• W PIERWSZEGO DOOMA MOŻNA ZAGRAĆ NA TERMOSTACIE

    Do pokaźnej listy nietypowych urządzeń, na których udało się odpalić pierwszego Dooma, dołączył niedawno termostat. Taki od klimy. Naprawdę.

  • W CALL OF DUTY: WWII ZOBACZYMY SWASTYKI

    Studio Sledgehammer Games rozwiało wszelkie wątpliwości dotyczące obecności swastyk w grze Call of Duty: WWII. Będą, ale tylko w singlu...

  • WIEMY, ILE METROPOLIS ZAPŁACIŁO ZA PRAWA DO GRY WIEDŹMIN

    Na długo przed tym, jak za Wiedźmina wzięło się studio CD Projekt Red, z tematem próbowała zmierzyć się firma Metropolis. Za prawa do gry zapłaciła absurdalną dziś kwotę.

  • WIEMY, CO WYCIĘTO Z GRY PREY - OPCJE SURVIVALOWE

    Autorzy planowali w grze Prey kilka ciekawych opcji survivalowych, ale ostatecznie poszły one pod nóż. Niewykluczone, że kiedyś wrócą. Oby!

  • ROZBIERANA SESJA BOHATEREK GRY SNIPER: GHOST WARRIOR 3

    W najnowszym numerze Playboya można zobaczyć rozbieraną sesję drugoplanowych bohaterek gry Sniper: Ghost Warrior 3. CI Games poszło w ślady studia CD Projekt Red.

  • GRĘ PREY MOŻNA UKOŃCZYĆ W 9 MINUT!

    Od premiery gry Prey minęły dopiero cztery dni, a miłośnicy speedrunów zdołali już odkryć metodę, która pozwala ukończyć produkt studia Arkane w mniej niż dziesięć minut...

Przełomowe intro do gry Half-Life powstało przez przypadek

Wrzucił Ciekawostek - czwartek, 20 lipca 2017

Wielu graczy z sentymentem wspomina dziś grę Half-Life od firmy Valve i nie będzie przesadą jeśli stwierdzimy, że gdyby nie dzieło Gabe’a Newella i spółki - wiele elementów gier wideo mogłoby dziś wyglądać inaczej. Jednym z najbardziej charakterystycznych momentów jest intro ("Black Mesa Inbound"), w którym Gordon Freeman podróżuje kolejką pracowniczą do swojego laboratorium. Jak się okazuje, istnienie całej sekwencji prologu w takiej właśnie formie zawdzięczamy przypadkowi.


Serwis Arcade Attack miał niedawno okazję rozmawiać z Markiem Laidlawem, współtwórcą oraz scenarzystą gier Half-Life oraz Half-Life 2, który przyznał się, że początkowa sekwencja wcale nie była planowana w takiej formie, w jakiej przyszło nam ją ostatecznie zobaczyć. Jego wypowiedź przytaczamy w całości poniżej:

"Ten etap nie był inspirowany niczym poza samym procesem tworzenia poziomu. Usiadłem z designerem, który zbudował tę sekcję, Brettem Johnsonem, i przejrzeliśmy te wszystkie niekończące się korytarze oraz laboratoria, wszystkie zniszczone i porozwalane... coś tam musiało się stać, ale co? Widząc te wszystkie rozpieprzone poziomy Bretta, zapytałem go, co by się stało gdybyśmy wyczyścili to wszystko i zobaczyli level trochę wcześniej... i wtedy katastrofa, która miała nastąpić, służyłaby jako pomost do tych rzeczy, które już stworzył. Brett bardzo się podekscytował tym pomysłem i przez noc zbudował wersję sprzed katastrofy; gdy tylko ją zobaczyliśmy, zdaliśmy sobie sprawę, że to strzał w dziesiątkę.

Wynika to więc z improwizowania w samych narzędziach twórczych, a nie z jakiejś elitarnej autorskiej inspiracji. Podobna sytuacja dotyczy przejażdżki kolejką otwierającej grę, powstałej w wyniku dyskusji z naszym programistą Jayem Stelly, który dodał do narzędzi taki wpis jak "kolejka" - i zupełnie nie rozumiałem dlaczego; założyłem po prostu, że jest to potrzebne do sekwencji przejażdżki kolejką, nie zdając sobie w ogóle sprawy, że nikt tego nie zaprojektował, no może z wyłączeniem sekwencji walki. Właśnie dzięki temu zdecydowaliśmy się celowo napisać przejażdżkę w stylu kolejki z parku rozrywki, która na początku będzie wyglądała jak nagrany przerywnik filmowy, co w tym czasie było stosowane w wielu grach.

Tak więc inspiracja, przynajmniej dla mnie, to kwestia przykładów oraz niedokończonej pracy moich współpracowników. Wszystko, co robili inspirowało mnie do wymyślania rzeczy godnych ich dzieł.”

Sami widzicie, że proces projektowania gier wideo nie zawsze jest rozplanowany od początku do końca, a najlepsze pomysły bardzo często są dziełem przypadku. No bo czy ktoś naprawdę mógł wpaść na pomysł, by główny bohater pierwszej Mafii miał urodziny właśnie w TEN dzień?

Ekran startowy gry Mass Effect: Andromeda nawiązuje do filmu Obcy

Wrzucił Ciekawostek - środa, 19 lipca 2017

Wiecie czym jest intertekstualność? To zjawisko, w którym jeden tekst odnosi się do innego, często w formie parodii, parafrazy, czasem nawet cytatu. Dziś w przypadku wielu mediów, zwłaszcza gier komputerowych i filmów, mówimy raczej o nawiązaniach lub easter eggach. Takim właśnie nawiązaniem pochwalić się może Mass Effect: Andromeda, której ekran startowy wykazuje znaczne podobieństwa do trailera kultowego filmu.

Obrazek z menu startowego gry Mass Effect: Andromeda.

Jeśli jesteście fanami obrazów Ridleya Scotta, na pewno znane Wam są filmy z serii Obcy. Oryginalny zwiastun pierwowzoru z 1979 roku zawiera bardzo charakterystyczną planszę (umieszczoną poniżej) z hasłem, które dziś zna prawie każdy: "In space no one can hear you scream" ("W kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku"). Jeśli przyjrzycie się układowi całego tła, a następnie porównacie je z menu głównym Andromedy, zauważycie podobieństwo, które nie może być przypadkowe. Ciężko tutaj mówić o jakiejkolwiek zrzynce czy dziele przypadku – to po prostu puszczenie oka do fanów klasyka, który okazał się jednym z kamieni milowych kinematografii. Przypadkiem może być jedynie obecność symbolu Batmana w grze.

Kadr ze zwiastuna filmu Obcy: Ósmy pasażer Nostromo.

Wszystkich fanów Obcego zapraszamy do zapoznania się z innymi naszymi ciekawostkami, takimi jak geneza nazwy papierów w grze Obcy: Izolacja czy wkład Polaka w kreację uniwersum z przerażającym ksenomorfem.

Czy w pierwszym odcinku siódmego sezonu Gry o tron pojawiło się nawiązanie do gry The Last of Us?

Wrzucił Ciekawostek - środa, 19 lipca 2017

To pytanie zadają sobie od niedzieli Ci fani elektronicznej rozrywki, którzy w niepozornej kwestii jednego z bohaterów serialu doszukują się świadomego odniesienia do obsypanego nagrodami produktu studia Naughty Dog. Tytuł ekskluzywnego hiciora na konsole PlayStation pojawił się w zdaniu "You know Cersei, we are the last of us", które Jaime Lannister wygłosił do swojej siostry w połowie odcinka. Na wspomnianą frazę zwrócił uwagę na Twitterze sam Neil Druckmann, który był dyrektorem kreatywnym gry i autorem jej scenariusza.


Kolorytu sprawie dodaje fakt, że nawiązanie było celowe. Tak przynajmniej twierdzą redaktorzy serwisu Fraghero, którzy rzekomo uzyskali potwierdzenie opisanych wyżej przypuszczeń od Davida Benioffa. Współtwórca Gry o tron miał im zdradzić, że jest świadom podobieństw w wyglądzie pomiędzy Joelem (bohatera gry The Last of Us), a Nikolajem Coster-Waldau, który w serialu wciela się w postać Jaimiego Lannistera. Z tego właśnie względu specjalnie napisał mu kwestię zawierającą elektryzujące graczy słowa. Ile jest w tym prawdy? Tego niestety nie wiemy.


Polska strona Wolfensteina nie zawiera swastyk - czy nową grę również dotknie cenzura?

Wrzucił Ciekawostek - wtorek, 18 lipca 2017

Polska wersja językowa oficjalnej strony gry Wolfenstein II: The New Colossus jest jedyną, obok niemieckiej, która nie zawiera nazistowskiej ikonografii. Odpowiedzialna za powstanie witryny Bethesda postanowiła oszczędzić naszym rodakom widoku znaków kojarzących się z okupacją hitlerowską i podmieniła zarówno widoczne w wielu miejscach swastyki, jak i symbole "SS", widoczne m.in. na hełmach leżących u stóp B.J. Blazkowicza. Czy oznacza to, że wspomniana strzelanina również zostanie ocenzurowana w ten sam sposób? Odpowiedzi na to pytanie szukaliśmy u polskiego dystrybutora gry, firmy Cenega.


Polskie prawo nie odnosi się bezpośrednio do znaków nazistowskich - 256. artykuł Kodeksu Karnego wspomina jedynie o bezwzględnym zakazie propagowania faszystowskiego ustroju totalitarnego. W naszym kraju nikt więc nie ściga producentów gier za to, że w swoich dziełach wykorzystują symbole III Rzeszy, bo też sami deweloperzy nie kwapią się do tworzenia produktów gloryfikujących hitlerowskie Niemcy. Jest wręcz odwrotnie. Naziści w grach video pełnią na ogół rolę chłopców do bicia, a w mocno przerysowanym pod tym względem Wolfensteinie możemy wręcz mówić o beztroskim mordowaniu ludzi ze swastyką na ramieniu.

Zupełnie inaczej jest w sąsiednich Niemczech, gdzie sądy surowo karzą obywateli za wykorzystywanie ikonografii nazistowskiej. Symbole III Rzeszy są powszechnie zabronione, a dyspensa obejmuje jedynie historyczne filmy dokumentalne i fabularne. Co ciekawe, uwaga ta nie dotyczy branży elektronicznej rozrywki, dlatego za naszą zachodnią granicą nie kupimy gry komputerowej, w której występuje swastyka. Twórcy Wolfensteina wiedzą o tym doskonale, dlatego przygotowują na tamtejszy rynek mocno ocenzurowaną edycję swojej gry, w którym każdy podejrzany znak jest kasowany lub zastępowany innym. Wspomniane cięcia na stronie internetowej dotyczą jednak nie tylko niemieckiej wersji językowej, ale również polskiej. Francuzi, Hiszpanie i Włosi mogą oglądać witrynę z symbolami III Rzeszy, my nie. Czy to oznacza, że The New Colossus również doczeka się cenzury?

Anglojęzyczna wersja strony kontra strona polska.

Odpowiedź brzmi "nie". Na naszą prośbę polski dystrybutor gry uzyskał potwierdzenie w Bethesdzie, że cenzura jej nie dotknie. Przemysław Zalewski z firmy Cenega przesłał nam nawet oświadczenie w tej sprawie: "Polskie prawo nie zabrania wykorzystania symbolu swastyki w tak jednoznaczny sposób jak np. niemieckie, ale równocześnie orzecznictwo jest na tyle niejednolite, że zdecydowaliśmy się nie używać symbolu na materiałach promujących grę. Co ważne, sama gra nie będzie w żaden sposób ocenzurowana i tam gdzie twórcy przewidzieli pokazanie w grze swastyki, będzie ona pokazana".

Jeden z fanów ukończył wszystkie Fallouty w mniej niż godzinę i czterdzieści minut

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 17 lipca 2017

Społeczność Fallouta ma nowego boga speedrunów. Fan ukrywający się pod wiele mówiącym pseudonimem "Tomatoanus" ustanowił nowy rekord świata w szybkości ukończenia wszystkich odsłon tej serii. Wyzwanie uwzględnia wyłącznie duże gry, a więc wszystkie Fallouty opatrzone cyferkami, a także przygotowane przez studio Obsidian Entertainment New Vegas. Wspomniany rekordzista zdołał uporać się z tymi tytułami w jedną godzinę, trzydzieści siedem minut i pięćdziesiąt cztery sekundy, poprawiając poprzedni rezultat o ponad cztery minuty.


Tomatoanus sukcesywnie parł do przodu i począwszy od Fallouta 2 powiększał przewagę nad poprzednim rekordzistą. Cztery pierwsze gry z serii (Fallout, Fallout 2, Fallout 3 Fallout: New Vegas) nasz bohater zamknął w 54 minuty, co było dobrym prognostykiem przed przystąpieniem do ostatniej części wyzwania. Tradycyjnie już, najbardziej czasochłonna okazała się właśnie "czwórka", której ukończenie zajęło mu blisko godzinę. Zdobyty wcześniej zapas zaprocentował na finiszu, pobicie dotychczasowego rezultatu aż o 4 minuty można uznać w speedrunowym środowisku za rewelacyjny wynik. Warto nadmienić, że Tomatoanus korzystał z doskonale znanych skrótów, które ze względu na specyficzną konstrukcją wszystkich Falloutów, pozwalają bardzo szybko zaliczyć fabułę. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że na cztery pierwsze odsłony cyklu gracz poświęcił nie więcej niż kwadrans.


Próbę przeprowadzono podczas nadawanego na żywo streamu, zapis całego wyzwania można jednak zobaczyć w serwisie YouTube. Dla Waszej wygody umieściliśmy ten film powyżej. Miłego oglądania.

Valve sprzedało już 70 milionów gier z serii Counter-Strike, najpopularniejsze jest CS:GO

Wrzucił Ciekawostek - poniedziałek, 17 lipca 2017

Kolejny rok, kolejny rekord. Kiedy w sierpniu ubiegłego roku wspomnieliśmy, że firmie Valve udało się sprzedać ponad 60 milionów gier z serii Counter-Strike, nie spodziewaliśmy się, że niespełna dwanaście miesięcy później twórcy Steama dobiją do "siedemdziesiątki". Okazja do świętowania jest tak naprawdę podwójna, bo najmocniejsza odsłona cyklu - Counter-Strike: Global Offensive - właśnie przekroczyła granicę 30 milionów sprzedanych egzemplarzy. To rezultat prawie dwa razy lepszy od Counter-Strike: Source.


Jeśli chodzi o układ sił w samej serii, to tutaj nic się nie zmienia. Najlepiej sprzedaje się wspomniane CS:GO, które w samej Polsce zostało przypisane do ponad miliona kont na Steamie. Counter-Strike: Source notuje aktualnie 15,7 mln sprzedanych kopii, a pierwszy CeeS prawie 13,5 miliona. Stawkę zamyka Counter-Strike: Condition Zero (10,9 mln) i Counter-Strike Nexon: Zombies (7,7 mln). Tej ostatniej produkcji nie bierzemy jednak pod uwagę w wyniku zbiorczym, ponieważ jest to w pełni produkt darmowy, na dodatek tworzony przez dewelopera innego niż Valve.

Najpopularniejszą grą na Steamie bezsprzecznie jest Dota 2, która przypisało do swoich kont ponad 100 milionów użytkowników. Musimy jednak pamiętać, że ta MOBA jest produktem darmowym, podobnie jak Counter-Strike Nexon: Zombies.

Statystyka dowodzi, że tytuły gier sprzedawanych na Steamie są coraz krótsze

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 16 lipca 2017

Statystyka zdecydowanie nie należy do najciekawszych dziedzin nauki. Co jednak się stanie, jeśli postanowimy pomieszać ją z grami wideo? Na to pytanie możemy sobie odpowiedzieć analizując zestawienia oraz grafiki Tima Garbosa, dewelopera ze studia Triband, który postanowił przefiltrować dane udostępniane przez serwis SteamSpy. Dzięki temu możemy się choćby dowiedzieć, że średnia długość nazwy gry na Steamie spadła z 25,7 znaków w 2004 roku do 16,6 znaków w roku bieżącym. Najdłuższym tytułem może się za to poszczycić Tales of Monkey Island Complete Pack: Chapter 4 - The Trial and Execution of Guybrush Threepwood, które – jak sami możecie łatwo sprawdzić – ma aż 96 znaków. Co jeszcze o pecetowych grach mówi SteamSpy?

Mało zieleni na steamowych obrazkach. Arkham Knight jest jednym z nielicznych wyjątków.

Zostańmy jeszcze na chwilę przy tytułach produkcji. Tim zauważył, że długość nazwy jest bardzo często zależna od gatunku. W przypadku produkcji niezależnych możemy tu mówić o nieco ponad 16 znakach (co wpisuje się również w średni wynik ogółu gier steamowych), ale już fani gier z gatunku hidden object będą musieli naczytać się trochę więcej - tytuły takich produkcji sięgają zazwyczaj prawie 30 znaków. Garbos postanowił przeanalizować również kolorystykę gier, biorąc na warsztat chociażby poziom światła na zrzutach ekranu prezentowanych przez twórców na kartach produktów w sklepie. Stąd wiemy, że "najczarniejszym rokiem" w branży elektronicznej rozrywki był 2007, a dziś - choć ciemnych screenshotów jest blisko 20% mniej - kolorystyka ta wciąż przeważa, w proporcjach 60%/40%. W samych kolorach najwięcej jest czerwieni (prawie 30%), drugie miejsce zajmuje barwa żółta (25,1%), a na ostatnim miejscu podium znalazła się czerń z wynikiem 13,8%. Najrzadziej znaleźć można gry, które w swojej identyfikacji graficznej korzystają z koloru fioletowego (3,5%) oraz zielonego (3,6%), choć w tym ostatnim przypadku wyjątkiem jest golf, którego można uznać za najbardziej zieloną kategorię grową.

Deweloper wyciągnął jeszcze kilka dodatkowych informacji, dotyczących chociażby używania zaimków osobowych w opisach gier czy też nasycenia barw w grach na przestrzeni lat. Jeśli chcecie zapoznać się z jego wnioskami, możecie zajrzeć na konto Twittera należące do Tima. Na koniec chcieliśmy tylko zaznaczyć, że danych tych nie można traktować jako twardych dowodów badawczych, ale mniejsi twórcy mogą chcieć skorzystać z informacji zebranych przez Garbosa by wpasować się w obecne trendy, lub wręcz przeciwnie - by wyróżnić się z masy wyglądających podobnie produkcji.

Rosyjskie hasło na ścianach w grze Call of Duty 4: Modern Warfare to... wulgaryzm

Wrzucił Ciekawostek - niedziela, 16 lipca 2017

Kiedy w grach zwiedzamy egzotyczne lokacje i napotkamy tekst zapisany w obcym dla nas języku, z reguły nie zastanawiamy się, co kryje się pod obejrzanym właśnie hasłem lub zdaniem. Tymczasem ciekawość może przynieść zaskakujące rezultaty, zwłaszcza, gdy pod lupę weźmiemy produkty stworzone przez studio Infinity Ward. Amerykańscy deweloperzy lubią ukrywać w taki sposób różne easter eggi, a najlepszym tego przykładem jest opisany już przez nas przypadek transliteracji nazwy firmy w Call of Duty 4: Modern Warfare. Ten sam produkt przynosi jeszcze jedną tego typu niespodziankę, niekoniecznie jednak zabawną.


Jak zapewne doskonale pamiętacie, część misji w czwartej odsłonie cyklu Call of Duty rozgrywa się na terenie Rosji. To właśnie na mapach zlokalizowanych w tym kraju można natknąć się na zapisane cyrylicą hasło "хуй", które graficy studia Infinity Ward ochoczo namalowali na niektórych ścianach. Co ono oznacza? Odpowiedź na to pytanie jest krótka - dokładnie to samo, co w naszej rodzimej mowie słowo "chuj". Warto przy okazji nadmienić, że zarówno w języku rosyjskim, jak i polskim, wulgaryzm wymawia się w identyczny sposób.

Wulgarne określenie męskiego narządu płciowego pojawia się nie tylko w "czwórce". Studio Infinity Ward umieściło to słowo we wszystkich odsłonach miniserii Modern Warfare, choć w późniejszych odcinkach nie pojawia się ono tak często, jak właśnie w Call of Duty 4.

Gabe Newell oddał swoją unikatową figurkę Grubego z gry Team Fortress 2

Wrzucił Ciekawostek - sobota, 15 lipca 2017

W świecie gier komputerowych istnieją dwa pytania, na które każdy zna odpowiedź: jak pan spędzi sylwestra oraz kto jest najsławniejszym pecetowcem na świecie? Na wypadek gdybyście zapomnieli, spieszymy z wyjaśnieniem, że w tym drugim przypadku chodzi o Gabe’a Newella, czyli założyciela firmy Valve. Bycie prezesem tak wielkiej korporacji ma oczywiście swoje przywileje, a jednym z nich jest posiadanie jedynej na świecie kolekcjonerskiej figurki Grubego z Team Fortress 2którą Gabe postanowił ostatnio sprezentować.


Użytkownik pazpaz26 pochwalił się ostatnio w wątku na reddicie dość niecodzienną sytuacją. Okazuje się, że jego narzeczona jest kuzynką otoczonego kultem Gabena, dzięki czemu miała okazję być w siedzibie firmy i zobaczyć prototypy pierwszego Portala. Co więcej, po przeprowadzce do większego biura, Gabe postanowił podarować jej swoją prywatną figurkę Grubego, ale pod jednym warunkiem - nigdy nie wolno jej sprzedać otrzymanej statuetki. O unikalności tego gadżetu świadczy podpis, który umieszczony został na podstawie: oprócz loga Team Fortress 2 znajdziemy tam nazwisko szefa Valve, nazwę firmy oraz numer informujący, że ta figurka to pierwszy i zarazem jedyny taki egzemplarz. To się nazywa unikat!




Choć teraz na pewno wszyscy chcieliby być spokrewnieni z Newellem i mieć możliwość zapytania go o datę premiery Half-Life 3, dajmy mu trochę spokoju - i tak można liczyć na to, że wesprze swoich fanów. Poza tym, zawsze można mieć nadzieję, że właśnie dogląda produkcji Portala 3... prawda?



Facebook YouTube Instagram Google Plus Twitter Email









Znajdź ciekawostkę po tytule gry