• W WIEDŹMINIE 3 WARZYWNIAK JEST W ZAMTUZIE

    W podstawowej wersji gry Wiedźmin 3: Dziki Gon znajdują się dwa zamtuzy, gdzie Geralt może zrelaksować się w towarzystwie prostytutek po uiszczeniu odpowiedniej opłaty.

  • EMINEM TO JEDEN Z NAJLEPSZYCH GRACZY W DONKEY KONG

    Eminem jest nie tylko gwiazdą muzyki, ale również zapalonym graczem. Marshall Bruce Mathers III szczególnie upodobał sobie starą grę Donkey Kong na automatach coin-op.

  • BOHATEROWIE STALKERA POJAWIAJĄ SIĘ W METRO: LAST LIGHT

    Na jednej ze stacji w moskiewskim metrze można spotkać bohaterów gry S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla, a już na pewno mężczyzn mocno ich przypominających.

  • POKEMON GO POPULARNIEJSZE W GOOGLE'U OD PORNOGRAFII

    Gra Pokemon Go jest dostępna na telefonach komórkowych dopiero od sześciu dni, a już zdążyła narobić ogromnego zamieszania w internecie, czego dowód daje Google.

  • FAN UKOŃCZYŁ FALLOUTA 4 NIE DAJĄC SIĘ TRAFIĆ

    Eksploatowanie gier w tradycyjny sposób jest dla leszczy - prawdziwi twardziele nie korzystają z poziomów trudności, tylko sami zwiększają sobie wyzwanie ustalając absurdalne wymagania.

  • BLIZZARD ZŁOŻYŁ HOŁD ZMARŁEMU FANOWI OVERWATCHA

    Pracownicy firmy Blizzard Entertainment postanowili oddać hołd chińskiemu miłośnikowi gry Overwatch, który zmarł dzień przed światową premierą strzelaniny.

Na potrzeby gry Call of Duty 2 nagrano ponad 20 tysięcy wypowiedzi żołnierzy

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 29 lipca 2016

Choć twórcy gry Call of Duty definitywnie odcięli się od marki Medal of Honor po założeniu studia Infinity Ward, nie oznacza to, że nie kopiowali rozwiązań wprowadzanych przez swoich byłych kolegów do konkurencyjnej serii strzelanin. Dobrym tego przykładem były odzywki kompanów podczas wymiany ognia, które po raz pierwszy mogliśmy usłyszeć właśnie w Medal of Honor: Pacific Assault, a następnie w wydanym rok później Call of Duty 2. Luźne wypowiedzi wojaków miały zwiększyć realizm wirtualnych potyczek, bo na prawdziwej wojnie żołnierze nie zachowują ciszy, kiedy w powietrzu zaczynają świszczeć kule. Jest wręcz odwrotnie - większość osób w takich sytuacjach zaczyna krzyczeć do siebie, próbując informować się o zagrożeniach, a nawet wydając swoim towarzyszom rozkazy.


Pracownicy firmy Infinity Ward uświadomili sobie, że ich konkurenci zrobili krok w dobrym kierunku, więc zdecydowali się skopiować i rozwinąć ten pomysł. Jeśli wierzyć słowom Granta Colliera, na potrzeby gry Call of Duty 2 opracowano ponad 20 tysięcy takich linii dialogowych, dzięki czemu wypowiedzi żołnierzy na polu walki były różnorodne i nie powtarzały się. Współzałożyciel słynnego studia pochwalił się nawet, że pod względem objętości ich system odzywek zajął więcej miejsca, niż cała gra Call of Duty razem wzięta. Jest to prawdopodobne, bo "dwójka" waży na dysku prawie trzykrotnie więcej niż "jedynka".

Na koniec dodajmy, że 20 tysięcy linii dialogowych zarejestrowano z myślą o pierwszej grze z serii Wiedźmin. Oczywiście w Call of Duty 2 żołnierze nie wypowiadają tak rozbudowanych zdań, jak bohaterowie wiedźmińskiego uniwersum, ale liczba i tak robi olbrzymie wrażenie, o ile oczywiście jest prawdziwa...

Gra This is the Police zaliczyła obsuwę, bo zapomniano ją opublikować na Steamie

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 29 lipca 2016

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że niektórzy deweloperzy gier mają problem z ukończeniem swoich dzieł w zakładanym wcześniej terminie, dzięki czemu zaliczają one irytujące fanów opóźnienia. Rzadko jednak zdarza się, że przyczyną obsuwy jest lenistwo wydawcy lub jego niedbalstwo, wynikające ze zwyczajnej niewiedzy. Z takim przypadkiem pogodzić musieli się twórcy nietypowej strategii This is the Police z białoruskiego studia Weappy. Obiecujący produkt, który koncentruje się na pracy szefa policyjnego posterunku, miał zadebiutować wczoraj w systemie elektronicznej dystrybucji Steam, ale ostatecznie ukaże się we wtorek, 2 sierpnia. Powód? Firma odpowiedzialna za wydanie tytułu zapomniała wcisnąć przycisk, który uruchomiłby procedurę publikacji.


O przyczynach opóźnienia poinformował wczoraj Jan Binsmaier z niemieckiej firmy EuroVideo Medien, która wzięła na swoje barki wydanie wspomnianej wyżej gry. Nasi zachodni sąsiedzi przyznali się, że wina leży po ich stronie, gdyż żaden z pracowników nie wcisnął przycisku w Steamie, który odpowiada za przygotowanie tytułu do ostatecznej publikacji. Valve wymaga od swoich partnerów, żeby dokonali tej procedury kilka dni przed planowaną premierą, gdyż pomaga to sprawdzić czy dany produkt spełnia wszystkie kryteria jakości. Niemcy tego nie wiedzieli lub po prostu zapomnieli to zrobić, wskutek czego This is the Police automatycznie zaliczyło opóźnienie. Binsmaier poprosił fanów, żeby nie kierowali oni pretensji do deweloperów z Białorusi, bo oni z pomyłką nie mają nic wspólnego. Studio Weappy z kolei zobowiązało się wykorzystać dodatkowy czas, żeby wyeliminować błędy, co pewnie skutkować będzie publikacją łatki w dniu nowej premiery.

Pomysł na grę IS Defense zawdzięczamy przypływającym do Europy imigrantom

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 28 lipca 2016

We wrześniu 2015 roku pracownicy firmy Artifex Mundi przygotowali imprezę o nazwie amJam, w której do rywalizacji stanęli deweloperzy z całej Polski. Celem spotkania było tworzenie gier, a zaproszone zespoły musiały uporać się z wyznaczonym zadaniem w 48 godzin, koncentrując się oczywiście na temacie wymyślonym przez organizatorów. W tych specyficznych zawodach mieli wziąć udział również przedstawiciele studia Destructive Creations, które wcześniej zasłynęło w mediach dzięki kontrowersyjnej strzelaninie o nazwie Hatred. Gliwiczanie ostatecznie na imprezę nie dotarli, ale gdyby stało się inaczej, branżowi dziennikarze znów otrzymaliby konkretny powód do wylania wiadra pomyj na ich głowy.


Pracownicy gliwickiego studia chcieli stworzyć na amJamie prostego shootera, w którym samotny strzelec broniłby wybrzeży Europy przed napływem imigrantów z Syrii. Zadanie sprowadzałoby się do niszczenia łodzi z uciekinierami na pokładzie, a całość miała być przedstawiona w takiej samej formie, jak w IS Defense, czyli drugim produkcie Destructive Creations, wydanym w kwietniu bieżącego roku. Jarosław Zieliński - szef firmy i pomysłodawca obu wydanych przez nią tytułów - zdradził nam, że strzelanina, w której walczymy z terrorystami, jest właśnie bezpośrednim spadkobiercą niezrealizowanej gry z amJamu. Ostatecznie zmienili się jedynie przeciwnicy - zamiast imigrantów, Gliwiczanie wsadzili do łodzi bojowników tzw. Państwa Islamskiego. Dlaczego tak się stało? Na to pytanie odpowiedzi udzielił nam główny zainteresowany: "Kiedy zdecydowaliśmy się stworzyć komercyjną grę na bazie tego pomysłu, wiedzieliśmy, że tak bardzo chamski czarny humor nie miałby szansy w sprzedaży gdziekolwiek. Poza tym to nie był nasz manifest polityczny, terroryści byli bardziej adekwatnym wrogiem."

Zieliński zdradził również, że w przygotowaniu symulatora topienia łodzi z imigrantami nie przeszkodziłby im również wymyślony przez Artifex Mundi temat imprezy. Organizatorzy chcieli, aby pisane na amJamie gry miały jakiś związek z papugami. Destructive Creations zamierzało sprawić, że po zniszczeniu każdej łajby, na ekranie pojawiałby się wspomniany ptak.

W grze Wiedźmin 3: Dziki Gon banany i ogórki kupuje się w zamtuzie

Wrzucił Ciekawostek - środa, 27 lipca 2016

W podstawowej wersji gry Wiedźmin 3: Dziki Gon znajdują się dwa zamtuzy, gdzie Geralt może zrelaksować się w towarzystwie prostytutek po uiszczeniu odpowiedniej opłaty. Oba burdele zlokalizowane są w Novigradzie, ale znacznie różnią się one reputacją - Katarzyna Kuternoga to przybytek tańszy, mniej okazały i położony w gorszej dzielnicy, z kolei Passiflora jest elitarnym domem uciech dla znacznie bogatszych klientów, na dodatek ulokowanym w bardziej reprezentacyjnej części miasta. Passiflorę wyróżnia jeszcze jedna cecha - opiekująca się nią madame Serenity jest prawdopodobnie jedynym kupcem w produkcie studia CD Projekt Red, który sprzedaje... banany i ogórki.


Warszawscy deweloperzy niewątpliwie puszczają tutaj oko do odbiorców gry, bo zarówno banan, jak i ogórek mają falliczny kształt, kojarzący się z męskimi genitaliami. Fani zwracają także uwagę, że właścicielki zamtuzów skupują pełne wyposażenie dla konia, czyli siodła, klapy i juki, ale to akurat w Wiedźminie 3 nie jest niczym nadzwyczajnym - podobnie postępuje wielu innych handlarzy, nawet takich, którzy nie mają w ofercie pancerzy dla rumaków. Warzywny żarcik jest jednak przedni i kojarzy się nam z dokonaniami studia Rockstar North, które w produktach z serii Grand Theft Auto często serwuje podobny humor.

Twórcy nowej gry z serii South Park musieli zmienić jej podtytuł z powodu odbytu

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 26 lipca 2016

Choć do premiery gry South Park: The Fractured but Whole pozostało niespełna pięć miesięcy, warszawski oddział firmy Ubisoft wciąż nie ujawnił polskiego podtytułu tej produkcji. Zwłoka ta wynika zapewne z kłopotów, jakie wspomniana fraza sprawia rodzimym tłumaczom - nie jest łatwo sformułować polskie słowa w taki sposób, by zachowałyby one sens anglojęzycznej nazwy. Problemu pewnie by nie było, gdyby autorzy serialu South Park przeforsowali pierwszy z proponowanych podtytułów - The Butthole of Time.


O kulisach zmiany nazwy poinformował Trey Parker w nowym filmie promującym erpega, który kilka dni temu trafił do internetu. Współtwórca popularnego serialu animowanego zdradził, że pierwotny podtytuł The Butthole of Time (pol. Odbyt czasu) nie zyskał akceptacji wydawcy. Firma Ubisoft obawiała się, że właściciele sklepów mogliby odmówić ekspozycji pudełek z grą zawierających słowo "odbyt" w tytule. Ostatecznie Parker ukrył go w podobnie brzmiącym sformułowaniu "but whole".


Nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób polski oddział Ubisoftu przełoży nowy podtytuł, ale dość prawdopodobna wydaje się opcja "Podzielnie, ale zRzyci". Taką nazwę zaproponował kilka miesięcy temu jeden z fanów, kiedy pracownicy warszawskiej firmy pytali o możliwe warianty tłumaczenia na Facebooku. Inną ciekawą opcją jest sformułowanie "Pęknięcie od bytu".

Pierwszą budowlą w grze Minecraft był skonstruowany z dziewięciu bloków most

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 25 lipca 2016

17 maja 2009 roku, punktualnie o godz. 4:24, Markus "Notch" Persson założył wątek na forum niezależnych deweloperów TIGForums, w którym udostępnił wczesną wersję gry o nazwie Minecraft - wówczas odpalaną jeszcze za pomocą przeglądarki stron internetowych. Szwed postanowił pokazać kolegom po fachu nad czym aktualnie pracuje i zebrać uwagi dotyczące swojego nowego dzieła. Zainteresowanie aplikacją wyraziło kilku aktywnych o tej porze użytkowników, a jeden z nich - niejaki Muku - pochwalił się nawet obrazkiem stworzonego przez siebie mostu. Zbudowana z dziewięciu kamiennych klocków przeprawa, której zdjęcie możecie zobaczyć poniżej, przeszła do historii. Był to pierwszy obiekt w Minecrafcie skonstruowany przez kogoś innego niż Notch.

Most - pierwszy budynek stworzony przez użytkownika Minecrafta.

Muku okazał się najszybszy, bo opublikował obrazek mostu zaledwie 49 minut po udostępnieniu grywalnej wersji Minecrafta. Zaledwie cztery minuty później swoje dzieło przedstawił drugi z testujących grę ludzi - Increpare. Ów jegomość postanowił skonstruować kamienną wieżę, która w annałach kultowego dziś sandboksa zapisała się pod hasłem "pierwszy budynek złożony z czterech przylegających do siebie ścian". Kiedy o godz. 5:26 w wątku pojawił się filmik przedstawiający średniowieczny zamek, testerzy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że Minecraft jest doskonałym narzędziem do tworzenia okazałych budowli z różnego rodzaju klocków, a jedynym ograniczeniem w samym procesie kreacji może być tylko wyobraźnia jego użytkowników.

Wieża - pierwszy budynek mający cztery ściany.

Mając świadomość, jak potężna stała się ta gra w kolejnych latach i jakie rzeczy z jej pomocą skonstruowano, przypomnienie pierwszych nieśmiałych prób budowania w Minecrafcie jest interesującym doświadczeniem. Zabawnie z perspektywy czasu prezentuje się również komentarz użytkownika Increpare, który kwadrans po opublikowaniu gry przez Notcha napisał na forum: "Mam nadzieję, że zrobisz z tego coś dobrego. Myślę, że ma to potencjał"...

Anglojęzyczna wersja gry Mirror's Edge: Catalyst zawiera nawiązanie do serialu Gra o tron, polska do Barw szczęścia

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 23 lipca 2016

Krótko po rozpoczęciu zmagań w grze Mirror's Edge: Catalyst jej główna bohaterka poznaje Ikara, który od tego momentu będzie towarzyszył nam w całej kampanii. To właśnie Ikar wręcza Faith gadżet o nazwie beatLink, pozwalający łączyć się z siecią wykorzystywaną przez innych sprinterów. Po zainstalowaniu urządzenia w oku, nie działa ono jednak jak należy. Oprogramowanie wchodzi w konflikt z zabezpieczeniami nałożonymi na dziewczynę w poprawczaku i dopiero po chwili sytuacja wraca do normy. Przez tę krótką chwilę mamy okazję oglądać różne informacje wyświetlane na ekranie, spośród których najbardziej interesujące wydaje się nawiązanie do popularnego serialu Gra o tron. Widoczne jest ono jednak wyłącznie w anglojęzycznej wersji gry.


Kiedy ekran zostanie zalany różnymi obiektami, koniecznie zwróć uwagę na zlokalizowany u góry pasek wyświetlający nagłówki wiadomości z serwisu informacyjnego. Jeden z nich pochodzi z działu rozrywkowego i dotyczy pogłosek o śmierci kolejnego bohatera w nowym odcinku popularnego serialu. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że autorzy odnoszą się tutaj do słynnej Gry o tron, który znany jest z tego, że trup ściele się gęsto. Potwierdza to zresztą sfabrykowany tytuł produkcji telewizyjnej, zaczynający się od angielskich słów "Play of Wo...". Niestety, ostatni wyraz nie jest prezentowany w całości na ekranie, dlatego nie jesteśmy w stanie podać pełnej nazwy zmyślonego serialu.


W polskiej wersji Mirror's Edge: Catalyst nawiązania do Gry o tron nie ma, jest za to odniesienie do Barw szczęścia - obyczajowego tasiemca emitowanego w drugim programie telewizji publicznej. Tłumacze nie wysilili się tutaj zbytnio i zmienili pierwotny tytuł na "Barwy niedoli", który dla odmiany wyświetlany jest na pasku w całości. Jesteśmy ciekawi, czy bohaterowie Barw szczęścia faktycznie giną tak często, jak postacie z bijącej rekordy popularności adaptacji powieści George'a R.R. Martina, bo jeśli nie - komunikat traci swój pierwotny sens. Porównanie obu wersji językowych i dwóch różnych easter eggów możecie zobaczyć powyżej na przygotowanym przez nas materiale video.

Eminem to wciąż jeden z najlepszych graczy w Donkey Kong na świecie

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 22 lipca 2016

Eminema bliżej nikomu przedstawiać nie trzeba, gdyż nawet ludzie nie przepadający za rapem z pewnością kojarzą ten pseudonim. Jak się okazuje, Amerykanin jest nie tylko gwiazdą muzyki, ale również zapalonym miłośnikiem elektronicznej rozrywki. Marshall Bruce Mathers III szczególnie upodobał sobie starą grę Donkey Kong na automatach coin-op i w wolnym czasie intensywnie eksploatował ją pod kątem zdobycia najlepszego wyniku. Kiedy Eminem pochwalił się na Twitterze swoimi sukcesami w tej dziedzinie, a stało się to w marcu 2010 roku, jego osiągnięcie było tak dobre, że bez problemu zmieściłby się w pierwszej setce najlepszych graczy na świecie. Dziś z rezultatem 465,800 punktów zająłby w tym rankingu 115. miejsce.


Raper nigdy nie został oficjalnie sklasyfikowany w stawce ludzi walczących o rekord świata, gdyż w przeciwieństwie do pozostałych graczy, nie dokumentuje przebiegu swoich prób w formie materiału video. Eminem zamieścił jedynie w sieci zdjęcie tabeli wyników z automatu, który użytkuje, a to nie wystarczy, by trafić do tak elitarnego grona. Nie zmienia to faktu, że muzyk jest naprawdę dobry, w tym co robi, a osiągniętym przez niego rezultatem zachwycony był swego czasu twórca serwisu Donkey Blog. Niestety, na podstawie jednej fotografii nie da się wyciągnąć żadnego konkretnego wniosku na temat stylu gry zawodnika, nie wiadomo również, ile żyć potrzebował Eminem, żeby wypracować swój rekord. W oficjalnych turniejach gry Donkey Kong dozwolone są jedynie trzy życia, ale oprogramowanie automatu pozwala ustawić ich maksymalnie sześć.

Wynik Eminema z 2010 roku.

Rywalizacja o miano najlepszego gracza w Donkey Kong wciąż rozgrzewa emocje wśród miłośników automatów coin-op, mimo że sama gra została wyprodukowana w 1981 roku. W tej chwili magiczną barierę miliona punktów przekroczyło już trzydzieści pięć osób z całego świata, a najlepszy wynik wynosi aktualnie 1,210,000 pkt. Osiągnął go Shawn Cram i to całkiem niedawno, bo 5 maja 2016 roku.

Rekordzista w ujeżdżaniu świni w grze Minecraft pokonał dystans 667 kilometrów

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 22 lipca 2016

Jeśli graliście kiedykolwiek w Minecrafta i próbowaliście ujeżdżać świnię, to z pewnością wiecie już, że nie jest to zadanie proste. Zwierzaki należy wpierw wyposażyć w siodło, którego w żaden sposób nie da się samodzielnie stworzyć, a kiedy już je wreszcie znajdziemy, konieczne stanie się użycie przynęty w postaci wędki i marchewki. Świnki w dziele studia Mojang nie są typowymi wierzchowcami znanymi z innych gier i nie można ich w pełni kontrolować. Ssaki te poruszają się same, a jedynym sposobem na wytyczenie kierunku jazdy jest operowanie wspomnianą wcześniej przynętą. Pomimo trudności związanych z prowadzeniem świń, znaleźli się śmiałkowie, którzy przejechali na ich grzbiecie potwornie długi dystans. Dość powiedzieć, że aktualny rekord Guinnessa w tej konkurencji wynosi ponad 600 kilometrów!


Rekordowy rezultat został ustanowiony w lutym 2013 roku i jeśli wierzyć autorom Księgi Rekordów Guinnessa, wciąż pozostaje on aktualny. Królem ujeżdżaczy świń jest niejaki LJ Pegross, który przejechał przy pomocy świni odległość wynoszącą 667 kilometrów i 30 metrów. Trzeba uczciwie przyznać, że Amerykanin postarał się, aby przez długi czas nikt nie go nie zdetronizował - poprzedni wynik był krótszy aż o 536 kilometrów! Oczywiście nie mamy żadnej wiedzy, czy ktoś w ogóle próbuje podjąć rzucone przez fana Minecrafta wyzwanie, ale znając społeczność skupioną wokół tej gry, z pewnością gdzieś na świecie znajduje się ktoś, kto w pocie czoła cały czas nad tym pracuje.





Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry