Miranda nie kusiła - wywiad z Przemysławem Wiplerem, fanem serii Mass Effect

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 7 września 2014

O grających politykach mówi się niewiele, tak jak i o innych ludziach z pierwszych stron gazet, którzy w domowym zaciszu oddają się elektronicznej rozrywce. 10 lipca "ujawnić się" postanowił Przemysław Wipler, który zaskoczył wszystkich, upubliczniając zdjęcie swojego profilu z systemu elektronicznej dystrybucji Origin, prezentującego liczbę godzin poświęconych grze Mass Effect 3. Uznaliśmy, że to dobra okazja, żeby porozmawiać o grach z jednym jak na razie posłem Kongresu Nowej Prawicy w polskim sejmie. Przy okazji chcieliśmy zakomunikować, że niniejszy wywiad będzie pierwszym z wielu, jakie wkrótce opublikujemy na łamach naszego serwisu. Postanowiliśmy kontynuować ten wątek, biorąc na spytki ludzi, którzy nie są przedstawicielami branży, a mają coś ciekawego do powiedzenia na temat naszego ulubionego hobby. Niniejszy artykuł wolny jest od wyborczej agitacji, choć nie omieszkaliśmy w kilku miejscach odnieść się do poglądów pana Wiplera.


Gram dużo, bez trudu jestem w stanie wymienić tytuły, w których nabiłem przynajmniej sto godzin, ale Pana wynik robi wrażenie. Co można robić przez prawie 500 godzin w trzecim Mass Effekcie? Nie wierzę, że aż tak mocno wessało Pana multi.

Przemysław Wipler: Seria Mass Effect to gry, do których wielokrotnie wracałem i cały czas wracam. Szczególnie część trzecia urzeka swoją grywalnością i fabułą. Te pięćset godzin spędzone w grze łatwo wytłumaczyć. Po prostu badałem wszystkie odgałęzienia fabuły. Grałem Shepardem idealistą i renegatem, choć ten pierwszy zdecydowanie bardziej mi „leżał”. Tak samo zresztą podszedłem do pozostałych części sagi.

Jak ogólnie ocenia Pan całą trylogię?

Mistrzostwo, któremu trudno będzie dorównać. Mam jednak nadzieję, że komuś kiedyś się to uda. Niesamowita grywalność, wartka i wciągająca fabuła, dopracowane uniwersum. To, wraz z wieloma innymi atutami zadecydowało, że z sagą Mass Effect trudno komukolwiek konkurować.

Nie było jęku zawodu po zakończeniu „trójki”? Przez Internet przetoczyła się mocna fala hejtu z tego powodu.

Był, z pewnością był. Jednak pozostaje nam wierzyć w teorię indoktrynacji i możliwość, że BioWare zdecyduję się wydać czwartą część, oczywiście z Shepardem w roli głównej. W tej chwili z zaciekawieniem czekam na zapowiadaną grę rozgrywającą się w uniwersum Mass Effect. Czy dorówna trylogii? Zobaczymy.

W jakim stopniu pańskie poglądy maja wpływ na postać, w która wciela się Pan w grze? Czy trudno Panu w erpegach dokonywać wyborów niejednoznacznych moralnie?

Shepard idealista, paladyn, bohater pozytywny to postacie, które najbardziej mi pasują. Jednak z drugiej strony nie zapominam, że to tylko gra, dlatego podejmowanie wyborów, które w realu byłyby trudne, przychodzi dużo łatwiej. Uważam za ważne, by granie, określona rzeczywistość przedstawiona w grach, nie przekładała się na realne życie. Trzeba wyraźnie oddzielić te dwie sfery. Granie nie jest życiem, czy sposobem na życie, ale formą rozrywki. Chyba, że ktoś robi to zawodowo.

W serii Mass Effect stajemy przed decyzjami, które nierzadko decydują o losie całej rasy. Dążył Pan za wszelka cenę do unikania roli Boga, czy tez bez skrupułów poświęcał Pan mniej zdolne do walki jednostki w imię wyższej racji stanu?

Uważam to za źle zadane pytanie.  Ponieważ nie dokonujemy wyborów o trwałych skutkach i zawsze można cofnąć się i spróbować inaczej rozegrać sytuację, możemy sprawdzić wszystkie możliwości. 

Czy pana Shepard angażował się w związki na pokładzie Normandii?

Wątki romansowe interesowały mnie dużo mniej niż główna fabuła.

Naprawdę? Miranda nie kusiła?

Nie.

Co Pan myśli o forsowaniu przez BioWare związków gejowskich w swoich grach?

Myślę, że twórcy umieszczają w grach tego typu wątki, by uniknąć późniejszego ostrzału ze strony agresywnego i wpływowego lobby. Uważam to za kolejny przejaw tyranii „politycznej poprawności”.

Grał Pan we Wiedźmina?

Grałem. Wiedźmin to doskonały przykład, że Polacy nie muszą się wstydzić swoich produkcji. Trzecia odsłona tej gry znajduje się wysoko na mojej liście. 

W poprzednich wywiadach przyznał Pan, ze uwielbia raptem kilka marek, m.in. serię Gothic. Co Pan myśli o Arcanii i mocno eksploatowanej obecnie przez Piranha Bytes serii Risen?

Arcania ma już swoje lata, ale zachowuje cechy czyniące z niej ciekawą grę. Natomiast o Risen nie mogę zbyt wiele powiedzieć.

Podczas pierwszej rozgrywki w Gothica, do którego obozu Pan dołączył?

Do Starego.

Lubi pan Cywilizację, Heroes'ów, gry – można rzecz – bezpieczne. Co Pan myśli o produkcjach gloryfikujących przemoc, jak np. GTA?

Uważam je za stratę czasu.


Ulubiona gra dzieciństwa?

Było ich wiele. Centurion, Eye of the Beholder, Dungeon Master, North & South.

Mocno deklaruje Pan zainteresowanie grami, co - powiedzmy sobie szczerze - u posłów zdarza się bardzo rzadko. Czy w Sejmie znajdują się inni miłośnicy elektronicznej rozrywki?

Z pewnością, jednak być może kryją się z tym, by nie spadła maska „poważnego” polityka.  Z pewnością u osób starszych granie jest traktowane jako mało poważny sposób spędzania wolnego czasu a wiele osób jest przeczulonych na punkcie swojego wizerunku.

Czy zdarzyło się Panu rozmawiać z kimś o grach w sejmowych kuluarach?

Z pewnością, jednak trudno mi przypomnieć sobie konkretną sytuację.

Jakiś czas temu w Ministerstwie Gospodarki odbyło się spotkanie z polskimi twórcami gier, m.in. autorami Wiedźmina. Z tego wydarzenia, poza wieloma górnolotnymi hasłami, praktycznie nic nie wynikło. Ma Pan jakieś pomysły jak wesprzeć rodzimych deweloperów, aby z Polski uczynić druga Kanadę?

Przede wszystkim im nie przeszkadzać, ale to dotyczy każdej działalności. Generalnie w naszym kraju przedsiębiorcy są traktowani przez administrację, szczególnie przez organy kontroli jak potencjalni przestępcy. Często są też niszczeni. Nasi urzędnicy do perfekcji udoskonalili metody utrudniania komuś życia i cóż z tego, ze po latach sądy przyznają poszkodowanym rację, gdy dla ich biznesów jest już za późno.

Czy temat polskiego przemysłu gier jest przez polskich polityków traktowany poważnie?

Przeze mnie tak. Choć jeśli chodzi o dotowanie tego przemysłu, jestem przeciwny. Uważam, że może to obniżać jakość produktów. Są alternatywne, poza kredytem bankowym, sposoby pozyskiwania środków, np. crowdfunding. Jakiś czas temu zapytany o to, co powinienem doradzić przedsiębiorcom z branży gier mówiącym, że przecież w Kanadzie, Wielkiej Brytanii studia mogą liczyć na dofinansowanie, odpowiedziałem: wypłyńcie na głębię!  Tylko samodzielna walka o sukces rynkowy, zadowolenie klienta może rodzić prawdziwie trwałe owoce. Chciałbym, by polskie firmy zaistniały na światowych rynkach nie dzięki państwowemu wspomaganiu, ale dzięki produkcji rewelacyjnych tytułów.

Gdyby miał polecić Pan jeden tytuł, którym koniecznie powinien zainteresować się szef Pana partii - Janusz Korwin-Mikke - jaka byłaby to gra?

Mass Efect Trilogy :D


6 komentarze:

Przemek to jest równy gość :D

Choć politycznie związał się z najgorszym co mogło być, to jednak gry łączą i dzięki nim można rozmawiać ponad podziałami.

Adolf twierdzi, ze kapitalizm i koliberalizm to najgorsze co może być :D Czemu mnie to nie dziwi? :P No to co, narodowy socjalizm? :)

Właśnie dołączył do jedynej normalnej partii!!!

Bardzo dobry wywiad, oby wasz serwis rozwijał się dalej (może w dalekiej przyszłości można będzie odwiedzić wasze forum, lub coś w tym rodzaju)

O tym, że grał w ME słyszałem, ale już o Gothicu nie. :)

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry