• RACCOON CITY MA DUŻO WSPÓLNEGO Z MONTREALEM

    Twórcy remake'u gry Resident Evil 2 dość nieoczekiwanie wykorzystali panoramę Montrealu do przedstawienia miasta Raccoon City.

  • FANI ASASYNA WOLĄ ALEXIOSA OD KASANDRY

    Reżyser gry Assassin's Creed: Odyssey jest mocno zdziwiony z takiego obrotu sprawy. Przed premierą testy pokazywały coś zupełnie innego.

  • FALLOUT RODZIŁ SIĘ W BÓLACH

    Dziś trudno uwierzyć, że taka gra jak Fallout rodziła się w ogromnych bólach i przynajmniej dwukrotnie projektowi groziło skasowanie.

  • ZGADNIJCIE, CO ATREUS ZNALAZŁ NA POCZĄTKU GOD OF WAR

    Twórcy gry God of War umieścili na początku God of War, który może nam powiedzieć co nieco na temat tożsamości chłopca, zanim zrobi to sama gra.

  • NIE PRZEGAP UKRYTEGO ZAKOŃCZENIA W GOD OF WAR

    Twórcy gry God of War przygotowali miażdżącą scenę zwiastującą sequel, którą da się odpalić po ukończeniu właściwej kampanii i powrocie do domu Kratosa.

  • Z KINGDOM COME WYCIĘTO BARDZO FAJNE QUESTY

    Co najmniej 18 zadań wycięli twórcy gry Kingdom Come: Deliverance przed premierą - część z nich prezentowała się naprawdę znakomicie.

Pociąg w grze Metro Exodus pokonuje dziennie podobne odległości, co piesze pielgrzymki do Częstochowy

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 22 lutego 2019

22 lutego 2035 roku, czyli dokładnie za szesnaście lat, Artem - główny bohater gier z serii Metro - wsiądzie do lokomotywy Aurora i na jej pokładzie wyruszy w podróż po postapokaliptycznej Rosji. W niniejszym artykule nie będziemy omawiać przyczyn podjęcia takiej wyprawy, skupimy się natomiast na odległościach, jakie w jej trakcie pokona nasz śmiałek. Gra Metro Exodus bombarduje nas precyzyjnymi informacjami na temat kolejnych etapów ekspedycji, a te z kolei prowadzą do ciekawych wniosków. Od razu Was uspokoimy - obejdzie się bez spojlerów.


Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na trasę przejazdu Aurory. Choć Moskwę od przystanku końcowego w linii prostej dzieli około 5 tys. kilometrów, to pociąg w grze Metro Exodus pokonuje dwukrotnie większą odległość. Dzieje się tak, ponieważ skład nie zawsze zmierza do celu najkrótszą drogą i korzysta z objazdów, a wskutek różnych decyzji podejmowanych przez Młynarza drużyna zahacza również o lokacje, które znajdują się daleko od optymalnej trasy. Dobrym tego przykładem jest wybrzeże Morza Kaspijskiego.

Bardzo ciekawie prezentuje się tempo, w jakim Aurora porusza się po Rosji. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że trasa ma 9958 kilometrów, a załoga pociągu jest w podróży 443 dni, to przekonamy się, że lokomotywa pokonuje średnio niespełna 28 kilometrów dziennie. Oczywiście wynik ten jest sztucznie zaniżony przez przystanki, jakie ekipa organizuje podczas wyprawy (zarówno te pokazane w grze, jak i inne), ale pamiętajmy, że dłuższe postoje można policzyć na palcach jednej ręki, a sam Artem nigdy nie przebywa w danym miejscu więcej niż parę dni. Po analizie danych możemy dojść do słusznego wniosku, że bez względu na wspomniane okoliczności pociąg jedzie przeraźliwie wolno. Jeśli chcecie działającego na wyobraźnię porównania, to wiedzcie, że około trzydziestu kilometrów dziennie robią piesze pielgrzymki do Częstochowy.

Na koniec przyjrzymy się poszczególnym odcinkom, które zaliczamy w grze. Najsprawniej załodze wyszedł w Metro Exodus sam wyjazd z Moskwy - trasę do mostu Wołdze, która wynosi 776 kilometrów, Aurora pokonuje w 14 dni (średnio 55 km dziennie). Dla porównania, na przebycie niewiele dłuższego dystansu (1033 kilometrów), dzielącego dolinę w tajdze od Martwego miasta, lokomotywa potrzebowała już osiemdziesięciu dni, co oznacza, że jednej doby średnio przejeżdżała tylko 12 km. Generalnie działa tu prawidłowość, że im dalej w las, tym wolniej. Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest odcinek od Morza Kaspijskiego do tajgi, gdzie Aurora zrobiła 31 kilometrów dziennie.

Głuchowski znów ostro - tym razem oberwała stacja Rossija 24, która skrytykowała Metro Exodus

Wrzucił Ciekawostek - środa, 20 lutego 2019

"Spłońcie w piekle, matkojebcy" - takimi oto słowami Dmitrij Głuchowski podsumował materiał o grze Metro Exodus, który wczoraj wieczorem wyemitowano na kanale Rossija 24. Rosyjska stacja telewizyjna, nie kryjąca sympatii do władz tego państwa i de facto przez te władze utworzona, wzięła pod lupę najnowsze dzieło studia 4A Games i wysnuła wnioski, które ukraińskich deweloperów cieszyć nie będą. Omawiający grę dziennikarz nie zostawił suchej nitki na strzelaninie, stwierdzając, że produkt rozpowszechnia durne stereotypy, a jakby tego było mało, jest również rusofobiczny, czyli wypełniony wrogością i niechęcią wobec Rosjan.


Wśród zarzutów skierowanych pod adresem wydanego niedawno FPS-a, jeden jest szczególnie zabawny. Dziennikarzowi stacji nie podoba się, że deweloperzy zrobili z ocalałych moskwiczan głupków, bo przez kilkanaście lat nie wpadli oni na to, że poza granicami miasta wciąż mogą żyć ludzie. Wniosek idiotyczny, bo wątek izolacji Moskwy jest dość rozsądnie wytłumaczony przez Dmitrija Głuchowskiego w książce Metro 2035 i samej grze. Artem wielokrotnie próbuje nawiązać kontakt ze światem zewnętrznym po wydarzeniach opowiedzianych w Metro 2033, bo głęboko wierzy, że nie tylko ukrywający się pod ziemią mieszkańcy stolicy przeżyli atak jądrowy (uwaga, w kolejnych zdaniach będą spojlery dotyczące fabuły!). Nasz bohater ma oczywiście rację, ale w uzyskaniu twardego dowodu skutecznie przeszkadza mu aparatura zagłuszająca, kontrolowana przez Hanzę - jedną z frakcji w metrze. Dopiero gdy Artemowi udaje się przez przypadek zniszczyć sprzęt, co ma miejsce w prologu Exodusu, blokada w eterze zanika i Moskwa przestaje być odcięta od świata.


Czemu ocaleni mieszkańcy Moskwy mieliby być idiotami? Szczerze powiedziawszy, nie wiemy. W tunelach metra przeżyło zaledwie kilkadziesiąt tysięcy osób, miasto jest totalnie zniszczone i napromieniowane, wokół czyhają mutanty, spacer po powierzchni grozi śmiercią, a próby nawiązania kontaktu ze światem spełzają na niczym. Czy gdybyśmy żyli w takiej rzeczywistości, łudzilibyśmy się, że gdzieś tam istnieje lepsze życie? Pewnie tak, ale brak twardych dowodów skutecznie zniechęcałby nas do próby przekonania się o tym samemu. Już samo przekroczenie rogatek Moskwy graniczyłoby przecież z cudem.

Dziennikarz odniósł się też do osiągnięcia, którym nagradzane jest zniszczenie pomnika Włodzimierza Lenina. Trofeum nosi nazwę "Dekomunizacja", a otrzymujemy je po skutecznym odseparowaniu głowy ojca rewolucji październikowej od reszty ciała. Zarzut nie padł przypadkowo, bo pracownicy studia 4A Games to w przeważającej większości Ukraińcy, a nasi wschodni sąsiedzi przeprowadzili kilka lat temu skuteczną operację usuwania posągów rosyjskiego polityka. Tak skuteczną, że w całej Ukrainie ostał się tylko jeden pomnik Lenina. Co ciekawe, stoi on w Czarnobylu, czyli miasteczku, któremu nazwę zawdzięcza słynna elektrownia jądrowa.

Jedyny pomnik Lenina na Ukrainie, stoi w Czarnobylu.

Choć Dmitrij Głuchowski jest Rosjaninem, nazwanie go entuzjastą Władimira Putina byłoby sporym nadużyciem. Pisarz chętnie zabiera głos na temat działań władz swojego kraju i cały czas je krytykuje. Twórca uniwersum Metro 2033 potępia również konflikt na wschodniej Ukrainie i trafia go szlag na samą myśl, że jeden z walczących tam dywizjonów używa nazwy i logotypu wymyślonej przez niego frakcji. Ostra reakcja wywołana materiałem stacji Rossija 24 nie powinna zatem nikogo dziwić.

Anthem ochrzczono już symulatorem ekranów ładowania - gra wyciska z dysków siódme poty

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 19 lutego 2019

Choć oficjalna premiera gry Anthem zaplanowana jest dopiero na najbliższy piątek, to sporo graczy miało już okazję przetestować nowe dzieło firmy BioWare dzięki usłudze EA Access. Wcześniejszy dostęp zdołał  obnażyć kilka wad tej produkcji, a co za tym idzie - wywołać gorące dyskusje na ich temat wśród fanów. Graczy interesuje przede wszystkim fatalne zarządzanie danymi, które sprawia, że ekran wczytywania w Anthem ogląda się nie tylko długo, ale również często.


Anthem został już złośliwe ochrzczony symulatorem ekranów ładowania i trudno się temu dziwić. Loadingi podziwiamy m.in. przed i po misjach, a nawet ich w trakcie; przed wizytą w Kuźni i bezpośrednio po niej. Problem sprawia też to, że etap wczytuje się nierównomiernie poszczególnym uczestnikom zabawy, więc zdarza się, że gracze, którzy nie są uzbrojeni w dyski twarde SSD dołączają do zabawy kilkadziesiąt sekund później, tracąc możliwość usłyszenia wszystkich dialogów. Jeden z graczy odkrył ponadto, że Anthem zarzyna twardziela bezpośrednio w trakcie rozgrywki. Zewnętrzny program Primocache pokazał mu, że podczas dwugodzinnej zabawy jego dysk przemielił 610 GB danych, a w trakcie dwudziestominutowego szwendania się po forcie 30 GB.

Nowy looter shooter ma ewidentny problem ze strumieniowaniem danych i nie wydaje się, żeby deweloperzy byli w stanie na szybko znaleźć jego rozwiązanie. Posiadacze gry nie mają jednak dla firmy BioWare litości i żądają od twórców zajęcia stanowiska w sprawie. Choć nie wydaje się, że tak duży przepływ danych mógłby mieć zgubny wpływ na dyski twarde, to jednak od tak doświadczonych autorów wymaga się więcej. Być może problemem jest sam silnik Frostbite, który nadaje się do mniejszych strzelanin, vide Battlefield, ale kompletnie nie radzi sobie z większymi światami, takimi, jak są właśnie w Anthemie. Raban na Reddicie jest już tak duży, że pewnie wkrótce przekonamy się, co sprawia kłopot i jak zostanie on pokonany.


Far Cry: New Dawn wyświetla napisy końcowe przez 50 minut i to wcale nie jest ubisoftowy rekord

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 18 lutego 2019

Ubisoft zawsze słynął z długich list płac, wyświetlanych obowiązkowo po ukończeniu większości gier, ale w przypadku serii Far Cry francuska firma przechodzi już wszelkie możliwe granice. Na obejrzenie "creditsów" w najnowszej odsłonie tego cyklu trzeba poświęcić blisko pięćdziesiąt minut, a to wcale nie jest  rekord. Ten ostatni wciąż należy do "piątki", w której napisy końcowe trwały dokładnie 57 minut i 57 sekund. Choć Far Cry: New Dawn to produkcja zdecydowanie krótsza i mniej obszerna od poprzednika, lista płac wyświetla się przez 49 minut i 11 sekund.


Napisy końcowe w grach Ubisoftu w większości przypadków puchną regularnie, z roku na rok. W Far Cry 4 musieliśmy zarezerwować na tę przyjemność minut siedemnaście, a w Far Cry: Primal blisko cztery minuty mniej. W Assassin's Creed: Origins "creditsy" wyświetlają się przez 21 minut i 56 sekund, ale już w Assassin's Creed: Odyssey ponad pół godziny. Na tle historycznych sandboksów podobnie wypadła w tym względzie gra Watch Dogs 2, która listę płac prezentuje na ekranie przez 25 minut i 12 sekund.

Choć Ubisoft wciąż wydłuża napisy końcowe w swoich produkcjach, rekordzista wciąż wydaje się być poza zasięgiem tej firmy. Rekord Guinnessa należy bowiem do gry Mighty No. 9, która wyświetla "creditsy" przez 3 godziny, 47 minut i 51 sekund. O tym, dlaczego trwa to tak długo, przeczytacie tutaj.

Wrak kutra z gry Metro Exodus pochodzi z prawdziwego cmentarzyska statków w Uzbekistanie

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 18 lutego 2019

Mo'ynoq to miejscowość w zachodniej części Uzbekistanu, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była jednym z najważniejszych ośrodków przetwórstwa rybnego w Azji Środkowej. Dziś to słynne portowe miasto jest tylko cieniem samego siebie, a winę za to ponosi agresywna polityka irygacyjna władz Związku Radzieckiego, która przez lata doprowadziła do częściowego wyschnięcia Jeziora Aralskiego. Niegdyś czwarte pod względem powierzchni jezioro na Ziemi, dziś jest w dużej mierze jałową pustynią, a miasto Mo'ynoq, które zostało zbudowano nad brzegiem akwenu, od najbliższej linii brzegowej dzieli aktualnie ponad sto kilometrów.


Uzbeckie miasto stało się w ostatnich kilkunastu latach atrakcją turystyczną, a zawdzięcza to starym kutrom rybackim, które po wyschnięciu jeziora osiadły na dnie i spoczywają tam do dziś. Rdzewiejące statki stały się inspiracją dla twórców gry Metro Exodus, którzy postanowili podobne cmenatrzysko urządzić w swojej najnowszej produkcji. Wraki możemy zobaczyć podczas zwiedzania mapy Morze Kaspijskie - znajdują się one na północny-zachód od miejsca, w którym zatrzymał się pociąg Aurora.



Nie ma najmniejszych wątpliwości, że autorzy dokładnie przyjrzeli się statkom w Mo'ynoq. Najczęściej występujący w Metro Exodus kuter jest bowiem dość wierną kopią jednego z wraków, który rdzewieje w Uzbekistanie. Deweloperzy ze studia 4A Games popełnili oczywiście duży błąd w kwestii lokalizacji cmentarzyska, bo znajduje się ono kilkaset kilometrów od Morza Kaspijskiego, ale z racji tego, że odległość ta jest stosunkowo niewielka, możemy przymknąć na to oko.

Pociąg w ogniu w grze Metro Exodus, czyli rosyjski hit w nowym wykonaniu

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 17 lutego 2019

Podczas długiej podróży pociągiem przez rosyjskie pustkowia w Metro Exodus, Stiepan chętnie sięga po gitarę i umila czas muzyką swoim kolegom i koleżankom. W epizodzie letnim, gdzie jesteśmy świadkiem dość istotnego z punktu widzenia fabuły wydarzenia, wspomniany żołnierz wykonuje utwór Borysa Griebienszczikowa o nazwie Pociąg w ogniu. Dodajmy od razu, że Griebienszczikow jest liderem bardzo znanego rosyjskiego zespołu Akwarium, który nieprzerwanie gra od 1972 roku i ma u naszych sąsiadów status podobny, co w Polsce Perfekt czy Budka Suflera.


Piosenka Pociąg w ogniu (ros. Поезд в огне) powstała w 1987 roku, kiedy Griebienszczikow wraz z zespołem grał koncerty w różnych zakątkach Związku Radzieckiego, a co za tym idzie, sporo podróżował. Pierwsze dwa wersy utworu powstały po spontanicznej ucieczce muzyka z Baku do stolicy Dagestanu, Machaczkały, a ostatni - trzeci - kiedy Rosjanin wracał do swoich kolegów samochodem i zobaczył płonące wieże wiertnicze z okna samochodu. Kawałek szybko zdobył olbrzymią popularność i jest dziś zaliczany do klasyki rosyjskiego rocka. Powstał do niego nawet teledysk, w którym Griebienszczikow śpiewa, jadąc parowozem.


Deweloperzy ze studia 4A Games sprytnie wpletli piosenkę do gry Metro Exodus i trzeba oddać im jedno - trafili w dziesiątkę. Tekst utworu idealnie odzwierciedla trudną sytuację, w jakiej znaleźli się członkowie zakonu po wyjeździe z Moskwy, a także aktualny stan kraju zniszczonego w wyniku nuklearnego holokaustu. Wszystkich zainteresowanych zachęcamy do zapoznania się z tym coverem, który umieściliśmy wraz z innymi kawałkami w powyższym filmie. Pociąg w ogniu rozpoczyna się od drugiej minuty.

W uniwersum Metro miał miejsce pamiętny atak na World Trade Center

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 16 lutego 2019

W uniwersum Metro 2033 III wojna światowa rozpoczęła się 6 lipca 2013 roku i tego samego dnia największe rosyjskie miasta zostały potwornie zniszczone w wyniku ataku atomowego. Zarówno Dmitrij Głuchowski, jak i deweloperzy ze studia 4A Games, niespecjalnie odnoszą się w swoich dziełach do tego, co działo się przed nuklearnym holokaustem, koncentrując się wyłącznie na losach ocalałych z zagłady ludzi. Metro Exodus robi mały wyjątek od tej reguły, przypominając nam w dość interesujący sposób, że Rosjanie w tym świecie mieli świadomość ważnych wydarzeń historycznych, a przynajmniej dwóch - puczu moskiewskiego oraz zamachu na World Trade Center.


Podczas pobytu Artema nad Morzem Kaspijskim, główny bohater zostaje wysłany w poszukiwaniu map do starego centrum komunikacyjnego. To właśnie tam zlokalizowane jest podziemne archiwum, gdzie w specjalnych tubach przechowuje się dokumenty. W trosce o utrzymanie porządku, pojemniki te przechowywane są w szafkach zawierających dwanaście przegród w poziomie i dziesięć w pionie. Kolumny przyporządkowane są do konkretnych lat, a rzędy do miesięcy. Dzięki takiemu rozwiązaniu można łatwo odnaleźć interesujący nas dokument, np. taki z marca 1999 roku.

Większość przegród zajmują tuby, ale w kilku z nich znajdują się też inne przedmioty. Co ważne, nie pojawiły się one tam przypadkowo, a każda rzecz upamiętnia jakieś wydarzenie. Pierwszym z brzegu przykładem jest półka z sierpnia 1991 roku, gdzie twórcy ulokowali flaszkę z alkoholem. W tym właśnie miesiącu miał miejsce słynny pucz moskiewski, którym organizatorzy chcieli uchronić Związek Radziecki przed nieuchronnym rozpadem. W rzeczywistości przewrót przyspieszył zmiany w kraju, który dziś znamy pod nazwą Rosja.


W przegrodzie datowanej na wrzesień 2001 znajduje się z kolei zabawkowy samolot. Analogia do ataku na World Trade Center jest aż nadto widoczna, bo zniszczenie nowojorskich wież nastąpiło 11 września 2001 roku. Deweloperzy gry pokusili się również o małą prywatę. Na półce z marca 2010 roku leży książka Metro 2033, która symbolizuje premierę gry o takim samym tytule, a z kolei w przegrodzie oznaczonej jako "maj 2013" leży kolejna powieść Dmitrija Głuchowskiego - Metro 2034. W tym samym miesiącu ukazała się gra Metro: Last Light.

Chcecie się jeszcze pośmiać z Metro Exodus? To zajrzyjcie do instrukcji

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 16 lutego 2019

Metro Exodus chcieliśmy przetestować na konsoli PlayStation 4, więc nie widzieliśmy sensu w zakupie pecetowej wersji gry. Jak się okazało, to był błąd, bo to właśnie ona dostarcza najwięcej emocji, choć niekoniecznie tych pozytywnych. Widzieliście już zapewne krążące po sieci zdjęcie pudełka z edycji Aurora, gdzie wydawca zakrył informację o Steamie naklejką z logotypem sklepu firmy Epic Games. Kolejne cuda zobaczycie po przewertowaniu dołączonej do polskiego wydania Metra instrukcji. Dzięki naszemu czytelnikowi Markowi, który jako pierwszy zwrócił  nam uwagę na tę wtopę, mogliśmy przyjrzeć się jej z bliska.


Wiele osób podejrzewało, że wydawca gry Metro Exodus zrobił deal z firmą Epic Games dużo wcześniej, ale dopiero w ostatniej chwili poinformował o swojej decyzji opinię publiczną. Dołożenie nalepek do edycji Aurora wydaje się temu przeczyć, podobnie zresztą, jak przygotowane przez Techland rzutem na taśmę naklejki, ostrzegające przed koniecznością pobrania prawie 60 GB z Internetu. Wszystkich zainteresowanych tym ostatnim zagadnieniem odsyłamy do naszego wczorajszego artykułu.



O pośpiechu świadczą też kuriozalne błędy w instrukcji do gry Metro Exodus. Choć gra nie jest dostępna na Steamie, to właśnie tej platformie poświęcono cały rozdział "Instalacja". Mało tego, nie ma tam ani jednego słowa o Epic Games Store, co ludzi niezaznajomionych ze sprawą może wprawić w nie lada konsternację. Na tym nie koniec. W dołączonej do strzelaniny broszurce znajduje się też umowa licencyjna, a ta dotyczy... wyścigów Dakar 18. Dodajmy od razu, że to również jest produkt wydawany przez firmę Deep Silver i dystrybuowany przez Techland, więc najprawdopodobniej któryś z grafików po prostu zapomniał podmienić tytułu gry w instrukcji, kopiując tekst z wydanej we wrześniu ubiegłego roku produkcji. Takie niedopatrzenia kiepsko świadczą o ludziach odpowiedzialnych za przygotowanie pudełkowej edycji Metro Exodus, bo najwyraźniej nikt nie sprawdził plików przed ich wysyłką do drukarni.

Niespodzianka w pudełkowej wersji Metro Exodus na PC - płyta jest, ale grę trzeba sobie ściągnąć

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 15 lutego 2019

Gra Metro Exodus na PC zadebiutowała oficjalnie dzisiejszego ranka i już na starcie cierpliwość posiadaczy blaszaków została wystawiona na ciężką próbę. Kilka dni temu firma Deep Silver zapowiedziała, że możliwość wcześniejszego pobrania tytułu będzie możliwa wyłącznie na Steamie, który - jak doskonale pamiętamy - został pod koniec stycznia siłą pozbawiony tej strzelaniny. Decyzja ta z oczywistych względów nie spotkała się z ciepłym przyjęciem pecetowców, ale Ci, którzy zdążyli kupić grę w sklepie firmy Valve, cieszyli się z takiego obrotu sprawy. Niestety, niezbyt długo. Rano, kiedy gra została wreszcie odblokowana, okazało się, że deweloperzy zapomnieli umieścić na Steamie pliku wykonywalnego, niezbędnego do odpalenia postapokaliptycznego shootera. Poprawka została wgrana dopiero kilka godzin później, ale niesmak pozostał.


Lekceważące podejście do steamowej wersji gry jest klarownym dowodem na to, że ludzi odpowiedzialnych za wydanie Metro Exodus, niewiele ona obchodziła, choć powinna. Brak pliku .exe to tylko jedna z wtop. Gracze zwracają też uwagę, że nie mogą przechowywać zapisów gry w chmurze, a więc skorzystać z jednej z podstawowych funkcjonalności platformy.

Żeby nie było, po drugiej stronie barykady wcale nie jest lepiej. Firma Epic Games nie zaimplementowała w swojej usłudze mechanizmu do robienia screenshotów, więc te można zrobić wyłącznie zewnętrznymi programami. To zresztą jedna z bardziej absurdalnych wpadek deweloperów ze studia 4A Games. Choć zaimplementowali oni w swoim najnowszym dziele tryb fotograficzny, to - celowo lub nie - nie dołożyli oni przycisku pozwalającego zapisać fotkę. Normalnie nie byłoby to zresztą konieczne, bo na Steamie obrazki łapie klawisz F12, a np. na PlayStation 4 przycisk Share. Funkcjonalność ta jednak ma sens tylko wtedy, gdy platforma pozwala robić screenshoty systemowo. Sklep firmy Epic Games takiego udogodnienia na razie nie posiada.

Podziękujcie Techlandowi, że przykleił naklejkę. Wydawca mistrz zapomniał o tym wspomnieć.

Na koniec jeszcze dwie ciekawe rzeczy. Choć pecetową wersję gry można nabyć w pudełku, a w tymże pudełku znajduje się płyta, na płycie nie znajdziemy pełnej wersji Metro Exodus! Autorzy ograniczyli się wyłącznie do wypalenia małego launchera na nośniku, który ciągnie cały produkt z internetu. Na opakowaniu próżno szukać takiej informacji, bo nie pomyślał o niej wydawca, firma Deep Silver. Przytomność umysłu pracowników Techlandu, który dystrybuuje Metro Exodus w Polsce, sprawiła, że w ostatniej chwili przylepiono do pudełek naklejkę, komunikującą konieczność pobrana 59 GB danych z sieci. Gdyby nie zdecydowano się na taki krok, wszyscy potencjalni kupcy zostaliby wprowadzeni w błąd.

Kwestia wydrukowanej wkładki to w ogóle osobna historia. O ile podstawowa wersja gry zawiera na opakowaniu informację, że gra wymaga do działania platformy firmy Epic Games, pudełka z edycją Aurora mają jeszcze widoczne logotypy Steama, bo zapewne trafiły do drukarni wcześniej niż inne. Żeby zaoszczędzić pieniądze i czas na dodruku nowych opakowań, zdecydowano się zalepić ramkę z symbolem Steama ramką z logotypem Epic Games. Brzmi to wszystko absolutnie niewiarygodnie.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry