• DLACZEGO HOMEFRONT DOSTAŁ BANA W KOREI POŁUDNIOWEJ?

    Choć Homefront opowiada o skutkach ataku Korei Północnej na Stany Zjednoczone, grę zbanowano w Korei Południowej. Wyjaśniamy dlaczego tak się stało.

  • REMAKE GRY ASSASSIN'S CREED NA DZIESIĄTE URODZINY? OBY!

    Jeśli wierzyć plotkom, które wczoraj pojawiły się w sieci, Ubisoft szykuje pełnoprawny remake gry Assassin's Creed na jej dziesiąte urodziny. I to na nowym silniku.

  • SŁABY START FILMU RESIDENT EVIL: OSTATNI ROZDZIAŁ

    Wygląda na to, że fani serii Resident Evil mają już dość ciągniętej od 2002 roku sagi. Nowy film zaliczył najsłabsze otwarcie w Stanach Zjednoczonych w historii serii.

  • ALTAIR TRAFIŁ DO REVELATIONS RZUTEM NA TAŚMĘ

    Początkowo twórcy gry Assassin's Creed: Revelations nie planowali gościnnych występów Altaira. Na wprowadzenie dodatkowych etapów zdecydowano się w ostatniej chwili.

  • WIEDŹMIN DOCZEKA SIĘ MUSICALU

    Gdyński Teatr Muzyczny szykuje musical z Geraltem w roli głównej. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, premiera odbędzie się już we wrześniu.

  • BATTLEFIELD 1 SKŁADA HOŁD OBRZYNOWI Z DOOMA II

    Sekretna animacja obrzyna w grze Battlefield 1 jest żywcem zaczerpnięta z gry... Doom II. Autorzy oddali w ten sposób hołd kultowej dwururce.

Gra Dishonored 2 nigdy nie miała mieć podtytułu, w okresie produkcji sequel nosił roboczą nazwę Black Sparrow

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 21 lutego 2017

Kiedy w marcu 2014 roku wyciekły pierwsze nieoficjalne informacje o drugiej grze z serii Dishonored, dawały one do zrozumienia, że kontynuacja przygód Corvo Attano będzie nosić podtytuł Darkness of Tyvia. Opublikowane wówczas plotki skutecznie podgrzały atmosferę wśród fanów skradanki i trudno się temu dziwić. "Tyvia" w nazwie sugerowała, że akcja sequela zostanie osadzona na położonym daleko na północy kontynencie, pojawiły się też wieści, że wcielimy się w zupełnie nowego bohatera i otrzymamy szansę zabicia Odmieńca. Produkt miał zostać zapowiedziany na czerwcowych targach E3, ale kiedy w końcu nastał czerwiec, nic takiego nie miało miejsca. Miłośnicy gier studia Arkane musieli uzbroić się w cierpliwość, a ta została wynagrodzona dopiero rok później.


Dziś wiemy, że sequel Dishonored powstał i faktycznie przyniósł nowego bohatera - Emily Kaldwin. Plotki o zabiciu Odmieńca okazały się fałszywe, podobnie zresztą jak informacja sugerująca, że w "dwójce" odwiedzimy Tyvię. Zamiast na daleką północ, Corvo Attano udał się na gorące południe, do krainy Serkonos. Przez długi czas przedstawiciele studia Arkane nie komentowali opisanego wyżej przecieku, wychodząc z założenia, że plotek lepiej nie dotykać dla własnego dobra. Tak było aż do października 2016, kiedy głos w sprawie zabrał wreszcie Harvey Smith.

Jeden z ważniejszych pracowników francuskiej firmy wyznał tuż przed premierą "dwójki", że zarówno on, jak i jego koledzy, nigdy nie wykorzystaliby podtytułu przy próbie nazwania głównej gry z serii Dishonored. Zdaniem Smitha jego użycie byłoby głupie w kontekście przyszłych dodatków DLC, które dla odróżnienia podtytuł zawierają. Deweloperzy od początku chcieli dorzucić cyfrę do podstawowego tytułu, więc slogan "Darkness of Tyvia" nigdy nie zostałby wzięty przez nich pod uwagę. Pomijamy oczywiście fakt, że i tak był on kompletnie nietrafiony.

Słynna grafika, która miała uwiarygodnić plotki.

Smith zdradził również, że w trakcie prac nad sequelem deweloperzy korzystali z roboczej nazwy "Black Sparrow" ("Czarny wróbel"). Nie jest wykluczone, że zostanie on wykorzystany w przyszłości, np. w nazwie dodatku DLC, który Dishonored 2 zapewne kiedyś otrzyma. 

Gra Homefront została zbanowana w Korei Południowej dla świętego spokoju

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 21 lutego 2017

Choć w Korei Południowej ustawowo zabrania się nastolatkom nocnych posiedzeń z grami online, to trzeba przyznać, że władze tego państwa mają dość liberalny stosunek do elektronicznej rozrywki. Gry komputerowe są tam szalenie popularne (przynajmniej w tej południowej, bardziej cywilizowanej części) i władze nie narzucają wydawcom zbyt dużych ograniczeń. W przeciwieństwie do Japończyków, Koreańczycy od 2007 roku w ogóle nie cenzurują produktów i z reguły dopuszczają je do sprzedaży w niezmienionej formie, chyba, że któryś tytuł serwuje olbrzymi ładunek przemocy (np. seria Manhunt lub Mortal Kombat z 2011 roku). Jedynym wyjątkiem od tej reguły są tak naprawdę gry odnoszące się do napiętej sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Dla nich nie ma żadnej litości.


Ofiarą wspomnianej polityki stała się kilka lat temu gra Homefront. Strzelanina firmy Kaos Studios opowiada o hipotetycznej inwazji północnokoreańskiego państwa na Stany Zjednoczone i zbrodniach dokonywanych przez okupantów na ludności cywilnej. Choć fabuła shootera w żaden sposób nie dotyka Korei Południowej, władze tego kraju zdecydowały o zakazie sprzedaży produktu. Uznano, że przedstawienie wrogo nastawionych sąsiadów w złym świetle może pogorszyć i tak już fatalne stosunki z Koreą Północną, a także zachęcić ich do podjęcia działań zbrojnych. Firma THQ, która odpowiadała za wydanie Homefronta, musiała po prostu pogodzić się z taką decyzją, bo nie było od niej żadnego odwołania.

O tym, że w Azji zagrożenie ze strony Korei Północnej traktuje się niezwykle poważnie, dobrze świadczy też cenzura, z jaką Homefront spotkał się w Japonii. Władze tego państwa zażyczyły sobie od deweloperów wycięcia jakichkolwiek odniesień do niestabilnego sąsiada (od jego nazwy począwszy, na flagach kończąc) i wymazania wszystkich zdjęć przedstawiających przywódcę Kim Dzong Ila. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni dowiedzieli się, że Stany Zjednoczone zostały zaatakowane przez bliżej nieokreślony kraj na północy.

Leo Messi jest rekordzistą w liczbie występów na okładkach gier piłkarskich

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 21 lutego 2017

Lionel "Leo" Messi ma na swoim koncie wiele spektakularnych osiągnięć sportowych, ale wśród nich znajdują się również te luźno związane z popisami na boiskowej murawie. Argentyńczyk, który od początku swojej kariery związany jest z hiszpańskim klubem FC Barcelona, przez kilka lat dzielnie promował serię FIFA studia EA Sports. Dzięki podpisanemu w 2011 roku kontraktowi, napastnikowi już trzy lata później udało się wyrównać rekord najczęściej prezentowanego futbolisty na okładkach gier piłkarskich, który należał do Wayne'a Rooneya. Stało się to 23 września 2014 roku, w dniu premiery gry FIFA 15. Kilkanaście miesięcy później najbardziej znany zawodnik Barcelony został samodzielnym liderem tej klasyfikacji.


Messi przez trzy lata regularnie pojawiał się na okładkach gier z serii Pro Evolution Soccer (edycje 2009, 2010 i 2011), aż w listopadzie 2011 roku upomniała się o niego firma EA Sports. Argentyńczyka skusiły zapewne lepsze warunki finansowe - jak doskonale wiecie, Electronic Arts to jeden z największych koncernów w branży elektronicznej rozrywki, stać więc go na to, by wypłacać świetnie zarabiającym sportowcom horrendalnie wysokie honoraria. Niedługo po zawarciu nowego kontraktu napastnik reklamował odświeżoną wersję FIFA Street, a kilka miesięcy później zagościł na pudełku nowej edycji najbardziej znanej piłkarskiej serii. Sylwetka boiskowego czarodzieja, który mimo niepozornego wzrostu (169 cm) zachwyca swoim talentem miliony ludzi na całym świecie, zdobiła okładki gier FIFA 13, FIFA 14, FIFA 15 oraz FIFA 16. W przypadku "siedemnastki" zrezygnowano już z jego usług.

Tą okładką Messi pobił dotychczasowy rekord.

Warto w tym miejscu nadmienić, że poprzedni rekordzista, czyli Wayne Rooney, stracił status głównej gwiazdy serii właśnie na rzecz Argentyńczyka i nic nie wskazuje na to, żeby Elektronicy skorzystali jeszcze z jego usług, nawet w charakterze lokalnej gwiazdy. W FIF-ie 16 honoru Albionu bronił Jordan Henderson, czyli aktualny kapitan Liverpoolu. Z kolei na okładce "piętnastki" w ogóle zabrakło Anglika. W Wielkiej Brytanii produkt ukazał się z podobizną Belga Edena Hazarda, który na co dzień stanowi mocny punkty drużyny Chelsea F.C.

Wstrząsający transfer w lidze NBA został odtworzony w NBA 2K17 - gra nie pozwoliła użytkownikowi sprzedać zawodnika

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 21 lutego 2017

Fani koszykarskiego klubu Sacramento Kings wciąż nie mogą się pozbierać po wczorajszej informacji o transferze DeMarcusa Cousinsa do New Orleans Pelicans. Najlepszy gracz kalifornijskiej ekipy został nieoczekiwanie wymieniony wraz z Omrim Casspim za kilku innych zawodników z Nowego Orleanu oraz dwie opcje wyboru młodego koszykarza w tegorocznym drafcie. Sympatycy drużyny z Sacramento mocno krytykują tę decyzję, bo tym sposobem ich ukochany klub stracił jakiekolwiek szanse na zajęcie dobrego miejsca w tegorocznej edycji rozgrywek NBA.


Choć część ekspertów podkreśla, że wczorajszy transfer Cousinsa może przynieść "królom" z Sacramento sporo korzyści w kolejnych sezonach, w sieci nie brakuje negatywnych wypowiedzi na temat sprzedaży zawodnika. Bryan Wiedey ze sportowego bloga Pasta Padre dowiódł wczoraj, że nawet gra NBA 2K17 uważa taki ruch za bezsensowny. Amerykanin próbował dokonać podobnej operacji w najpopularniejszym (i zarazem jedynym) "symulatorze" koszykówki i kiedy zaproponował wymianę Cousinsa na Buddy'ego Hielda i kilku innych zawodników z New Orleans Pelicans, otrzymał odpowiedź odmowną. Gra nie pozwoliła użytkownikowi pozbyć się koszykarza z klubu, bo jej zdaniem jest on nietykalny. Choć NBA 2K17 uchodzi za produkt w swojej kategorii niemal doskonały, opisany wyżej przykład wskazuje, że rzeczywistość pisze zupełnie inne scenariusze.



Gra Horizon: Zero Dawn pokazuje nam, jak wyglądają miasta amerykańskiego stanu Kolorado po apokalipsie

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 20 lutego 2017

Akcja gry Horizon: Zero Dawn rozgrywa się w dalekiej przyszłości, gdzie ocaleni po apokalipsie ludzie wiodą trudny żywot w otoczeniu śmiertelnie niebezpiecznych maszyn. Bohaterowie tej produkcji zdają sobie sprawę, że wyniszczająca ich technologia powstała bardzo dawno temu, ale nie posiadają żadnych informacji na temat jej twórców. Tak naprawdę nie wiedzą nawet, w jakim zakątku Ziemi się znajdują. Po wymarłej cywilizacji Przedwiecznych pozostały jedynie żelbetonowe konstrukcje i rozpadające się mury, nazwy zniszczonych miast uległy zapomnieniu, dlatego wszystkie charakterystyczne zakątki tego świata dorobiły się nowych określeń. Nie zmienia to jednak faktu, że Aloy i jej towarzysze żyją na terenie Stanów Zjednoczonych, a konkretnie w okolicy miasta Denver - stolicy stanu Kolorado.

Ruiny stadionu w Denver

Wiadomość ta nie jest tak naprawdę niczym nowym, bo już kilka miesięcy temu uważni fani rozpoznali w publikowanych przez firmę Sony zwiastunach budynki stojące w Denver. Dziś jednak w sieci pojawiło się mnóstwo recenzji gry i dodatkowych informacji na jej temat, które potwierdziły to, co miłośnicy Horizon: Zero Dawn podejrzewali od dawna. Z relacji dziennikarzy wynika, że obszar zajmowany przez plemię Nora (to samo, z którego pochodzi główna bohaterka gry) zlokalizowany jest na południe od miasta Colorado Springs, które to z kolei znajduje się nieopodal Denver. W grze można zwiedzić obie wymienione miejscówki, a jedna z misji toczy się w ruinach stadionu Mile High, gdzie swoich rywali podejmują w rzeczywistości futboliści z drużyny Denver Broncos.


Warto nadmienić, że w Horizon: Zero Dawn można zobaczyć również dokładne współrzędne geograficzne, które stanowią kolejne potwierdzenie powyższej teorii. Po wrzuceniu zaprezentowanych na obrazku liczb do serwisu Google Maps zostaniemy przeniesieni na szczyt Pikes Peak, znajdujący się zaledwie 160 kilometrów na południe od Denver. W tym miejscu plemię Nora przechodzi próby, które mają wyłonić najlepiej zapowiadających się wojowników.

Na koniec dodajmy też, że świat w Horizon: Zero Dawn obejmuje również rozległe obszary pustynne. Wszystko wskazuje na to, że tereny te mają odzwierciedlać to, co dziś możemy zobaczyć w stanie Arizona.

Gra Horizon: Zero Dawn stawia na detale - dowodem na to są... mrówki

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 19 lutego 2017

Mimo że Horizon: Zero Dawn zadebiutuje w sklepach ostatniego dnia lutego, to niektórzy szczęśliwcy już teraz testują nowe dzieło studia Guerrilla Games. Do tej grupy należy m.in. pewien Amerykanin, na Twitterze znany pod pseudonimem SlasherJPC. Ów jegomość jakimś cudem pozyskał fizyczną kopię gry dwa tygodnie przed jej premierą i zaczął dzielić się spostrzeżeniami dotyczącymi tej produkcji. To właśnie on udostępnił w internecie zdjęcie świadczące o tym, że holenderscy deweloperzy bardzo dużo uwagi przywiązują do detali.


SlasherJPC bawił się trybem fotograficznym gry i przypadkiem zorientował się, że na stojącym obok niego drzewie widać wdrapujące się po konarze mrówki. Owady natychmiast przykuły jego uwagę, zwłaszcza, że wnosiły one na swoich tułowiach żółte kwiaty. Amerykanin sprawdził, że zwierzęta widoczne są też w normalny sposób (w trybie TPP), a następnie podzielił się radosną informacją ze światem.

Jak nietrudno się domyślić, mrówki wzbudziły spore zainteresowanie na redditowym kanale poświęconym grze Horizon: Zero Dawn. Jeden z fanów zapytał nawet deweloperów, czy owady są obecne także w wersji gry na PlayStation 4 i otrzymał odpowiedź twierdzącą. To dość istotna informacja, bo SlasherJPC testował produkt na PlayStation 4 Pro w trybie 4K.



Współtwórca fabuł gier z serii Portal, Half-Life i Left 4 Dead odszedł z firmy Valve

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 18 lutego 2017

Firma Valve straciła kolejnego pracownika, który miał istotny wpływ na tworzenie gier z serii Half-Life, Portal i Left 4 Dead. To Erik Wolpaw - jeden z trzech najbardziej zasłużonych pisarzy we wspomnianym studiu. Amerykanin został zatrudniony w 2004 roku, niedługo po premierze drugiej odsłony cyklu Half-Life, i z miejsca rozpoczął prace nad trzema planowanymi rozszerzeniami do tej produkcji. Ostatecznie ukazały się tylko dwa dodatkowe epizody, a trzeci został z czasem anulowany. Od tamtej pory miłośnicy przygód Gordona Freemana z utęsknieniem czekają na kontynuację historii, co boli tym bardziej, że opowieść w grze Half-Life 2: Episode Two zakończyła się zupełnie nieoczekiwanym zwrotem akcji. W październiku od tego wydarzenia minie dziesięć lat.


Wolpaw swoją decyzję ogłosił na swoim profilu facebookowym 17 lutego 2017 roku, co oczywiście natychmiast przykuło uwagę fanów Half-Life'a. To drugi z kluczowych scenarzystów, który pożegnał się z Valve w ostatnim czasie. Rok wcześniej z tej firmy odszedł Marc Laidlaw - jeden z autorów fabuły do pierwszej i drugiej odsłony tego cyklu. Rezygnacja Laidlawa była z pewnością bardziej bolesna, ale fakt, że również Wolpaw żegna się teraz z Gabe'em Newellem i spółką, niezbyt dobrze wróży dalszemu rozwojowi całej serii.


Erik Wolpaw pracuje obecnie nad drugą grą z serii Psychonauts w studiu Double Fine Productions. Ostatnia gra z serii Half-Life (Episode Two) została opublikowana 10 października 2007 roku.

Czy Ubisoft szykuje remake gry Assassin's Creed na jej dziesiąte urodziny? Oby!

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 18 lutego 2017

13 listopada 2017 roku seria Assassin's Creed będzie obchodzić dziesiątą rocznicę swojego istnienia, więc podejrzewamy, że firma Ubisoft hucznie uczci to wydarzenie. Dużą niespodzianką dla fanów tej sagi może okazać się pełnoprawny remake pierwszej odsłony cyklu, o którym zrobiło się głośno wczoraj dzięki anonimowemu użytkownikowi serwisu 4chan. Ów jegomość ujawnił kilka informacji na temat odświeżonej wersji "jedynki" i choć plotkę traktujemy z przymrużeniem oka, to jednak przyznajemy, że brzmi ona bardzo ciekawie.


Informator twierdzi, że gra przygotowywana jest przez studio Ubisoft Quebec, a napędzać będzie ją silnik AnvilNext 3.0, który zostanie wykorzystany również w nowej odsłonie serii, czyli Assassin's Creed: Empire (warto od razu dodać, że tytuł ten nie został nigdy oficjalnie potwierdzony). Pierwszy zwiastun remake'u ma trafić do sieci w połowie lipca, co akurat byłoby dziwnym posunięciem ze strony wydawcy, bo Ubisoft świadomie pominąłby zapowiedź produktu na czerwcowych targach E3 w Los Angeles. Pamiętajmy, że od wielu lat francuski koncern ujawnia swoje przyszłe projekty na tej właśnie imprezie.

Akcja gry Assassin's Creed: Bloodlines rozgrywała się na Cyprze.

Interesująco zapowiada się też zawartość remake'u. Informator utrzymuje, że oprócz pierwszej odsłony serii, pakiet zawierać będzie również stworzone od nowa misje z gier Assassin's Creed: Altair's Chronicles i Assassin's Creed: Bloodlines, które wcześniej pojawiły się wyłącznie na platformy mobilne. Kolejną nowością mają być sekwencje wspomnień powstałe na bazie książki Assassin's Creed: Tajemna krucjata Olivera Bowdena. Co ciekawe, w nagraniach kwestii dialogowych do zadań z Bloodlines i Altair's Chronicles ma wziąć udział Cas Anvar, czyli ten sam aktor, który podkładał głos Altairowi w Revelations. W ten sposób firma Ubisoft zlikwidowałaby problem różnic w barwie głosu tego bohatera. Jak doskonale wiecie, w rolę skrytobójcy z Masjafu wcielały się aż cztery różne osoby.

Z ogromnym zainteresowaniem będziemy śledzić dalsze informacje na temat ewentualnego remake'u "jedynki", o ile ten w ogóle powstaje. Nie da się ukryć, że opisany wyżej pakiet z radością powitaliby wszyscy fani serii, na razie jednak jest to zwykła plotka.

Najmłodszy milioner w historii e-sportu grał w swoim życiu w trzy gry

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 17 lutego 2017

Syed Sumail Hassan miał 16 lat, 5 miesięcy i 24 dni, kiedy wraz z kolegami z drużyny Evil Geniuses zajął pierwsze miejsce w prestiżowym turnieju The International 2015. W tym samym momencie pochodzący z Pakistanu chłopiec stał się najmłodszym milionerem w historii e-sportu. Hassan, który fanom Doty 2 jest lepiej znany pod pseudonimem "Suma1L", po podziale głównej nagrody zgarnął w sumie 1,326,022 dolarów amerykańskich. Nikt wcześniej nie wygrał w e-sporcie tak dużych pieniędzy w tak młodym wieku, dlatego nie powinno nas dziwić, że Pakistańczyk został zauważony przez twórców Księgi Rekordów Guinnessa. Jego rezultat został oficjalnie zatwierdzony przez autorów tej publikacji w zeszłym roku.


Hassan swoją karierę zawodowego gracza rozpoczynał w rodzinnym Pakistanie, ale na poważnie do rywalizacji w trybach online przystąpił dopiero po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych, która miała miejsce w 2012 roku. Suma1L zdradził w wywiadzie dla Księgi Rekordów Guinnessa, że w swoim krótkim życiu grał raptem w trzy gry: Age of Empires, Dota 2 i Counter-Strike. To oświadczenie kłóci się odrobinę z tym, co Pakistańczyk opowiadał wcześniej (twierdził m.in., że pierwszy kontakt z gatunkiem MOBA miał w 2006 roku za sprawą moda Defense of the Ancients do gry WarCraft III), ale nie zmienia to faktu, że poza Dotą 2 na nic innego nie znalazłby czasu. Hassan utrzymuje, że trening w produkcie firmy Valve pochłania mu około 320 godzin miesięcznie. Co ciekawe, większość tego czasu spędza w meczach przeprowadzanych na serwerach publicznych. Z pozostałymi członkami drużyny Evil Geniuses trenuje raz dziennie.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry