• FANI ASASYNA WOLĄ ALEXIOSA OD KASANDRY

    Reżyser gry Assassin's Creed: Odyssey jest mocno zdziwiony z takiego obrotu sprawy. Przed premierą testy pokazywały coś zupełnie innego.

  • FALLOUT RODZIŁ SIĘ W BÓLACH

    Dziś trudno uwierzyć, że taka gra jak Fallout rodziła się w ogromnych bólach i przynajmniej dwukrotnie projektowi groziło skasowanie.

  • ZGADNIJCIE, CO ATREUS ZNALAZŁ NA POCZĄTKU GOD OF WAR

    Twórcy gry God of War umieścili na początku God of War, który może nam powiedzieć co nieco na temat tożsamości chłopca, zanim zrobi to sama gra.

  • NIE PRZEGAP UKRYTEGO ZAKOŃCZENIA W GOD OF WAR

    Twórcy gry God of War przygotowali miażdżącą scenę zwiastującą sequel, którą da się odpalić po ukończeniu właściwej kampanii i powrocie do domu Kratosa.

  • Z KINGDOM COME WYCIĘTO BARDZO FAJNE QUESTY

    Co najmniej 18 zadań wycięli twórcy gry Kingdom Come: Deliverance przed premierą - część z nich prezentowała się naprawdę znakomicie.

  • O SETTINGI Z DLC DO FAR CRY 5 UBISOFT PYTAŁ 4 LATA TEMU

    Ankiety jakie Ubisoft wysyła do graczy najwyraźniej się przydają, bo na bazie wyników jednej z nich francuski koncern przygotował dodatki DLC do Far Cry 5.

Faworyzowanie Kasandry w Assassin's Creed: Odyssey nie pomogło - gracze wolą Alexiosa

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 15 grudnia 2018

Firma Ubisoft podzieliła się informacjami dotyczącymi preferencji użytkowników w kwestii wyboru bohatera w grze Assassin's Creed: Odyssey. Zdaniem Scotta Phillipsa, który był reżyserem ostatniej odsłony tej serii, fani zdecydowanie wolą Alexiosa od Kasandry. Z danych zebranych przez francuski koncern wynika, że na wcielenie się w postać mężczyzny decyduje się aż 2/3 posiadaczy produktu, czyli ok. 66% graczy. Deweloperzy są mocno zaskoczeni takim obrotem sprawy i nic dziwnego, bo to właśnie kobieta jest przez nich wyraźnie faworyzowana.


Jeszcze przed premierą gry świat obiegła informacja, że Kasandra jest postacią kanoniczną, a więc to ona de facto jest główną bohaterką Odysei. Wielu fanów przyjęło tę informację z niepokojem, bo obawiano się, że grę trzeba będzie ukończyć kobietą tylko po to, żeby poznać prawdziwe zakończenie opowieści. Dziś wiemy, że te obawy były na wyrost, bo z punktu widzenia fabuły nie zmienia się praktycznie nic - nowe Assassin's Creed podmienia po prostu postać, a prezentowane wydarzenia są identyczne. Nie ma zatem żadnego znaczenia, kim gramy.

Phillips jest jednak mocno zdziwiony, że różnica w preferencjach użytkowników okazała się tak znacząca. Deweloper twierdzi, że podczas przedpremierowych testów rywalizacja obu postaci o względy gracza była bardzo wyrównana i spodziewano się nawet, że z chwilą wejścia gry na rynek Kasandra uzyska minimalną przewagę. Pomóc miała z tym pewnością wspomniana informacja o kanonie (kobieta jest główną bohaterki książki), jak i równe traktowanie protagonistki w materiałach promocyjnych. Tak się jednak nie stało.

Solidarność to polska gra o stanie wojennym, która nigdy nie została oficjalnie wydana

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 13 grudnia 2018

13 grudnia 1981 roku rozpoczął się w Polsce stan wojenny, który oficjalnie został wprowadzony ze względu na fatalną sytuację gospodarczą naszego państwa oraz rzekomą groźbę interwencji sił zbrojnych Układu Warszawskiego. W rzeczywistości rządzący Polską komuniści chcieli zdławić zdobywającą coraz większe poparcie opozycję, która była zrzeszona w ogólnopolskim związku zawodowym NSZZ Solidarność. W ciągu dwóch kolejnych lat (stan wojenny zawieszono 31 grudnia 1982 roku, a całkowicie zniesiono 22 lipca 1983 roku) aresztowano ponad dziesięć tysięcy działaczy opozycyjnych, a blisko czterdzieści osób straciło życie. Smutnym symbolem oporu przeciwko kontrowersyjnej decyzji władz była pacyfikacja strajku w kopalni Wujek, do której doszło trzy dni po wprowadzeniu stanu wojennego. 16 grudnia 1981 roku dziewięciu górników zostało zastrzelonych przez ZOMO na terenie obiektu.


Dla twórców gier stan wojenny w Polsce nigdy nie był tematem interesującym. Jedyną konkretną próbę stworzenia tytułu w całości poświęconemu temu wydarzeniu, podjęli nasi rodacy. Gra o nazwie Solidarność została zaprojektowana w 1990 roku przez firmę PZ Karen, której nadrzędnym celem było produkowanie programów rozrywkowych, wydawanych następnie w Stanach Zjednoczonych pod szyldem California Dreams. Solidarność powstała właśnie z myślą o amerykańskim rynku, a jej autorzy usiłowali podpiąć się pod kiełkujący w tym samym czasie pomysł stworzenia hollywoodzkiego filmu o Lechu Wałęsie i upadku komunizmu w Polsce. Ostatecznie obraz ten nie powstał, wskutek czego zablokowano też wydanie gry. Solidarność przeżyła w świadomości fanów elektronicznej rozrywki tylko dlatego, że trafiła ona na polskie giełdy komputerowe. Ze zrozumiałych względów tytuł zdobył popularność jedynie nad Wisłą, choć z całą pewnością nie można powiedzieć, że była to popularność duża.


Sama gra okazała się arcytrudna nawet dla miłośników strategii. Deweloperzy nie przygotowali żadnej dokumentacji, więc skomplikowaną mechanikę zarządzania ruchami opozycyjnymi w Polsce trzeba było rozgryzać samodzielnie. Warto odnotować fakt, że akcja Solidarności rozpoczynała się właśnie w dniu wprowadzenia stanu wojennego i to od naszych działań zależało, czy tytułowy związek zawodowy przetrwa opresje ze strony władz.

Twórcy gry Just Cause 4 zapomnieli umieścić w niej słońce

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 9 grudnia 2018

Just Cause 4 to ostatnia duża gra wydana w tym roku kalendarzowym i choć w recenzjach zbiera ona podobne oceny, co opublikowana w 2015 roku "trójka", to jednak większość fanów serii zgodnie uważa, że w stosunku do poprzednika mamy tutaj ogromny regres. Produkt najbardziej zawodzi w kwestiach technicznych, gdyż zawiera monstrualną liczbę różnorakich błędów, a jakby tego wszystkiego było mało, jest niezbyt stabilny w działaniu. Na tle rażących wpadek jedna z nich wydaje się wyjątkowo kuriozalna. Deweloperzy ze studia Avalanche zapomnieli umieścić w swoim dziele słońce, które powinno być doskonale widoczne na niebie.


Seria Just Cause zawsze słynęła z niezwykle urokliwych miejscówek i w tym względzie "czwórka" nie zostaje w tyle, bo Solís to naprawdę ładna wyspa, potrafiąca cieszyć oko. Niestety, zachwycanie się landszaftami utrudniają fatalne momentami tekstury i popsuty antyaliasing, który prowadzi do tego, że na ekranie obserwujemy niezwykle irytujące migotanie obiektów. Na tym tle wpadka z brakiem słońca może wydawać się błaha, ale dobrze ona świadczy o olbrzymi roztargnieniu deweloperów, którzy koniecznie chcieli dostarczyć produkt na zaplanowaną od dawna premierę, nie biorąc pod uwagę to, czy wszystko jest zrobione jak należy. Zamiast gwiazdy, na niebie w Just Cause 4 można zauważyć jedynie jaśniejsze źródło światła, które na dodatek czasem przebija się przez góry (dowód na to znajdziecie na zamieszczonym niżej obrazku). W rezultacie na przedmiotach widać refleksy i prawidłowo rzucane cienie przez obiekty i bohaterów niezależnych, ale samej tarczy słońca po prostu nie ma.


Choć od premiery upłynęło dopiero kilka dni, to autorzy zdążyli się pokajać za niedoróbki. Szwedzi obiecują łaty naprawiające najbardziej uciążliwe błędy związane z oprawą wizualną, ale kiedy one się pojawią, na razie nie wiadomo. Miejmy nadzieję, że słońce też wróci, bo niebo bez niego wygląda naprawdę łyso.

Red Dead Redemption 2 ma dwa razy więcej linii dialogowych niż GTA IV i GTA V - razem wzięte

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 3 grudnia 2018

Każdy, kto miał okazję zagrać już w Red Dead Redemption 2, z pewnością zauważył, że deweloperzy z firmy Rockstar Games uzbroili swoje najnowsze dzieło w monstrualną ilość dialogów. Autorzy starali się myśleć o wszystkim, dlatego nie ma nic zaskakującego w tym, że zarówno Arthur Morgan, jak i bohaterowie niezależni ochoczo komentują nawet najmniej znaczące wydarzenia. O ogromie pracy, jaka została wykonana, najlepiej jednak mówią liczby. Twórcy już dawno ujawnili, że w RDR 2 znajduje się ponad 500 tysięcy kwestii mówionych. Western ma zatem dużo więcej dialogów niż Grand Theft Auto IV i Grand Theft Auto V. Razem wzięte.


Z myślą o czwartej odsłonie serii GTA studio Rockstar North nagrało 80 tysięcy kwestii. W przypadku "piątki" było ich już dwa razy więcej. To wciąż niewiele w porównaniu z Red Dead Redemption 2. Pół miliona linii dialogowych wystarcza w zupełności, żeby zostawić w pokonanym polu nie tylko dwie wspomniane wyżej gry, ale również takie tytuły, jak Fallout 4, Fallout: New Vegas, Batman: Arkham Night, Mass Effect 2 i oba dodatki do Wiedźmina 3. Nawet, gdyby zsumować rezultaty osiągnięte we wszystkich wymienionych w tym akapicie tytułach, nie miałyby one szans z RDR 2, bo rockstarowy western wciąż miałby ich więcej.


Deweloperzy nie zawsze chwalą się liczbą dialogów, jakie zostały nagrane z myślą o ich grach. Firma Rockstar Games jest tu niechlubnym wyjątkiem, ale nie ma w tym nic dziwnego, skoro w ich produkcjach znajduje się na ogół więcej mówionych kwestii, niż w rasowych erpegach. Jeśli potrzebujecie dowodu, spójrzcie na diagram, który przygotowaliśmy.


Akcja gry Red Dead Online rozgrywa się przed fabułą Red Dead Redemption 2

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 1 grudnia 2018

W porównaniu z kampanią w Red Dead Redemption 2, zaimplementowany w tym produkcie tryb sieciowy nie koncentruje się zbyt mocno na fabule. Owszem, autorzy przygotowali szereg prostych misji, które serwują nam coś na kształt spinającej wszystko opowieści, ale w Red Dead Online jest ona zdecydowanie na drugim planie i wyraźnie przegrywa z radosną rozwałką. Deweloperzy z firmy Rockstar Games dokonali jednak dość znaczącej zmiany, nad którą pochylimy się w niniejszym tekście. Rzecz dotyczy roku, w którym osadzona została akcja gry.


Choć Red Dead Online nigdzie nie mówi tego wprost, wydarzenia, których jesteśmy świadkiem w trybie sieciowym, dzieją się przed rozpoczęciem fabuły gry RDR 2, a więc przed rokiem 1899. Dowody na potwierdzenie tej tezy dostarczają nam zarówno spotykani bohaterowie niezależni, jak i sam świat. Świetnym przykładem jest Bonnie MacFarlane, czyli przyjaciółka Johna Marstona z pierwszej odsłony cyklu. W "dwójce" nie uświadczymy jej w ogóle, za to w Red Dead Online zleca nam ona misje. Co ważne, w cutscenkach tłumaczy nam również, że zamierza uciec z rancza przed epidemią cholery i to jest właśnie jej powód absencji w RDR 2. Zaraza pustoszy w epilogu podstawki znajdujące się nieopodal miasteczko Armadillo. W trybie online lokacja ta jest zdewastowana, ale próżno szukać tam licznych ostrzeżeń przed plagą.

W podobny sposób autorzy wykorzystali inne postaci, które w fabule "dwójki" pełniły jedynie role epizodyczne. Joe - jeden z bandziorów, który trafia do gangu Dutcha z polecenia Micah, James Langton, który zaznacza mocniej swoją obecność w epilogu RDR 2 - to jedynie dwa z co najmniej kilku przykładów takiego zabiegu. W Red Dead Online zmienia się też oczywiście świat. Nie znajdziemy tutaj praktycznie żadnego obiektu, który był budowany w podstawce. Pod torowisko nieopodal rancza Emerald przygotowywany jest dopiero grunt, a zamiast domu w Castor's Ridge widzimy jedynie pustą polanę.


Przeprowadzony przez firmę Rockstar Games zabieg to idealne podwaliny pod wzbogacenie historii gangu Dutcha, a zwłaszcza przedstawienie nieudanego skoku w Blackwater, który spowodował, że banda rozpoczęła ucieczkę przed stróżami prawa. Nie wiemy, czy Red Dead Online oferuje takie atrakcje, bo jesteśmy dopiero na początku przygody z tym trybem, ale nawet jeśli teraz ich nie ma, nie jest wykluczone, że nie pojawią się one w przyszłości. Odpalona przez deweloperów beta jest bowiem fundamentem pod liczne dodatki, a tego, że takowe się pojawią, jesteśmy praktycznie pewni.


Gra Red Dead Redemption 2 doczekała się pornograficznej parodii

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 27 listopada 2018

Ogromna popularność gry Red Dead Redemption 2 nie mogła ujść uwadze twórców filmów pornograficznych z wytwórni WoodRocket, którzy od lat specjalizują się w kręceniu pikantnych parodii. Dwa tygodnie temu wspomniana firma opublikowała na swojej stronie produkcję o wdzięcznej nazwie Red Dead Erection, w której Arthur Organ (tak, to nie żart) uwodzi ulubienicę fanów "dwójki", czyli Sadie Adler. Jak nietrudno się domyślić, film kończy się stosunkiem wspomnianych postaci, ale zanim to nastąpi, widzowie są karmieni sporą liczbą gagów związanych z bohaterami hitu Rockstara.

Zabójczy instynkt w akcji.

Trzeba uczciwie przyznać, że autorzy scenariusza dysponują sporą wiedzą o fabule RDR 2. Choć sama gra aktorska pozostawia mnóstwo do życzenia, życzliwy kolega doniósł, że krótki film wręcz kipi od różnego rodzaju nawiązań, które świadczą o doskonałej znajomości materiału źródłowego. Jest wątek tuberkulozy (tutaj pod nazwą Tu-boner-culosis), jest również obecne zupełnie inne wykorzystanie zabójczego instynktu, który - jak się okazuje - pozwala Arthurowi oznaczyć strategiczne organy namierzanej kobiety. Mało tego, aktorom udało się nawet wbić szpilę Falloutowi 76, któremu są skłonni "pożyczyć" fabułę. Fani gry na Reddicie, gdzie pornos od wczoraj zdobywa dużą popularność, zgadzają się, że film warto zobaczyć właśnie dla dialogów, a niekoniecznie dla jednej odważnej sceny rodem z klasyki gatunku. Zainteresowani koledzy linka odnajdą sobie sami, z takim tytułem nie będzie to zresztą specjalnie trudne.

Na koniec warto dodać, że sama gra Red Dead Redemption 2 jest całkowicie wolna od seksu - nie pokuszono się w nim o żaden konkretny wątek romansu, nie można w niej też korzystać z usług przedstawicielek najstarszego zawodu świata. Deweloperzy całkowicie zrezygnowali z miłosnych podbojów Arthura, co jest zachowaniem dla firmy Rockstar Games dość nietypowym.


Iorweth w Wiedźminie 2 gra na flecie starą, średniowieczną pieśń Stella Splendens

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 26 listopada 2018

Podczas pierwszego spotkania Geralta z Iorwethem w grze Wiedźmin 2, do którego dochodzi na obrzeżach wsi Flotsam, bezwzględny elf zaprezentował nam próbkę swoich umiejętności muzycznych. Przywódca komanda Scoia'tael, który potem okazał się jedną z centralnych postaci w fabule Zabójców królów, zagrał przybywającym do osady bohaterom przejmujący motyw na flecie. Część z Was pewnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest on wierną kopią starej, średniowiecznej pieśni. Utwór ten nosi tytuł Stella Splendens i znany jest co najmniej od czternastego wieku, bo właśnie wtedy został udokumentowany przez Benedyktynów.


Stella Splendens wchodzi w skład publikacji Llibre Vermell de Montserrat, czyli Czerwonej księgi z Montserrat. Jest to jeden z najstarszych i najlepiej zachowanych zbiorów pieśni średniowiecznych, zawierający nie tylko pełne teksty utworów, ale również ich zapisy nutowe. Księga powstała najprawdopodobniej ok. 1399 roku w hiszpańskim klasztorze benedyktyńskim, ale do czasów obecnych przetrwało jedynie sto czterdzieści ze 172 stron dokumentu. Oryginał do dziś przechowywany jest w Montserrat, położonym zaledwie 40 kilometrów od stolicy Katalonii, Barcelony.

Stella Splendens w Czerwonej księdze.

Próbowaliśmy dowiedzieć się, co skłoniło deweloperów do wykorzystania akurat tej pieśni, ale Adam Skorupa, Marcin Przybyłowicz (kompozytorzy ścieżki dźwiękowej Zabójców królów), Robert Jaworski z zespołu Żywiołak i Maciej Miąsik (ówczesny pracownik studia CD Projekt Red) nie pamiętali, kto jest autorem tego pomysłu. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak przedstawić bezpośrednie porównanie obu utworów, wykorzystując do tego celu nagranie francuskiego zespołu Alla Francesca.


Od redakcji: Za pomoc w realizacji ciekawostki serdecznie dziękujemy Michałowi Mańce.

W Red Dead Redemption 2 można odnaleźć dawnych druhów

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 23 listopada 2018

Choć fabuła gry Red Dead Redemption 2 do krótkich nie należy (autorzy przygotowali w sumie 107 misji, które wyjmują z życia kilkadziesiąt godzin), to po ujrzeniu listy płac zabawa wcale się nie kończy. Główny bohater może zająć się wieloma różnymi aktywnościami i zaliczyć nieruszone wcześniej zadania poboczne. Deweloperzy postarali się również o przygotowanie kilku nieoczywistych niespodzianek dla ludzi lubiących zaglądać w każdy kąt. Jedną z nich jest możliwość spotkania postaci, które wchodziły w skład gangu Dutcha. Temu zagadnieniu poświęcimy niniejszy tekst, ale zanim przejdziemy dalej, lojalnie ostrzegamy Was przed spojlerami. Z oczywistych względów wykładamy kawę na ławę.


Pod koniec gry gang Dutcha formalnie przestaje istnieć. Część członków gangu gryzie piach, inni wzięli nogi za pas, widząc nieuchronny koniec, jeszcze inni utworzyli mniejsze grupy, jak John, Abigail, Jack, Charles, Sadie i Wujek. Marston, który przejmuje po Arthurze rolę głównego bohatera, może jednak odnaleźć garstkę dawnych druhów. Ludzie Ci przebywają w określonych miejscach i cierpliwie oczekują, aż znajdziemy się w pobliżu.

Do takich postaci należy Mary-Beth Gaskill, która szykuje się do wyjazdu z Valentine, Pearson, który po odejściu z gangu przejął sklep wielobranżowy w mieście Rhodes, Tilly Jackson, która odnalazła spokój i odpowiednio bogatego opiekuna w Saint Denis, a także wódz indiańskiego plemienia Waipiti, Padający Deszcz - czekający na pociąg w Annesburgu. Każdy z tych bohaterów chętnie zamieni z Johnem kilka słów, wspominając stare czasy. Dotyczy też ostatniego z wymienionych panów, który Marstona, co prawda, nigdy nie spotkał, ale z racji bliskiej relacji z Arthurem chętnie odniesie do nieżyjącego już druha.


Z myślą o Was zarejestrowaliśmy wszystkie scenki z udziałem wymienionych osób - są one dostępne w tym miejscu. Na koniec dodamy, że John jest w stanie dowiedzieć się również czegoś o wielebnym Swansonie, który uciekł do Nowego Jorku. W jednej z gazet dostępnych w mieście Blackwater można przeczytać artykuł na temat zdegenerowanego kaznodziei, który w nowej rzeczywistości odnalazł się wyjątkowo dobrze.


Krzysztof Piątek nie znał zawodników swojego klubu, więc sprawdził jego skład na konsoli

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 19 listopada 2018

Kilka tygodni temu jego nazwisko było odmieniane przez wszystkie przypadki na każdym portalu sportowym w naszym kraju. Krzysztof Piątek, bo o nim mowa, popisał się imponującą serią strzelecką w barwach klubu piłkarskiego Genoa CFC, który aktualnie walczy o przetrwanie w najwyższej klasie włoskich rozgrywek, Serie A. Zdobywając bramkę w każdym z początkowych starć ligowych, Piątek szybko został obwołany rewelacją sezonu i choć świetna seria została już przerwana, piłkarz wciąż przykuwa uwagę mediów. Niedawno polski napastnik udzielił wywiadu dziennikowi Corriere Della Sera i padła tam arcyciekawa wypowiedź dotycząca jego kolegów.


W poprzednim sezonie Piątek grał jeszcze w barwach Cracovii (w rozgrywkach ligowych zdobył w sumie 21 bramek), więc przez dziennikarzy został zapytany o wrażenia dotyczące zmiany klubu. Piłkarz z rozbrajającą szczerością oznajmił, że nie miał pojęcia, kto występuje w jego nowym zespole, dlatego skład drużyny sprawdził na PlayStation. Piątek nie przyznał się, jakiej gry użył do tego celu, a mogła to być zarówno FIFA, jak i Pro Evolution Soccer, bo PES ma akurat wykupioną licencję na klub Genoa CFC. Oczywiście istnieje ewentualność, że napastnik odpalił na konsoli przeglądarkę stron internetowych, ale w takim przypadku bardziej rozsądny i praktyczny byłby telefon. Bez względu na to, jaki tytuł został odpalony, i tak podziwiamy. Przynajmniej obeszło się bez ściemy.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry