Gdyby nie słabe SimCity, nigdy nie dostalibyśmy gry Cities: Skylines

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 19 maja 2015

Fińskie studio Colossal Order nie miało najmniejszych problemów, żeby przekonać pracowników firmy Paradox Interactive do zainwestowania pieniędzy w serię gier Cities in Motion, ale propozycja stworzenia city buildera z prawdziwego zdarzenia nie spotkała się z równie pozytywną reakcją wydawcy. Szwedzi nie wierzyli, że taki produkt byłby w stanie nawiązać równorzędną rywalizację z dominującą w tym gatunku marką SimCity i nie chcieli utopić swoich funduszy w projekcie, który ich zdaniem byłby z góry skazany na niepowodzenie. Na zmianę tego stanowiska musieliśmy poczekać do 2013 roku, kiedy okazało się, że najnowsza odsłona popularnego cyklu "symulatorów miasta" nie spotkała się z ciepłym przyjęciem ze strony jego fanów. W rezultacie, już niespełna dwa lata później na rynek trafiła gra Cities: Skylines.


Dziś Finowie z uśmiechem wspominają nieudane próby przeforsowania projektu, który ostatecznie okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę (Cities: Skylines jest najszybciej sprzedającą się grą w historii firmy Paradox Interactive, tylko pierwszego dnia poszło ponad 250 tysięcy kopii). Przedstawiciele studia Colossal Order utrzymują, że już w 2009 roku mieli plan stworzenia produkcji tego typu i możliwości, by z takim wyzwaniem się uporać, jednak przekonanie kogokolwiek do dania szansy małemu zespołowi graniczyło z cudem. Szwedzki wydawca potrzebował impulsu w postaci potknięcia największego rywala, by uwierzyć w sukces przedsięwzięcia i zgodzić się wesprzec finansowo utalentowaną grupę deweloperów. Można pokusić się o stwierdzenie, że autorzy SimCity wyhodowali sobie konkurenta na własne życzenie. Nic dziwnego, skoro przygotowując swoje dzieło, kompletnie nie zrozumieli oni potrzeb graczy pragnących wcielić się w rolę wirtualnych burmistrzów.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry