• NOWY SOUTH PARK OSKARAŻANY O RASIZM - CZY SŁUSZNIE?

    W nowej grze z serii South Park skóra bohatera ciemnieje wraz ze wzrostem poziomu trudności. Żarcik wywołał sporo kontrowersji w mediach.

  • FATALNE OCENY FALLOUTA 4 NA PC - WINNE PŁATNE MODY

    Użytkownicy Steama nie mają litości dla Bethesdy za złamanie obietnicy i wprowadzenie płatnych modów. Oceny gry Fallout 4 lecą na łeb na szyję, a w kolejce czeka Skyrim.

  • WOJNA O AUTORSTWO MULTIPLAYEROWYCH MAP DO QUAKE'A

    Tim Willits z firmy id Software utrzymuje, że to on wpadł na pomysł stworzenia aren do zmagań w sieci. Jego koledzy są innego zdania.

  • NAJDŁUŻEJ ŻYJĄCA SERIA GIER MA PONAD 40 LAT

    Jeśli policzymy czas, jaki upłynął od premiery pierwszej gry z serii i ostatniej, to okaże się, że królem długowieczności jest... The Oregon Trail.

  • W PIERWSZEGO DOOMA MOŻNA ZAGRAĆ NA TERMOSTACIE

    Do pokaźnej listy nietypowych urządzeń, na których udało się odpalić pierwszego Dooma, dołączył niedawno termostat. Taki od klimy. Naprawdę.

  • W CALL OF DUTY: WWII ZOBACZYMY SWASTYKI

    Studio Sledgehammer Games rozwiało wszelkie wątpliwości dotyczące obecności swastyk w grze Call of Duty: WWII. Będą, ale tylko w singlu...

Scenarzysta filmu i serialu Wiedźmin nie przyznaje się do pracy nad nimi

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 22 września 2017

Na serial o przygodach Geralta z Rivii wylano przez lata takie wiadro pomyj, że powstrzymamy się w tym miejscu od krytyki - pamiętajcie, nie kopie się leżącego. Nie zmienia to faktu, że sam temat jest dla nas szalenie interesujący, wszak jest on naturalnie związany z serią gier, która w przeciwieństwie do dzieła filmowców, w Polsce jest bardzo poważana. Przypadające dziś piętnaste urodziny wyjątkowo nieudanego tasiemca stały się okazją do przypomnienia ciekawej anegdotki o scenarzyście Wiedźmina, Michale Szczerbicu.


Choć Szczerbic brał aktywny udział w powstawaniu ekranizacji Wiedźmina, ostatecznie poprosił on o wycofanie swojego nazwiska z czołówki i to tuż przed samą premierą filmu (ten ostatni trafił do kin nieco wcześniej niż serial, bo już w 2001 roku). Motywy autora skryptu nie są znane - można jedynie podejrzewać, że zdał on sobie sprawę z ewentualnego fiaska przedsięwzięcia i postanowił uniknąć krytyki z nim związanej. Serwis Filmweb utrzymuje, że dzięki temu zabiegowi Wiedźmin jest jedynym tworem polskiej kinematografii, który nie zawiera personaliów scenarzysty ani w napisach początkowych, ani w końcowych. Weryfikacja takiego twierdzenia jest niezwykle trudna, więc nie traktujcie tego jego pewnik.

Faktem jest natomiast, że Michał Szczerbic dość długo po Wiedźminie się leczył. Kolejnym filmem, do którego ów jegomość napisał scenariusz była dopiero Róża z 2011 roku. Tutaj krytykować nie było już czego, bo wstrząsające dzieło Wojciecha Smarzowskiego - w przeciwieństwie do przygód Geralta - jest uznawane za jeden z najlepszych obrazów ostatnich lat.

Młody Brytyjczyk jest pierwszą osobą na świecie, która nosi protezę wzorowaną na ręce Adama Jensena z serii Deus Ex

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 21 września 2017

Autorzy serii Deus Ex pochwalili się dziś na swoim profilu facebookowym nietypowym rekordem Guinnessa, który udało im się zdobyć wspólnie z firmą Open Bionics - pomagającą od kilku lat osobom niepełnosprawnym. Dzięki staraniom obu tych podmiotów, pochodzący z Anglii Daniel Melville okazał się pierwszym człowiekiem na świecie, który otrzymał w pełni funkcjonalną protezę inspirowaną grą video. Mowa tu o sztucznej ręce Adama Jensena, głównego bohatera dwóch ostatnich odsłon cyberpunkowego cyklu - Buntu ludzkości i Rozłamu ludzkości.

Adam Jensen - Deus Ex: Bunt ludzkości

Open Bionics to startup powstały w 2014 roku w Wielkiej Brytanii, który na co dzień trudni się przygotowywaniem bionicznych protez dla ludzi po amputacjach. Dwa lata temu firma rozpoczęła współpracę z deweloperami cyklu Deus Ex, tworząc sztuczne ramię inspirowane grami - identyczne jak to, którego z powodzeniem używał Adam Jensen. Cały projekt był częścią akcji promującej Deus ex: Rozłam ludzkości, więc dziennikarze podczas zamkniętych pokazów tytułu mieli okazję zobaczyć wynalazek w akcji. Sterowanie odbywało się przy użyciu specjalnego pilota, a także śledzącej ruch kamery Razera, dzięki której kończyna sprawnie odwzorowywała ruchy użytkownika. Na tym się jednak nie skończyło.


Wspomniane ramię Jensena otrzymał w prezencie Daniel Melville, który od samego początku istnienia firmy Open Bionics, na ochotnika brał udział w testowaniu jej produktów. Młody Brytyjczyk przyszedł na świat bez prawej ręki, ale już w listopadzie 2015 roku z powodzeniem zakładał pierwsze modele bionicznej protezy, pozwalające mu wykonywać czynności zarezerwowane dotąd dla zwykłych ludzi. Kiedy firma Square Enix zbratała się z brytyjskim startupem, sprawy przybrały bardzo szybki obrót. Najpierw zaprojektowano bogatą w szczegóły rękę bohatera gry i stworzono ją z wykorzystaniem drukarek 3D, a następnie ofiarowano ją Danielowi, który do dziś jej zresztą z powodzeniem używa. Osoba widoczna na zamieszczonym wyżej zdjęciu do właśnie Melville we własnej osobie, a w rękach dzierży on certyfikat świadczący o zdobyciu rekordu Guinnessa. Gratulujemy!

Prawie połowa posiadaczy gry Uncharted: Zaginione dziedzictwo ukończyło ją i to jest rewelacyjny wynik

Wrzucił Ciekawostek - środa, 20 września 2017

Pojutrze minie równy miesiąc od premiery gry Uncharted: Zaginione dziedzictwo, więc nadarza się doskonała okazja, żeby dokonać pierwszych podsumowań w tym temacie. Samodzielny dodatek do "czwórki", który po raz pierwszy osadził innego bohatera w roli głównej, zebrał nie tylko bardzo dobre oceny w recenzjach (średnia nota w serwisie Metacritic wynosi 84%), ale też cieszy się sporym wzięciem wśród użytkowników konsoli PlayStation 4. Blisko połowa posiadaczy gry zaliczyło całą kampanię, co należy uznać za rewelacyjny wynik.


Wielokrotnie udowadnialiśmy na łamach naszego serwisu, że gry kończy zaledwie garstka ludzi, którzy je kupują - średnio 30%. Rezultat osiągnięty przez Zaginione dziedzictwo wyraźnie odstaje tutaj od normy, co świadczy przede wszystkim o tym, że po dodatek sięgnęli ludzie zaangażowani, mający ochotę raz jeszcze zasmakować przygody rodem z filmów o Indianie Jonesie. Skąd to wiemy? Ze statystyk zdobytych trofeów. Aż 48.4% posiadaczy rozszerzenia dopisało do swojej listy osiągnięcie o nazwie "Dziedzictwo odnalezione!", które jest równoznaczne z ujrzeniem napisów końcowych. Niestety, ostatnia odsłona serii Uncharted nie oferuje żadnych fabularnych achievementów po drodze, trudno zatem powiedzieć, jak rozkładają się postępy użytkowników i ilu z nich odłożyło zaliczenie całości na później.

Warto zaznaczyć, że czwarta odsłona serii Uncharted również ma wysoki wskaźnik ukończenia. W chwili, gdy piszemy te słowa, ze zwieńczeniem historii Nathana Drake'a uporało się 42.9% posiadaczy tej gry. Kiedy w lipcu ubiegłego roku sprawdzaliśmy wyniki graczy, Kres złodzieja zaliczyło 38.9% użytkowników. To kolejny dowód na to, że rezultaty osiągane przez fanów są bardzo podobne do siebie, niezależnie od tego, kiedy dokonuje się analizy.

Czarna i biseksualna - bohaterka gry Dishonored: Death of the Outsider jest mocno hejtowana na Steamie

Wrzucił Ciekawostek - środa, 20 września 2017

Nie od dziś wiemy, że dyskusje w internecie nie zawsze są konstruktywne, a anonimowość często daje ludziom poczucie, że mogą wylewać wiadro pomyj na innych - z którego to "prawa" nad wyraz często korzystają. Ostatnio gorącym tematem na Steamie jest główna bohaterka samodzielnego dodatku do Dishonored 2. Choć  Death of the Outsider zbiera bardzo dobre recenzje (średnia ocen w serwisie Metacritic to 82%), to jednak fala hejtu wylana na protagonistkę gry zmusiła firmę Valve do rozdania sporej liczby banów.


Użytkownicy Reddita zwrócili uwagę na masę postów na temat Billie Lurk, głównej bohaterki rozszerzenia gry Dishonored 2, które zostały skasowane. Okazało się, że wielu graczom nie podoba się orientacja seksualna protagonistki (Billie jest biseksualistką, a więc w łóżku preferuje zarówno mężczyzn, jak i kobiety), a także jej kolor skóry. Oto przykład jednego ze zbanowanych postów:

"Nie tego oczekują gracze. Nie chcemy wciskania multikulturowości, nie chcemy też grać jako czarnuch z lesbijską fryzurą. Nie chcemy homoseksualnej propagandy w naszych grach, nie chcemy społecznej propagandy. Kobiety w naszych światach fantasy celowo są BRZYDKIE, bo zatrudnia się te niepewne siebie i brzydkie feministki do tworzenia modeli i pisania scenariusza do NASZYCH gier. Te wojowniczki o sprawiedliwość nawet nie grają w gry wideo i mają to gdzieś, zależy im tylko na wprowadzeniu zmian i rujnowaniu NASZYCH przeżyć jako graczy. Prowadzona jest wojna przeciwko białym heteroseksualnym mężczyznom, ponieważ patrzy się na nas jako na większość, a nasza moralność i kultura jest uznawana za onieśmielającą, bo one same nie mają żadnej sensownej kultury ani moralności. Zawsze zagrywa się kartę mniejszości przeciwko białej rasie mężczyzn, bo staliśmy się workami treningowymi dla mniejszości."

W serii Dishonored dominują biali, co było świadomym wyborem deweloperów ze względu na inspiracje wiktoriańską Anglią. Ludzie o innym kolorze skóry na ogół pełnią tutaj role służących, co łatwo zauważyć podczas zwiedzania bogatszych posiadłości. W drugiej odsłonie studio Arkane postanowiło nieco ubarwić obsadę, a dodatek Death of the Outsider jest pierwszym produktem z tego cyklu, w którym czarnoskóra bohaterka gra pierwsze skrzypce.

Można mieć odmienne zdanie na temat ludzi innej rasy czy orientacji seksualnej, ale nic nie tłumaczy takiego zachowania i nam, jako graczom, przynosi to po prostu wstyd. Uważamy, że nie ma żadnego znaczenia jakiego koloru skóry jest bohater gry, a także z kim spędza czas w łóżku, o ile takie a nie inne wykreowanie postaci ma swoje uzasadnienie w produkcji. Zamiast wylewać swoje nieuzasadnione żale w internecie, czas najwyższy odpalić Death of the Outsider i po prostu zanurzyć się w wyjątkowym świecie gry. Platyna sama się przecież nie zrobi.

Najlepiej zarabiającym graczem Counter-Strike'a jest Polak

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 19 września 2017

E-sportowcy od lat przykuwają uwagę fanów elektronicznej rozrywki i to nie tylko dlatego, że prezentują oni poziom, do którego przeważająca większość z nas nigdy się nie zbliży. Wyobraźnię rozpalają też pieniądze, jakie zdobywają najlepsi gracze, a nie jest żadną tajemnicą, że są one niemałe. Dobrym tego przykładem jest dwóch naszych rodaków, którzy aktualnie przewodzą w rankingu najlepiej zarabiających graczy Counter-Strike'a. Ze statystyk serwisu E-Sports Earnings wynika, że prym w tej kategorii wiodą Filip "Neo" Kubski i Wiktor "Taz" Wojtas.


Jeśli wierzyć danym podawanym przez wspomnianą wyżej stronę, Neo w 177 różnych turniejach zarobił 639 275 dolarów (według aktualnego kursu jest to 2 285 000 złotych). Niewiele gorszym dorobkiem może pochwalić się TaZ, który zgromadził na swoim koncie 635 515 dolarów, ale w dwóch turniejach mniej. Polacy mocno odjechali trzeciemu Patrikowi Lindbergowi ze Szwecji - popularny f0rest, który przez lata był samotnym liderem rankingu, ma "jedynie" 534 447 dolarów.

Wszyscy wymienieni panowie rozpoczynali profesjonalną karierę od podstawowej wersji Counter-Strike'a, ale to nie ona zagwarantowała im największe przychody. Blisko 80% pieniędzy Polacy zdobyli podczas rywalizacji w najnowszą odsłonę strzelaniny, czyli Counter-Strike: Global Offensive. Szwed ma tutaj mniej okazały dorobek, gdyż 35% podanej sumy wyjął jeszcze z turniejów w podstawowego CS-a.


Na koniec warto dodać, że Filip Kubski został wpisany do tegorocznej edycji Księgi Rekordów Guinnessa, jako najlepiej zarabiający gracz w Counter-Strike'a.

CD Projekt Red stworzyło świat w Wiedźminie 3 w oparciu o zasadę "27 sekund"

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 19 września 2017

Tworząc trzecią odsłonę serii Wiedźmin, studio CD Projekt Red po raz pierwszy musiało zmierzyć się z problemem przygotowania otwartego świata z prawdziwego zdarzenia. Jak pokazało wcześniej wiele gier tego typu, wypełnienie lokacji w sposób, by gracz nie zanudził się na śmierć, wcale nie jest rzeczą łatwą. Deweloperzy Dzikiego Gonu znaleźli jednak rozwiązanie sprawiające, że przemierzanie Velen i wysp Skellige potrafiło dostarczyć masę atrakcji. Mowa tutaj o zasadzie "27 sekund", która po raz pierwszy została szerzej omówione na niedawnej imprezie PAX West w Seattle.


Szczegółowych informacji dotyczących wspomnianej wyżej metody dostarczył Bartosz von Ochman, odpowiadający za projekt otwartego świata w Wiedźminie 3. Deweloper zdradził, że materiałem testowym stała się wyspa Ard Skellig, na którą naniesiono specjalną siatkę, a powołany do życia zespół testerów następnie przemierzał cały dostępny teren. Twórcy Dzikiego Gonu sprawdzali w ten sposób, jak długo udaje się utrzymać uwagę gracza podróżującego z punktu "A" do punktu "B". Jak sama nazwa zasady wskazuje, średnim wynikiem było właśnie "27 sekund".

Wykorzystując tę wiedzę, deweloperzy zaczęli wypełniać wirtualny świat atrakcjami, które były oddalone od siebie niespełna pół minuty drogi - zaliczały się do nich spotkania z potworami (np. watahą wilków) i podróżującymi kupcami. W oparciu o tę metodą umieszczano też na mapie znaki zapytania i wykrzykniki, określające niewielką lokację (np. obóz bandytów czy zajętą przez stwory osadę) lub dodatkowy miniquest. Choć ilość znaczników na Skellige mogła nas przyprawić o ból głowy, a po kilkudziesięciu godzinach gry pewne aktywności stawały się powtarzalne, to jedno należy Redom oddać - niewiele było momentów w Wiedźminie 3, kiedy tempo spadało i miało się wrażenie przestoju. Ciekawi jesteśmy czy w przypadku świata wykreowanego na potrzeby Cyberpunka 2077 zastosowanie będzie miała ta sama zasada.

Opis zbroi w Quake Champions nawiązuje do kwestii słynnej latarki z gry Doom 3

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 18 września 2017

Nie ma lepszego dowodu na to, że deweloperzy mają do swojej pracy zdrowy dystans, jeśli potrafią śmiać się z samych siebie lub pokajać za popełnione w przeszłości błędy. Po latach do tego zacnego grona dołączyła firma id Software, która w grze Quake Champions skorzystała z pierwszej opcji. Rzecz dotyczy jednej ze zbroi dostępnych w tej sieciowej strzelaninie, serwującej bezpośrednie nawiązanie do latarki z trzeciego Dooma, która po premierze FPS-a wywołała lawinę negatywnych komentarzy.

Zbroja z Dooma 3 w Quake Champions

Wydanemu w 2004 roku Doomowi 3 można zarzucić wiele, ale jedna była krytykowana w szczególności - stanowiąca element ekwipunku latarka. Deweloperzy uznali, że uniemożliwienie graczom jednoczesnego strzelania i rozświetlania egipskich ciemności jest dobrym pomysłem, ale ówcześni miłośnicy elektronicznej rozrywki mieli na ten temat zupełnie inne zdanie. Z pomocą graczom przyszli moderzy, którzy tymczasowo rozwiązali ten problem i dopiero w wydanym w 2012 roku remasterze pod tytułem Doom 3: BFG Edition całkowicie zrezygnowano z kontrowersyjnego pomysłu, przytwierdzając na stałe źródło światła do kostiumu bohatera. Co to ma wspólnego z Quake Champions? Już tłumaczymy. W nowej grze można odblokować zbroje z poprzednich odsłon Dooma. W przypadku stroju z "trójki", można na nim dodatkowo zainstalować latarkę, której opis nie pozostawia złudzeń:

"Rozświetl ciemności przy użyciu mocnej latarki. Niestety, jest całkiem sporych rozmiarów i przez to korzystanie z niej w trakcie strzelania jest prawie niemożliwe."

Twórcy Quake'a ewidentnie odwołują się tutaj do dawnej wtopy. W ciemnej jak jasna cholera grze trzeba było dokonywać trudnego wyboru - albo kierowaliśmy snop światła przed siebie, by zobaczyć cokolwiek, albo strzelać do atakujących nas wrogów po omacku. Powyższy opis jest najlepszym dowodem na to, że nawet dziś - po trzynastu latach - znajdują się w firmie id Software deweloperzy, którzy potrafią obrócić całą sprawę w żart, serwując przy okazji miłego easter egga.

Nieumarli w grze Dark Souls też chodzą na "dwójkę" - o gównianym żarcie studia From Software słów kilka

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 17 września 2017

Firma From Software słynie z niekonwencjonalnego podejścia do tworzenia swoich gier - dość powiedzieć, że to właśnie japońscy deweloperzy zdecydowali się umieścić w Dark Souls bezużyteczny medalion tylko po to, żeby strollować fanów tego tytułu. Z pierwszą odsłoną tej serii związana jest też jeszcze jedna niespodzianka, o której wielu z Was z pewnością nie zdaje sobie sprawy. Już w startowej lokacji można natrafić na niewielkie naczynie zawierające w pełni trójwymiarowe... odchody.


Sam początek gry rzuca nas do Azylu Nieumarłych, gdzie rozpoczynamy swoją przygodę jako Nieumarły Wybraniec. Okazuje się, że ta lokacja skrywa w sobie wyjątkową niespodziankę. Jeśli dokładnie przyjrzycie się jednej z urn tuż po rozpoczęciu zmagań, w środku możecie zauważyć model kupy, który nie mógł znaleźć się tam przypadkiem. Kiedy zastanowimy się nad tym chwilę i zdamy sobie sprawę, że rolą jednego z deweloperów było wymodelowanie i umieszczenie w pojemniku fekaliów... nie wiemy do końca co o tym myśleć. Z jednej strony mógł to być zwykły żart pracownika pracującego nad Azylem, a z drugiej - znając sposób kreacji świata przez From Software - umieszczenie odchodów w naczyniu może mieć swoje miejsce w kreacji świata i było świadomą decyzją na etapie tworzenia lokacji. Może w ten sposób nieumarli wyrażają swoją dezaprobatę dla śmierci? Może nieumarli używają urn do załatwiania swoich potrzeb, ponieważ mimiki mogą zmieniać się nie tylko w skrzynie, ale także w muszle klozetowe? A może jednak szukamy wytłumaczenia dla gównianego żartu...



W dodatku do Dishonored 2 znajdziemy skrytkę bankową bohatera gry Prey

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 16 września 2017

Zakład Corvo produkujący rury i pachnące gorzałą cygara to dwa bezpośrednie odniesienia do serii Dishonored, które znalazły się w grze Prey. Zespół odpowiedzialny za przygotowanie dodatku Death of the Outsider nie pozostał kolegom dłużny i postarał się o easter egga wprost nawiązującego do głównego bohatera wydanej niedawno produkcji. Morgan Yu, bo o nim właśnie mowa, dorobił się skrytki bankowej w Karnace, gdzie Arkane Studios umiejscowiło akcję swojego rozszerzenia.


Nawiązanie obecne jest w trzeciej misji dodatku, kiedy to Billie Lurk wybiera się z ważną z punktu widzenia fabuły gry wizytą do miejscowego banku. Po zejściu na najniższy poziom budynku lądujemy w archiwach, gdzie umieszczono kilka skrytek dla klientów przybytku. Przymocowana do jednej z nich tabliczka wyraźnie sugeruje, że właścicielem schowa jest Morgan Yu - główny bohater gry Prey. Po otworzeniu skrytki przy pomocy kodu naszym oczom ukaże się kamień szlachetny, warty kilkadziesiąt monet. Zgromadzone w środku przedmioty nie noszą śladów dodatkowych odniesień do wcześniejszej produkcji studia Arkane, wystarczyć nam więc musi samo nazwisko. W sumie... dobre i to.




Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry