Mgłę w grze Silent Hill zawdzięczamy ograniczeniom konsoli PlayStation

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 31 stycznia 2015

Spowijająca Silent Hill mgła jest najbardziej charakterystycznym elementem kojarzącym się z małą, amerykańską mieściną, w której osadzono akcję kultowego survival horroru. Z punktu widzenia fabuły gry, to zjawisko atmosferyczne nie służy wyłącznie budowaniu atmosfery, choć oczywiście ma w tym procesie ogromny udział. Mglisty świat w produkcie firmy Konami stanowi swego rodzaju pomost pomiędzy rzeczywistością, a demonicznym wymiarem Otherworld, w którym materializują się największe lęki bohaterów opowieści. Biorąc pod uwagę to wszystko, nieco zaskakujący może wydawać się fakt, że wprowadzenie mgły w pierwszej odsłonie serii Silent Hill było podyktowane wyłącznie względami technicznymi.


Programiści firmy Konami potrzebowali czegoś, co znacznie ograniczy widoczność w trakcie eksploracji miasta, ponieważ z generowaniem trójwymiarowego środowiska nie radziła sobie konsola PlayStation. Urządzenie to nie miało odpowiedniej dużej mocy, żeby na bieżąco generować bardziej oddalone od bohatera obiekty, dlatego spowicie okolicy mgłą wydawało się naturalnym sposobem na uniknięcie tego problemu. Później do akcji wkroczyli scenarzyści, którzy umiejętnie powiązali zjawisko z fabułą horroru. Efekt końcowy okazał się wyśmienity. Japończykom nie tylko udało się sprytnie obejść ograniczenia techniczne, ale przede wszystkim stworzyć unikatową atmosferę zagubienia, którą charakteryzowała się gra Silent Hill. Wcielający się w Harry'ego Masona użytkownik bardziej musiał polegać na słuchu, niż na wzroku - dźwięki wydawane przez ukrytych w gęstej zawiesinie wrogów często ostrzegały go przed niebezpieczeństwem.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry