• KINGDOM COME POZWALA CZYTAĆ W KIBELKU

    I jest to prawdopodobnie pierwsza gra w historii, która to umożliwia. Na dodatek, ma to sens z punktu widzenia rozgrywki.

  • POLSKA WERSJA NOCY KRUKA POWSTAWAŁA PÓŁTORA ROKU

    W 2004 roku CD Projekt mocno wystawił cierpliwość fanów na próbę, zaliczając kolejne wtopy z przetłumaczeniem mocno wyczekiwanego dodatku do gry Gothic 2.

  • OTO NAJWIĘKSZY BOSS W HISTORII GIER

    Według wyliczeń autorów Księgi Rekordów Guinnessa ten pan ma ponad dziewiętnaście kilometrów wysokości, więcej niż wynosi średnica Ziemi.

  • TROLLEM ROKU ZOSTAJE TWÓRCA SERII FIVE NIGHTS AT FREDDY'S

    Twórcy serii Five Nights at Freddy's udało się wprowadzić jej fanów w błąd, oferując kolejną odsłonę tego cyklu pod postacią niezwykle brzydkiej gierki.

  • EZIO AUDITORE PREFEROWAŁ MODELKI

    Cztery najbardziej znane kobiety Ezia Auditore zostały uwiecznione na płótnie przez znanych, renesansowych malarzy. Mówiąc krótko, miał chłopak gust!

  • NOWY SOUTH PARK OCHRZANI CIĘ ZA OSZUSTWO

    Twórcy South Park: Fractured but Whole uwzględnili fajny detal, który uaktywnia się, jeśli spróbujemy oszukać grę i pójść w fabule na drobne skróty.

Fani Kingdom Come: Deliverance umieszczają znaczniki obiektów z gry w serwisie Google Maps - jeden z nich został zaakceptowany

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 24 lutego 2018

Osadzenie akcji gry Kingdom Come: Deliverance w prawdziwym i dość dobrze odwzorowanym obszarze Czech zachęca fanów erpega do porównywania wirtualnego świata z jego rzeczywistym odpowiednikiem. Idealnym sposobem na dokonywanie takich porównań okazał się serwis Google Maps, który nie tylko pozwala spojrzeć na rzeczony obszar z lotu ptaka, ale też przyjrzeć się miejscówkom z poziomu ziemi. Jeden z miłośników KCD pokusił się nawet o drobny dowcip we wspomnianej usłudze i ku zdziwieniu pokaźnej grupy fanów na Reddicie, został on zatwierdzony.


Jedną z atrakcji wydanej niedawno gry jest poszukiwanie skarbów, zarówno tych "zwykłych", jak i "starożytnych", dostępnych tylko dla tych ludzi, którzy kupili Kingdom Come: Deliverance w przedsprzedaży. Dowcip dotyczy właśnie jednego z antycznych skarbów, umieszczonego przez deweloperów w ruinach nieopodal rzeki, kilkaset metrów na północny-zachód od młyna w Ratajach. Henri Mikkonen z Finlandii spróbował umieścić w serwisie Google Maps znacznik dokładnie w tym samym miejscu, gdzie zamknięta skrzynia znalazłaby się w rzeczywistości (dorzucając dowody w postaci zdjęć zrobionych w grze) i ku jego zaskoczeniu, propozycja ta została zaakceptowana. Z racji tego, że Google zrzuca odpowiedzialność za zatwierdzenie obiektów wartych zainteresowania na innych użytkowników, z pewnością nie była to pomyłka pomysłodawców usługi. Tej jednak nie da się do końca wykluczyć, bo również włodarze serwisu biorą udział w procesie akceptacji.


W tym momencie obiekt o nazwie "Ancient Treasure" wciąż znajduje się na mapie środkowych Czech, a zobaczyć go może każdy, kto kliknie w ten link

Dokładnie 22 lata temu po raz pierwszy odpaliliśmy Quake'a

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 24 lutego 2018

24 lutego 1996 roku, czyli dokładnie 22 lat temu, w sieci zadebiutowało testowa wersja Quake'a. Ku rozczarowaniu miłośników strzelanin, mających w pamięci dwa doskonałe Doomy, udostępnione przez studio id Software demo technologiczne nie pozwalało postrzelać do rywali. Qtest oferował jedynie trzy mapy pozbawione jakichkolwiek potworów. Choć sprytniejsi fani wygenerowali przeciwników edytując pliki, to jednak informacje o tym sposobie nie miały szans dotrzeć do wszystkich zainteresowanych. Nic dziwnego, w końcu dostęp do internetu nie był tak powszechny jak dziś.


Demo zawierało trzy areny, które po premierze Quake'a stanowiły bazę do zmagań w wieloosobowym trybie deathmatch. Były to robocze wersje map DM1 (Place of Two Deaths), DM2 (Claustrophobopolis) i DM3 (The Abandoned Base), wówczas jeszcze dalekie od ukończenia. Choć Qtest został udostępniony niespełna pięć miesięcy przed faktycznym debiutem strzelaniny, gra w wielu aspektach prezentowała się inaczej od finalnej edycji. Zupełnie zmieniony był HUD, niemal wszystkie bronie działały w nieco inny sposób, w ekwipunku zabrakło też topora. Co ciekawe, w plikach pozostał ślad po alternatywnej wersji broni energetycznej, która w przeciwieństwie do obecnego w Quake'u Thunderbolta nie tylko strzelała prądem, ale jego strumień automatycznie "przechodził" na kolejnego przeciwnika, o ile ten znajdował się w pobliżu pierwotnego celu. Pukawka ta nosiła nazwę Chainligtning Gun i nigdy nie trafiła do pełniaka.

Testowa wersja Quake'a.

Qtest okazał się interesujący jeszcze z jednego względu. Gracze szybko odkryli, że za pomocą edycji plików są w stanie umieszczać na multiplayerowych mapach potwory. Co ważne, dwa z nich (Vomitus i Serpent) zostały wycięte przed premierą shootera, dlatego wspomniane demo to jedyna opcja, żeby zobaczyć je w akcji. Testowy Quake zawiera też ślady po smoku, który pierwotnie również miał w grze się pojawić, ale jego akurat nie da się wygenerować w demie.

Wszystkim zainteresowanym polecamy samodzielne sprawdzenie dema, które można ściągnąć w tym miejscu. Z racji tego, że było ono pisane pod DOS, do jego uruchomienia konieczne będzie użycie programu DOSBox.

Świat w Kingdom Come: Deliverance jest dwukrotnie mniejszy od tego ze Skyrima

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 23 lutego 2018

Zwiedzając świat w grze Kingdom Come: Deliverance można odnieść wrażenie, że przygotowany przez deweloperów obszar jest ogromny, zwłaszcza, gdy przemierzamy go na piechotę. W rzeczywistości jednak mapa nie poraża swoimi rozmiarami - ze względu na ograniczenia napędzającego erpega silnika, pracownicy czeskiego studia Warhorse mogli udostępnić teren o wielkości 16 kilometrów kwadratowych. W porównaniu do konkurencyjnych tytułów wynik ten trudno uznać za rewelacyjny. Dość powiedzieć, że w Skyrimie skute lodem terytorium było ponad dwa razy większe.


Dla niektórych z Was ta wiadomość może okazać się zaskakująca, ale prawa jest taka, że Kingdom Come: Deliverance przegrywa w tej kategorii ze wszystkimi ostatnimi odsłonami serii The Elder Scrolls. Morrowind oferował obszar o wielkości 24 km2 (wartość ta uwzględnia archipelag Firemoth i wyspę Solstheim), wspomniany wcześniej Skyrim 37 km2, a największa - do tej pory - odsłona TES-a, czyli Oblivion, 57 km2. Mowa tutaj wyłącznie o światach projektowanych "ręcznie", bo nie da się ukryć, że taki The Elder Scrolls II: Daggerfall zostawia w tyle każdą późniejszą grę z tego cyklu. Pamiętajmy jednak, że teren w niej był w większości generowany proceduralnie.

Mapa w grze Kingdom Come: Deliverance jest kwadratowa.

Niewielki obszar, na którym można było pracować, zmusił też deweloperów z Czech do pewnych ustępstw. O ile ogólny wygląd map pokrywa się z tym, co możemy podziwiać dziś w serwisie Google Maps, tak widoczne w grze Kingdom Come: Deliverance osady i miasteczka nie zawsze znajdują się na "swoich" miejscach. Dobrym tego przykładem są spalone w prologu Skalice, skąd wywodzi się główny bohater opowieści. W rzeczywistości odległość pomiędzy Skalicami i Ratajami wynosi ok. 10 kilometrów, z kolei w czeskim produkcie dystans ten skrócono o ponad połowę. Autorzy tłumaczyli się, że taki zabieg był absolutnie niezbędny, bo silnik nie jest w stanie obsłużyć terenu większego niż 4x4 km. Z tego właśnie też względu mapa w KCD jest kwadratowa.

Firma Dark Horse pokazała figurkę Geralta relaksującego się w balii

Wrzucił Ciekawostek - środa, 21 lutego 2018

Wiele elementów Wiedźmina 3 mocno zapadało nam w pamięć - poczynając od niezwykle angażującej historii, przez przepięknie zaprojektowane lokacje i niezwykle cięty humor głównego bohatera, aż po bliskie kontakty z czarodziejkami... przy użyciu jednorożców lub też nie. Na samym początku naszej przygody z Dzikim Gonem dostajemy jednak po oczach nagim Geraltem taplającym się w wodzie. Dla tych, którzy uważają, że taka scena wymaga uwiecznienia w bardziej materialnej postaci, mamy dobrą wiadomość - firma Dark Horse Comics właśnie zaprezentowała kolekcjonerską figurkę z Białym Wilkiem w balii.


New York Toy Fair to kończąca się właśnie amerykańska impreza, w trakcie której mniejsze i większe firmy produkujące zabawki mogą przedstawić swoje dotychczasowe portfolio, a także ujawnić najnowsze produkty, które dopiero trafią do sprzedaży. To właśnie przy tej okazji zaprezentowano lalkę Barbie w stroju Lary Croft, o której pisaliśmy wczoraj. Tym razem to jednak fani białowłosego zabójcy potworów mają powód do radości, bo być może już niedługo będą mogli postawić na półce wspomnianą figurkę Geralta z wystającymi z wody nogami. Firma Dark Horse Comics zdążyła już wypuścić w świat trochę wiedźmińskich akcesoriów, ale ten produkt to zdecydowane "musiszmieć" dla wszystkich kolekcjonerów.


Co ciekawe, figurka jest łudząco podobna do gadżetu, który w ubiegłym roku od studia CD Projekt Red otrzymała redakcja serwisu PC Gamer, choć tym razem obyło się bez walających się na widoku magazynów. Zła wiadomość jest jednak taka, że nie ma pewności czy ten niezwykle interesujący twór będzie można nabyć. Reprezentant Dark Horse Comics wyjawił w rozmowie z redaktorem serwisu Polygon, że jego firma wraz z studiem znad Wisły nie podjęły jeszcze decyzji czy produkt trafi do sprzedaży. Mamy jednak nadzieję, że dbający o higienę Geralt da się wycenić, bo w przeciwnym razie będziemy musieli rozważać tę maszkarę.

W Kingdom Come: Deliverance znajduje się gniazdo gryfa z Wiedźmina 3

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 20 lutego 2018

Deweloperzy ze studia Warhorse najwyraźniej lubią uniwersum Wiedźmina, bo w swojej grze Kingdom Come: Deliverance pokusili się o kilka nawiązań do przygód Geralta z Rivii, zarówno tych książkowych, jak i wirtualnych. Niedawno pisaliśmy o możliwości kupienia Płotki i Kelpie (karego wierzchowca Cirilii z sagi Andrzeja Sapkowskiego) w stadninach, a dziś również spojrzymy na konia, ale nieco z innej perspektywy. Zwiedzając malownicze obszary środkowych Czech, natknęliśmy się na niezwykłe gniazdo, a w nim na leżące zwłoki zwierzęcia, którego nie byłby w stanie wnieść tam żaden człowiek.


Na wschód od wsi Ledeczko znajdują się skaliste zbocza, gdzie twórcy erpega umieścili sporej wielkości gniazdo. Kiedy po dużych trudach uda nam się dotrzeć na miejsce, zobaczymy leżące w nim truchło konia. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest to odniesienie do Wiedźmina 3, ale żeby dokładnie zrozumieć dlaczego, trzeba cofnąć się do samego początku tej gry, kiedy Geralt i Vesemir wizytują Biały Sad. Tuż po przybyciu do znajdującej się tam osady, wiedźmini widzą, jak rozszalały gryf atakuje wóz miejscowego chłopa i bez trudu porywa zwłoki konia, którego wcześniej konsumował. Ogromne ptaszysko staje się głównym celem pary przyjaciół na tym etapie rozgrywki - dopóki nie pozbędziemy się zagrożenia, nie będziemy w stanie ruszyć się dalej.

W toku śledztwa Geralt ma szansę dotrzeć do gniazda, gdzie znajduje zwłoki drugiego gryfa. Konia tam, co prawda, nie uświadczymy, ale nic nie szkodzi. Gra już wcześniej poinformowała nas, że ptak jest w stanie schwytać tak duże zwierzę i gdyby nie to, że miejscowi nilfgaardczycy zakłócili spokój gryfom, rumak pewnie zostałby przywleczony w to miejsce. Co ważne, gniazdo również znajduje się na skalistym zboczu, tak samo jak w Kingdom Come: Deliverance.


Gra studia Warhorse nie zawiera elementów fantasy, więc martwy koń w gnieździe należy traktować wyłącznie w kategorii oka puszczonego do fanów Wiedźmina. Biorąc pod uwagę fakt, że naprawdę trudno dotrzeć do tego easter egga, w pełni rozumiemy ten mały skok w bok. 

Lara Croft z serii Tomb Raider dorobiła się swojej lalki Barbie

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 20 lutego 2018

Machina marketingowa związana z najnowszą ekranizacją przygód Lary Croft ruszyła pełną parą. Film norweskiego reżysera Roara Uthauga zadebiutuje w Stanach Zjednoczonych już za kilka tygodni, więc wytwórnia Warner Bros. Pictures nie szczędzi starań, żeby odpowiednio zareklamować go wśród miłośników kina akcji. Najnowszym pomysłem związanym z promocją Tomb Raidera jest kolaboracja z firmą Mattel na produkcję limitowanej serii lalek Barbie. Jak nietrudno się domyślić, tym razem przypomina ona słynną archeolożkę.


Restart filmowej serii Tomb Raider z Alicią Vikander będzie można zobaczyć w amerykańskich kinach od 16 marca (Polacy będą musieli poczekać na premierę do 6 kwietnia). Nadchodzący film bazuje na dwóch ostatnich grach z tego cyklu: Tomb Raiderze z 2013 roku i wydanym dwa lata później Rise of the Tomb Raider. Młoda Lara dopiero poznaje tutaj arkana sztuki przetrwania w sytuacjach nieustannie grożących jej życiu i zdrowiu. 

Nadchodząca premiera okazała się świetną okazją na sprzedaż figurek nawiązujących do głównej bohaterki filmu, ale tym razem - dość nietypowo - postanowiono skorzystać z bardzo popularnej wśród dzieci marki lalek. Tomb Raiderowa Barbie ubrana jest w charakterystyczny strój, a w ręku dzierży kojarzony z ostatnimi grami czekan. Jeśli zainteresowało Was posiadanie takiej Lary w swojej kolekcji, niech dodatkowo smaku narobi Wam fakt, że do zestawu dołączone są również inne akcesoria: mapa, dziennik i podstawka na lalkę. Dziwić może jedynie brak łuku, który jest podstawową bronią dziewczyny w grach. Barbie Croft wyceniono na 29.99$, czyli ok. 100 złotych. Figurkę można zamawiać w tym miejscu, premierę zabawki zaplanowano na 9 marca.


WARTO RÓWNIEŻ WIEDZIEĆ, ŻE...

Pierwotny tytuł gry Kingdom Come: Deliverance był inspirowany słynną płytą zespołu Bathory

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 19 lutego 2018

O istnieniu gry Kingdom Come: Deliverance dowiedzieliśmy się 19 grudnia 2013 roku, kiedy studio Warhorse zdecydowało się ujawnić ten ambitny projekt światu. Wydarzenie to zakończyło długą batalię o tytuł erpega, bo jego twórcy nie potrafili wcześniej zdecydować się, jak właściwie nazwać swoje debiutanckie dzieło. Dość powiedzieć, że pierwszym wyborem deweloperów było słowo "Hammerheart", które niektórym z Was słusznie kojarzyć będzie się z piątym albumem szwedzkiego zespołu Bathory.


Na pomysł użycia tytułu Hammerheart wpadł sam Daniel Vávra, czyli założyciel i szef studia Warhorse. Nie jest żadną tajemnicą, że słynny deweloper z Czech, który zasłynął przede wszystkim jako pomysłodawca gry Mafia, jest wielkim fanem ekstremalnej muzyki metalowej, a w szczególności black metalu. Choć płyta Hammerheart stanowiła wyraźny przełom w dokonaniach grupy Bathory (dziś powszechnie uważana jest za protoplastę gatunku zwanego viking metalem), Vávra utrzymywał, że nazwa ta pasowała do jego gry idealnie, bo jeden z utworów na krążku (Father to son) był poświęcony synowi wikińskiego kowala. Jak już zapewne doskonale wiecie, synem kowala jest również główny bohater Kingdom Come: Deliverance.

Szkic i projekt okładki, kiedy gra nosiła nazwę Hammerheart.

Okładka płyty Bathory.

Tytuł Hammerheart nie utrzymał się zbyt długo i studio Warhorse zaczęło myśleć nad jego zmianą. W okresie przejściowym padł pomysł, żeby gra nosiła nazwę 1403: Retribution - data w tytule miała odnosić się do roku, w którym rozpoczynała się akcja erpega. Ten wariant jednak także szybko upadł i w końcu postanowiono sięgnąć po hasło Kingdom Come, stanowiące część doskonale znanej Polakom modlitwy "Ojcze nasz". W jej anglojęzycznej wersji padają słowa "thy kingdom come", które u nas tłumaczy się na "przyjdź królestwo twoje".

Jedyna pamiątka po drugim tytule, czyli logo.

Na koniec warto dodać, że w oryginalnym zamyśle Kingdom Come jest nazwą serii gier, a słowo Deliverance oznacza jej pierwszą odsłonę. Docelowo studio Warhorse planuje stworzyć całą trylogię realistycznych erpegów. Szczerze na to liczymy, bo "jedynka" - mimo morza błędów - jest produkcją niemal doskonałą.

Kingdom Come: Deliverance pozwala poczytać w kibelku i ma to sens

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 18 lutego 2018

Na tym świecie istnieje spora rzesza ludzi, która nie wyobraża sobie dłuższego posiedzenia w kibelku bez lektury. Książka, telefon, etykiety od detergentów, kolorowe pisemko sprzed pięciu miesięcy, które już dawno zostało przeczytane od deski do deski - nie ma znaczenia co to będzie, byle spełniało swoją rolę. Jeśli należysz do tej grupy osobników, to z pewnością zainteresuje Cię fakt, że Kingdom Come: Deliverance jest prawdopodobnie pierwszą grą w historii elektronicznej rozrywki, która pozwala usiąść na tronie z książką w łapie, a jakby tego wszystkiego było mało, takie działanie ma swoje przełożenie na rozgrywkę. Immersja level 500.


Dzieło czeskiego studia Warhorse w interesujący sposób podchodzi do tematu czytelnictwa. Główny bohater jest prostym synem kowala, więc na początku zmagań widzi bezsensowne zlepki literek w książkach, nie tworzące żadnych konkretnych słów. Henryk, tak jak każdy człowiek, czytać musi się po prostu nauczyć. Co ważne, jest to dla niego zajęcie żmudne i wyczerpujące w nie mniejszym stopniu niż inne trudy dnia codziennego. W Kingdom Come: Deliverance zapoznanie się z treścią każdej większej księgi pochłania długie godziny, ale w zamian każda zaliczona lektura wydatnie zwiększa jego zdolności w tej dziedzinie.


Żeby gracze docenili trud czytania książek przez prostego chłopa, nasi południowi sąsiedzi pokusili się o jedyny w swoim rodzaju bonus - Henryk otrzymuje specjalny modyfikator do nauczania, jeśli lekturze odda się w pozycji siedzącej. Teoretycznie wystarczy spocząć na dowolnym taborecie lub ławce, wyciągnąć z ekwipunku tomisko i voila - bohater będzie szkolić się bardziej efektywnie. Tutaj też dochodzimy do sedna sprawy. Każda latryna w KCD jest interaktywna, więc Henio potrafi umościć tyłek na twardej desce i rozpocząć zabawę z czytelnictwem również w kibelku. Jak w życiu!

W grze Kingdom Come: Deliverance obecny jest również koń Cirilli z Wiedźmina

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 17 lutego 2018

Płotka Geralta z Rivii nie jest jedynym nawiązaniem do Wiedźmina, przygotowanym przez twórców gry Kingdom Come: Deliverance ze studia Warhorse. W jednej z obecnych w czeskim erpegu stadnin można natknąć się również na Kelpie - konia, którego w książkach Andrzeja Sapkowskiego przygarnęła Cirilla Fiona Elen Riannon. Kara klacz wystawiona jest na sprzedaż w miejscowości Neuhof, co oznacza, że da się ją kupić i używać jako podstawowego wierzchowca.


Podobnie jak ma to miejsce w przypadku Płotki, z Kelpie również powiązany jest dialog, który można nawiązać z handlarką koni, ale tym razem nie odnosi się on bezpośrednio do wiedźmińskiego uniwersum. Właścicielka stadniny sugeruje jedynie, że klacz jest tania, bo cuchnie rzecznym mułem. Ma to swoje uzasadnienie, bo nazwa Kelpie wywodzi się tak naprawdę z folkloru celtyckiego i oznacza zmieniającego kształty wodnego konia, który nawiedza szkockie akweny. Andrzej Sapkowski musiał mieć świadomość o istnieniu takiej legendy i na potrzeby swoich powieści powiązał to imię z wierzchowcem przygarniętym przez Ciri. W książce Wieża Jaskółki dziewczyna staje się posiadaczem Kelpie, kiedy jej poprzedni właściciel - Hotsporn - zostaje zabity na szlaku przez bandytów.


Biorąc pod uwagę powyższe, można poddać w wątpliwość, że to Wiedźmin był inspiracją dla twórców gry Kingdom Come: Deliverance, ale naszym zdaniem nie ma tutaj mowy o przypadku. Kelpie w czeskim erpegu, podobnie jak we wspomnianej książce, ma czarne umaszczenie. W celtyckich legendach wyobraża się go z kolei jako niebieskiego lub białego rumaka.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry