• ZOBACZ ZDJĘCIA NOWEJ LARY CROFT

    Wytwórnia Warner Bros. zaprezentowała kadry przedstawiające nową Lara Croft, która będzie bohaterką trzeciej z kolei ekranizacji gry Tomb Raider.

  • OUTLAST 2 BEZ BANA W AUSTRALII, CHOĆ GO DOSTAŁ

    Australijczykom nie spodobała się scena rytualnego seksu w grze Outlast 2, więc dali jej bana. Potem nagle zmienili zdanie, dzięki czemu horror ukaże się na Antypodach.

  • BARDZO MIŁY GEST TWÓRCÓW SERII WIEDŹMIN

    Autorom gry Horizon: Zero Dawn musiało zrobić się szalenie miło, kiedy zobaczyli na Twitterze szczere gratulacje od studia CD Projekt Red, czyli twórców Wiedźmina.

  • HORIZON: ZERO DAWN STAWIA NA DETALE, DOWODEM SĄ MRÓWKI

    Bardzo przyjemny detal Holendrów ze studia Guerrilla Games, na który nie zwróci uwagi 95% posiadaczy gry Horizon: Zero Dawn. Taka jest prawda!

  • DLACZEGO HOMEFRONT DOSTAŁ BANA W KOREI POŁUDNIOWEJ?

    Choć Homefront opowiada o skutkach ataku Korei Północnej na Stany Zjednoczone, grę zbanowano w Korei Południowej. Wyjaśniamy dlaczego tak się stało.

  • REMAKE GRY ASSASSIN'S CREED NA DZIESIĄTE URODZINY? OBY!

    Jeśli wierzyć plotkom, które wczoraj pojawiły się w sieci, Ubisoft szykuje pełnoprawny remake gry Assassin's Creed na jej dziesiąte urodziny. I to na nowym silniku.

Tak wygląda Alicia Vikander w roli Lary Croft w trzecim filmie z serii Tomb Raider

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 28 marca 2017

Koniec z niewyraźnymi fotkami z planu zdjęciowego. Wytwórnia Warner Bros. opublikowała w sieci pierwsze oficjalne fotografie Lary Croft z nowej ekranizacji Tomb Raidera, która zadebiutuje w amerykańskich kinach 16 marca 2018 roku. W rolę nie znającej strachu archeolożki tym razem wcieliła się młodziutka Alicia Vikander. Choć pochodząca ze Szwecji piękność ma dopiero 28 lat, to już teraz może pochwalić się Oscarem dla najlepszej aktorki drugoplanowej za występ w filmie Dziewczyna z portretu.


Nowy Tomb Raider nie będzie mieć nic wspólnego z dwoma poprzednimi filmami, w których wystąpiła Angelina Jolie. Podobnie jak wydana w 2013 roku gra, ekranizacja przedstawi nam pierwszą przygodę młodej i jeszcze niedoświadczonej archeolożki. Lara uda się do grobowca na jedną z wysp zlokalizowanych nieopodal Japonii, gdzie w tajemniczych okolicznościach zaginął jej ojciec. W chwili obecnej nie wiemy czy fabuła obrazu będzie wiernie odtwarzać opowieść przedstawioną w reboocie, ale z pewnością możemy spodziewać się kilku elementów wspólnych. Jednym z nich z pewnością będzie strój i wyposażenie bohaterki. Vikander na zdjęciach paraduje w takich samych ciuchach, w których podziwialiśmy na ekranie pannę Croft w Tomb Raiderze z 2013 roku. Nawet bandaż na udzie znajduje się w tym samym miejscu. Na jednej z fotek obecny jest również czekan, z którym nie rozstawała się wirtualna Lara.



Reżyserem nowej ekranizacji Tomb Raidera jest Roar Uthaug. Norweg jest znany z takich filmów, jak Hotel zła i Ucieczka, ale przede wszystkim w swojej ojczyźnie.

Wśród najstarszych torrentów w serwisie The Pirate Bay znajdują się dwie gry firmy Ubisoft

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 28 marca 2017

Redaktorzy serwisu Torrentfreak przyjrzeli się ostatnio torrentom dostępnym w jednej z najpopularniejszych wyszukiwarek plików The Pirate Bay. Dzięki ich badaniom wiemy, że w słynnej "Zatoce Piratów" wciąż można znaleźć w pełni działające odnośniki do materiałów, które zostały zindeksowane po raz pierwszy... trzynaście lat temu. Najstarszym tego typu plikiem jest jeden z odcinków amerykańskiego serialu The High Chaparral. Trafił on do bazy danych 25 marca 2004 roku i od tamtej pory jest aktywny, co oznacza, że udostępnia go przynajmniej jedna osoba.


Wśród najstarszych aktywnych torrentów znajdują się również dwie gry i co ciekawe, obie wchodzą w skład oferty wydawniczej Ubisoftu. Pierwszą z nich jest Prince of Persia: Piaski czasu w wersji na konsolę Xbox, drugą Tom Clancy's Splinter Cell: Pandora Tommorow na peceta. Na liście znajduje się też książka z przepisami, płyta zespołu Gylenne Tider oraz kilka filmów, przy czym - warto to podkreślić - tylko jeden z nich jest pornograficzny.



Władca przecieków potwierdził, że nowe Call of Duty powróci do II wojny światowej

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 27 marca 2017

Niedawny wyciek obrazków z gry Call of Duty: WWII wywołał zrozumiałą ekscytację miłośników elektronicznej rozrywki. Gracze od kilku lat błagali deweloperów CoD-a o powrót na fronty II wojny światowej, więc nagły desant grafik promocyjnych przedstawiających taki właśnie produkt okazał się w growym światku prawdziwą bombą. Choć firma Activision nie odniosła się w żaden sposób do krążących w sieci plotek, to sporo fanów wierzy, że to nie jest sprytna manipulacja. Skąd ta pewność? Wystarcza im zapewnienie jednego z użytkowników serwisu NeoGAF, który już wcześniej wielokrotnie udowodnił, że jest doskonale poinformowany.


Nikt nie zna jego personaliów, nikt nie wie gdzie pracuje, nikt nie wie dlaczego to robi. Pewne jest jednak to, że shinobi602 ma bardzo dużą wiedzę na temat gier, które jeszcze nie ujrzały światła dziennego. To on jako pierwszy zdradził, że ubiegłoroczna odsłona serii Call of Duty przeniesie nas w daleką przyszłość, a jej akcja rozgrywać się będzie w kosmosie. On również ujawnił, że w grze Call of Duty: Black Ops III żołnierze będą mogli biegać po ścianach. Co ciekawe, jego wiedza nie ogranicza się wyłącznie do jednej z najpopularniejszych serii strzelanin. To Shinobi602 trafnie przewidział, kiedy zostanie zniesione embargo na pierwsze wieści o grze Halo 5, on także stał za wyciekiem informacji dotyczących takich tytułów, jak Battlefield: Hardline, The Order: 1886, Homefront: Revolution, Mass Effect: Andromeda i Quantum Break.


Shinobi602 wyznał dziś na Twitterze, że nie widział grafik promocyjnych gry Call of Duty: WWII, ale kilkukrotnie potwierdził, że "drugowojenny" setting się zgadza. Prawdę mówiąc, o powrocie CoD-a do II wojny światowej wspominał już dwa lata temu - mówiąc wówczas, że produkt ten nie zostanie zapowiedziany szybko. Wszystko wskazuje na to, że miał rację.

Fan odnalazł w grze Mass Effect: Andromeda symbol Batmana

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 26 marca 2017

Jeden z fanów serii Mass Effect podzielił się z redditową społecznością interesującym obrazkiem, który został zrobiony przez niego w najnowszej odsłonie tego cyklu - Andromedzie. Screenshot sugeruje, że studio BioWare przygotowało nawiązanie do filmu Mroczny rycerz powstaje (oryg. The Dark Knight Rises), a konkretnie do reklamującego go plakatu. Choć w opublikowanej kilkanaście godzin temu ilustracji faktycznie można doszukać się elementów wspólnych ze wspomnianym plakatem, powątpiewamy, że "easter egg" powstał w wyniku świadomego działania deweloperów. Efekt jest raczej przypadkowy, ale nie zmienia to faktu, że prezentuje się on bardzo ciekawie.

Symbol Batmana z plakatu do filmu.

Obrazek przedstawia pionowe konstrukcje na planecie Elaaden, które po obróceniu kamery w kierunku nieba tworzą wzór przypominający symbol Batmana. Wiemy to, ponieważ w identyczny sposób przygotowany został plakat promujący film Mroczny rycerz powstaje, będący trzecią i ostatnią odsłoną trylogii Christophera Nolana. Podobieństwo jest naprawdę duże, ale sceptycy teorii o świadomym umieszczeniu easter egga zwracają uwagę, że symbol jest niekompletny i nieregularny, a co za tym idzie, przypadkowy. Uważamy podobnie.



Twórcy gry Mass Effect: Andromeda zadbali o to, żeby ojciec głównego bohatera był do niego podobny

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 25 marca 2017

Kurz po premierze gry Mass Effect: Andromeda powoli opada, więc w spokoju możemy zająć się tym, co w produktach rozrywkowych jest dla nas najważniejsze - różnego rodzaju ciekawostkami. Tych ostatnich produkt studia BioWare oferuje całkiem sporo, choć większość z nich skierowana jest do osób doskonale obeznanych z trylogią komandora Sheparda. Dziś jednak chcemy zwrócić Waszą uwagę na smaczek, który nie wymaga znajomości poprzednich odsłon serii. Rzecz dotyczy ojca głównego bohatera, a konkretnie jego wyglądu.

Alec Ryder w wersji standardowej.

Twórcy Andromedy nie zmuszają nas do zabawy jedną z dwóch standardowych postaci. Przed rozpoczęciem rozgrywki możemy w dowolny sposób zmodyfikować twarz Scotta i Sary Ryderów, od koloru skóry poczynając, na takich detalach jak wielkość i wysokość kości policzkowych kończąc. Stworzoną w edytorze facjatę będziemy podziwiać do końca gry, ale dość szybko okaże się, że wykonana przez nas operacja plastyczna będzie miała też wpływ na wygląd ojca bliźniaków. BioWare pomyślało o tym drobnym szczególe i we wszystkich przerywnikach z udziałem seniora rodu podziwiać będziemy twarz stworzoną na bazie naszych ustawień. Poniżej znajdziecie dwa zrealizowane przez nas przykłady. Wybaczcie że panowie są tacy brzydcy, ale interesowały nas ekstremalne przypadki.


U góry syn, na dole ojciec.


U góry syn, na dole ojciec.

Nowa gra z serii Call of Duty będzie osadzona w realiach II wojny światowej?

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 25 marca 2017

Fani serii Call of Duty mają powody do ekscytacji. W sieci pojawiły się obrazki potwierdzające, że w najnowszej odsłonie słynny cykl strzelanin wróci do swoich korzeni. Wyciek - o ile przedstawia prawdziwe ilustracje - nie pozostawia żadnych wątpliwości, że akcja kolejnego CoD-a będzie osadzona w realiach II wojny światowej. Zdjęcia sugerują wręcz, że nowy produkt studia Sledgehammer Games poruszy temat lądowania na plaży Omaha, czego wcześniej nigdy nie zrobiła firma Infinity Ward.


Autorem przecieku jest to samo źródło, które w ubiegłym roku ujawniło tytuł gry Call of Duty: Infinite Warfare - istnieje zatem duża szansa, że tym razem również nie mamy do czynienia z manipulacją. Obrazki wyglądają konkretnie i profesjonalnie, a dodatkowo uwiarygadniają je cztery projekty steelboksów. Wygląda na to, że są to slajdy z wewnętrznej prezentacji dla wydawcy, które jakimś cudem trafiły do rąk fanów. Warto zwrócić uwagi, że deweloperzy powrócili do klasycznego logotypu serii, który wykonany jest za pomocą czcionki Impact (doskonale znanej z memów). Tytuł Call of Duty: WWII (World War II) nie musi być ostateczny.








Andrzej Sapkowski żałuje, że od razu sprzedał prawa do Wiedźmina CD Projektowi

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 24 marca 2017

Brytyjski serwis Eurogamer opublikował interesujący wywiad z Andrzejem Sapkowskim, w którym pomysłodawca postaci Geralta z Rivii uchyla rąbka tajemnicy dotyczącej umowy, jaką lata temu zawarł z firmą CD Projekt. Choć pisarz w przeszłości wielokrotnie udowodnił, że gier i graczy kompletnie nie szanuje, to jednak dziś słychać żal w wypowiedziach dotyczących sprzedaży praw do Wiedźmina: "Byłem na tyle głupi, że od razu sprzedałem prawa za jednym zamachem. Zaoferowali mi procent od zysków, ale powiedziałem, że żadnych zysków nie będzie i że teraz chcę całą kwotę. To było głupie. Byłem na tyle głupi, że zostawiłem wszystko w ich rękach, bo nie wierzyłem w ich sukces. Ale kto mógł go przewidzieć? Ja z pewnością nie."


Wypowiedź pisarza potwierdza domysły, że firma CD Projekt Red nie dzieli się z autorem pieniędzmi, jakie uzyskuje ze sprzedaży kolejnych odsłon serii. To z pewnością musi boleć w kontekście obsypanej nagrodami "trójki", która po premierze cieszyła się ogromną popularnością. Co ciekawe, dawno temu deweloperzy proponowali mu opcję podziału zysków, ale autor z miejsca ją odrzucił. We wspomnianym wywiadzie Sapkowski tłumaczy ponadto, że nie ma nic do gier, jak i samych graczy. To interesująca zmiana stanowiska w stosunku do tego, co jeszcze nie tak dawno mówił on pod adresem fanów elektronicznej rozrywki na konwencie Polcon. Wypowiedziane wówczas słowa odbiły się szerokim echem w magazynach i serwisach branżowych.

Na koniec jeszcze zabawna informacja. Fani wirtualnych Wiedźminów nie muszą obawiać się, że na spotkanie z Andrzejem Sapkowskim przyniosą do podpisania pudełka z grą. Pisarz oznajmił w tym samym wywiadzie, że takie pudełko podpisze. Odetchnęliśmy z ulgą, dzięki!

Definitywny koniec Battle.netu - słynna usługa po 20 latach zmieniła nazwę

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 24 marca 2017

20 lat, 2 miesiące i 24 dni. Tyle czasu istniała usługa Battle.net, która obsługiwała tryb multiplayer w produkcjach firmy Blizzard Entertainment. Moduł został stworzony w 1996 roku z myślą o grze Diablo i od tamtej pory nieprzerwanie służył milionom graczy na całym świecie, którzy chcieli brać udział w rozgrywkach wieloosobowych. Ewoluujący nieustannie Battle.net był dołączany do wszystkich kolejnych tytułów Blizzarda. Swego czasu amerykański deweloper przygotował nawet specjalną edycję WarCrafta II (RTS-a wydanego pierwotnie przed pierwszym Diablo), która korzystała z tej usługi.


O planach odejścia od nazwy Battle.net koncern informował już we wrześniu ubiegłego roku, jednak na faktyczną zmianę przyszło nam poczekać kilka długich miesięcy. Operację wykonano w nocy z czwartku na piątek, kiedy to na europejskie serwery trafiła poprawka oznaczona liczbą 1.8.0. Po instalacji tego patcha aplikacja obsługująca wszystkie gry wyprodukowane przez Zamieć zmienia swoją nazwę na "Blizzard". Warto nadmienić, że Amerykanie usunęli też charakterystyczne logo usługi (widoczne wyżej), które towarzyszyło nam przez długie lata.

Przed chwilą Battle.net...

...od teraz Blizzard.

Operacja usuwania starej marki nie została jeszcze zakończona. W chwili gdy piszemy te słowa, blizzardowski sklep nadal nazywa się "Battle.net" i tak zapewne jeszcze przez chwilę zostanie. Powyżej znajdziecie zdjęcia porównujące wygląd nowej i starej aplikacji.

Seksualna orgia zaakceptowana w Australii - Outlast 2 nie dostanie jednak bana

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 24 marca 2017

Kilka dni temu opisaliśmy przypadek Dooma, któremu przylepiono etykietkę o nazwie "wulgarne słownictwo", mimo że w grze nie pada ani jedno słowo uznawane za nieprzyzwoite. Trudno powiedzieć ile różnego typu wpadek zaliczają organizacje przyznające kategorie wiekowe grom komputerowym, ale płynące z Australii wieści sugerują, że może być ich znacznie więcej niż nam się wydaje. Dowodem na to jest kwestia bana dla drugiej odsłony cyklu Outlast. Cenzorzy z Antypodów przez dłuższą chwilę nie mogli dojść do porozumienia, czy dopuścić do sprzedaży ten tytuł, bo zawiera on sceny przedstawiające przemoc seksualną.


Australijskie władze wprowadziły kategorię wiekową "od lat osiemnastu" w czerwcu 2012 roku, co otworzyło drogę do tamtejszego rynku wielu brutalnym tytułom. Pierwszego Outlasta zaliczono właśnie do tej grupy gier i wszystko wskazywało na to, że "dwójka" zostanie potraktowana w identyczny sposób. Stało się jednak inaczej. W ubiegłym tygodniu serwis Kotaku poinformował, że nowe dzieło studia Red Barrels nie otrzymało zgody na wydanie w Australii, a powodem bana była scena, w której główny bohater zmagań jest świadkiem rytualnej orgii. Oszołomiony środkami halucynogennymi Blake widzi tam kopulujące istoty, które wykorzystują seksualnie jego skutą łańcuchami żonę. Opisane ze szczegółami wydarzenie okazało się dla cenzorów za mocne, więc w rezultacie nie przydzielili oni grze kategorii wiekowej. Bez niej sprzedaż Outlasta 2 w tym kraju jest niemożliwa.

Outlast 2 oceniony przez Australijczyków.

Od tamtej pory minęło kilka dni i sprawy przybrały diametralnie inny obrót. Choć studio Red Barrels nie dostarczyło Australijczykom zmodyfikowanej kopii gry i nie wprowadziło żadnych zmian we wspomnianej scenie, tamtejsi cenzorzy uznali, że rytualna orgia jest jednak w porządku. Wirtualny horror uzyskał ostatecznie zgodę organizacji na wydanie, co dowodzi wpis na jej stronie internetowej. Z informacji uzyskanych przez serwis Press Start wynika, że mieszkańcy Antypodów otrzymają dokładnie tę samą wersję, którą bawić będzie się reszta świata.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry