• HORIZON: ZERO DAWN STAWIA NA DETALE, DOWODEM SĄ MRÓWKI

    Bardzo przyjemny detal Holendrów ze studia Guerrilla Games, na który nie zwróci uwagi 95% posiadaczy gry Horizon: Zero Dawn. Taka jest prawda!

  • DLACZEGO HOMEFRONT DOSTAŁ BANA W KOREI POŁUDNIOWEJ?

    Choć Homefront opowiada o skutkach ataku Korei Północnej na Stany Zjednoczone, grę zbanowano w Korei Południowej. Wyjaśniamy dlaczego tak się stało.

  • REMAKE GRY ASSASSIN'S CREED NA DZIESIĄTE URODZINY? OBY!

    Jeśli wierzyć plotkom, które wczoraj pojawiły się w sieci, Ubisoft szykuje pełnoprawny remake gry Assassin's Creed na jej dziesiąte urodziny. I to na nowym silniku.

  • SŁABY START FILMU RESIDENT EVIL: OSTATNI ROZDZIAŁ

    Wygląda na to, że fani serii Resident Evil mają już dość ciągniętej od 2002 roku sagi. Nowy film zaliczył najsłabsze otwarcie w Stanach Zjednoczonych w historii serii.

  • ALTAIR TRAFIŁ DO REVELATIONS RZUTEM NA TAŚMĘ

    Początkowo twórcy gry Assassin's Creed: Revelations nie planowali gościnnych występów Altaira. Na wprowadzenie dodatkowych etapów zdecydowano się w ostatniej chwili.

  • WIEDŹMIN DOCZEKA SIĘ MUSICALU

    Gdyński Teatr Muzyczny szykuje musical z Geraltem w roli głównej. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, premiera odbędzie się już we wrześniu.

W 2006 roku twórcy Wiedźmina otrzymali figurę najbrzydszego Geralta na świecie

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 28 lutego 2017

Studio CD Projekt Red dużo uwagi przywiązuje do jakości wykonania wiedźmińskich gadżetów, od niewielkich medalionów począwszy, na ogromnych figurach skończywszy. O jednej z takich "pamiątek" twórcy przygód Geralta z pewnością chcieli jednak jak najszybciej zapomnieć. Chodzi o statuę przedstawiającego głównego bohatera sagi, która została zamówiona przez deweloperów jedenaście lat temu. Przedstawiające ją zdjęcie udostępnił na swoim profilu facebookowym Dominik Redmer i za jego pozwoleniem prezentujemy je Wam.


Z tego, co udało nam się do tej pory ustalić, figura Białego Wilka miała pomóc twórcom Wiedźmina w promocji gry na imprezach branżowych. Deweloperzy ze studia CD Projekt Red nie spodziewali się jednak, że zamówiony przez nich obiekt będzie tak - łagodnie mówiąc - kiepski. Jesteśmy niezmiernie ciekawi co stało się z najbrzydszym Geraltem na świecie i poprosiliśmy Dominika o rozwinięcie jego historii. Gdy tylko się czegoś dowiemy, zaktualizujemy niniejszą notkę.



Czy krążące od wczoraj zdjęcie przedstawia bohatera nowej gry z serii Assassin's Creed?

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 26 lutego 2017

Serca fanów Assassin's Creed zabiły wczoraj mocniej, kiedy jeden z użytkowników serwisu Reddit opublikował zdjęcie przedstawiające bohatera najnowszej odsłony tego cyklu. Tak przynajmniej się wydaje, bo jak to zwykle w tego typu sytuacjach bywa, nie ma żadnej pewności, że wspomniana fotka faktycznie pochodzi z gry Assassin's Creed: Empire lub jakiekolwiek innego przedstawiciela serii. Mimo niejasnego pochodzenia ilustracji miłośnicy sagi o skrytobójcach nie ustają w wysiłkach, żeby znaleźć charakterystyczne dla niej elementy. Należeć mają do nich charakterystyczny emblemat zakonu, który rzekomo widnieje na tarczy oraz skryty pod nią kaptur. Fani zwracają również uwagę na zlokalizowany w górnej części ekranu marker. Sama ikona jest ich zdaniem podobna do symbolu pociągu, który stanowił bazę wypadową bohaterów w grze Assassin's Creed: Syndicate.


Paradujący w sandałach wojownik pasowałby do teorii, że akcja nowej gry z serii Assassin's Creed będzie rozgrywać się w starożytnym Egipicie, a sam produkt będzie nosić podtytuł Empire. Równie dobrze jednak może to być fotka z projektu o nazwie Osiris, anulowanego przez Ubisoft jakiś czas temu. Warto też mieć na uwadze fakt, że sama fotka jest powiększonym fragmentem innego zdjęcia, które wypłynęło w sieci już miesiąc temu, ale wówczas nikt nie zwrócił na nie uwagi.

To zdjęcie krąży od wczoraj w sieci...

...a to od miesiąca.


W Call of Duty 4: Modern Warfare powraca ziemniaczany granat z gry Call of Duty 2

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 25 lutego 2017

Kampania w drugiej odsłonie serii Call of Duty rozpoczyna się od epizodu radzieckiego, więc to na barki oficera Armii Czerwonej spada obowiązek nauczenia nas obsługi dostępnych w grze broni. Wasilij Iwanowicz Kozłow nabiera doświadczenia w posługiwaniu się karabinem strzelając do butelek i nabitych na pal pluszowych misiów, a rzuty granatem ćwiczy przy pomocy ziemniaków. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Dla biednych Rosjan ładunki wybuchowe są zbyt cenne, by marnować je na szkolenie każdego kierowanego do walki piechura. W końcu istnieje duża szansa, że ten ostatni i tak już niedługo zginie.


Motyw granata-ziemniaka pojawił się również w następnej grze studia Infinity Ward, czyli Call of Duty 4: Modern Warfare, choć tam pełni już rolę humorystycznego easter egga. Tuż po rozpoczęciu zmagań trafiamy do obozu treningowego brytyjskich sił specjalnych, gdzie przechodzimy szkolenie strzeleckie pod okiem Gaza. Jeśli zajrzymy do małej zbrojowni, której pilnuje szeregowiec Lootz, zauważymy stojącą obok szyby skrzynkę z kartoflami. Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że deweloperzy umieścili tam warzywa specjalnie - wszak obok nich leżą prawdziwe ładunki wybuchowe i granaty dymne. Ziemniaczany wtręt należy potraktować oczywiście z przymrużeniem oka, bo wydaje się mało prawdopodobne, żeby brytyjscy komandosi mieli taki sam problem, jak Rosjanie podczas II wojny światowej.

W grze Sid Meier's Civilization VI stolica Polski wróciła do Krakowa

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 25 lutego 2017

Polska nigdy nie trafiła do podstawowej wersji gry z serii Sid Meier's Civilization, ale mieszkający nad Wisłą fani tych strategii i tak nie powinni mieć powodów do narzekań - studio Firaxis Games dwukrotnie dorzuciło naszą nację w ramach publikowanych po premierze dodatków. Szósta odsłona została wzbogacona o Polaków 20 grudnia 2016 roku i posiadacze tego rozszerzenia zdążyli już pewnie zauważyć, że Amerykanie dokonali drobnej korekty w temacie stolicy naszego kraju. O ile w "piątce" była to Warszawa, tak w "szóstce" jest to Kraków.


Korekcie uległa zarówno liczba, jak i lista proponowanych miast. W Civilization V było ich w sumie 34, natomiast w szóstej odsłonie 30. Warto odnotować, że tylko piętnaście nazw jest obecnych w obu produkcjach: wspomniane już Kraków i Warszawa, a także Gdańsk, Wrocław, Częstochowa, Bydgoszcz, Lublin, Katowice, Świdnica, Łódź, Płock, Szczecin, Poznań, Radom i Wałbrzych. Z "szóstki" wyleciały wszystkie propozycje litewskie (więcej na ich temat przeczytasz tutaj), co jest akurat zrozumiałe, a wśród nowych miejscówek znajdziemy tylko jedną, która nie znajduje się obecnie w granicach naszego kraju - Lwów. Pozostałymi miastami są Tarnów, Kalisz, Inowrocław, Radomsko, Sącz, Zamosć, Stalowa Wola, Piotrków Trybunalski, Głogów, Słupsk, Legnica, Gniezno, Racibórz i Konin.

Nie wiadomo czym kierowali się deweloperzy dokonując powyższych zmian, ale ich decyzja mogła mieć związek z faktem, że to właśnie Kraków najdłużej był stolicą naszego kraju. Z małymi przerwami formalnie pełnił tę funkcję od 1039 do 1795 roku.

NASA dokonuje odkryć w galaktyce Andromedy - twórcy Mass Effecta odpowiadają

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 24 lutego 2017

Do premiery gry Mass Effect: Andromeda pozostało już naprawdę niewiele czasu, dlatego pracownicy firmy BioWare wykorzystują każdą sposobność, żeby zwiększyć zainteresowanie nadchodzącym RPG. Deweloper ma niewątpliwie w tej kwestii sporo szczęścia, bo okazji do walki o pieniądze klientów nieoczekiwanie dała mu NASA. Amerykańska Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej ogłosiła kilka dni temu ważne odkrycie dotyczące systemu słonecznego znajdującego się "nieopodal" Ziemi, a wczoraj z kolei poinformowała o możliwości istnienia ciemnej materii w galaktyce... Andromedy.


BioWare natychmiast odniosło się do tych ostatnich rewelacji, komentując w kapitalny sposób opublikowaną przez NASA wiadomość na Twitterze. Deweloperzy wkleili w odpowiedź GIF-a przedstawiającego Arkę i uspokoili agencję, żeby ta "się nie martwiła, bo oni się tym zajmą". Jest to poniekąd prawda, bo w uniwersum Mass Effecta Arki to ogromne statki kosmiczne, za pomocą których znane z trylogii Sheparda rasy wyruszają do galaktyki Andromedy, by ją zbadać i skolonizować. Na pokładzie jednej z nich przebywają główni bohaterowie nadchodzącej produkcji, Scott i Sara Ryderowie.



Gra Dishonored 2 nigdy nie miała mieć podtytułu, w okresie produkcji sequel nosił roboczą nazwę Black Sparrow

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 21 lutego 2017

Kiedy w marcu 2014 roku wyciekły pierwsze nieoficjalne informacje o drugiej grze z serii Dishonored, dawały one do zrozumienia, że kontynuacja przygód Corvo Attano będzie nosić podtytuł Darkness of Tyvia. Opublikowane wówczas plotki skutecznie podgrzały atmosferę wśród fanów skradanki i trudno się temu dziwić. "Tyvia" w nazwie sugerowała, że akcja sequela zostanie osadzona na położonym daleko na północy kontynencie, pojawiły się też wieści, że wcielimy się w zupełnie nowego bohatera i otrzymamy szansę zabicia Odmieńca. Produkt miał zostać zapowiedziany na czerwcowych targach E3, ale kiedy w końcu nastał czerwiec, nic takiego nie miało miejsca. Miłośnicy gier studia Arkane musieli uzbroić się w cierpliwość, a ta została wynagrodzona dopiero rok później.


Dziś wiemy, że sequel Dishonored powstał i faktycznie przyniósł nowego bohatera - Emily Kaldwin. Plotki o zabiciu Odmieńca okazały się fałszywe, podobnie zresztą jak informacja sugerująca, że w "dwójce" odwiedzimy Tyvię. Zamiast na daleką północ, Corvo Attano udał się na gorące południe, do krainy Serkonos. Przez długi czas przedstawiciele studia Arkane nie komentowali opisanego wyżej przecieku, wychodząc z założenia, że plotek lepiej nie dotykać dla własnego dobra. Tak było aż do października 2016, kiedy głos w sprawie zabrał wreszcie Harvey Smith.

Jeden z ważniejszych pracowników francuskiej firmy wyznał tuż przed premierą "dwójki", że zarówno on, jak i jego koledzy, nigdy nie wykorzystaliby podtytułu przy próbie nazwania głównej gry z serii Dishonored. Zdaniem Smitha jego użycie byłoby głupie w kontekście przyszłych dodatków DLC, które dla odróżnienia podtytuł zawierają. Deweloperzy od początku chcieli dorzucić cyfrę do podstawowego tytułu, więc slogan "Darkness of Tyvia" nigdy nie zostałby wzięty przez nich pod uwagę. Pomijamy oczywiście fakt, że i tak był on kompletnie nietrafiony.

Słynna grafika, która miała uwiarygodnić plotki.

Smith zdradził również, że w trakcie prac nad sequelem deweloperzy korzystali z roboczej nazwy "Black Sparrow" ("Czarny wróbel"). Nie jest wykluczone, że zostanie on wykorzystany w przyszłości, np. w nazwie dodatku DLC, który Dishonored 2 zapewne kiedyś otrzyma. 

Gra Homefront została zbanowana w Korei Południowej dla świętego spokoju

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 21 lutego 2017

Choć w Korei Południowej ustawowo zabrania się nastolatkom nocnych posiedzeń z grami online, to trzeba przyznać, że władze tego państwa mają dość liberalny stosunek do elektronicznej rozrywki. Gry komputerowe są tam szalenie popularne (przynajmniej w tej południowej, bardziej cywilizowanej części) i władze nie narzucają wydawcom zbyt dużych ograniczeń. W przeciwieństwie do Japończyków, Koreańczycy od 2007 roku w ogóle nie cenzurują produktów i z reguły dopuszczają je do sprzedaży w niezmienionej formie, chyba, że któryś tytuł serwuje olbrzymi ładunek przemocy (np. seria Manhunt lub Mortal Kombat z 2011 roku). Jedynym wyjątkiem od tej reguły są tak naprawdę gry odnoszące się do napiętej sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Dla nich nie ma żadnej litości.


Ofiarą wspomnianej polityki stała się kilka lat temu gra Homefront. Strzelanina firmy Kaos Studios opowiada o hipotetycznej inwazji północnokoreańskiego państwa na Stany Zjednoczone i zbrodniach dokonywanych przez okupantów na ludności cywilnej. Choć fabuła shootera w żaden sposób nie dotyka Korei Południowej, władze tego kraju zdecydowały o zakazie sprzedaży produktu. Uznano, że przedstawienie wrogo nastawionych sąsiadów w złym świetle może pogorszyć i tak już fatalne stosunki z Koreą Północną, a także zachęcić ich do podjęcia działań zbrojnych. Firma THQ, która odpowiadała za wydanie Homefronta, musiała po prostu pogodzić się z taką decyzją, bo nie było od niej żadnego odwołania.

O tym, że w Azji zagrożenie ze strony Korei Północnej traktuje się niezwykle poważnie, dobrze świadczy też cenzura, z jaką Homefront spotkał się w Japonii. Władze tego państwa zażyczyły sobie od deweloperów wycięcia jakichkolwiek odniesień do niestabilnego sąsiada (od jego nazwy począwszy, na flagach kończąc) i wymazania wszystkich zdjęć przedstawiających przywódcę Kim Dzong Ila. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni dowiedzieli się, że Stany Zjednoczone zostały zaatakowane przez bliżej nieokreślony kraj na północy.

Leo Messi jest rekordzistą w liczbie występów na okładkach gier piłkarskich

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 21 lutego 2017

Lionel "Leo" Messi ma na swoim koncie wiele spektakularnych osiągnięć sportowych, ale wśród nich znajdują się również te luźno związane z popisami na boiskowej murawie. Argentyńczyk, który od początku swojej kariery związany jest z hiszpańskim klubem FC Barcelona, przez kilka lat dzielnie promował serię FIFA studia EA Sports. Dzięki podpisanemu w 2011 roku kontraktowi, napastnikowi już trzy lata później udało się wyrównać rekord najczęściej prezentowanego futbolisty na okładkach gier piłkarskich, który należał do Wayne'a Rooneya. Stało się to 23 września 2014 roku, w dniu premiery gry FIFA 15. Kilkanaście miesięcy później najbardziej znany zawodnik Barcelony został samodzielnym liderem tej klasyfikacji.


Messi przez trzy lata regularnie pojawiał się na okładkach gier z serii Pro Evolution Soccer (edycje 2009, 2010 i 2011), aż w listopadzie 2011 roku upomniała się o niego firma EA Sports. Argentyńczyka skusiły zapewne lepsze warunki finansowe - jak doskonale wiecie, Electronic Arts to jeden z największych koncernów w branży elektronicznej rozrywki, stać więc go na to, by wypłacać świetnie zarabiającym sportowcom horrendalnie wysokie honoraria. Niedługo po zawarciu nowego kontraktu napastnik reklamował odświeżoną wersję FIFA Street, a kilka miesięcy później zagościł na pudełku nowej edycji najbardziej znanej piłkarskiej serii. Sylwetka boiskowego czarodzieja, który mimo niepozornego wzrostu (169 cm) zachwyca swoim talentem miliony ludzi na całym świecie, zdobiła okładki gier FIFA 13, FIFA 14, FIFA 15 oraz FIFA 16. W przypadku "siedemnastki" zrezygnowano już z jego usług.

Tą okładką Messi pobił dotychczasowy rekord.

Warto w tym miejscu nadmienić, że poprzedni rekordzista, czyli Wayne Rooney, stracił status głównej gwiazdy serii właśnie na rzecz Argentyńczyka i nic nie wskazuje na to, żeby Elektronicy skorzystali jeszcze z jego usług, nawet w charakterze lokalnej gwiazdy. W FIF-ie 16 honoru Albionu bronił Jordan Henderson, czyli aktualny kapitan Liverpoolu. Z kolei na okładce "piętnastki" w ogóle zabrakło Anglika. W Wielkiej Brytanii produkt ukazał się z podobizną Belga Edena Hazarda, który na co dzień stanowi mocny punkty drużyny Chelsea F.C.

Wstrząsający transfer w lidze NBA został odtworzony w NBA 2K17 - gra nie pozwoliła użytkownikowi sprzedać zawodnika

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 21 lutego 2017

Fani koszykarskiego klubu Sacramento Kings wciąż nie mogą się pozbierać po wczorajszej informacji o transferze DeMarcusa Cousinsa do New Orleans Pelicans. Najlepszy gracz kalifornijskiej ekipy został nieoczekiwanie wymieniony wraz z Omrim Casspim za kilku innych zawodników z Nowego Orleanu oraz dwie opcje wyboru młodego koszykarza w tegorocznym drafcie. Sympatycy drużyny z Sacramento mocno krytykują tę decyzję, bo tym sposobem ich ukochany klub stracił jakiekolwiek szanse na zajęcie dobrego miejsca w tegorocznej edycji rozgrywek NBA.


Choć część ekspertów podkreśla, że wczorajszy transfer Cousinsa może przynieść "królom" z Sacramento sporo korzyści w kolejnych sezonach, w sieci nie brakuje negatywnych wypowiedzi na temat sprzedaży zawodnika. Bryan Wiedey ze sportowego bloga Pasta Padre dowiódł wczoraj, że nawet gra NBA 2K17 uważa taki ruch za bezsensowny. Amerykanin próbował dokonać podobnej operacji w najpopularniejszym (i zarazem jedynym) "symulatorze" koszykówki i kiedy zaproponował wymianę Cousinsa na Buddy'ego Hielda i kilku innych zawodników z New Orleans Pelicans, otrzymał odpowiedź odmowną. Gra nie pozwoliła użytkownikowi pozbyć się koszykarza z klubu, bo jej zdaniem jest on nietykalny. Choć NBA 2K17 uchodzi za produkt w swojej kategorii niemal doskonały, opisany wyżej przykład wskazuje, że rzeczywistość pisze zupełnie inne scenariusze.





Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry