• TROLLEM ROKU ZOSTAJE TWÓRCA SERII FIVE NIGHTS AT FREDDY'S

    Twórcy serii Five Nights at Freddy's udało się wprowadzić jej fanów w błąd, oferując kolejną odsłonę tego cyklu pod postacią niezwykle brzydkiej gierki.

  • EZIO AUDITORE PREFEROWAŁ MODELKI

    Cztery najbardziej znane kobiety Ezia Auditore zostały uwiecznione na płótnie przez znanych, renesansowych malarzy. Mówiąc krótko, miał chłopak gust!

  • NOWY SOUTH PARK OCHRZANI CIĘ ZA OSZUSTWO

    Twórcy South Park: Fractured but Whole uwzględnili fajny detal, który uaktywnia się, jeśli spróbujemy oszukać grę i pójść w fabule na drobne skróty.

  • PIRAMIDA TO NAJWYŻSZY BUDYNEK W SERII ASSASSIN'S CREED

    Zdaniem jednego z użytkowników Reddita, gra Assassin's Creed: Origins zaoferuje najwyższy budynek w historii całej serii. Ma rację.

  • NIEBO W GRZE FORZA HORIZON 3 JEST PRAWDZIWE

    Deweloperzy ze studia Playground Games wybrali się na kilka miesięcy do Australii, żeby zarejestrować tamtejsze niebo. Wszystko z myślą o grze Forza Horizon 3.

  • NOWY SOUTH PARK OSKARAŻANY O RASIZM - CZY SŁUSZNIE?

    W nowej grze z serii South Park skóra bohatera ciemnieje wraz ze wzrostem poziomu trudności. Żarcik wywołał sporo kontrowersji w mediach.

CD Projekt Red po cichu usuwa utwór z soundtracku do Wiedźmina 3

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 15 stycznia 2018

Twórcy gry Wiedźmin 3: Dziki Gon po cichu usunęli jeden z utworów wchodzący w skład oficjalnej ścieżki dźwiękowej tej produkcji - pod nóż poszła kompozycja o nazwie Widow Maker. Oznacza to, że pełna wersja soundtracku w wersji cyfrowej zawiera teraz 55, a nie 56 kawałków. Korekty dokonano we wszystkich popularnych serwisach streamingowych (m.in. Spotify i Tidal) oraz w sklepach zajmujących się sprzedażą muzyki, np. Google Play.


Szalenie interesujące są powody, dla których CD Projekt Red zdecydowało się usunąć wspomniany utwór z albumu. Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Marcinem Przybyłowiczem (głównym kompozytorem muzyki do Dzikiego Gonu), ale dość nieoczekiwanie odmówił on nam komentarza w tej sprawie. Spróbowaliśmy więc sami dojść o co chodzi, a wynik krótkiego śledztwa prezentujemy poniżej.

Widow Maker to utwór powstały we współpracy z zespołem Percival - główny motyw i wszystkie wokale pochodzą z kompozycji Naranča, która ukazała się na wydanym w 2012 roku albumie Slava! Pieśni słowian południowych. Mamy tu do czynienia z bardzo starą, chorwacką pieśnią ludową, wywodzącą się z terenów Dalmacji. Piosenkę spopularyzowała jednak dopiero niedawno grupa Putokazi, umieszczając ją na płycie Nova Zemlja z 2000 roku. To najbardziej znana dziś wersja tej kompozycji, chętnie wykonywana zarówno przez chorwackie zespoły ludowe, jak i nasz rodzimy Percival. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że zespół pod dowództwem Mikołaja Rybackiego inspirował się właśnie wersją z albumu Nova Zemlja. Innej zresztą nie sposób znaleźć w sieci, a starszych wykonań po prostu nie ma. Sprawdzaliśmy.





Zespół Putokazi nagrywał niektóre swoje płyty z gościnnym udziałem Elvisa Stanicia i to on odpowiada za przygotowanie muzyki do albumu Nova Zemlja. Technicznie rzecz biorąc to właśnie on jest twórcą najbardziej znanego dziś aranżu, co potwierdza zresztą międzynarodowa baza praw autorskich piosenek ISWC. Stanić figuruje tam jako autor utworu Naranča, a wszystkie pozostałe grupy, takie jak Putokazi czy Klapa Dišpet, jedynie odtwarzają jego dzieło. To samo zrobił Percival, co naszym zdaniem ściągnęło w efekcie uwagę twórcy na studio CD Projekt Red.

Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której chorwacki muzyk jazzowy żąda od warszawskiej firmy zadośćuczynienia za wykorzystanie autorskiej kompozycji w grze. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jakie mogą być tego konsekwencje, ale nagłe usunięcie utworu z serwisów streamingowych może być dowodem na to, że w grę weszły kwestie prawne. I to jest nasza odpowiedź na zadane wyżej pytanie. Czy prawdziwa? Tego nie jesteśmy w stanie dociec.

Jakie zmiany wprowadził Altaïr w ukrytym ostrzu, ikonicznej broni serii Assassin's Creed?

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 15 stycznia 2018

Wszyscy fani gier z serii Assassin's Creed doskonale rozumieją wagę i znaczenie ukrytego ostrza, czyli ikonicznej broni zakonu skrytobójców. Co bardziej wtajemniczeni pamiętają, że przez wiele lat ostrza wymagały fizycznego poświęcenia jakim było odcięcie palca serdecznego, a dopiero Altaïr Ibn-La'Ahad dopracował mechanizm w taki sposób, by cały proces użytkowania broni odbywał się bez okaleczenia. Należy jednak zwrócić uwagę, że ulepszenie ukrytego ostrza przez Altaïra było rewolucją nie tylko z powodu braku konieczności utraty palca.


Na samym początku przypomnijmy sobie jak działały najstarsze ostrza. Zakon, który powstał w Starożytnym Egipcie dzięki działaniom Bayeka, korzystał z broni aktywowanej poprzez wygięcie nadgarstka. Całość była oparta o drobny pierścień przymocowany do małego palca lewej ręki, który przy wygięciu dłoni uruchamiał mechanizm zwalniający narzędzie mordu. Taka konstrukcja uniemożliwiała korzystanie z broni z zaciśniętą pięścią, o czym boleśnie przekonał się Bayek. Sama tradycja obcinania palca kilka wieków później w oczach Altaïra umożliwiała łatwiejszą identyfikacją członków zakonu, więc z pomocą Jabłka Edenu Mistrz Asasynów postanowił dokonać zmiany w budowie samego ostrza.

Jak już wspomnieliśmy, Altaïr pozbył się przede wszystkim konieczności ucinania palca, ale by dochować wierności dawnej tradycji, niektóre lokalne grupy, jak choćby włoscy skrytobójcy, przypalały palec serdeczny rozżarzonymi szczypcami w miejscu, gdzie normalnie następowałaby amputacja. Nowa konstrukcja zmieniła również samą metodę uwalniania ostrza - tym razem całość oparta została o swego rodzaju "przełącznik" aktywowany na nacisk. Użytkownik takiej broni musiał po prostu odpowiednio napiąć mięśnie przedramienia, by ostrze umieszczone na sprężynie wystrzeliło z trzymającego go korytka. Skrytobójcy nie musieli już obawiać się walk na pięści, czego dowodem jest Giovanni Auditore, ojciec Ezia, którzy korzystał z ikonicznej broni właśnie z zaciśniętą lewą dłonią.

Nie należy zapominać, że Altaïrowi zawdzięczamy również dalsze możliwości rozwoju broni –opierając się na schematach zachowanych na wyrwanych stronicach Kodeksu, Leonardo da Vinci był w stanie stworzyć dodatkową metalową osłonę w karwaszu by zmniejszyć szanse na zniszczenie broni. Dodatkowo, geniusz zbudował oparte o wzory dawnego Mistrza zatrute ostrze, które było wprawdzie niezwykle kruche, ale umożliwiało zaaplikowanie trucizny i zapewnienie powolnej śmierci celu w ramach odwrócenia uwagi od działań skrytobójcy. O broni palnej wkomponowanej w karwasz już nawet nie wspominamy. Wkład Altaïra jest więc nie do przeceniania, zarówno w kontekście samych zmian wprowadzonych w broni przez tajemniczego bohatera pierwszej odsłony serii Assassin's Creed, jak i pozostawienia otwartej furtki dla dalszych modyfikacji... przez odpowiednio zdolnych ludzi.

Książka obecna grze Dragon Age: Inkwizycja doczeka się prawdziwego wydania

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 14 stycznia 2018

BioWare w ostatniej dekadzie zapadło graczom w pamięć przede wszystkim dzięki dwóm seriom gier: Mass Effect oraz Dragon Age. Zeszłoroczna kontynuacja serii kojarzonej przede wszystkim z komandorem Shepardem nie spełniła oczekiwań graczy, więc wielu fanów z nieskrywaną obawą czeka na pierwsze informacje o kolejnej wielkiej przygodzie fantasy. Nim jednak cokolwiek usłyszymy na temat Dragon Age'a IV, już w lipcu będziemy mieli okazję przeczytać powieść autorstwa... Varrika, jednego z drugoplanowych bohaterów tego cyklu.

Varric Tethras

Varric Tethras to krasnolud, którego gracze mieli okazję spotkać po raz pierwszy w wydanym w 2011 roku Dragon Age II. Kompan okazał się na tyle sympatyczną postacią, że na stałe wpisał się również w kolejną odsłonę serii. To właśnie w bardzo dobrze przyjętej Inkwizycji dowiadujemy się sporo o zapleczu pisarskim przyjacielskiego kransoluda, który zasłynął w Thedas napisanymi przez siebie dwiema częściami Kryminalnych zagadek Górnego Miasta (ang. Hard in Hightown). W trakcie rozgrywki zebrać możemy kilkanaście rozdziałów dzieła Varrika, a także wziąć udział w dość zawiłym wątku pobocznym, którt skupia się na polowaniu na osobę odpowiedzialną za wydanie trzeciej książki z tej serii... już nie pióra naszego towarzysza. No cóż, nikt nie powiedział, że autorzy tzw. fanficów mają w Dragon Age'u łatwo.

Dragon Age: Hard in Hightown zadebiutuje na rynku 31 lipca 2018 roku. Autorką powieści jest Mary Kirby - jedna z pracujących nad flagową serią fantasy scenarzystek Bioware, która odpowiedzialna jest między innymi za stworzenie samej postaci Varrika oraz dialogów z nim związanych w drugiej i trzeciej odsłonie cyklu. Książka, jak można się spodziewać po jej cyfrowej zawartości w Inkwizycji, przedstawi przebieg wydarzeń w Kirkwall z punktu widzenia krasnoluda. Mowa tu oczywiście o starciach frakcji, w których sami braliśmy udział w skórze Hawke'a w grze z 2011 roku. Wystarczy Wam taki smakołyk w oczekiwaniu na zapowiedź Dragon Age'a IV? Nam wygląda na zwykłą zapchajdziurę.

Altaïr zabił w grze Assassin's Creed prawie tysiąc osób

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 13 stycznia 2018

Motywem przewodnim serii Assassin's Creed jest odwieczna walka między zakonem templariuszy a bractwem skrytobójców, których nie bez powodu nazywa się asasynami. Ciekawiło Was kiedyś ile osób tak naprawdę zabijamy w flagowych produktach Ubisoftu? Fani serii postanowili przyjrzeć się sprawie i okazuje się, że Altaïr Ibn-La'Ahad mógł w pierwszej odsłonie cyklu dokonać prawie tysiąca kanonicznych zabójstw.


No dobrze, tylko jak rozgraniczyć co w tym wypadku jest kanonicznym morderstwem, a co nie? Fani podzielili zabójstwa na trzy kategorie: cele misji, zabójstwa wymagane do ukończenia zadań w 100% oraz prawdopodobne morderstwa, które wynikają ze zwykłego przebiegu wydarzeń, ale których w teorii dałoby się uniknąć. Dla ułatwienia pominięto w obliczeniach choćby posterunki strażnicze nie zaliczające się do zadań, gdyż uznano, że w takich wypadkach skrytobójcy nie angażowaliby się w otwartą walkę.

A jak wyglądają konkretne liczby? Niezwykle interesująco! Jeśli policzymy zabójstwa w samych misjach, to w przypadku głównego wątku jest to dziesięć osób, w zadaniach pobocznych 34 a w aktywnościach w świecie 60 - w tym wypadku mówimy o polowaniu na Templariuszy - co daje dokładnie 104 cele. Dodając do tego wszystkie pozostałe obowiązkowe morderstwa, choćby z przerywników filmowych lub uśmiercenie postaci stojących na drodze do naszego celu, to mówimy o o kolejnych 133, 33 oraz 258 trupach (w sumie 424). W głównym wątku dotyczy to przede wszystkim sekwencji w Masjafie i zabójstw żołnierzy przy użyciu kłód zrzucanych na szturmującą armię, a w przypadku aktywności w świecie większość to strażnicy atakujący cywilów. Tutaj należy zaznaczyć, że ta liczba została uśredniona - bezbronni ludzie są zwykle atakowani przez 3-5 osób, więc wspomniane 258 to najbardziej prawdopodobne wyliczenie.


Ostatnia grupa zabójstw to te, które teoretycznie można pominąć, ale mają one sens w kontekście obserwowanych wydarzeń. Tu mówimy kolejno o dodatkowych 23, 33 oraz 172 osobach (w sumie 228). Te liczby same w sobie wyglądają dość imponująco, ale kiedy zsumujemy wszystko razem, okaże się, że Altaïr odpowiedzialny jest za śmierć 756 osób w trakcie samych wydarzeń przedstawionych w grze Assassin’s Creed. Wahania wprowadzane przez wspomnianą liczbę strażników narzucających się cywilom powodują, że możemy mówić o minimum 628 osobach, a maksimum o nawet 856 trupach. Pamiętajcie - to dotyczy tylko zabójstw kanonicznych i nie liczymy wszystkich sytuacji, kiedy nieodpowiednie zachowanie w miejscu publicznym lub Wasza ochota na wymordowanie wrogów doszła do głosu. Jesteśmy pewni, że niektórzy z graczy mogą mówić nawet o wielokrotności powyższej liczby. Requiescat in pace.

Carl Johnson to pierwsza osoba w serii GTA, która użyła najpopularniejszego angielskiego wulgaryzmu

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 12 stycznia 2018

Pewnie wyda się Wam to nieprawdopodobne, ale musiały minąć długie lata, żeby studio Rockstar North zaczęło korzystać z pełnego garnituru wulgaryzmów w serii Grand Theft Auto. Choć kolejni bohaterowie gier z tego cyklu nieraz ostrzej akcentowali swoje wypowiedzi, w dialogach pierwszych odsłon GTA nigdy nie usłyszeliśmy słowa "fuck"! Zasadniczej zmiany w tej kwestii Szkoci dokonali dopiero w Grand Theft Auto: San Andreas, wskutek czego bohaterowie tego produktu klną już podczas rozmów bez żadnych zahamowań. Efekt? Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko misje główne i poboczne, najpopularniejsze anglojęzyczne przekleństwo pojawia się w nim ponad 200 razy.


Pierwszą osobą, która wypowiedziała słowo "fuck" w serii Grand Theft Auto, jest Carl Johnson. Wulgaryzm pada już w otwierającym zmagania przerywniku filmowym, kiedy czarnoskóry bohater gry jest przewożony radiowozem. W "czwórce" worek z wulgaryzmami również otwiera na początku rozgrywki, ale tutaj "zaszczytu" dostąpił nieszczęsny kuzyn Niko Bellica, Roman. Warto w tym miejscu nadmienić, że w GTA IV słowo "fuck" pojawia się aż 797 razy! Czy wydana kilka lat temu piąta odsłona pobiła ten niechlubny rekord - wciąż oficjalnie nie wiemy.

Donald Trump sprzedał Norwegom samoloty istniejące tylko w Call of Duty

Wrzucił Ciekawostek - piątek, 12 stycznia 2018

Do zabawnej sytuacji doszło wczoraj w Białym Domu. Podczas wspólnego wystąpienia norweskiej premier Erny Solberg i amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, ten drugi poinformował o zawarciu porozumienia w sprawie sprzedaży kilkudziesięciu nowoczesnych samolotów wielozadaniowych skandynawskiemu państwu. Przywódca najpotężniejszego kraju na świecie mocno jednak przesadził, bo jak się okazało, w wartym dziesięć miliardów dolarów kontrakcie była mowa m.in. o myśliwcach F-52. Te istnieją, a jakże, ale tylko w grze Call of Duty: Advanced Warfare.


W rzeczywistości umowa dotyczy sprzedaży samolotów F-35 Lightning II. Norwegia zamówiła już od USA czterdzieści sztuk, a w planach ma zakupić dwanaście kolejnych maszyn. Donald Trump w trakcie swojego przemówienia wspomagał się kartką, więc najprawdopodobniej źle odczytał zapisane na niej słowa. Amerykański prezydent znany jest z popełniania różnych lapsusów językowych, ale ten okazał się na tyle zabawny, że wieść o próbie sprzedaży nieistniejącej broni obiegła wiele serwisów informacyjnych.

Samolot F-52-B to wymysł studia Sledgehammer Games, które odpowiadało za produkcję wydanej w 2014 roku gry Call of Duty: Advanced Warfare. Wspomniana maszyna stanowi jedną z najnowocześniejszych broni we wspomnianej strzelaninie, a w misji "Przyspieszenie" mamy nawet okazję nią polatać. Warto nadmienić, że akcja tej odsłony rozgrywa się w 2054 roku - wydaje się mało prawdopodobne, żeby Donald Trump dożył tych czasów.

Po czterech latach twórcy Cyberpunka 2077 wreszcie dali głos

Wrzucił Ciekawostek - środa, 10 stycznia 2018

Cztery lata, jeden miesiąc i pięć dni - tyle dokładnie czasu minęło od momentu, w którym twórcy gry Cyberpunk 2077 poinformowali na Twitterze o nagrodzie zdobytej za najlepszy zwiastun… 2013 roku. Od tamtego postu oficjalne konto produkcji milczało jak zaklęte, wpisując się w przyjęte przez studio CD Projekt Red modus operandi, które w temacie następcy Wiedźmina 3 zakładało globalną ciszę w eterze. Sytuacja zmieniła się dopiero przed kilkoma godzinami - deweloperzy z Warszawy postanowili wreszcie dać głos, publikując w krótkim komunikacie na kanale tylko jedno słowo: beep”. Datę wybrano nieprzypadkowo, bo właśnie dziś mija równe pięć lat od premiery debiutanckiego zwiastuna ich najnowszej produkcji.


Pierwszy trailer gry Cyberpunk 2077 trafił do sieci 10 stycznia 2013 roku, wprowadzając sporo zamieszania w szeregach fanów Redów, bo warszawska firma ostro pracowała wówczas nad trzecim Wiedźminem. Szybko okazało się, że studio nie jest w stanie przygotowywać dwóch tak dużych tytułów jednocześnie, dlatego produkcję futurystycznego erpega wstrzymano do momentu zakończenia prac nad Dzikim Gonem. O aktualnej kondycji Cyberpunka 2077 być może przekonamy się już wkrótce, bo nie wydaje nam się, żeby nagłe zmartwychwstanie kanału Twitterowego było dziełem przypadku. Świetną okazją do szerszego zaprezentowania powstającego dzieła będą targi E3, które tradycyjnie odbędą się w czerwcu w Los Angeles. Mocno trzymamy za to kciuki.



Największy serwis pornograficzny podsumował miniony rok - w temacie gier królem jest Overwatch

Wrzucił Ciekawostek - środa, 10 stycznia 2018

Twórcy serwisu pornograficznego Pornhub dokonali drobiazgowego podsumowania minionego roku. Z opublikowanego wczoraj raportu dość jasno wynika, że w temacie gier konkurencji znów nie miało Overwatch. Dzieło firmy Blizzard Entertainment było najczęściej wyszukiwanym tytułem spośród wszystkich produktów rozrywkowych i uplasowało się ostatecznie na trzynastej pozycji w skali światowej. Spadek o dwa oczka w stosunku do poprzedniego rankingu trudno uznać za zły wynik, bo w czołówce próżno szukać jakichkolwiek innych marek, nie tylko z naszej ukochanej branży. Dość powiedzieć, że hasło "overwatch" było też wyszukiwane częściej niż jakiekolwiek nazwisko popularnej gwiazdy filmów porno.


Overwatcha w Pornhubie najczęściej poszukiwali Brazylijczycy i niewiele zabrakło, żeby tytuł ten zwyciężył również w Rosji (tam lepsze okazało się jedynie hasło "Rosjanki"). Strzelanina Blizzarda sporym powodzeniem cieszyła się też w Polsce, gdzie uplasowała się na czwartym miejscu w ogólnym zestawieniu. Z raportu wynika, że pornograficzne filmy z udziałem bohaterek tej gry docenili ponadto Meksykanie, Kanadyjczycy, Hiszpanie, Belgowie i Szwedzi.

Postacie z Overwatcha całkowicie zdominowały ranking bohaterów gier, bo Pornhub pokusił się również o takie zestawienie. Na szesnaście wymienionych imion, aż sześć pochodzi ze strzelaniny Blizzarda (D. Va, Mercy, Tracer, Widowmaker, Sombra i Pharah). Sześć trafień zanotowała także seria Pokémon, ale znane z niej postacie uplasowały się wyraźnie niżej w rankingu. Ciekawostkę stanowi fakt, że dużo popularnością cieszyło się hasło "Pikachu" (szesnaste miejsce), ale nawet nie próbujemy sobie wyobrazić, jak prezentują się filmy z udziałem żółtego stworka. Sprawdzać tym bardziej nie zamierzamy.

Najczęściej wyszukiwani bohaterowie gier.

Na koniec warto dodać, że Pornhub zwrócił pierwszy raz uwagę na Overwatch jeszcze przed faktyczną premierą tej gry. Kiedy wystartowały otwarte testy strzelaniny, to w serwisie odnotowano ogromny wzrost zainteresowania tym hasłem. Dziś w najpopularniejszym serwisie pornograficznym znajduje się 1200 filmów z udziałem bohaterów wspomnianego shootera - w przeważającej większości są to animacje komputerowe, choć zdarzają się również produkcje z udziałem cosplayerów.

Statystyki nie kłamią - sporo ludzi zignorowało kampanię w grze Call of Duty: WWII

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 9 stycznia 2018

Co jest ważniejsze w grach z serii Call of Duty? Kampania dla jednego gracza czy tryb multiplayer? Jeśli przyjrzymy się dokonaniom posiadaczy najnowszej odsłony cyklu w wersji na PlayStation 4, szybko możemy dojść do wniosku, że głosy rozkładają się mniej więcej po równo. Tylko 50.2% użytkowników strzelaniny Call of Duty: WWII na urządzeniu firmy Sony ukończyło pierwszą misję singla, a więc wylądowało na plaży Omaha i zabezpieczyło chronione przez niemieckich żołnierzy bunkry. Wynik ten jednak nie przesądza całkowicie sprawy, bo okazuje się, że konsolowcy nie popisali się również w rozgrywkach wieloosobowych. Tylko 68.4% graczy zdołało zabić co najmniej dziesięciu wrogów w dowolnym trybie zmagań w sieci, a to przecież dla miłośnika shooterów nie jest żaden wyczyn.


Co ciekawe, zupełnie inaczej ta sytuacja przedstawia się na PC. Dzięki globalnym statystykom osiągnięć z serwisu Steam wiemy, że pierwszą fazę lądowania w Normandii przeżyło 71.5% posiadaczy gry. Z kolei dziesięciu wrogów w multiplayerze zabiło 76.7% użytkowników strzelaniny. W obu przypadkach są to rezultaty lepsze, niż na konsoli PlayStation 4. Skąd taka różnica? Pewności nie mamy, ale odnosimy wrażenie, że użytkownicy blaszaków wykazują większy sentyment do singla, który od początku istnienia serii Call of Duty był jej mocnym punktem.

Oczywiście musimy wziąć pod uwagę fakt, że część osób z powodzeniem eksploatuje oba tryby rozgrywki - nie da się więc dokonać jasnego podziału na miłośników singla i multi. Nie zmienia to jednak zaprezentowanego już w tytule wniosku, że sporo ludzi kampanię i tak ignoruje. Połowa posiadaczy gry z zaliczoną pierwszą misją na PlayStation 4 to rezultat bardzo, ale to bardzo słaby.



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry