• EZIO AUDITORE PREFEROWAŁ MODELKI

    Cztery najbardziej znane kobiety Ezia Auditore zostały uwiecznione na płótnie przez znanych, renesansowych malarzy. Mówiąc krótko, miał chłopak gust!

  • NOWY SOUTH PARK OCHRZANI CIĘ ZA OSZUSTWO

    Twórcy South Park: Fractured but Whole uwzględnili fajny detal, który uaktywnia się, jeśli spróbujemy oszukać grę i pójść w fabule na drobne skróty.

  • PIRAMIDA TO NAJWYŻSZY BUDYNEK W SERII ASSASSIN'S CREED

    Zdaniem jednego z użytkowników Reddita, gra Assassin's Creed: Origins zaoferuje najwyższy budynek w historii całej serii. Ma rację.

  • NIEBO W GRZE FORZA HORIZON 3 JEST PRAWDZIWE

    Deweloperzy ze studia Playground Games wybrali się na kilka miesięcy do Australii, żeby zarejestrować tamtejsze niebo. Wszystko z myślą o grze Forza Horizon 3.

  • NOWY SOUTH PARK OSKARAŻANY O RASIZM - CZY SŁUSZNIE?

    W nowej grze z serii South Park skóra bohatera ciemnieje wraz ze wzrostem poziomu trudności. Żarcik wywołał sporo kontrowersji w mediach.

  • FATALNE OCENY FALLOUTA 4 NA PC - WINNE PŁATNE MODY

    Użytkownicy Steama nie mają litości dla Bethesdy za złamanie obietnicy i wprowadzenie płatnych modów. Oceny gry Fallout 4 lecą na łeb na szyję, a w kolejce czeka Skyrim.

Wiemy już, dlaczego Ania Oliwa wygląda inaczej w nowym Wolfensteinie

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 14 grudnia 2017

Kiedy Bethesda oficjalnie zapowiedziała grę Wolfenstein II na tegorocznych targach E3 w Los Angeles, mocnym zaskoczeniem dla fanów była wyraźna zmiana wyglądu głównego bohatera strzelaniny, B.J. Blazkowicza. Deweloperzy przygotowali zupełnie nowy model twarzy zabójcy nazistów, dzięki czemu w niewielkim już stopniu przypominał on "idealnego Aryczyjka" z The New Order. Jak się później okazało, liftingu facjaty doczekały się również inne postacie występujące w The New Colossus, np. ukochana Blazkowicza, Ania Oliwa. Wcielająca się w jej rolę Alicja Bachleda-Curuś wyjaśniła niedawno w wywiadzie dla serwisu Eurogamer, dlaczego tak się stało.


Aktorka zdradziła w rozmowie, że w przeciwieństwie do poprzedniej gry z serii, tym razem autorzy poprosili ją o udzielenie zgody na wykorzystanie swojego wizerunku. Dzięki temu zabiegowi deweloperzy mogli zmodyfikować model Ani w taki sposób, aby bardziej przypominał on prawdziwą Alicję Bachledę-Curuś. Sama zmiana nie mogła być jednak zbyt drastyczna, dlatego wirtualny model nie uległ całkowitemu przeobrażeniu. Prawdę mówiąc, trudno w postaci Oliwy doszukać się wyraźnego podobieństwa do Polki - mowa tu raczej o detalach, a nie o ogólnym wyglądzie twarzy.

Ania Oliwa w Wolfenstein: The New Order

Wszystko wskazuje na to, że podobny zabieg wykonano w przypadku B.J. Blazkowicza, choć wcielający się w jego rolę Brian Bloom nie potwierdził, że również zgodził się na wykorzystanie wizerunku. 

Twórcy gier z serii Wiedźmin zapraszają na wirtualny spacer po swoim studiu

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 12 grudnia 2017

Chcielibyście zobaczyć w jakich warunkach firma CD Projekt Red tworzy aktualnie grę Cyberpunk 2077? Jeśli tak, to doskonale się składa, bo od kilkudziesięciu godzin warszawskie studio można zwiedzić, nie ruszając się z domu. Do odbycia wirtualnej wycieczki wystarczy dowolna przeglądarka stron internetowych oraz na tyle mocny transfer, żeby bez problemu obsłużyć tryb podziwiania widoków z poziomu ulicy w doskonale znanym serwisie Google Maps.


Siedziba twórców Wiedźmina mieści się w Warszawie przy ulicy Jagiellońskiej 74. Jeśli wpiszecie adres studia we wspomnianym wyżej serwisie, będziecie mieli możliwość skorzystania z trybu Street View (taki mały żółty ludzik w rogu mapy), która pozwala na obejrzenie danej okolicy na zdjęciach robionych przez specjalne samochody Google'a. Usługa rozwijana jest od 2007 roku w Stanach Zjednoczonych, a od października korporacja umożliwiła ludziom robienie specjalnych zdjęć za pomocą kamer Insta360 Pro i wykorzystanie ich w swojej usłudze - oczywiście po uprzedniej weryfikacji.

Z tej możliwości skorzystała zapewne firma CD Projekt Red, gdyż - jeśli zbliżycie odpowiednio mapę i podniecie żółtego ludzika ponad nią - zobaczycie kilka punktów na siedzibie firmy, na których możecie odpalić Street View. Dzięki temu możecie zobaczyć choćby lobby Redów, jedno ze studiów nagraniowych Marcina Przybyłowicza (kompozytora muzyki do Wiedźmina 3), a nawet halę, w której prowadzone są sesje motion capture. Rozglądajcie się uważnie, może znajdziecie jakieś wskazówki dotyczące Cyberpunka 2077. A jeśli nie, to możecie chociaż podejrzeć czym żywią się twórcy jednej z najbardziej utytułowanych gier ostatnich lat - firmowa stołówka stoi przed Wami otworem!

Ubisoft pyta o setting kolejnego Assassin's Creed - do wyboru aż 14 propozycji

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 10 grudnia 2017

Premiera gry Assassin's Creed: Origins już dawno za nami, więc powoli możemy zastanawiać się nad przyszłością tej serii. Firma Ubisoft nie odpowiada na razie na kluczowe pytanie - czy saga o skrytobójcach będzie wydawana co roku, jak to drzewiej bywało, czy też wzorem ostatniej odsłony, deweloperzy dadzą sobie znacznie więcej czasu na przygotowanie kolejnej produkcji. Nieznany jest również setting, czyli rzecz dla cyklu Assassin's Creed niezmiernie kluczowa, bo to ona determinuje, w jakim okresie historycznym i w jakim regionie rozgrywać się będzie akcja gry.

Feudalna Japonia jest od dawna na liście życzeń fanów.

Starym zwyczajem Ubisoft postanowił wybadać nastroje dotyczące settingu wśród miłośników serii. Francuski gigant rozesłał specjalną ankietę do niektórych fanów, gdzie znalazło się aż czternaście propozycji - szczęśliwcy mogą wybrać trzy z nich, a następnie odesłać e-maila. Trzeba uczciwie przyznać, że wybór jest naprawdę szeroki i obejmuje niezwykle kuszące okresy historyczne. Co niezmiernie istotne - tylko jeden z nich dotyczy czasów nowożytnych, a spora część przykładów odnosi się do starożytności. O tym, że jest dobry kierunek, przekonaliśmy się właśnie w Assassin's Creed: Origins.

Propozycje w ankiecie Ubisoftu


  • feudalna Japonia;
  • najazdy wikingów;
  • podboje Aleksandra Wielkiego;
  • mongolskie podboje Czyngis-chana;
  • wzrost potęgi Imperium Rzymskiego;
  • podbój Anglii przez Wilhelma Zdobywcę;
  • hiszpańscy konkwistadorzy w Ameryce Środkowej;
  • Ciemne wieki z udziałem historycznego króla Artura;
  • Rewolucja i obalenie cara przez komunistów w Rosji;
  • inwazja Hannibala na Rzym podczas II wojny punickiej;
  • walki dynastii imperialnych w średniowiecznych Chinach;
  • hiszpańska inkwizycja w Europie (setting filmu Assassin's Creed);
  • wojny peloponeskie pomiędzy Atenami i Spartą w starożytnej Grecji;
  • wojna stuletnia z udziałem Joanny d'Arc i epidemia Czarnej śmierci w Europie.

Czy dokonany przez fanów wybór będzie mieć znaczenie? Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle trudna. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że decyzje dotyczące następnej odsłony serii są dawno podjęte, bo produkcja gry trwa zbyt długo, żeby w tym momencie zaczynać prace od zera. Nie jest wykluczone, że wśród podanych propozycji znajduje się setting kolejnego Assassin's Creed, bo z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w przeszłości. Kilka lat temu Ubisoft pytał dokładnie o to samo, wskazując Stany Zjednoczone i drogę tego kraju do niepodległości jako jedną z opcji i dokładnie w takich realiach została osadzona akcja gry Assassin's Creed III, która od dawna była już w produkcji.

Kapitalne! W informacji dotyczącej nowej odsłony serii Tomb Raider zaszyto tytuł gry!

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 9 grudnia 2017

W branży elektronicznej rozrywki znajdziemy wiele postaci, które doskonale są znane każdemu posiadaczowi peceta lub konsoli. Wśród nich wymienić należy Larę Croft, słynną panią archeolog z serii Tomb Raider. Gry, którymi inspirował się cykl Uncharted, otrzymały kilka lat temu restart z prawdziwego zdarzenia, wrzucający bohaterkę w bardziej survivalowe środowisko. W 2015 roku doczekaliśmy się kontynuacji przygód Lary, a przedwczoraj wydawca poinformował za pośrednictwem serwisów społecznościowych, że w przyszłym roku oficjalnie zapowiedziana zostanie kolejna odsłona cyklu. Co najważniejsze, w informacji puszczonej w świat zaszyto kapitalnego easter egga, sugerującego nazwę, jaką nosić będzie rzeczony sequel.


Żeby dokładnie zrozumieć o co chodzi, musimy cofnąć się w czasie. Nieco ponad rok temu, przez nieuwagę jednego z pasażerów metra w Montrealu, udało nam się "poznać" tytuł nowej gry. Wiele osób powątpiewało w prawdziwość opublikowanego wtedy zdjęcia i przypuszczało, że mamy tu do czynienia ze zręczną manipulacją. Niedawny komunikat wydaje się jednak potwierdzać, że nowa odsłona cyklu faktycznie będzie nazywać się Shadow of the Tomb Raider. Dlaczego?


Odpowiedź na to pytanie jest zaszyta w samej treści oświadczenia. Jeśli weźmiemy pierwsze litery każdego zdania (nie akapitu!) znajdującego się w oryginalnej wiadomości i dodamy je do siebie, otrzymamy słowo... "shadow". Taki zabieg na pewno nie jest przypadkowy, gdyż wyciek nazwy gry obiegł w listopadzie zeszłego roku cały internet, czego świadom musi być oczywiście sam wydawca. Nawet jeśli od tego czasu Tomb Raider zmienił tytuł, w pamięci graczy wyczekujących na choćby najmniejsze strzępki informacji, kontynuacja wciąż funkcjonuje pod nazwą Shadow of the Tomb Raider.

Opisany powyżej zabieg jest wariacją na temat akrostychu, czyli utworu wierszowanego, w którym niektóre z liter lub nawet całe wyrazy czytane według pewnego klucza dają dodatkowo nowe słowa lub nawet całe zdania. Kłaniamy się nisko osobie odpowiedzialnej za przygotowanie takiej wiadomości dotyczącej Lary Croft i czekamy na kolejne sprytne zagrywki!

Assassin's Creed: Origins to pierwsza duża odsłona tej serii, która nie pozwala ukryć się w tłumie

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 7 grudnia 2017

Assassin's Creed: Origins to gra, która musiała sprostać nie lada wyzwaniu - z jednej strony należało wprowadzić w produkcji istotne nowinki, by nie zaserwować fanom raz jeszcze odgrzanego kotleta, z drugiej jednak tytuł ten wciąż miał zachować ducha serii. Ogólna opinia w społeczności graczy jest dość spójna - Origins okazało się odsłoną dobrą, ze zmianami w systemie walki i rozwoju ocenionymi pozytywnie. Czy zauważyliście jednak, że przy tym wszystkim po raz pierwszy w historii serii nie możemy wtapiać się w tłum?

Assassin's Creed z 2007 roku - od tego się zaczęło.

Tak, nowe Assassin's Creed wprowadziło drobną, acz dość rewolucyjną zmianę - może nie z punktu widzenia mechaniki gry, ale zasad rządzących wirtualnym światem wykreowanym przez studio Ubisoft Montreal. Choć wciąż możemy ukrywać się w stogach siana lub liści, przemykać w wysokiej trawie albo po prostu przeczekiwać patrolujących strażników za wozem czy straganem, starożytny Egipt nie ma wędrujących grup, w które Bayek mógłby się wmieszać i przez to stać niewidocznym. Kłóci się to trochę z jedną z zasad, w które wierzyło Bractwo.

Kredo skrytobójców składało się bowiem z trzech przykazań, które już w pierwszej odsłonie serii przedstawił nam Al-Mualim: "Powstrzymaj swe ostrze nim zabije niewinnego, (…) chowaj się w widocznym miejscu, staraj się ukrywać wśród ludzi aż wtopisz się w tłum, (…) nigdy nie narażaj na szwank Bractwa". Jasne, można się sprzeczać, że interesująca nas fraza jest metaforą, pewnym symbolem ogólnego zachowania Altaïra i spółki, ale mechanika chowania się pośród tłumu i zbliżania się dzięki temu do swojej ofiary była integralną częścią wspomagającą takie polowania, która dobrze sprawdzała się na przestrzeni lat. Najprawdopodobniej jednak nie było w Origins miejsca na pozostawienie tego elementu w takiej formie i po prostu z niego zrezygnowano. Jeśli jednak dotarliście do końca i oglądaliście zakończenie gry, wiecie że znikanie wśród tłumu... nie zniknęło tak całkiem.

Assassin's Creed: Origins wreszcie pozwala zajrzeć do stogu siana - w środku jest całkiem sporo miejsca

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 7 grudnia 2017

Zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje z bohaterami serii Assassin's Creed, kiedy zagrzebią się w stogach siana? Ilekroć skorzystamy z tej kryjówki, np. po wykonaniu skoku wiary, kamera zostaje umiejscowiona na stałej wysokości, pozwalając nam w spokoju obserwować najbliższe otoczenie. Mogłoby się wydawać, że deweloperzy z Ubisoftu wykorzystują ten moment, żeby definitywnie usunąć model skrytobójcy z gry - byłoby to logiczne, bo przecież i tak go nie widzimy. Assassin's Creed: Origins udowadnia jednak, że postacie przykucają w kopcu. To samo dotyczy martwych przeciwników.


Do stogu siana można zajrzeć bez problemu dzięki trybowi fotograficznemu, który jest dostępny w ostatniej odsłonie serii. Po jego odpaleniu gracz uzyskuje pełną kontrolę nad kamerą, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby skierować ją właśnie do kopca. Jeśli w środku akurat znajduje się Bayek z Siwy, przekonamy się, że asasyn grzecznie kuca, czekając aż wykonamy jakikolwiek ruch. Okazuje się również, że w stogu jest całkiem sporo miejsca.


Identyczny trik wykorzystywany jest w przypadku przeciwników, dlatego gdy ukryjemy ciało oponenta w stogu siana, przybiera ono dokładnie tę samą pozę, co główny bohater. Tutaj deweloperzy ewidentnie się nie popisali, ale jesteśmy w stanie zrozumieć ten zabieg. Skulony model na pewno nie sprawi żadnych problemów, a rzucone w siano zwłoki może doprowadzić do niepotrzebnych bugów. Raczej nie bylibyśmy zadowoleni, gdyby z kupy siana wystawała ręka zabitego przed chwilą delikwenta, prawda?

Tajemnica wyjaśniona - wiemy z kim jeszcze spała Triss Merigold w pierwszym Wiedźminie

Wrzucił Ciekawostek - środa, 6 grudnia 2017

Wszyscy kochamy teorie spiskowe dotyczące wydarzeń, które nie do końca zostały wyjaśnione w pokochanych przez nas grach. Najpopularniejszym z takich domysłów jest dziś Teoria Indoktrynacji w uniwersum Mass Effecta, ale seria Wiedźmin również daje tu pewne pole do popisu. Od dłuższego czasu istniało wśród fanów podejrzenie, że Lambert i Triss łączyło coś więcej, niż relacje czysto koleżeńskie i w końcu dowiedzieliśmy się, jak było naprawdę.


Coś było na rzeczy już w pierwszym Wiedźminie z 2007 roku. Kiedy w trzecim akcie opowieści budzimy się w domu Triss Merigold, na podłodze zobaczyć możemy mokre ślady stóp wiodące wprost do okna. Oczywistym było, że ktoś z czarodziejką musiał baraszkować zanim Geralt został sprowadzony portalem do Wyzimy. Konkretne podejrzenia co do tajemniczego kochanka pojawiły się jednak dopiero w Dzikim Gonie, kiedy podczas popijawy w Kaer Morhen wiedźmini oddają się grze w "Nigdy w życiu nie..." Jedną z rund zabawy Biały Wilk kończy słowami "nie uciekłem od kochanki przez okno", co wywołuje stanowczą reakcję Lamberta - wiedźmin sięga po kufel, bo taka sytuacja zdarzyła się w jego życiu. Następnie dialog wygląda tak:

Eskel: Ho, ho… Ciekawe, co to za twardziel was nakrył, że tak spieprzałeś?
Lambert: Nie o to chodzi... To był przyjaciel. Nie chciałem sprawić mu przykrości.

Wszyscy przyglądający się tematowi potencjalnego kochanka Triss szybko dodali dwa do dwóch i doszli do wniosku, że to właśnie Lambert zabawiał się z rudowłosą czarodziejką w "jedynce", kiedy nagle trzeba było ściągnąć do domu będącego w tarapatach Geralta. Cała sytuacja jest o tyle kuriozalna, że w książce Krew Elfów oraz w pierwszym Wiedźminie, przyjaciel Białego Wilka zwraca się do Triss po nazwisku, co bardzo ją irytowało. No ale jak mówi przysłowie: "Lambert, Lambert, ty ch..."  zaraz, nie tak. Chodziło nam o "kto się czubi, ten się lubi."

Redzi zostawili jeszcze jedną wskazówkę, sugerującą, że coś zaszło pomiędzy Triss a Lambertem. To właśnie od tego wiedźmina wygrywaliśmy w "trójce" kartę do Gwinta z postacią czarodziejki.

No dobra, a skąd wiemy, że podejrzenia fanów były słuszne? To proste. Jeden z nich zapytał o całą sprawę na oficjalnym fanpage'u Wiedźmina na Facebooku. Przedstawiciel Redów udzielił odpowiedzi, że tak - Lambert i czarodziejka zrobili TO w "jedynce". Sprawa rozwiązana, możemy przejść do następnej zagadki. W kolejnym odcinku: Co Eskel robił z kozą na podwórcu?

W Indiach maszynista gonił lokomotywę na motorze, niczym CJ w GTA: San Andreas

Wrzucił Ciekawostek - środa, 6 grudnia 2017

Większość ciekawostek, które znajdziecie w naszym serwisie, dotyczy easter eggów umieszczonych w grach. Czasem są to drobiazgi nawiązujące do innych dzieł popkultury, innym razem zaś mówią o pewnych faktycznych wydarzeniach kojarzonych przez ludzi na całym świecie. Czasem jednak to w życiu zdarzają się sytuacje imitujące gry... i tak było tym razem w Indiach. Lokomotywa zwiała maszyniście i zatrzymano ją dopiero po pościgu na motorze. Ktoś tu chyba grał w Grand Theft Auto: San Andreas!


Karnataka. Spokojny dom. A przynajmniej był spokojny nim wszystko o mało co nie poszło w diabły. Na początku listopada w południowych Indiach pociąg zmierzający do Mumbaju dotarł do stacji niedaleko Karnataki. Tam zamieniono lokomotywę elektryczną na spalinową. Maszynista wysiadł, zapewne wybierając się do Cluckin' Bell po dwa zestawy numer 9, powiększoną 9-tkę, numer 6 z dodatkowym dipem, numer 7, dwa zestawy 45, w tym jeden z serem, i dużą colę. W tym czasie lokomotywa, wraz z całym taborem... po prostu odjechała.

Na całe szczęście pracownik kolei wykazał się przytomnością umysłu, której zapewne nabył przy grach Rockstara, wsiadł na motor i zaczął gonić pociąg jadący z prędkością 30 km/h. Wykazując się akrobatyką widzianą przede wszystkim w Mission: Impossible, maszynista wskoczył na pokład lokomotywy i zatrzymał tabor przed stacją Nalwar. Wszystko skończyło się dobrze, nikt nie ucierpiał, a plotki głoszą, że po wszystkim bohater poszedł na kręgle ze swoim kuzynem. Widzicie? Wystarczyło podążać za cholernym pociągiem!

News, który obiegł serwisy informacyjne w internecie, dość szybko podłapali fani serii GTA i zrobili z tego mema. Celnie, bo sytuacja była doprawdy groteskowa.

Liść Vesemira - fan zwrócił uwagę na świetny detal w grze Wiedźmin 3: Dziki Gon

Wrzucił Ciekawostek - środa, 6 grudnia 2017

Wydawałoby się, że na temat Dzikiego Gonu powiedziane zostało już wszystko, a jednak wciąż mamy możliwość prezentowania Wam nowych ciekawostek związanych z tą produkcją. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego - Wiedźmin 3 jest tak nafaszerowany easter eggami, że wymienienie ich wszystkich jest trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Oprócz rzeczy oczywistych, istnieją też drobiazgi, które wymagają niezwykłej spostrzegawczości - tym razem wiążą się one z ważnym wydarzeniem fabularnym, więc od razu ostrzegamy Was przed spojlerami w kolejnym akapicie. Dotyczą one pogrzebu jednego z bohaterów oraz walki, w której Geralt z Rivii dokonuje zemsty za jego zabójstwo.


Nie da się ukryć, że śmierć Vesemira była jednym z tych wydarzeń, które na graczach zrobiły największe wrażenie w całej kampanii. Mentor Geralta i "dobry wuj" dla Ciri zginął z ręki Imleritha, jednego z generałów Dzikiego Gonu, podczas dosyć rozpaczliwej walki w obronie Kaer Morhen. Po tym wydarzeniu wszyscy ocalali pożegnali starego wiedźmina w górach powyżej warowni. Nim jednak Geralt podpalił stos, na którym złożono ciało wędrownego zabójcy potworów, możemy zauważyć liść spadający z drzewa prosto na pierś staruszka.

Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że przed pojedynkiem z Imlerithem na Łysej Górze, widzimy przez chwilę siedzącego pod drzewem generała. Spośród spadających z góry liści, zabójca Vesemira łapie jeden z nich, bardzo podobny do tego, który wcześniej widzieliśmy podczas pogrzebu. I choć nie ma możliwości, aby był to dokładnie ten sam liść, symbolika tej sceny jest nader oczywista. Stary wiedźmin był "obecny" podczas brutalnego przypalenia, a następnie zmiażdżenia czaszki swojego mordercy. I nikomu z nas na pewno nie było go szkoda.


Detal został zauważony przez jednego z fanów gry zaledwie kilka dni temu, czego dowodem jest powyższy tweet. Sami deweloperzy z firmy CD Projekt Red byli pod wrażeniem tego, że komuś udało się połączyć obie sceny.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry