To nie Marlona Brando słychać w grze Ojciec Chrzestny

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 16 stycznia 2014

Choć od premiery gry Ojciec Chrzestny (The Godfather: The Game) minęło naprawdę dużo czasu, w sieci wciąż można natknąć się na stwierdzenia, że rola tytułowego przywódcy nowojorskiej rodziny mafijnej była ostatnim występem Marlona Brando w życiu. Nie jest to niestety prawda, bo choć słynny aktor zezwolił deweloperom na wykorzystanie jego wizerunku i faktycznie nagrał przed swoją śmiercią kwestie dialogowe na potrzeby tej produkcji, ostatecznie jego wysiłki spełzły na niczym. Przeszkodą nie do pokonania okazał się aparat tlenowy, którego odgłos skutecznie zniekształcał wypowiedzi dwukrotnego zdobywcy Oscara.


Firma Electronic Arts złożyła 79-letniemu aktorowi propozycję wystąpienia w grze, a ten chętnie na nią przystał, choć miał poważne problemy ze zdrowiem. Zgodnie z umową Brando odwiedził studio nagraniowe i zarejestrował część swoich partii, ale deweloperzy nie byli w stanie ich później wykorzystać. Wypowiedzi mocno zniekształciła specjalna aparatura medyczna, której Amerykanin używał w ostatniej fazie swojego życia, dlatego studio EA Redwood Shores musiało znaleźć dla niego zastępstwo. W rolę Dona Corleone ostatecznie wcielił się Doug Abrahams, doskonale imitujący specyficzny głos swojego starszego kolegi po fachu. Aktor nagrał wszystkie swoje dialogi, biorąc za wzór zniekształcone wypowiedzi Marlona Brando. W całej grze można tylko raz usłyszeć prawdziwego ojca chrzestnego, konkretnie w szpitalu, podczas misji Intensywna opieka.

Ciekawostkę stanowi też fakt, że Marlon Brando trafił do napisów końcowych Ojca Chrzestnego - jego nazwisko pojawia się zresztą jako pierwsze w kolejności podczas wyświetlania listy płac. To właśnie ten zabieg autorów w dużej mierze przyczynił się do nieporozumień związanych z faktyczną obsadą gry.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry