W grze Doom mieliśmy zdobywać punkty

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 22 września 2014

Doom kojarzy nam się dziś z symulatorem mordu, w którym dzielny komandos kładł pokotem niezliczone zastępy piekielnych pomiotów. Nie ma w tym nic dziwnego. Istotą rozgrywki była tam wszakże niczym nie skrępowana rzeź potworów, pragnących zabić nieustraszonego komandosa, zanim to jemu uda powstrzymać się inwazję demonów. Warto jednak wiedzieć, że firma id Software na początku nie chciała skupiać się wyłącznie na samej rzeźni i przez jej pryzmat oceniać postępy bohatera. Wczesne wersje gry oferowały w pełni działający system punktowy, który podsumowywał wszystkie nasze działania.



Pomysł nie był oczywiście nowy, wcześniej twórcy użyli go z powodzeniem w grach Wolfenstein 3D i Spear of Destiny. Ich bohater – B.J. Blazkowicz – dostawał określoną liczbę punktów nie tylko za eliminowanie hitlerowskich żołnierzy, ale też za kolekcjonowanie znajdujących się tu i ówdzie kosztowności. Skarby zostały uwzględnione również w Doomie, choć w niczym nie przypominały błyskotek znanych z poprzedników. Zdobione czaszkami skrzynie, bluźniercze tomiska, wypełnione krwią kielichy i tajemnicze berła – takie fanty można było znaleźć podczas zwiedzania marsjańskiej bazy, spora ich liczba leżała w sekretnych pomieszczeniach.

Berła ukryte w jednym z pomieszczeń w drugim poziomie pierwszego epizodu.

System punktowy działał jeszcze w wersji gry pre-release beta, która trafiła do dziennikarzy w październiku 1993 roku - dwa miesiące przed faktyczną premierą produktu. Dlaczego wycięto go w pełnej edycji? Tego nie wiemy, możemy jednak podejrzewać, że szukanie dziwacznych artefaktów kłóciło się ze zorientowaną na rzeź rozgrywką. Podzielamy to zdanie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry