• W CALL OF DUTY: WWII ZOBACZYMY SWASTYKI

    Studio Sledgehammer Games rozwiało wszelkie wątpliwości dotyczące obecności swastyk w grze Call of Duty: WWII. Będą, ale tylko w singlu...

  • WIEMY, ILE METROPOLIS ZAPŁACIŁO ZA PRAWA DO GRY WIEDŹMIN

    Na długo przed tym, jak za Wiedźmina wzięło się studio CD Projekt Red, z tematem próbowała zmierzyć się firma Metropolis. Za prawa do gry zapłaciła absurdalną dziś kwotę.

  • WIEMY, CO WYCIĘTO Z GRY PREY - OPCJE SURVIVALOWE

    Autorzy planowali w grze Prey kilka ciekawych opcji survivalowych, ale ostatecznie poszły one pod nóż. Niewykluczone, że kiedyś wrócą. Oby!

  • ROZBIERANA SESJA BOHATEREK GRY SNIPER: GHOST WARRIOR 3

    W najnowszym numerze Playboya można zobaczyć rozbieraną sesję drugoplanowych bohaterek gry Sniper: Ghost Warrior 3. CI Games poszło w ślady studia CD Projekt Red.

  • GRĘ PREY MOŻNA UKOŃCZYĆ W 9 MINUT!

    Od premiery gry Prey minęły dopiero cztery dni, a miłośnicy speedrunów zdołali już odkryć metodę, która pozwala ukończyć produkt studia Arkane w mniej niż dziesięć minut...

  • W OUTLAST 2 JEST POLSKI AKCENT!

    W nowej grze z serii Outlast można natknąć się na interesujący polski akcent. Jest nim księga zawierająca stronicę z najwyraźniej bardzo starego kalendarza.

Cała fabuła gry God of War zostanie przedstawiona w jednym ujęciu kamery

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 23 czerwca 2017

God of War to seria gier firmy Santa Monica Studio, która rozpoczęła żywot na konsoli PlayStation 2 w 2005 roku. Począwszy od pierwszego slashera z Kratosem w roli głównej, wszystkie dotychczasowe odsłony miały swoje elementy charakterystyczne, takie jak QTE (Quick Time Eventy), walki z ogromnymi monstrami czy panoramiczne ujęcia kamery z częstymi cięciami. Nadchodząca produkcja, nosząca po prostu tytuł God of War, ma być miękkim rebootem serii, przenosząc ciężar z wiedzionego zemstą herosa na jego relację z synem. Jednocześnie nowa gra od Sony zrywa z klasyczną dla serii kamerą, by w kompletnie inny sposób opowiedzieć historię Atreusa i jego ojca.


Corey Barlog, główny reżyser God of War, zdradził w rozmowie z serwisem Eurogamer, że przeniesienie opowieści o zabójcy bogów do mitologii nordyckiej i skupienie się przede wszystkim na relacji ojca z synem, wymusiło na całym zespole zmienienie podejścia do sposobu opowiadania historii. Tym razem w grze nie zobaczymy wspomnianych wcześniej cięć; zamiast tego cała fabuła zostanie przedstawiona w jednym ujęciu, z kamerą zawieszoną  za plecami głównego bohatera - i dotyczy to również przerywników filmowych. Oto, co do powiedzenia na ten temat miał Barlog:

"Tak, nigdy nie będzie sytuacji, kiedy robimy cięcie i pokazujemy, czym zajmuje się ktoś inny. Zwiastun, który oglądaliście (podczas prezentacji na E3 – przyp. red.) pokazywał urywki gry, które niestety musieliśmy zmontować razem, ponieważ chciałem pokazać cały przekrój naszego dzieła. Podczas właściwej rozgrywki nigdy nie będziesz patrzył gdzie indziej. To niekoniecznie oznacza, że Kratos zawsze znajdzie się na ekranie, ponieważ pewne wydarzenia motywują nas do spojrzenia gdzie indziej; zawsze jednak wracamy i staramy się zmieścić Kratosa w kadrze po to, żeby stał się twoją kotwicą w świecie, który oglądasz."

Podobny zabieg, sprawiający wrażenie prezentowania całej historii w jednym ujęciu, został zastosowany w filmie Birdman z 2014 roku (choć tam użyte zostały cięcia, które ukryto w postprodukcji) oraz w obrazie Sebastiana Schippera z 2015 roku pod tytułem Victoria, gdzie cały film faktycznie został zarejestrowany w jednym ujęciu.


Zmiana w sposobie prezentacji opowieści to nie jedyne odejście od przyjętych w poprzednich grach rozwiązań. W God of War nie uświadczymy już żadnych QTE, a ogromne stworzenia, które normalnie oznaczałyby walkę z bossem, czasem będą chciały pomóc głównemu bohaterowi. Przypominamy również, że Kratos po raz pierwszy w historii tej serii przemówi innym głosem.

W pierwotnej wersji scenariusza pierwszego Wiedźmina za atakiem na Kaer Morhen miał stać Rience

Wrzucił Ciekawostek - środa, 21 czerwca 2017

Kojarzycie Rience'a z wiedźmińskiej sagi Andrzeja Sapkowskiego, który obiecał odnaleźć i dostarczyć Ciri do rąk Vilgefortza? Jeśli czytaliście wspomniany pięcioksiąg, to z pewnością pamiętacie, że ów czarodziej ostatecznie ciężko okupił spotkanie z przybraną córką Geralta w Wieży Jaskółki. Popielatowłosa dziewczyna najpierw odcięła mu łyżwami osiem palców, a następnie posłała go do lodowatej wody, gdzie mężczyzna prawdopodobnie skonał. Polski pisarz więcej do wątku Rience'a już nie wracał, co potem próbowało wykorzystać studio CD Projekt Red w trakcie prac nad pierwszym Wiedźminem.

Kaer Morhen w grze Wiedźmin 3: Dziki Gon

W przygotowanym przez Jacka Komudę zarysie fabuły "jedynki" Rience nie tylko powracał w pełni sił, ale także grał pierwsze skrzypce w ataku na Kaer Morhen, którego świadkiem byliśmy na początku "właściwego" Wiedźmina. Ofensywa przeprowadzona u boku rycerzy Zakonu Płonącej Róży i wynajętych zbirów okazała się dużym sukcesem czarodzieja, gdyż wykradł on magiczne receptury wędrownych zabójców potworów. Co ciekawe, pierwotny scenariusz zakładał, że podczas walki Vesemir zostaje zatruty jadem priskirnika - dawno wytępionego, ale szalenie niebezpiecznego potwora. Główny bohater gry, którym w tamtym czasie nie był jeszcze Geralt, wyrusza więc do Wyzimy, aby odnaleźć odtrutkę. Wszystkie opisane te wydarzenia mieliśmy oglądać w prologu, który sprawnie wprowadzał nas w dalsze niuanse rozbudowanej historii.

Wiedźmin podążył tropem Rience'a, ale do pierwszej poważnej konfrontacji pomiędzy nimi doszło dopiero w akcie drugim. Wówczas to bohater trafił do zamku Kamień, w którym to stacjonujący Zakon Płonącej Róży przetrzymywał Jaskra - serdecznego przyjaciela Geralta z Rivii. Czarodziej stanął do walki z naszym podopiecznym, ale po przegranej został zamieniony w nefrytową figurkę. Do finałowej batalii z Rience'em miało dojść dopiero w klasztorze w Rinde, który wiedźmin atakował u boku swoich kolegów po fachu w trzecim i ostatnim akcie. Fabuła zakładała, że zabójcom potworów udaje się wreszcie zlikwidować wspólnego wroga, a także odzyskać zrabowane w prologu dokumenty. Scenariusz nic jednak nie mówi o sposobie, w jaki główny sprawca całego zamieszania miał zginąć.

Trójwymiarowy model Rience'a

Jacek Komuda przygotował zarys fabuły Wiedźmina na początku produkcji gry w 2002 roku, rzekomo na wyraźne życzenie Marcina Iwińskiego z firmy CD Projekt Red. Dziś wiemy, że scenariusz polskiego pisarza nie znalazł ostatecznie uznania w oczach deweloperów, choć gołym okiem widać, że niektóre jego pomysły do pierwszego Wiedźmina jednak trafiły. Mogło się tak stać, bo według Artura Ganszyńca (jednego z głównych projektantów tej gry) część lokacji powstała jeszcze do scenariusza Komudy. Co ważne, Rience był na tyle ważną postacią w pierwotnej wersji opowieści, że autorzy już na starcie przygotowali jej trójwymiarowy model. W tamtych czasach erpeg był napędzany silnikiem użytym w strzelaninie Mortyr 2093 - 1944, dlatego zamieszczony wyżej obrazek pochodzi właśnie z tej wersji gry. Warto zauważyć, że deweloperzy nie zapomnieli o obrażeniach, jakie Rience doznał w książkach Sapkowskiego. W grze miał on nosić specjalne rękawice, które zastępowały mu odcięte przez Cirillę palce.

Zobacz, jak firma Ubisoft wyobrażała sobie grę Assassin's Creed III na początku jej produkcji

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 20 czerwca 2017

Target rendery to specjalne filmy przygotowywane przez deweloperów gier już na etapie przedprodukcji, które później stanowią główną wskazówkę dla całego zespołu twórców co do oczekiwanej jakości finalnej wersji danego tytułu. Na ogół są to materiały wewnętrzne deweloperów, więc bardzo rzadko zdarza się, że tego typu video zostaje udostępnione szerszej publice. Z takim odosobnionym przypadkiem mieliśmy właśnie do czynienia kilka lat temu, kiedy w internecie dość nieoczekiwanie pojawił się render z trzeciej odsłony serii Assassin's Creed. Dziś stanowi on nie lada gratkę dla fanów tego cyklu, bo prezentuje on przygody Connora Kenwaya w postaci, której ostatecznie nie udało się osiągnąć studiu Ubisoft Montreal.


Film przedstawia przykładowe zlecenie zabójstwa w grze Assassin's Creed III, a cała misja odbywa się w zimowej scenerii, która akurat w tym produkcie stanowiła jedną z większych nowości. Twórcy rendera nie zapomnieli zawrzeć wszystkich kluczowych elementów rozgrywki, odtworzonych potem w "trójce", czyli polowań na zwierzęta, utrudnionego poruszania się głównego bohatera w głębokim śniegu czy używania drzew do szybkiego przemieszczania się z miejsca na miejsce. Materiał koncentruje się też przez chwilę na usprawnionym systemie walki, który umożliwiał wykorzystanie ikonicznej broni Connora Kenwaya - tomahawka. Choć sam film jest bardzo podłej jakości, to jednak gołym okiem widać, że deweloperom nie udało się wygenerować tak dobrej oprawy wizualnej. W renderze szczególną uwagę zwracają szybkie i bardzo płynne animacje.


Na koniec warto dodać, że swego czasu firmie Ubisoft zdarzało się publikować swoje target rendery na dużych imprezach, np. targach E3, co zresztą odbiło się jej czkawką. Tego typu materiałem był premierowy fragment rozgrywki z gry Watch Dogs, który w niewielkim stopniu przypominał to, co zobaczyliśmy w finalnej wersji. Choć francuski koncern ewidentnie wprowadził w błąd fanów elektronicznej rozrywki na całym świecie, trudno mówić tu o klasycznym przypadku downgrade'u grafiki. W takiej formie, jak na tym pamiętnym pokazie, ten tytuł prawdopodobnie nigdy nie istniał.

W grze Call of Duty: WWII są obecne swastyki, ale tylko w singlu

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 20 czerwca 2017

Studio Sledgehammer Games bardzo długo zwlekało z udzieleniem odpowiedzi na pytanie, czy w grze Call of Duty: WWII ujrzymy swastyki. Tymczasem kwestia obecności charakterystycznych symboli, które dziś kojarzone są przede wszystkim z nazistowskimi Niemcami, od dobrych kilku tygodni spędza sen z powiek niektórym fanom serii. Na Reddicie pojawiło się już sporo dyskusji na ten temat, ale deweloperzy najwyraźniej nie dość jasno zasugerowali, że hakenkreuz do strzelaniny trafi. Ostateczne i jednoznaczne stanowisko firma zajęła dopiero teraz, kilka dni po zakończeniu targów E3, gdzie po raz pierwszy zaprezentowano przybyłym do Los Angeles dziennikarzom obszerny fragment rozgrywki.


Powstałe wątpliwości dotyczące swastyki całkowicie rozwiał Michael Condrey. Współzałożyciel firmy Sledgehammer Games zdradził dziennikarzom brytyjskiego serwisu Eurogamer, że taki symbol będzie obecny w grze, ale wyłącznie w kampanii dla jednego gracza. Tryb multiplayer nie będzie go z kolei zawierać w ogóle. Co prawda w wieloosobowych potyczkach da się wcielić w rolę Niemców (niektóre warianty rozgrywki wręcz tego wymagają), ale autorzy nie chcą zmuszać graczy do obowiązku reprezentowania zbrodniczego systemu, z którym hakenkreuz jest nierozerwalnie związany. To też poniekąd wyjaśnia, dlaczego wrogowie Aliantów nie będą w Call of Duty: WWII nazywani hitlerowcami, ale przedstawicielami państw Osi. Twórcy nowego CoD-a robią nawet krok dalej w tej kwestii, bo do słynącej z rasizmu frakcji można będzie włączać czarnoskórych żołnierzy. Decyzja ta jest ostateczna. Pracownicy studia uważają, że multiplayer koncentruje się na graczu, więc ma on prawo być kim chce, nawet jeśli jest taki zabieg nie ma nic wspólnego z historią.

Ze swastykami w swoich grach problemu nie ma za to Bethesda. W najnowszej odsłonie serii Wolfenstein nazistowskie symbole spotkamy na każdym kroku. Studio MachineGames ograniczy się jedynie do ocenzurowania swojego dzieła w wersji przeznaczonej na rynek szwajcarski, austriacki i niemiecki, gdzie prezentowanie swastyki w grach wiąże się z poważnymi konsekwencjami prawnymi.

Nowa gra z serii Wolfenstein nieprzypadkowo nosi tytuł The New Colossus

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 19 czerwca 2017

Im bliżej jesteśmy premiery kolejnej gry z serii Wolfenstein, tym więcej dowodów otrzymujemy na to, jak skrupulatnie studio MachineGames zaplanowało opowieść w tej serii. Oficjalne ujawnienie kontynuacji strzelainy z 2014 roku na targach E3 sprzyja głębszym analizom, dzięki którym okazuje się, że The New Colossus nie jest przypadkowym tytułem; co więcej, pierwsze wskazówki na jego temat pojawiły się już w zakończeniu poprzedniej produkcji, czyli The New Order.


Jeśli pamiętacie zakończenie poprzedniego Wolfensteina, na pewno kojarzycie finałową scenę tej gry (uwaga, będą oczywiste spojlery!). W niej to ranny Blazkowicz spogląda na Anię Oliwę, która urosła do roli przywódcy dla przerażonych uciekinierów z twierdzy Trupiej Główki, stojąc z latarnią w ręku. Blazkowicz zaczyna wtedy cytować sonet napisany w roku 1883 przez Emmę Lazarus, który w Polsce znany jest pod tytułem Nowy Kolos Rodyjski, podczas gdy w oryginale jego tytuł brzmi właśnie... The New Colossus. Wiersz w przekładzie Wiktora Darasza umieszczamy poniżej, pogrubiając jednocześnie fragmenty, które znalazły się w finałowym przerywniku filmowym.

Nie niczym grecki gigant ze spiżu odlany,
Ze stopami po obu stronach morskiej toni,
Młoda, mocna kobieta, trzymająca w dłoni
Pochodnię, stanie dumnie u portowej bramy.
A światło jej pochodni to piorun schwytany,
Ucieczka Uciśnionych jej imię, bo chroni.
Głosi ona gościnę wszystkim, co pogoni
Uszli i przybywają do krain nieznanych.
"Stare kraje, swą dawną zachowajcie chwałę" -
Wykrzykuje bez przerwy niemymi wargami -
"Dajcie mi tylko swoich biednych tłumy całe,
Obejmę ich gościnnie mymi ramionami.
Przyślijcie mi bezdomnych gromady niemałe,
Dla nich podnoszę lampę nad portu wodami."

Scena ta pełna jest symboliki, która już teraz może sugerować kierunek, w jakim podążymy w nadchodzącym Wolfensteinie. Ania Oliwa, w wierszu określana jako "młoda, mocna kobieta, trzymająca w dłoni pochodnię" staje się przywódczynią wspomnianych "uciśnionych". B. J. Blazkowicz, choć niezwykle ważny dla gracza, jest jedynie maszyną do zabijania; to właśnie Ania stała się mimowolnie kluczową postacią, choć z samego początku była jedynie zwykłą pielęgniarką, i to ona jest nadzieją dla ludzi żyjących pod jarzmem nazistów.

Caroline Becker w egzoszkielecie - Wolfenstein: The New Order

Skoro jednak ukochana Blazkowicza obejmuje taką rolę, co stanie się z Caroline Becker – przykutą do wózka przywódczynią ruchu oporu? Wszystko wskazuje na to, że historia nie będzie dla niej łaskawa, którą to hipotezę wspiera zwiastun gry The New Colossus. Nie dość, że Caroline nie pojawia się w trailerze, możemy również zobaczyć Blazkowicza poruszającego się w egzoszkielecie Da’at Yichud, który w The New Order nosiła właśnie ona. Zakładamy więc, że gdzieś na początku historii sequela – lub też w trakcie wydarzeń mających miejsce między Wolfensteinami – kobieta zginie, a B.J, który odniósł prawie śmiertelne obrażenia, będzie korzystał z jej zbroi, by przydać się jeszcze do czegoś w walce o wolność.

Wracając jeszcze na moment do samego sonetu, mówi się, że Emma Lazarus zawarła w tych czternastu wersach marzenie i ideę bliską wszystkim Amerykanom – obietnicę nowego domu. I choć wiersz poświęcony został nowojorskiej Statule Wolności, idealnie wpisuje się on w fabularne tło The New Colossus, w którym trafimy do Stanów Zjednoczonych. Tam naziści już dawno zdobyli władzę kompletną, borykając się jedynie z ruchem oporu... i stojącą na jego czele "Ucieczką Uciśnionych".

Ubisoft wysłuchał graczy - bohater gry Assassin's Creed: Origins będzie mógł stale nosić kaptur

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 15 czerwca 2017

Seria Assassin’s Creed wielokrotnie przechodziła różnorakie zmiany - czasem nawet bardzo drobne - w celu zwiększenia tzw. immersji. Jedną z takich modyfikacji było wprowadzenie w grze Assassin’s Creed: Syndicate mechanizmu, który powodował, że Jacob oraz Evie Frye w trakcie normalnego poruszania się po mieście nosili standardowe nakrycie głowy (lub nie mieli go wcale), a ikoniczny kaptur skrytobójców nasuwali na czoło jedynie w trybie skradania. Takie podejście, choć zwiększające realizm, nie przypadło do gustu wielu graczom, którzy napisali do Ubisoftu petycję o wprowadzenie możliwości permanentnego noszenia kaptura. W Syndicate nic się jednak nie zmieniło, ale już najnowsza odsłona cyklu - Assassin’s Creed Origins - umożliwia graczom użycie takiej opcji, opisanej jako "Toggle Hood".


Na trwających właśnie w Los Angeles targach E3, gracze oraz dziennikarze mają możliwość samodzielnego sprawdzenia wersji alfa nowego Assassina, który między innymi znacząco rozbudowuje elementy RPG. Bayek (główny bohater Origins), tak jak jego wirtualni poprzednicy, będzie miał możliwość ubierania różnych strojów i to właśnie w tej zakładce znalazł się przycisk "Toggle Hood", dzięki któremu zabójca będzie mógł chodzić w kapturze cały czas. Jest to rozwiązanie akceptowalne z punktu widzenia realizmu świata przedstawionego - nikt nie będzie patrzył podejrzliwie na osoby skrywające twarz pod kapturem w skwarze egipskiego słońca. W dostępnych w internecie fragmentach z rozgrywki Bayek nosi kaptur w każdej sytuacji. Takie ustawienie wydaje się więc być domyślną opcją, przynajmniej w aktualnym buildzie gry, który developerzy przywieźli na targi E3.

Twórcy gry Assassin's Creed: Origins dochowali tradycji - Bayek ma "lotnicze" imię

Wrzucił Ciekawostek - środa, 14 czerwca 2017

Twórcy serii Assassin's Creed od początku jej istnienia mocno wiążą bohaterów kolejnych odsłon cyklu z ptakami. Można wręcz to uznać za regułę, choć i od niej było w przeszłości kilka wyjątków. Świetnym przykładem nadawania protagonistom "lotniczych" imion jest Altaïr Ibn-La'Ahad, który zawdzięcza je najjaśniejszej gwieździe w konstelacji Orła - po arabsku znaczy to "lecący". "Ezio" pochodzi od greckiego wyrazu "αετός", oznaczającego orła, z kolei Arno oznacza "mężczyznę, którzy rządzi jak orzeł". O ile w Assassin's Creed: Syndicate kontrolowani przez gracza bliźniacy mieli bardziej pospolite imiona, tak w Origins - najnowszym odcinku sagi o skrytobójcach - deweloperzy postanowili powrócić do korzeni.


Etymologię słowa "Bayek", bo tak nazywa się główny bohater Assassin's Creed: Origins, wyjaśnili dziennikarzom magazynu Game Informer twórcy nadchodzącego hitu. Ich zdaniem wspomniany wyraz powstał w wyniku luźnego tłumaczenia egipskiego hieroglifu, oznaczającego sokoła lub sępa. Orzeł w grze również się pojawia, ale w zupełnej innej formie. Ptak symbolizowany jest przez Senu, czyli wytresowanego orła, za pomocą którego Bayek dokonuje rekonesansu podczas akcji.

Warto od razu nadmienić, że "lotnicze" imię bohatera może mieć też związek z jego pochodzeniem. Czujni fani odkryli na publikowanych w sieci materiałach, że Bayek ma identyczną bliznę na górnej wardze, jak Ezio, Altaïr i Desmond. Deweloperzy mogą w ten sposób sugerować, że Egipcjanin jest bezpośrednim przodkiem ostatniego z wymienionych asasynów.

W zwiastunie gry Spider-Man pojawiło się dwóch tytułowych bohaterów

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 13 czerwca 2017

Choć nie można mówić o kompletnej posusze wśród gier, w których protagonistą jest jeden z najbardziej uwielbianych bohaterów Marvela, od wielu lat brakuje naprawdę porządnej produkcji z Człowiekiem-Pająkiem w roli głównej. W zeszłym roku na targach E3 w Los Angeles zapowiedziano grę Spider-Man od studia Insomniac Games, a tym razem pokazano spory fragment rozgrywki, na którym uważni fani mogą zauważyć... drugiego Spider-Mana.

Miles Morales

Zgodnie z informacjami podanymi na stronie dewelopera, w grze pokierujemy Peterem Parkerem, czyli osobą, która zapisała się w świadomości ludzi właśnie jako Człowiek-Pająk. Bardziej zaangażowani fani komiksowych przygód młodego bohatera wiedzą jednak, że inni również nosili charakterystyczny strój i zwalczali przestępczość w Nowym Jorku. Jednym z takich ludzi jest Miles Morales, czarnoskóry chłopak z latynoskimi korzeniami, który po raz pierwszy zagościł w komiksie w sierpniu 2011 roku, po śmierci Petera Parkera (zeszyt Ultimate Fallout #4). Na zaprezentowanym wczoraj filmie, po zakończonej sukcesem akcji Spider-Mana, widzimy młodzieńca nagrywającego pokłosie wydarzeń przy użyciu swojego smartfona, do którego następnie ktoś zwraca się imieniem Miles. Może to oznaczać, że w nadchodzącej grze przyjdzie nam pokierować losami zarówno Petera Parkera jak i Milesa Moralesa. Choć ten drugi pojawiał się już wcześniej w grach (m.in. Lego Marvel’s Avengers, Spider-Man Unlimited), byłaby to jego pierwsza tak znacząca rola w świecie wirtualnym. James Stevenson, Community Director studia Insomniac Games, umieścił na Twitterze informację, w której wyjaśnia, że Morales został umieszczony po finale, ponieważ "należy mieć zajawkę po napisach" – zupełnie jak w przypadku filmów z superbohaterami.


Spider-Man od Insomniac Games zapowiedziany został na rok 2018, więc tymczasem pozostaje nam jedynie nacieszyć oko prawie dziewięcioma minutami rozgrywki Człowiekiem-Pająkiem, który zapowiada się na bardzo satysfakcjonującą produkcję.


Wolfenstein II: The New Colossus to drugi FPS, który pozwoli postrzelać podczas jazdy na wózku inwalidzkim

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 12 czerwca 2017

Gra Wolfenstein: The New Order nie dała nam jasnej odpowiedzi na pytanie, czy B.J. Blazkowicz przeżył starcie z Trupią Główką w finale kampanii. Zrobi to dopiero sequel tamtej strzelaniny, który zadebiutuje na rynku 27 października 2017 roku. Ciężko ranny bohater spędzi trochę czasu na rekonwalescencji i jest już pewne, że na początku przygody zostanie przykuty do wózka inwalidzkiego. Studio MachineGames postanowiło wykorzystać ten fragment w niecodzienny sposób, przypominając przy okazji rozwiązanie zastosowane wcześniej w Cry of Fear.


Branża elektronicznej rozrywki zna bohaterów jeżdżących na wózku (dobrym przykładem jest Joker z serii Mass Effect czy Bentley z cyklu Sly Cooper), ale do tej pory tylko jedna gra pozwoliła poruszać się tym pojazdem i z niego prowadzić ogień - przynajmniej w pierwszoosobowej strzelaninie. Wolfenstein II: The New Colossus będzie drugim takim tytułem w historii gatunku i choć cała akcja zostanie zaprezentowana w formie krótkiego epizodu, Blazkowicz zdąży pozbawić życia przynajmniej kilkunastu hitlerowców. Szwedom ze studia MachineGames nie można odmówić pomysłowości, zwłaszcza, że szpitalny epizod już w ich grach się pojawił. B.J. dochodził do siebie także na początku kampanii w The New Order, tam jednak natychmiast stanął na nogi i wózkiem nie jeździł.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry