Burzenie czwartej ściany z grą Metal Gear Solid, czyli starcie z Psycho Mantisem

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 20 lipca 2015

Hasłem "burzenie czwartej ściany" określa się w grach komputerowych sytuacje, w których deweloperzy świadomie przekraczają niewidzialną granicę ustanowioną pomiędzy ich produktem, a odbiorcą, poprzez bezpośrednie zwrócenie się do tego ostatniego. Nie tak dawno zaprezentowaliśmy Wam rewelacyjny przykład takiego działania w Batman: Arkham Asylum, gdzie skutki halucynacji głównego bohatera odczuwał także gracz. Dziś natomiast opiszemy walkę z bossem, do jakiej dochodzi w pierwszej odsłonie serii Metal Gear Solid. Zapisała się ona złotymi zgłoskami w historii elektronicznej rozrywki, całkiem zresztą zasłużenie.


Nieuniknione starcie Solid Snake'a z Psycho Mantisem nie wyróżniłoby się niczym specjalnym, gdyby nie kilka niespodzianek, jakimi Hideo Kojima postanowił okrasić cały pojedynek. Pochodzący z Rosji agent czytał w umysłach swoich wrogów, a więc również graczy, co prowadziło do różnych oryginalnych sytuacji. Użytkownicy konsoli PlayStation musieli podłączać kontroler do drugiego gniazda, gdyż wirtualny rywal potrafił przewidzieć ich działania, jeśli pad był wpięty do pierwszego złącza, gra symulowała także zmianę kanału na ekranie telewizora, zalewając go czarną planszą z dużym białym napisem "HIDEO". Największe jednak zaskoczenie wzbudzały bezpośrednie odniesienia do innych tytułów w dialogach bohatera, mające sprawić wrażenie, że Psycho Mantis doskonale zna nasze upodobania. W tym celu dzieło firmy Konami weryfikowało kartę pamięci urządzenia pod kątem zapisanych na niej plików, a następnie komunikowało to w różnoraki sposób na ekranie. Kiedy na rynek trafiła pierwsza wersja gry na PlayStation, Metal Gear Solid rozpoznawało takie produkcje, jak Castlevania: Symphony of the Night, Vandal Hearts, Suikoden, i Azure Dreams, a w japońskiej edycji również Snatcher i Policenauts. Opublikowany w 2004 roku remake dodał do tej puli kolejne tytuły: Super Smash Bros. Melee, Super Mario Sunshine, The Legend of Zelda: The Wind Waker oraz Eternal Darkness: Sanity's Requiem.

1 komentarze:

"Użytkownicy konsoli PlayStation musieli podłączać kontroler do drugiego gniazda, gdyż wirtualny rywal potrafił przewidzieć ich działania, jeśli pad był wpięty do pierwszego złącza".
Przecież to jest genialne samo w sobie! Wyobraźcie sobie zmagania z telepatami w innych grach, gdzie wykorzystano by takie rozwiązanie. Główkujecie ile wlezie, a on i tak wie co zrobicie...

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry