Jim Raynor mogł zostać w grze StarCraft II pozbawionym nadziei alkoholikiem

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 7 września 2015

Jim Raynor nie ma w serii StarCraft łatwego życia i ciągle wystawiany jest na różnego rodzaju próby. Jeszcze przed rozpoczęciem wielkiej wojny, w której zmierzyli się ludzie, zergi i protossi, zaliczył karierę banity wyjętego spod prawa, a także jego stróża. Kiedy chciał wieść spokojne życie na planecie Mar Sara i sumiennie wypełniać obowiązki szeryfa Konfederacji Terran, musiał zmierzyć się ze stratą najbliższych osób - żony i syna. Zdradzony przez Arcturusa Mengska i przybity transformacją Sary Kerrigan (jego kolejnej ukochanej), po wielu burzliwych wydarzeniach wrócił wreszcie do domu i usunął się w cień. Jim z pewnością umarłby tam z przepicia, gdyby nie zupełnie nieoczekiwane spotkanie z Tychusem Findlayem, do którego doszło na początku kampanii w grze StarCraft II.


Raynor jest jednym z najważniejszych bohaterów kosmicznej sagi, ale jego kondycja na starcie drugiego StarCrafta pozostawia sporo do życzenia. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ firma Blizzard Entertainment świadomie zafundowała ulubieńcowi fanów kosmicznej sagi epizod ze szklanką whisky w tle, ale początkowo miał on mieć bardziej bolesne konsekwencje. Chris Metzen (główny scenarzysta wszystkich produktów tworzonych przez "Zamieć") przyznał się kilka lat temu, że planował uczynić z Jima zaliczającego dno alkoholika, którego jedynym zajęciem jest regularne picie do utraty świadomości. Deweloper postanowił jednak złagodzić jego problemy z nałogiem, gdyż doszedł do wniosku, że człowiek mający dokonać wkrótce wielkich rzeczy, nie może być kompletnie pozbawiony nadziei na lepsze jutro. Jaki z tego wniosek? Jeśli wydaje się Wam, że Raynor pije w grze StarCraft II za dużo, wyobraźcie sobie, że mogło być znacznie gorzej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry