• W PIERWSZEGO DOOMA MOŻNA ZAGRAĆ NA TERMOSTACIE

    Do pokaźnej listy nietypowych urządzeń, na których udało się odpalić pierwszego Dooma, dołączył niedawno termostat. Taki od klimy. Naprawdę.

  • W CALL OF DUTY: WWII ZOBACZYMY SWASTYKI

    Studio Sledgehammer Games rozwiało wszelkie wątpliwości dotyczące obecności swastyk w grze Call of Duty: WWII. Będą, ale tylko w singlu...

  • WIEMY, ILE METROPOLIS ZAPŁACIŁO ZA PRAWA DO GRY WIEDŹMIN

    Na długo przed tym, jak za Wiedźmina wzięło się studio CD Projekt Red, z tematem próbowała zmierzyć się firma Metropolis. Za prawa do gry zapłaciła absurdalną dziś kwotę.

  • WIEMY, CO WYCIĘTO Z GRY PREY - OPCJE SURVIVALOWE

    Autorzy planowali w grze Prey kilka ciekawych opcji survivalowych, ale ostatecznie poszły one pod nóż. Niewykluczone, że kiedyś wrócą. Oby!

  • ROZBIERANA SESJA BOHATEREK GRY SNIPER: GHOST WARRIOR 3

    W najnowszym numerze Playboya można zobaczyć rozbieraną sesję drugoplanowych bohaterek gry Sniper: Ghost Warrior 3. CI Games poszło w ślady studia CD Projekt Red.

  • GRĘ PREY MOŻNA UKOŃCZYĆ W 9 MINUT!

    Od premiery gry Prey minęły dopiero cztery dni, a miłośnicy speedrunów zdołali już odkryć metodę, która pozwala ukończyć produkt studia Arkane w mniej niż dziesięć minut...

Nowa gra firmy BioWare dorobiła się kukurydzianego labiryntu w Edmonton

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 28 lipca 2017

Tegoroczną premierę gry Mass Effect: Andromeda od studia BioWare można uznać za umiarkowanie udaną, czego dowodem są informacje o wstrzymaniu produkcji kolejnych odsłon tej serii. Flagowe studio EA ma jednak asa w rękawie, czyli zapowiedziane na przyszły rok Anthem. Nie dość, że tytuł pokazano światu wraz z imponującym zwiastunem w trakcie targów E3 w Los Angeles, to władze miasta Edmonton w Kanadzie przygotowały labirynt z kukurydzy nawiązujący do gry.


Co roku mieszkańcy Edmonton mają okazję przespacerować się ogromnym Edmontońskim Labiryntem Kukurydzy, który zawsze zaprojektowany jest w inny sposób, zazwyczaj nawiązując do lokalnych firm będących dumą miasta. Projekty z poprzednich lat możecie obejrzeć na oficjalnej stronie przedsięwzięcia. Rok 2017 stoi pod znakiem BioWare Edmonton, czyli studia odpowiedzialnego za takie gry jak Baldur’s Gate, Star Wars: Knights of the Old Republic, serie Mass Effect czy Dragon Age. Tegoroczny labirynt o powierzchni 10 akrów (około 40,5 tysiąca metrów kwadratowych) przedstawia egzoszkielet Javelin, z pomocą którego gracze będą poruszać się w świecie Anthem. Przejście przez obszar zajmuje od 30 do 60 minut, a długość wszystkich ścieżek to około 5 km. Jeśli przypadkiem wybieracie się do Kanady, pamiętajcie, że labirynt możecie zwiedzać tylko do października i zapłacicie za to jedynie 12 dolarów.


Taki pomysł na promocję gry oraz lokalnego biznesu na pewno można uznać za unikalny i będący jednocześnie korzystnym dla mieszkańców Edmonton. Niezaprzeczalnie znajduje się on o kilka klas wyżej od promowania gry na cmentarzu czy nazywania noworodków tytułem gry.


Fan gry Wolfenstein: The New Order przygotował soundtrack złożony z niepublikowanych dotąd utworów

Wrzucił Ciekawostek - środa, 26 lipca 2017

Choć Mick Gordon nagrał przeszło sześć godzin muzyki do gry Wolfenstein: The New Order, Bethesda zdecydowała się upublicznić jedynie dziewiętnaście utworów z tej odsłony. Fanów strzelaniny zadowolić to nie mogło, zwłaszcza, że oficjalny soundtrack trwa jedynie 52 minuty. Choć starannie wyselekcjonowane utwory trudno uznać za słabe, w społeczności pojawiła się idea zaprezentowania przynajmniej części niedostępnych wcześniej kompozycji. Trudnego zadania podjął się użytkownik posługujący się pseudonimem Jack of Black Phoenix. Dzięki jego staraniom w serwisie YouTube zadebiutowała specjalna playlista, zawierająca 36 pominiętych przez dewelopera kawałków.


Dzięki fanowskiej inicjatywie możemy przez blisko dwie godziny rozkoszować się talentem Gordona, a także innych muzyków, bo w tworzeniu ścieżki dźwiękowej brał udział m.in. Fredrik Thordendal, gitarzysta i współzałożyciel znanego zespołu Meshuggah. Jack of Black Phoenix wyciągnął wspomniane fragmenty utworów bezpośrednio z gry, a następnie sprytnie je ze sobą połączył, żeby pasowały do idei soundtracku. Autor playlisty przyznaje, że nie udało mu się w ten sposób przygotować wszystkich kompozycji, sporo z nich nadal czeka więc na ewentualną edycję.


Zainteresowanych gorąco zapraszamy do odwiedzenia serwisu YouTube, gdzie znajduje się wspomniany soundtrack.

Na okładce gry Doom pręży się sam John Romero

Wrzucił Ciekawostek - środa, 26 lipca 2017

John Romero od dawna nie tworzy już hitów, do jakich przyzwyczaił nas w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, ale wciąż jest postacią znaną w branży elektronicznej rozrywki. Niegdysiejszy współzałożyciel firmy id Software jest również źródłem wielu ciekawych anegdotek o najbardziej zasłużonym producencie FPS-ów i właśnie jedną z nich podzielił się ostatnio na swoim blogu. Rzecz dotyczy pamiętnej okładki gry Doom z 1993 roku, na której kosmiczny komandos stoi na wzgórzu i odpiera atak otaczających go demonów.

John Romero

Romero opisał kulisy powstania tej ilustracji i wyznał, że to on jest pierwowzorem postaci, którą możemy podziwiać zarówno na wspomnianym pudełku, jak i na ekranie startowym gry. Co ciekawe, nie było to planowane. Zdaniem dewelopera, odpowiadający za powstanie grafiki Don Ivan Punchatz przyprowadził do siedziby studia mężczyznę, który po ściągnięciu koszulki pozował artyście, trzymając w dłoniach zabawkowy karabin plazmowy. Choć model dwoił się i troił próbując spełnić pokładane w nim oczekiwania, to nie był jednak w stanie zadowolić Romero i w końcu ten ostatni zajął jego miejsce. Amerykanin ustawił się w doskonale znanej dziś pozie i poprosił modela, aby ten położył się na podłodze i chwycił go za nogę. Punchatz wykonał kilka fotek z różnymi wariantami tej sceny, a potem panowie wspólnie wybrali najlepsze zdjęcie - to, w którym Romero trzymany jest za rękę. Ostatecznie posłużyło ono za wzór do namalowania okładki, którą możecie podziwiać poniżej.


Warto nadmienić, że nieżyjący już Punchatz jest także twórcą logotypu gry Doom, a jego syn Gregor wykonał rzeźby potworów, które potem trafiły do gry. Więcej na ten temat możecie przeczytać w tym miejscu.

Far Cry 5 to pierwsza gra z tej serii, w której pokierujemy kobietą - planowano to już wcześniej, ale się nie udało

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 24 lipca 2017

Far Cry 5 to pierwsza odsłona tego cyklu, która będzie mieć wbudowany moduł personalizacji postaci. Możliwość wskazania płci protagonisty sprawi, że gracz będzie mógł w "piątce" wcielić się w kobietę. Dotąd żadna gra z tej serii nie oferowała takiej opcji, nawet mocno rozbudowana pod kątem wyboru bohatera "dwójka", gdzie na starcie dokonywaliśmy selekcji spośród dziewięciu zakapiorów. Owszem, w grze Far Cry 2 blisko nas kręciły się też przedstawicielki płci pięknej, ale pełniły one jedynie rolę towarzyszek.


Decyzja studia z Monteralu wpisuje się doskonale w panujące obecnie trendy, ale prawda jest taka, że kanadyjscy deweloperzy nie mieli wyjścia i rewolucji dokonać musieli. Dlaczego? Aby uzyskać odpowiedź na to pytanie, należy cofnąć się do 2014 roku, gdy przedstawiciele Ubisoftu dość niefortunnie tłumaczyli się z nieobecności dam w trybie kooperacyjnym gry Assassin’s Creed: Unity. Oznajmiono wówczas, że dodanie postaci kobiecej zmusiłoby autorów do modyfikacji ponad ośmiu tysięcy animacji, a to kosztowałoby zbyt wiele pracy. Chwilę później faux pas popełnił też Alex Hutchinson, który odpowiadał za przygotowanie gry Far Cry 4. Oznajmił on, że Ubisoft był naprawdę bliski wprowadzenia opcji wyboru płci bohatera w "czwórce", ale znów zabrakło czasu na dopracowanie animacji oraz znalezienie odpowiedniej aktorki do roli. W to ostatnie jesteśmy nawet skłonni uwierzyć, wszak na początku produkcji nikt zapewne nie zakładał opcji stworzenia grywalnej postaci, a gdy nagle taka myśl zakiełkowała w głowach deweloperów, było już za późno.

Biorąc to wszystko pod uwagę, nie powinniśmy się dziwić, że możliwość wyboru postaci została w ostatecznie wprowadzona w grze Far Cry 5. Tym razem Ubisoft nie mógłby się tłumaczyć, że zabrakło mu czasu, dlatego deweloperzy, chcąc nie chcąc, musieli taką opcję przygotować.

Przełomowe intro do gry Half-Life powstało przez przypadek

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 20 lipca 2017

Wielu graczy z sentymentem wspomina dziś grę Half-Life od firmy Valve i nie będzie przesadą jeśli stwierdzimy, że gdyby nie dzieło Gabe’a Newella i spółki - wiele elementów gier wideo mogłoby dziś wyglądać inaczej. Jednym z najbardziej charakterystycznych momentów jest intro ("Black Mesa Inbound"), w którym Gordon Freeman podróżuje kolejką pracowniczą do swojego laboratorium. Jak się okazuje, istnienie całej sekwencji prologu w takiej właśnie formie zawdzięczamy przypadkowi.


Serwis Arcade Attack miał niedawno okazję rozmawiać z Markiem Laidlawem, współtwórcą oraz scenarzystą gier Half-Life oraz Half-Life 2, który przyznał się, że początkowa sekwencja wcale nie była planowana w takiej formie, w jakiej przyszło nam ją ostatecznie zobaczyć. Jego wypowiedź przytaczamy w całości poniżej:

"Ten etap nie był inspirowany niczym poza samym procesem tworzenia poziomu. Usiadłem z designerem, który zbudował tę sekcję, Brettem Johnsonem, i przejrzeliśmy te wszystkie niekończące się korytarze oraz laboratoria, wszystkie zniszczone i porozwalane... coś tam musiało się stać, ale co? Widząc te wszystkie rozpieprzone poziomy Bretta, zapytałem go, co by się stało gdybyśmy wyczyścili to wszystko i zobaczyli level trochę wcześniej... i wtedy katastrofa, która miała nastąpić, służyłaby jako pomost do tych rzeczy, które już stworzył. Brett bardzo się podekscytował tym pomysłem i przez noc zbudował wersję sprzed katastrofy; gdy tylko ją zobaczyliśmy, zdaliśmy sobie sprawę, że to strzał w dziesiątkę.

Wynika to więc z improwizowania w samych narzędziach twórczych, a nie z jakiejś elitarnej autorskiej inspiracji. Podobna sytuacja dotyczy przejażdżki kolejką otwierającej grę, powstałej w wyniku dyskusji z naszym programistą Jayem Stelly, który dodał do narzędzi taki wpis jak "kolejka" - i zupełnie nie rozumiałem dlaczego; założyłem po prostu, że jest to potrzebne do sekwencji przejażdżki kolejką, nie zdając sobie w ogóle sprawy, że nikt tego nie zaprojektował, no może z wyłączeniem sekwencji walki. Właśnie dzięki temu zdecydowaliśmy się celowo napisać przejażdżkę w stylu kolejki z parku rozrywki, która na początku będzie wyglądała jak nagrany przerywnik filmowy, co w tym czasie było stosowane w wielu grach.

Tak więc inspiracja, przynajmniej dla mnie, to kwestia przykładów oraz niedokończonej pracy moich współpracowników. Wszystko, co robili inspirowało mnie do wymyślania rzeczy godnych ich dzieł.”

Sami widzicie, że proces projektowania gier wideo nie zawsze jest rozplanowany od początku do końca, a najlepsze pomysły bardzo często są dziełem przypadku. No bo czy ktoś naprawdę mógł wpaść na pomysł, by główny bohater pierwszej Mafii miał urodziny właśnie w TEN dzień?

Ekran startowy gry Mass Effect: Andromeda nawiązuje do filmu Obcy

Wrzucił Ciekawostek - środa, 19 lipca 2017

Wiecie czym jest intertekstualność? To zjawisko, w którym jeden tekst odnosi się do innego, często w formie parodii, parafrazy, czasem nawet cytatu. Dziś w przypadku wielu mediów, zwłaszcza gier komputerowych i filmów, mówimy raczej o nawiązaniach lub easter eggach. Takim właśnie nawiązaniem pochwalić się może Mass Effect: Andromeda, której ekran startowy wykazuje znaczne podobieństwa do trailera kultowego filmu.

Obrazek z menu startowego gry Mass Effect: Andromeda.

Jeśli jesteście fanami obrazów Ridleya Scotta, na pewno znane Wam są filmy z serii Obcy. Oryginalny zwiastun pierwowzoru z 1979 roku zawiera bardzo charakterystyczną planszę (umieszczoną poniżej) z hasłem, które dziś zna prawie każdy: "In space no one can hear you scream" ("W kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku"). Jeśli przyjrzycie się układowi całego tła, a następnie porównacie je z menu głównym Andromedy, zauważycie podobieństwo, które nie może być przypadkowe. Ciężko tutaj mówić o jakiejkolwiek zrzynce czy dziele przypadku – to po prostu puszczenie oka do fanów klasyka, który okazał się jednym z kamieni milowych kinematografii. Przypadkiem może być jedynie obecność symbolu Batmana w grze.

Kadr ze zwiastuna filmu Obcy: Ósmy pasażer Nostromo.

Wszystkich fanów Obcego zapraszamy do zapoznania się z innymi naszymi ciekawostkami, takimi jak geneza nazwy papierów w grze Obcy: Izolacja czy wkład Polaka w kreację uniwersum z przerażającym ksenomorfem.

Czy w pierwszym odcinku siódmego sezonu Gry o tron pojawiło się nawiązanie do gry The Last of Us?

Wrzucił Ciekawostek - środa, 19 lipca 2017

To pytanie zadają sobie od niedzieli Ci fani elektronicznej rozrywki, którzy w niepozornej kwestii jednego z bohaterów serialu doszukują się świadomego odniesienia do obsypanego nagrodami produktu studia Naughty Dog. Tytuł ekskluzywnego hiciora na konsole PlayStation pojawił się w zdaniu "You know Cersei, we are the last of us", które Jaime Lannister wygłosił do swojej siostry w połowie odcinka. Na wspomnianą frazę zwrócił uwagę na Twitterze sam Neil Druckmann, który był dyrektorem kreatywnym gry i autorem jej scenariusza.


Kolorytu sprawie dodaje fakt, że nawiązanie było celowe. Tak przynajmniej twierdzą redaktorzy serwisu Fraghero, którzy rzekomo uzyskali potwierdzenie opisanych wyżej przypuszczeń od Davida Benioffa. Współtwórca Gry o tron miał im zdradzić, że jest świadom podobieństw w wyglądzie pomiędzy Joelem (bohatera gry The Last of Us), a Nikolajem Coster-Waldau, który w serialu wciela się w postać Jaimiego Lannistera. Z tego właśnie względu specjalnie napisał mu kwestię zawierającą elektryzujące graczy słowa. Ile jest w tym prawdy? Tego niestety nie wiemy.


Polska strona Wolfensteina nie zawiera swastyk - czy nową grę również dotknie cenzura?

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 18 lipca 2017

Polska wersja językowa oficjalnej strony gry Wolfenstein II: The New Colossus jest jedyną, obok niemieckiej, która nie zawiera nazistowskiej ikonografii. Odpowiedzialna za powstanie witryny Bethesda postanowiła oszczędzić naszym rodakom widoku znaków kojarzących się z okupacją hitlerowską i podmieniła zarówno widoczne w wielu miejscach swastyki, jak i symbole "SS", widoczne m.in. na hełmach leżących u stóp B.J. Blazkowicza. Czy oznacza to, że wspomniana strzelanina również zostanie ocenzurowana w ten sam sposób? Odpowiedzi na to pytanie szukaliśmy u polskiego dystrybutora gry, firmy Cenega.


Polskie prawo nie odnosi się bezpośrednio do znaków nazistowskich - 256. artykuł Kodeksu Karnego wspomina jedynie o bezwzględnym zakazie propagowania faszystowskiego ustroju totalitarnego. W naszym kraju nikt więc nie ściga producentów gier za to, że w swoich dziełach wykorzystują symbole III Rzeszy, bo też sami deweloperzy nie kwapią się do tworzenia produktów gloryfikujących hitlerowskie Niemcy. Jest wręcz odwrotnie. Naziści w grach video pełnią na ogół rolę chłopców do bicia, a w mocno przerysowanym pod tym względem Wolfensteinie możemy wręcz mówić o beztroskim mordowaniu ludzi ze swastyką na ramieniu.

Zupełnie inaczej jest w sąsiednich Niemczech, gdzie sądy surowo karzą obywateli za wykorzystywanie ikonografii nazistowskiej. Symbole III Rzeszy są powszechnie zabronione, a dyspensa obejmuje jedynie historyczne filmy dokumentalne i fabularne. Co ciekawe, uwaga ta nie dotyczy branży elektronicznej rozrywki, dlatego za naszą zachodnią granicą nie kupimy gry komputerowej, w której występuje swastyka. Twórcy Wolfensteina wiedzą o tym doskonale, dlatego przygotowują na tamtejszy rynek mocno ocenzurowaną edycję swojej gry, w którym każdy podejrzany znak jest kasowany lub zastępowany innym. Wspomniane cięcia na stronie internetowej dotyczą jednak nie tylko niemieckiej wersji językowej, ale również polskiej. Francuzi, Hiszpanie i Włosi mogą oglądać witrynę z symbolami III Rzeszy, my nie. Czy to oznacza, że The New Colossus również doczeka się cenzury?

Anglojęzyczna wersja strony kontra strona polska.

Odpowiedź brzmi "nie". Na naszą prośbę polski dystrybutor gry uzyskał potwierdzenie w Bethesdzie, że cenzura jej nie dotknie. Przemysław Zalewski z firmy Cenega przesłał nam nawet oświadczenie w tej sprawie: "Polskie prawo nie zabrania wykorzystania symbolu swastyki w tak jednoznaczny sposób jak np. niemieckie, ale równocześnie orzecznictwo jest na tyle niejednolite, że zdecydowaliśmy się nie używać symbolu na materiałach promujących grę. Co ważne, sama gra nie będzie w żaden sposób ocenzurowana i tam gdzie twórcy przewidzieli pokazanie w grze swastyki, będzie ona pokazana".

Jeden z fanów ukończył wszystkie Fallouty w mniej niż godzinę i czterdzieści minut

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 17 lipca 2017

Społeczność Fallouta ma nowego boga speedrunów. Fan ukrywający się pod wiele mówiącym pseudonimem "Tomatoanus" ustanowił nowy rekord świata w szybkości ukończenia wszystkich odsłon tej serii. Wyzwanie uwzględnia wyłącznie duże gry, a więc wszystkie Fallouty opatrzone cyferkami, a także przygotowane przez studio Obsidian Entertainment New Vegas. Wspomniany rekordzista zdołał uporać się z tymi tytułami w jedną godzinę, trzydzieści siedem minut i pięćdziesiąt cztery sekundy, poprawiając poprzedni rezultat o ponad cztery minuty.


Tomatoanus sukcesywnie parł do przodu i począwszy od Fallouta 2 powiększał przewagę nad poprzednim rekordzistą. Cztery pierwsze gry z serii (Fallout, Fallout 2, Fallout 3 Fallout: New Vegas) nasz bohater zamknął w 54 minuty, co było dobrym prognostykiem przed przystąpieniem do ostatniej części wyzwania. Tradycyjnie już, najbardziej czasochłonna okazała się właśnie "czwórka", której ukończenie zajęło mu blisko godzinę. Zdobyty wcześniej zapas zaprocentował na finiszu, pobicie dotychczasowego rezultatu aż o 4 minuty można uznać w speedrunowym środowisku za rewelacyjny wynik. Warto nadmienić, że Tomatoanus korzystał z doskonale znanych skrótów, które ze względu na specyficzną konstrukcją wszystkich Falloutów, pozwalają bardzo szybko zaliczyć fabułę. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że na cztery pierwsze odsłony cyklu gracz poświęcił nie więcej niż kwadrans.


Próbę przeprowadzono podczas nadawanego na żywo streamu, zapis całego wyzwania można jednak zobaczyć w serwisie YouTube. Dla Waszej wygody umieściliśmy ten film powyżej. Miłego oglądania.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry