Brak prądu, niskie temperatury - w takich warunkach tworzono grę Metro: Last Light

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Seria Metro ma w naszym kraju zagorzałe grono zwolenników i trudno się temu dziwić - my, Polacy, uwielbiamy postapokaliptyczne klimaty, książki Dmitrija Głuchowskiego (twórcy tego uniwersum) oraz gry z akcją osadzoną we wschodnioeuropejskich realiach, które mocno kojarzą się nam z tym, co sami podziwiamy za oknem. Oczywiście strzelaniny te nie cieszyłyby się takim uznaniem, gdyby nie były po prostu dobre. Mając na uwadze wysoką jakość końcowych produktów, tym bardziej warto docenić starania ukraińskiego studia 4A Games, które do niedawna przygotowywało swoje dzieła w warunkach urągających zachodnim standardom pracy.


O kiepskiej sytuacji autorów strzelanin zrobiło się głośno za sprawą Jasona Rubina, który w maju 2013 roku postanowił napisać parę słów o tym, jak wygląda produkcja gier na Ukrainie. Niegdysiejszy współzałożyciel studia Naughty Dog, który w maju 2012 roku podjął się próby uratowania firmy THQ od bankructwa, wybrał się do Kijowa, aby przekonać się o kondycji powstającego wówczas Metro: Last Light. Wizyta w 4A Games zrobiła na nim piorunujące wrażenie, bo na własne oczy zobaczył coś, co np. w Stanach Zjednoczonych byłoby nie do pomyślenia. Twórcy przygód Artema gnietli się na niewielkiej przestrzeni, pracując praktycznie bark w bark i siedząc na zwykłych krzesłach. Rubin twierdził, że całe biuro zmieściłoby się na sali gimnastycznej w siedzibie firmy Electronic Arts, autorzy często borykali się z niedoborem prądu, a w zimie musieli znosić nieprzyjemnie niskie temperatury, bo kijowska infrastruktura grzewcza ulegała poważnym awariom. Szef THQ chciał pomóc swoim podopiecznym, kupując im drogie, ale za to bardzo wygodne fotele Aeron, ale okazało się, że na Ukrainie w ogóle nie można ich dostać. Rubin próbował sprowadzić je z Polski, co ogólnie mocno szarpnęłoby jego firmę po kieszeni, ale musiał ostatecznie z tego pomysłu zrezygnować. Dlaczego? Wspomniane krzesła zajmowały tak dużo miejsca, że deweloperzy nie byliby w stanie pomieścić się w wynajmowanym lokalu.

Zdaniem wielu, Rubin mocno przesadził opisując sytuację w 4A Games. Na zdjęciu jeden z twórców.

Przy okazji nasz bohater mocno skrytykował też swoich poprzedników, którzy mieli niebotyczne wymagania dotyczące samej gry. Dopiero za jego kadencji firma THQ zrezygnowała z żądań stworzenia trybu multiplayer w Metro: Last Light, gdyż jego przygotowanie byłoby nierealne przy tak niskim budżecie całej produkcji. Rubin nie ujawnił dokładnie, ile kosztowało przygotowanie strzelaniny, ale stwierdził, że zachodni producenci więcej pieniędzy wydają na przygotowanie przerywników filmowych, niż 4A Games miało na cały projekt.

Warto dodać, że warunki, w jakich obecnie pracują utalentowani Ukraińcy, znacznie się poprawiły. Po tym, jak koncern Koch Media przejął prawa do marki Metro od upadającego THQ, spora grupa pracowników przeniosła się do nowego biura na Maltę. Deweloperzy nie ukrywali, że napięta sytuacja, jaka panuje w ich kraju, w dużej mierze zachęciła ich do emigracji. 4A Games nie zlikwidowało jednak w pełni swojego oddziału w stolicy byłej republiki Związku Radzieckiego. Część twórców strzelaniny nadal pracuje w Kijowie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry