Gra Batman: Arkham Asylum w kapitalny sposób zburzyła czwartą ścianę

Wrzucił Ciekawostek - środa, 15 lipca 2015

Pracownikom studia Rocksteady do ostatniej chwili udało się utrzymać w tajemnicy obecność jednego z największych wrogów Mrocznego Rycerza w grze Batman: Arkham Asylum, dlatego przed jej premierą żaden z fanów nie był świadom kapitalnej niespodzianki, jaka czeka na nich w trakcie zabawy. Jeśli nie straszne Ci są spojlery, to wyjaśnijmy od razu, że chodzi o Stracha na wróble, który we wspomnianej produkcji wystawiał naszego śmiałka na działanie gazu, wyzwalającego najbardziej skrywane fobie. Nie to jest jednak najciekawsze. Szybko okazało się, że nie tylko Batman musiał zmierzyć się ze swoimi lękami, ale również każdy gracz, który obserwował wydarzenia na ekranie. Deweloperzy bez żadnych skrupułów uderzyli w użytkownika, niektórych z nich przyprawiając o palpitację serca.


Przypadki zburzenia czwartej ściany, czyli przekroczenia niewidzialnej granicy pomiędzy produktem, a jego odbiorcą, nie zdarzają się w świecie elektronicznej rozrywki zbyt często, a szkoda, bo z reguły takie zabiegi robią ogromne wrażenie. Nie inaczej było w grze Batman: Arkham Asylum, która w perfidny sposób symulowała niepokojące błędy graficzne, a chwilę później, wynikające z nich zawieszenie programu. W czasach, gdy posiadacze Xboksów 360 obawiali się spotkania z Czerwonym Kręgiem Śmierci (bardzo popularna usterka konsoli, którą Microsoft wyeliminował dopiero w kolejnych wersjach maszyny), trudno o bardziej makabryczną niespodziankę. Szok spowodowany rzekomym uszkodzeniem sprzętu mijał po kilku sekundach, ale nie oznaczało to, że Rocksteady nie kontynuowało swojego festiwalu złośliwości.


Gaz Stracha na wróble działał w najlepsze, więc po udawanym resecie rozgrywki produkt udawał, że cofa nas do jej początku. Coś się jednak nie zgadzało. W otwierającej zmagania scenie to nie Joker był odprowadzany do celi w Arkham, ale Batman, na dodatek arcywróg Mrocznego Rycerza zabijał go strzałem z pistoletu. Jakby tego wszystkiego było mało, gra sugerowała, że śmierci można uniknąć przechylając gałkę analogową we wskazaną na ekranie stronę, ale to również była część misternie przygotowanej pułapki. Morderstwu nie dało się w żaden sposób zapobiec, a po całej scenie wracaliśmy po prostu do punktu wyjścia, gdzie nasz bohater kontynuował zmagania. Mistrzostwo świata, nieprawdaż?

1 komentarze:

Hehe, to było świetne, choć słyszałem, że to niby wina pirackich egzemplarzy gry, jednakże ja po prostu posiadałem używaną.

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry