• KINGDOM COME POZWALA CZYTAĆ W KIBELKU

    I jest to prawdopodobnie pierwsza gra w historii, która to umożliwia. Na dodatek, ma to sens z punktu widzenia rozgrywki.

  • POLSKA WERSJA NOCY KRUKA POWSTAWAŁA PÓŁTORA ROKU

    W 2004 roku CD Projekt mocno wystawił cierpliwość fanów na próbę, zaliczając kolejne wtopy z przetłumaczeniem mocno wyczekiwanego dodatku do gry Gothic 2.

  • OTO NAJWIĘKSZY BOSS W HISTORII GIER

    Według wyliczeń autorów Księgi Rekordów Guinnessa ten pan ma ponad dziewiętnaście kilometrów wysokości, więcej niż wynosi średnica Ziemi.

  • TROLLEM ROKU ZOSTAJE TWÓRCA SERII FIVE NIGHTS AT FREDDY'S

    Twórcy serii Five Nights at Freddy's udało się wprowadzić jej fanów w błąd, oferując kolejną odsłonę tego cyklu pod postacią niezwykle brzydkiej gierki.

  • EZIO AUDITORE PREFEROWAŁ MODELKI

    Cztery najbardziej znane kobiety Ezia Auditore zostały uwiecznione na płótnie przez znanych, renesansowych malarzy. Mówiąc krótko, miał chłopak gust!

  • NOWY SOUTH PARK OCHRZANI CIĘ ZA OSZUSTWO

    Twórcy South Park: Fractured but Whole uwzględnili fajny detal, który uaktywnia się, jeśli spróbujemy oszukać grę i pójść w fabule na drobne skróty.

W Kingdom Come: Deliverance znajduje się gniazdo gryfa z Wiedźmina 3

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 20 lutego 2018

Deweloperzy ze studia Warhorse najwyraźniej lubią uniwersum Wiedźmina, bo w swojej grze Kingdom Come: Deliverance pokusili się o kilka nawiązań do przygód Geralta z Rivii, zarówno tych książkowych, jak i wirtualnych. Niedawno pisaliśmy o możliwości kupienia Płotki i Kelpie (karego wierzchowca Cirilii z sagi Andrzeja Sapkowskiego) w stadninach, a dziś również spojrzymy na konia, ale nieco z innej perspektywy. Zwiedzając malownicze obszary środkowych Czech, natknęliśmy się na niezwykłe gniazdo, a w nim na leżące zwłoki zwierzęcia, którego nie byłby w stanie wnieść tam żaden człowiek.


Na wschód od wsi Ledeczko znajdują się skaliste zbocza, gdzie twórcy erpega umieścili sporej wielkości gniazdo. Kiedy po dużych trudach uda nam się dotrzeć na miejsce, zobaczymy leżące w nim truchło konia. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest to odniesienie do Wiedźmina 3, ale żeby dokładnie zrozumieć dlaczego, trzeba cofnąć się do samego początku tej gry, kiedy Geralt i Vesemir wizytują Biały Sad. Tuż po przybyciu do znajdującej się tam osady, wiedźmini widzą, jak rozszalały gryf atakuje wóz miejscowego chłopa i bez trudu porywa zwłoki konia, którego wcześniej konsumował. Ogromne ptaszysko staje się głównym celem pary przyjaciół na tym etapie rozgrywki - dopóki nie pozbędziemy się zagrożenia, nie będziemy w stanie ruszyć się dalej.

W toku śledztwa Geralt ma szansę dotrzeć do gniazda, gdzie znajduje zwłoki drugiego gryfa. Konia tam, co prawda, nie uświadczymy, ale nic nie szkodzi. Gra już wcześniej poinformowała nas, że ptak jest w stanie schwytać tak duże zwierzę i gdyby nie to, że miejscowi nilfgaardczycy zakłócili spokój gryfom, rumak pewnie zostałby przywleczony w to miejsce. Co ważne, gniazdo również znajduje się na skalistym zboczu, tak samo jak w Kingdom Come: Deliverance.


Gra studia Warhorse nie zawiera elementów fantasy, więc martwy koń w gnieździe należy traktować wyłącznie w kategorii oka puszczonego do fanów Wiedźmina. Biorąc pod uwagę fakt, że naprawdę trudno dotrzeć do tego easter egga, w pełni rozumiemy ten mały skok w bok. 

Lara Croft z serii Tomb Raider dorobiła się swojej lalki Barbie

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 20 lutego 2018

Machina marketingowa związana z najnowszą ekranizacją przygód Lary Croft ruszyła pełną parą. Film norweskiego reżysera Roara Uthauga zadebiutuje w Stanach Zjednoczonych już za kilka tygodni, więc wytwórnia Warner Bros. Pictures nie szczędzi starań, żeby odpowiednio zareklamować go wśród miłośników kina akcji. Najnowszym pomysłem związanym z promocją Tomb Raidera jest kolaboracja z firmą Mattel na produkcję limitowanej serii lalek Barbie. Jak nietrudno się domyślić, tym razem przypomina ona słynną archeolożkę.


Restart filmowej serii Tomb Raider z Alicią Vikander będzie można zobaczyć w amerykańskich kinach od 16 marca (Polacy będą musieli poczekać na premierę do 6 kwietnia). Nadchodzący film bazuje na dwóch ostatnich grach z tego cyklu: Tomb Raiderze z 2013 roku i wydanym dwa lata później Rise of the Tomb Raider. Młoda Lara dopiero poznaje tutaj arkana sztuki przetrwania w sytuacjach nieustannie grożących jej życiu i zdrowiu. 

Nadchodząca premiera okazała się świetną okazją na sprzedaż figurek nawiązujących do głównej bohaterki filmu, ale tym razem - dość nietypowo - postanowiono skorzystać z bardzo popularnej wśród dzieci marki lalek. Tomb Raiderowa Barbie ubrana jest w charakterystyczny strój, a w ręku dzierży kojarzony z ostatnimi grami czekan. Jeśli zainteresowało Was posiadanie takiej Lary w swojej kolekcji, niech dodatkowo smaku narobi Wam fakt, że do zestawu dołączone są również inne akcesoria: mapa, dziennik i podstawka na lalkę. Dziwić może jedynie brak łuku, który jest podstawową bronią dziewczyny w grach. Barbie Croft wyceniono na 29.99$, czyli ok. 100 złotych. Figurkę można zamawiać w tym miejscu, premierę zabawki zaplanowano na 9 marca.


WARTO RÓWNIEŻ WIEDZIEĆ, ŻE...

Pierwotny tytuł gry Kingdom Come: Deliverance był inspirowany słynną płytą zespołu Bathory

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 19 lutego 2018

O istnieniu gry Kingdom Come: Deliverance dowiedzieliśmy się 19 grudnia 2013 roku, kiedy studio Warhorse zdecydowało się ujawnić ten ambitny projekt światu. Wydarzenie to zakończyło długą batalię o tytuł erpega, bo jego twórcy nie potrafili wcześniej zdecydować się, jak właściwie nazwać swoje debiutanckie dzieło. Dość powiedzieć, że pierwszym wyborem deweloperów było słowo "Hammerheart", które niektórym z Was słusznie kojarzyć będzie się z piątym albumem szwedzkiego zespołu Bathory.


Na pomysł użycia tytułu Hammerheart wpadł sam Daniel Vávra, czyli założyciel i szef studia Warhorse. Nie jest żadną tajemnicą, że słynny deweloper z Czech, który zasłynął przede wszystkim jako pomysłodawca gry Mafia, jest wielkim fanem ekstremalnej muzyki metalowej, a w szczególności black metalu. Choć płyta Hammerheart stanowiła wyraźny przełom w dokonaniach grupy Bathory (dziś powszechnie uważana jest za protoplastę gatunku zwanego viking metalem), Vávra utrzymywał, że nazwa ta pasowała do jego gry idealnie, bo jeden z utworów na krążku (Father to son) był poświęcony synowi wikińskiego kowala. Jak już zapewne doskonale wiecie, synem kowala jest również główny bohater Kingdom Come: Deliverance.

Szkic i projekt okładki, kiedy gra nosiła nazwę Hammerheart.

Okładka płyty Bathory.

Tytuł Hammerheart nie utrzymał się zbyt długo i studio Warhorse zaczęło myśleć nad jego zmianą. W okresie przejściowym padł pomysł, żeby gra nosiła nazwę 1403: Retribution - data w tytule miała odnosić się do roku, w którym rozpoczynała się akcja erpega. Ten wariant jednak także szybko upadł i w końcu postanowiono sięgnąć po hasło Kingdom Come, stanowiące część doskonale znanej Polakom modlitwy "Ojcze nasz". W jej anglojęzycznej wersji padają słowa "thy kingdom come", które u nas tłumaczy się na "przyjdź królestwo twoje".

Jedyna pamiątka po drugim tytule, czyli logo.

Na koniec warto dodać, że w oryginalnym zamyśle Kingdom Come jest nazwą serii gier, a słowo Deliverance oznacza jej pierwszą odsłonę. Docelowo studio Warhorse planuje stworzyć całą trylogię realistycznych erpegów. Szczerze na to liczymy, bo "jedynka" - mimo morza błędów - jest produkcją niemal doskonałą.

Kingdom Come: Deliverance pozwala poczytać w kibelku i ma to sens

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 18 lutego 2018

Na tym świecie istnieje spora rzesza ludzi, która nie wyobraża sobie dłuższego posiedzenia w kibelku bez lektury. Książka, telefon, etykiety od detergentów, kolorowe pisemko sprzed pięciu miesięcy, które już dawno zostało przeczytane od deski do deski - nie ma znaczenia co to będzie, byle spełniało swoją rolę. Jeśli należysz do tej grupy osobników, to z pewnością zainteresuje Cię fakt, że Kingdom Come: Deliverance jest prawdopodobnie pierwszą grą w historii elektronicznej rozrywki, która pozwala usiąść na tronie z książką w łapie, a jakby tego wszystkiego było mało, takie działanie ma swoje przełożenie na rozgrywkę. Immersja level 500.


Dzieło czeskiego studia Warhorse w interesujący sposób podchodzi do tematu czytelnictwa. Główny bohater jest prostym synem kowala, więc na początku zmagań widzi bezsensowne zlepki literek w książkach, nie tworzące żadnych konkretnych słów. Henryk, tak jak każdy człowiek, czytać musi się po prostu nauczyć. Co ważne, jest to dla niego zajęcie żmudne i wyczerpujące w nie mniejszym stopniu niż inne trudy dnia codziennego. W Kingdom Come: Deliverance zapoznanie się z treścią każdej większej księgi pochłania długie godziny, ale w zamian każda zaliczona lektura wydatnie zwiększa jego zdolności w tej dziedzinie.


Żeby gracze docenili trud czytania książek przez prostego chłopa, nasi południowi sąsiedzi pokusili się o jedyny w swoim rodzaju bonus - Henryk otrzymuje specjalny modyfikator do nauczania, jeśli lekturze odda się w pozycji siedzącej. Teoretycznie wystarczy spocząć na dowolnym taborecie lub ławce, wyciągnąć z ekwipunku tomisko i voila - bohater będzie szkolić się bardziej efektywnie. Tutaj też dochodzimy do sedna sprawy. Każda latryna w KCD jest interaktywna, więc Henio potrafi umościć tyłek na twardej desce i rozpocząć zabawę z czytelnictwem również w kibelku. Jak w życiu!

W grze Kingdom Come: Deliverance obecny jest również koń Cirilli z Wiedźmina

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 17 lutego 2018

Płotka Geralta z Rivii nie jest jedynym nawiązaniem do Wiedźmina, przygotowanym przez twórców gry Kingdom Come: Deliverance ze studia Warhorse. W jednej z obecnych w czeskim erpegu stadnin można natknąć się również na Kelpie - konia, którego w książkach Andrzeja Sapkowskiego przygarnęła Cirilla Fiona Elen Riannon. Kara klacz wystawiona jest na sprzedaż w miejscowości Neuhof, co oznacza, że da się ją kupić i używać jako podstawowego wierzchowca.


Podobnie jak ma to miejsce w przypadku Płotki, z Kelpie również powiązany jest dialog, który można nawiązać z handlarką koni, ale tym razem nie odnosi się on bezpośrednio do wiedźmińskiego uniwersum. Właścicielka stadniny sugeruje jedynie, że klacz jest tania, bo cuchnie rzecznym mułem. Ma to swoje uzasadnienie, bo nazwa Kelpie wywodzi się tak naprawdę z folkloru celtyckiego i oznacza zmieniającego kształty wodnego konia, który nawiedza szkockie akweny. Andrzej Sapkowski musiał mieć świadomość o istnieniu takiej legendy i na potrzeby swoich powieści powiązał to imię z wierzchowcem przygarniętym przez Ciri. W książce Wieża Jaskółki dziewczyna staje się posiadaczem Kelpie, kiedy jej poprzedni właściciel - Hotsporn - zostaje zabity na szlaku przez bandytów.


Biorąc pod uwagę powyższe, można poddać w wątpliwość, że to Wiedźmin był inspiracją dla twórców gry Kingdom Come: Deliverance, ale naszym zdaniem nie ma tutaj mowy o przypadku. Kelpie w czeskim erpegu, podobnie jak we wspomnianej książce, ma czarne umaszczenie. W celtyckich legendach wyobraża się go z kolei jako niebieskiego lub białego rumaka.

Łacińska inskrypcja na mieczu w grze Kingdom Come: Deliverance zawiera błąd

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 15 lutego 2018

Od kilku dni w sklepach dostępna jest gra Kingdom Come: Deliverance, czyli jeden z najbardziej oczekiwanych RPG-ów 2018 roku. Studio Warhorse pod przewodnictwem Daniela Vavry (ojca kultowej serii Mafia), przygotowało wyjątkowy tytuł osadzony w średniowiecznych Czechach. Jeden z ważniejszych wątków przedstawionej w produkcji fabuły dotyczy broni wykutej przez ojca głównego bohatera. Na jelcu miecza znajduje się łacińska inskrypcja, więc postanowiliśmy ją rozszyfrować. Szybko okazało się, że zawiera ona kuriozalny błąd.

Wspomniany miecz, ale bez inskrypcji, widoczny jest na okładce gry.

W prologu gry Kingdom Come: Deliverance dostajemy od ojca zadanie przyniesienia elementu miecza, który jest wykuwany dla Radzika Kobyły - władcy zamku w Skalicy. Jelec ten sprowadzono na specjalne zamówienie z Sazawy, a o jego wyjątkowości świadczy krótka inskrypcja, której ani kowal, ani nasz śmiałek nie potrafią przetłumaczyć. Po dokładnym przyjrzeniu się napisowi oraz krótkich poszukiwaniach w sieci, udało nam się odczytać wyryte tam słowa: "Per mortem et sepulturam tuam, R. libera nos, Domine". Jest to fragment Litanii do Wszystkich Świętych, a konkretnie wers "Przez Twoją śmierć i złożenie do grobu, wybaw nas, Panie". Problem jednak jest taki, że grafik odpowiedzialny za stworzenie modelu jelca wykazał się sporym niechlujstwem. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta.

Fragment Litanii do Wszystkich Świętych (oryg. Litaniae Sanctorum). Słowa, które powinny znaleźć się na inskrypcji, oznaczone są czerwonym kolorem.

Inskrypcja zawiera literę "R", której nie należy traktować jako część wspomnianej Litanii. W ten sposób oznaczało się w oryginalnej treści modlitwy jedynie odpowiedź wiernych na słowa kapłana (łac. responsum), które to z kolei poprzedzane są literą "V". W przerywniku filmowym, w trakcie którego widać litanijny wers, początek inskrypcji jest przysłonięty przez palec kowala, dlatego nie wiemy czy autorzy umieścili tam również literę "V". Można jednak domniemywać, że skoro Czesi ślepo przekopiowali cały cytat, nie przykładając wagi do jego elementów składowych, to również oznaczenie wskazujące wypowiedź kapłana została przeniesiona na jelec.

Przerywnik filmowy, w którym widać inskrypcję na jelcu.

Pomijając już znaleziony przez nas błąd, takie nawiązanie do religii w grze nie jest niczym niezwykłym. Chrześcijaństwo w tym okresie było niezwykle ważnym elementem życia, co również oddaje ten produkt - dość powiedzieć, że nasz bohater bardzo często wita się z innymi słowami "Szczęść Boże". Warto też nadmienić, że już sam tytuł gry Kingdom Come jest religijnym nawiązaniem. W końcu "przyjdź królestwo Twoje" z modlitwy "Ojcze Nasz" to po angielsku "thy kingdom come".

Pochodnia w grze Kingdom Come: Deliverance jest niczym flakonik Galadrieli z Władcy pierścieni

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 15 lutego 2018

Po kilkunastu godzinach obcowania z pełną wersją gry Kingdom Come: Deliverance wiemy jedno - debiutanckie dzieło studia Warhorse, na którego czele stoi pomysłodawca kultowej w Polsce Mafii, wręcz kipi od wszelkiej maści nawiązań do innych dzieł popkultury. Nie tak dawno wspominaliśmy o świetnym nawiązaniu do Płotki z Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego, a dziś możemy zaprezentować Wam kolejny kąsek, tym razem związany z twórczością innego pisarza - J.R.R. Tolkiena. Rzecz dotyczy Władcy pierścieni, a konkretnie flakonika Galadrieli, który Frodo Baggins otrzymał podczas pobytu drużyny w Lorien.


Z rzeczonym flakonikiem związane są pamiętne słowa Galadrieli, które w najbardziej znanym polskim przekładzie Władcy pierścieni (jego autorką jest Maria Skibniewska) brzmią następująco: "Niech ci rozświetli mrok w ponurych miejscach, gdzie wszelkie inne światła wygasną". Frodo Baggins wziął sobie tę radę do serca i skorzystał z zaklętego w buteleczce światła gwiazdy Eärendila w trakcie walki z Szelobą pod koniec wyczerpującej przygody. Zdanie to, które w oryginale wygląda tak - "May it be a light to you in dark places, when all other lights go out" - jest jednym z lepiej kojarzonych cytatów z całej powieści. Jak już się zapewne domyślacie, deweloperzy z Warhorse Studios postanowili go wykorzystać w swojej grze.



Pokrzepiającą radę można zobaczyć w KCD, jeśli przyjrzymy się bliżej każdej pochodni na ekranie ekwipunku. Niestety, dotyczy to przede wszystkim angielskiej wersji językowej, gdzie zdanie jest żywcem skopiowane z książki Tolkiena. Polscy tłumacze przełożyli cytat po swojemu, dlatego nawet dobrze znający Władcę pierścieni fan może mieć drobny problem z odkryciem easter egga. Wspomniany fragment z rodzimej edycji gry Kingdom Come: Deliverance, które nieznacznie odbiega od przytoczonego wcześniej przekładu Marii Skibniewskiej, zaprezentowaliśmy powyżej.

Gdyby seria gier Tomb Raider nie doczekała się odświeżenia, Lara Croft kończyłaby dziś 50 lat

Wrzucił Ciekawostek - środa, 14 lutego 2018

Kiedy jakiś czas temu firma Square Enix zdecydowała się przeprowadzić lifting serii Tomb Raider, szybko stało się jasne, że odświeżenia wymaga nie tylko koncepcja rozgrywki, ale również główna bohaterka sagi. Choć w grach nie było tego widać, to Lara Croft "dojrzewała" w zawrotnym tempie. Gdyby deweloperzy trzymali się ustalonych wcześniej zasad, brytyjska arystokratka powinna świętować w Tomb Raider: Underworld czterdzieste urodziny. Odmłodzenie słynnej archeolożki było zatem konieczne, inaczej żaden fan nie uwierzyłby, że podstarzała dama jest w stanie wyczyniać tak karkołomne ewolucje, do jakich przyzwyczaiła nas w kolejnych odcinkach sagi.


Problem wieku panny Croft wynikał z faktu, że pomysłodawcy serii Tomb Raider przygotowali obszerną biografię swojej bohaterki i kurczowo trzymali się jej przez długi czas. Według nich Lara przyszła na świat 14 lutego 1968 roku w londyńskim Wimbledonie, co oznacza, że w chwili rozpoczęcia pierwszej odsłony cyklu (1996 rok), kobieta miała 28 lat. Firma Core Design respektowała rzeczywiste daty, ale po przejęciu projektu przez studio Crystal Dynamics, nastąpiła gruntowna zmiana w tej kwestii. Amerykanie zmodyfikowali biografię archeolożki, zachowując jedynie jej datę urodzin. Nie pokusili się jednak o podanie informacji, kiedy toczyła się akcja gier Tomb Raider: Legend i Tomb Raider: Underworld, więc formalnie nie wiemy, jak stara była Lara w obu tych przygodach. Biorąc pod uwagę dostępną w tych produktach technologię, możemy podejrzewać, że były to czasy współczesne. To z kolei świadczyłoby o tym, że Croftówna zbliżała się do czterdziestki.

Studio Crystal Dynamics odpowiada też za reboot serii, który grubą kreską odciął się od poprzednich odsłon. Deweloperzy napisali biografię archeolożki na nowo i według niej, panna Croft przyszła na świat dopiero 14 lutego 1992 roku. W chwili swojej pierwszej przygody Lara miała 21 lat, w Rise of the Tomb Raider dwadzieścia trzy, a dziś zaledwie 26. Dawna Lara świętowałaby dziś z kolei pięćdziesiąte urodziny.

Gra Kingdom Come: Deliverance twierdzi, że Geralt sprzedał Płotkę w Czechach

Wrzucił Ciekawostek - środa, 14 lutego 2018

Pracownicy studia Warhorse zaserwowali w grze Kingdom Come: Deliverance sympatycznego easter egga, który jest bezpośrednim nawiązaniem do produkowanej przez CD Projekt Red serii Wiedźmin. Rzecz dotyczy Płotki, czyli konia należącego do Geralta z Rivii. Zdaniem czeskich deweloperów, wędrowny zabójca potworów sprzedał swoją klacz handlarzowi we wsi Merchojedy. Główny bohater jest w stanie nie tylko odnaleźć i kupić stojącego w zagrodzie rumaka, ale dowiedzieć się też co nieco o kulisach transakcji dokonanej przez Białego Wilka.


Płotka to jedna z kilku kobył znajdujących się w ofercie wspomnianego handlarza. Kiedy zapytamy o nią kręcącego się w okolicy właściciela, ten wyjaśni, że klacz zostawił mu bliżej niezidentyfikowany Polak, który postanowił wreszcie się ustatkować. Nasz rodak rzekomo ożenił się i w obawie przed dziwnymi fanaberiami żony, lubiącej wypychać zwierzęta, wolał sprzedać wiernego rumaka.

Przekazane przez rozmówcę wskazówki można bez problemu przypisać do postaci Geralta, bo wiedźmin został przecież stworzony przez polskiego pisarza i jest z naszym krajem bezpośrednio kojarzony. Złudzeń nie pozostawia też wzmianka o żonie. Wypowiedź sugeruje, że Biały Wilk ożenił się z Yennefer, która ma słabość do wypchanych jednorożców. Jak wiadomo, jednorożec od konia różni się jedynie posiadaniem rogu, więc analogia nasuwa się sama. Czyżby czarodziejka chciała wypchać biedną Płotkę? Najwyraźniej.


Niestety, kapitalnego easter egga kompletnie położyli ludzie odpowiedzialni za polskie tłumaczenie gry. W rodzimej edycji nie uświadczymy "Płotki", bo wspomniany koń występuje w świecie pod anglojęzyczną nazwą "Roach". Jakby tego było mało, temat rozmowy dotyczący klaczy Geralta z handlarzem ni stąd ni zowąd podaje nam alternatywne tłumaczenie tego słowa - "karaluch". Te dwie rzeczy sprawiają, że całkiem fajne nawiązanie można stosunkowo łatwo przeoczyć - w końcu nie każdy przecież musi zdawać sobie sprawę z tego, że oficjalny angielski odpowiednik "Płotki", to właśnie "Roach". Aż dziw bierze, że nikt nie doszedł do tego podczas testów polskiej lokalizacji, bo o ile samym tłumaczom wybaczyć błąd można, tak testerom niekoniecznie.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry