona prowadzić do różnych patologicznych sytuacji (wydawca jest w stanie ustalić wygodny dla siebie moment pojawienia się recenzji, np. w dniu premiery, co uniemożliwia odzyskanie pieniędzy z pre-orderów w przypadku, gdy hucznie zapowiadany hicior jest po prostu kiepski), na ogół działa z korzyścią dla obu stron. Serwisy mają gotowy tekst w chwili, gdy fani wykazują największe zainteresowanie danym tytułem, a deweloperzy gwarancję, że Internet zostanie zalany publikacjami dotyczącymi ich dzieła w tym samym momencie.


Narzucane przez wydawców restrykcje w umowie są przeważnie łatwe do przełknięcia dla dziennikarzy, ponieważ dotyczą one przede wszystkim terminu publikacji recenzji. Czasem zdarza się, że producent narzuca swoim partnerom dodatkowe wymagania - tak jest w przypadku gier z silnie zaakcentowanym wątkiem fabularnym, gdzie deweloperzy nie życzą sobie, aby ważny dla opowieści fakt został wyjawiony potencjalnym kupcom ich dzieła. Bywają też jednak sytuacje, że firma udostępniająca swój tytuł stawia totalnie absurdalne warunki i właśnie takim przypadkiem zajmiemy się w niniejszej ciekawostce. Rzecz dotyczy najnowszej odsłony serii Pro Evolution Soccer, która ujrzała światło dzienne zaledwie kilkanaście dni temu.

Serwisy internetowe, które zdecydowały się przyjąć przedpremierową wersję gry PES 2016 od firmy Konami, otrzymały całą listę dziwacznych żądań dotyczących rejestrowania materiału video i łapania screenshotów. Dziennikarze nie mogli pokazywać filmów z takimi zespołami, jak Manchester United, AC Milan czy Real Madryt. W przypadku niektórych drużyn narodowych, wymagano obecności przynajmniej trzech (Portugalia, Włochy), pięciu (Hiszpania, Francja), a nawet siedmiu (Niemcy) piłkarzy na obrazku. Recenzenci musieli się też wysilić, żeby w odpowiedni sposób umieścić na ilustracjach zawodników Barcelony i Realu Madryt - żaden z nich nie mógł być postacią dominującą. Jeszcze ciekawsze restrykcje dotyczyły Holendrów. Nie dość, że charakterystycznych sportowców w pomarańczowych strojach musiało być przynajmniej pięciu na zdjęciu, to na dodatek nie można było wykorzystać najważniejszych rozgrywek piłkarskich, czyli Mistrzostw Świata.


W tym momencie zadajecie sobie pewnie pytanie, co strzeliło do głowy decydentom z Konami, żeby prosić media o dostosowanie się do tak głupkowatych zasad. Cały problem polega na tym, że nie jest to widzimisię twórców gry, ale klubów i reprezentacji narodowych, z którymi producent serii Pro Evolution Soccer negocjuje licencje. Autorzy PES-a są w znacznie gorszym położeniu, niż ich konkurenci współpracujący z FIF-ą, dlatego muszą godzić się na wszystkie obostrzenia związane z pozyskaniem praw. Świetnie wytłumaczył to jeden z byłych pracowników studia EA Sports, który został poproszony o komentarz w tej sprawie przez serwis Kotaku. Zachowujący anonimowość rozmówca przytoczył przykład amerykańskiego futbolisty Toma Brady'ego, który żąda wynagrodzenia za każdym razem, gdy jego postać znajdzie się na obrazku promującym gry z serii Madden NFL - nawet wtedy, jeśli obok niego obecni są inni zawodnicy. Można śmiało założyć, że najsłynniejsze kluby piłkarskie również doceniają siłę swojej marki i nie chcą reklamować produktu rozrywkowego za darmo. Licencja to jedna sprawa, promowanie tytułu przed premierą znanymi nazwiskami i firmami, to kwestia druga.

Wszystkich zainteresowanych odsyłamy do wspomnianej listy żądań, którą wczoraj opublikował serwis Kotaku. To nie tylko ciekawa lektura sama w sobie, ale również dowód na to, z jakimi obostrzeniami muszą czasami borykać się media, próbując dostarczyć Wam informacje o nowych grach w kluczowym dla Was momencie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry